Pyr, pyr, pyr, pyryk!

czyli nic konkretnego, za to do wszystkiego

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Coleman
Wampir
Posty: 3300
Rejestracja: wt, 14 cze 2005 16:41

Pyr, pyr, pyr, pyryk!

Post autor: Coleman » ndz, 07 sie 2005 18:25

Na poczatek moze dwa slowa wyjasnienia...
Otoz pomysl na podobny watek dojrzewal we mnie juz dawno. Pewnie dlatego, ze moja 'dyskusyjna' przygoda z Internetem zaczela sie jeszcze przed fantastyka, od gotowania. A co!

FF w chwili obecnej grupuje dobrze, ponad 100 osob. Sposrod tych, ktore poznalem do tej pory, przynajmniej kilka wiem, ze lubi poszalec w kuchni i nad talerzem. No to powymieniajmy sie pomyslami...

Nie bede tak rewolucyjny jak Pacek. Tym bardziej, ze w tym pieprzonym kraju o szczerzuje byloby trudno. Maja cala kupe innego wodnego talatajstwa, ale ja, osobiscie, nie przepadam za jedzeniem, ktore najpierw trzeba zmiazdzyc. Dlatego na poczatek wybralem nasze pospolite ziemniaki, czyli kartofle, czyli pyry.

Wybrac trzeba duze, bo maja byc na pieczenie. Jesli mozna dostac specjalny gatunek piekarnikowy, to dobrze, jesli nie, trzeba po prostu wybrac jak najwieksze. Proponuje liczyc dwie sztuki na osobe, choc jest to oczywiscie punkt wyjsciowy zaledwie. Kazdy sam wie, ile moze przyswoic :) Ziemniaczki nalezy oplukac, osuszyc, owinac w folie aluminiowa i wrzucic do piekarnika (220 C) na przynajmniej 45 minut. To daje nam wystarczajaco duzo czasu na przygotowanie sosu.
Do tego najlepszy gesty, naturalny jogurt. Moze byc kombinacja Mielonego, bialego sera i kwasnej smietany, byleby bylo kwaskowate i nie za rzadkie. Do bialego, cokolwiek wybralismy, proponuje dorzucic siekany szczypiorek, wyciskany czosnek (ze trzy zabki przynajmniej), siekana cebulke (nie za duza i siekana naprawde drobno), drobno posiekana rzodkiewke. Oczywiscie, mozna dowolnie modyfikowac, to tylko propozycja wyjsciowa taka.
Przygotowac tez farsz do ziemniaczkow. Ja wzialem gotowy, tarty ser i skrojona, a nawet posiekana, plasterkowana szynke, plus duuuuzo pieprzu. Wymieszac.
Ziemniaczki sie powoli nam pieka, warto od czasu do czasu sprawdzic widelcem. Kiedy zaczynaja sie robic miekkie, wyciagnac, nadkroic na krzyz i wysypac obficie serowo-szynkowym farszem. Wstawic z powrotem do pieca na jakies dziesiec minut. Zajadac z sosem jak powyzej.
Popijac, wedle uznania, nie chuchac na obcych...

Awatar użytkownika
Navajero
Kameleon Super
Posty: 2696
Rejestracja: pn, 04 lip 2005 15:02

Post autor: Navajero » ndz, 07 sie 2005 19:25

Ostatnio jadam kurki w śmietanie, więc... :)
Na podgrzany olej wrzucić kilka pokrojonych w półplasterki cebul. Smażyć na złoty kolor. Do tego dodać ze dwa - trzy pokrojone w średnią kostkę pomidory i dusić przez kilka minut mieszając. W międzyczasie dodać kilka ząbków czosnku ( wyciśniętych) i ok. łyżki stołowej słodkiego sosu chili. Po podduszeniu pomidorów i cebuli, dodać ok ok. 1-1,5 kg. umytych i pokrojonych kurek. Zawartość rondla/ patelni ( ja to robię na gigantycznej patelni) poddusić 5 - 10 min. Można dodać łyżkę stołową białego wina. Kiedy zawartość patelni zacznie pływać w wywarze z grzybów i warzyw, dodajemy znowu wyciśnięty czosnek, sól, pieprz ziołowy, pieprz biały i Cayenne. Po chwili zalewamy śmietaną, cały czas mieszając ( najlepiej drewnianą łyżką ). Kiedy śmietana połączy się z wcześniej powstałym wywarem, próbujemy sosu i doprawiamy do smaku. Najlepiej podawać z młodymi ziemniakami i białym winem/piwem. Porcja na kilka osób.
"Panie, ten kto chce zarabiać na chleb pisząc książki, musi być pewny siebie jak książę, przebiegły jak dworzanin i odważny jak włamywacz."
dr Samuel Johnson

Coleman
Wampir
Posty: 3300
Rejestracja: wt, 14 cze 2005 16:41

Post autor: Coleman » ndz, 07 sie 2005 20:37

Brawo! Dziekuje za szybka reakcje i, jakze akuratnie smaczna... Smietana slodka, czy kwasna?

Awatar użytkownika
Navajero
Kameleon Super
Posty: 2696
Rejestracja: pn, 04 lip 2005 15:02

Post autor: Navajero » ndz, 07 sie 2005 23:54

Kwaśna śmietana.
"Panie, ten kto chce zarabiać na chleb pisząc książki, musi być pewny siebie jak książę, przebiegły jak dworzanin i odważny jak włamywacz."
dr Samuel Johnson

Coleman
Wampir
Posty: 3300
Rejestracja: wt, 14 cze 2005 16:41

Post autor: Coleman » pn, 08 sie 2005 00:44

A ja zione. O rany, jak ja zione. I to na calego. Dzis w nocy prosze sie nie zblizac do Wielkiej Brytfanii...

Awatar użytkownika
Robert J. Szmidt
Kurdel
Posty: 792
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 01:12

Post autor: Robert J. Szmidt » pn, 08 sie 2005 10:36

Navajero pisze:Kwaśna śmietana.
Sugerowałbym masło zamiast oleju, czy oliwy.
Tylko wyjątkowy głupiec, albo kanalia wredna, lży innych z powodu błędów, które sam nagminnie popełnia.

Bez gwiazdy nie ma jazdy!

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 17037
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » pn, 08 sie 2005 11:15

A zamiast kurek, prawdziwki lub rydze :))))

Czy ktoś może podać jakiś przepis na mięso? Najlepiej krwawy :))))
So many wankers - so little time...

Coleman
Wampir
Posty: 3300
Rejestracja: wt, 14 cze 2005 16:41

Post autor: Coleman » pn, 08 sie 2005 11:31

Alez prosze uprzejmie:

Zasadnicza jest poledwiczka wieprzowa. Jedna duza, albo dwie mniejsze. Na poczatek z lekka osolic, popieprzyc, zostawic na chwil pare. W tym czasie szykujemy rondel duzy, a do rondla ida dwie duze cebule skrojone w polplasterki, dwie dlugie lodygi selera naciowego (na plasterki! na plasterki!) cztery, do pieciu listkow laurowych, kilka ziarenek ziela angielskiego. Poledwiczke/i kroimy w duze kawalki, ot porcja osobowa, panierujemy w duzej ilosci maki i smarzymy na tluszczu, jaki kto lubi. W tym wypadku najlepiej chyba oliwa lub olej, wlac sporo, bo maka wchlonie. Obsmarzyc dobrze, niech sie zrumieni solidnie. Jak gotowe, wrzucic do gara, podlac woda, zeby sie sosik mial z czego zrobic, sypnac przypraw. Ja uzywam najchetniej slodkiej papryki w sporej ilosci, dorzucam trzy, cztery pokrojone w duze kawalki zabki czosnku i rzecz najwazniejsza - dobra garsc suszonych grzybow. Najpierw zalac goraca woda, namoczyc do miekkosci, wode - wywar, oczywiscie do garnka, bron Boze nie wylewac! Grzybki posiekac w nie za duze kawaleczki, do kotla, przykryc, dusic. Sos mozna zaprawic maka, albo zasmarzka. Zasmarzka lepsza, bo ladniejszy kolorek daje.
Z mlodymi ziemniaczkami - pyszotka :)

Awatar użytkownika
Navajero
Kameleon Super
Posty: 2696
Rejestracja: pn, 04 lip 2005 15:02

Post autor: Navajero » pn, 08 sie 2005 14:19

Robert J. Szmidt pisze: Sugerowałbym masło zamiast oleju, czy oliwy.
Też dobre, ale ja wolę na zimno tłoczony olej kukurydziany z niewielkim dodatkiem oleju z orzechów włoskich.

Dla lubiących chińszczyznę, zupa ostro- kwaśna;

Składniki;pierś kurczaka, kilka ziemniaków, marchewka, 2-3 cebule, makaron sojowy, pieczarki, grzyby mun, sos sojowy, kilka jajek, suszone wodorosty ( najlepiej Arame), kiełki sojowe, pędy bambusa, pieprz biały, ziołowy i Cayenne, imbir ( w proszku), mąka ziemniaczana, ocet winny i jabłkowy.
Stawiamy na ogniu kilkulitrowy garnek wypełniony w 3/4 wodą. Kiedy woda zacznie wrzeć wrzucamy pokrojoną w kostkę pierś kurczaka. Po ok. 1-2 min. wrzucamy pokrojone w kostkę ziemniaki i kilka kawałków marchewki ( pokrojonej w słupek). Następnie dodajemy pokrojoną w średniej wielkości kostkę cebulę i dodajemy imbiru ( ok. 1/3 łyżeczki). Po odczekaniu 1-2 minut wrzucamy do gotujacej się zupy wodorosty i sól. Pieczarki kroimy w kostkę ( same kapelusze) i dodajemy do zupy. Suszone grzyby mun zalewamy wrzątkiem i po chwili ( gdy zmiękną) kroimy na drobniejsze części ( nie nazbyt drobno). Dodajemy kiełki sojowe i pędy bambusa z puszki ( razem z zalewą). Paczkę makaronu sojowego zalewamy wrzątkiem i gdy zmięknie tniemy nożycami po czym wrzucamy do zupy. Białko z kilku jajek ( ugotowanych na twardo) kroimy w kostkę i wrzucamy do zupy. Dodajemy sosu sojowego, aż zupa uzyska brązowy kolor. Dodajemy octu winnego i jabłkowego w proporcjach 4/1. Doprawiamy pieprzem białym, ziołowym i Cayenne. Degustujemy ;) W razie potrzeby dodajemy soli ( najlepiej kamiennej albo kopalnianej), pieprzu, imbiru i octu. W kubku zimnej wody rozpuszczamy 1-2 łyżki mąki ziemniaczanej i dodajemy do zupy aby ją zagęścić. Jeśli zupa jest dobra na końcu dodajemy jeszcze odrobinę octu jabłkowego. Taka a nie inna kolejność dodawania poszczególnych składników ma związek z gotowaniem wg. "pięciu przemian". Tak przygotowana zupa ma walory lecznicze, ale przede wszystkim jest dużo smaczniejsza niż gdyby wrzucić do garnka wszystko naraz. Nie podaję proporcji bo ja ją robię w 16,5 litrowym garnku i po dwu dniach już nie ma po tej zupie śladu ( troszczą się o to głównie moje dzieci) ;)
"Panie, ten kto chce zarabiać na chleb pisząc książki, musi być pewny siebie jak książę, przebiegły jak dworzanin i odważny jak włamywacz."
dr Samuel Johnson

Awatar użytkownika
Godzilla
Sepulka
Posty: 77
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:23

Post autor: Godzilla » czw, 11 sie 2005 18:01

Moja rodzina ostatnio przypomniała sobie o kurczaku z jabłkami. Albo indyku lub innej gadzinie. Akurat użyliśmy udźca indyczego.

Bierze się taki udziec, myje, można wyjąć kość, żeby potem się nie bawić w jej pracowite odkrawanie. Obsmaża się w brytfance na oleju, a jak się zrumieni, podlewa wodą.. Do tego: średnia cebula, kilka ząbków czosnku (można zmiażdżyć i natrzeć mięsko albo po prostu dodać do sosu). Z przypraw: przede wszystkim przyprawa myśliwska, w sporych ilościach; pieprz, parę ziarenek ziela angielskiego, listek laurowy, majeranek (też sporo), może być parę ziarenek jałowca. Sól w miarę potrzeby, bo czasem jest w składzie przyprawy myśliwskiej. A potem dodaje się jabłka, najlepiej słodkie. Zawsze daję ich tyle samo co mięsa, albo jeszcze więcej, bo jest zapotrzebowanie wśród jedzących, grożące kłótniami przy stole. No i to się dusi do miękkości (to może trwać i dwie godziny, ale warto poczekać).

Coleman
Wampir
Posty: 3300
Rejestracja: wt, 14 cze 2005 16:41

Post autor: Coleman » czw, 11 sie 2005 19:29

Wow!
Brzmi fajnie i smakowicie, aczkolwiek ja bym pewnie tym czosnkiem naszpikowal dzien wczesniej i przyprawil tez dzien wczesniej, i zostawil na noc, niech przechodzi...

Za to ja sie chcialem podzielic przepisem na megalazanie 'Symfonia rozkoszy'.

Po pierwsze, SR powstaje nie na bazie pindoraskow, ale jest lazania verde, czyli ze szpinakiem. Wy macie jeszcze lepiej, bo mozecie dostac ten mrozony w sercach od razu ze smietana. Lazania na cztery osoby, albo na dwoch na dwa dni, to pelna paczka. Szpinaczek duzimy powolutku, bez pospiechu, sumiennie i dokladnie. Do niego dodac nalezy czosnku ile dusza zapragnie, pieczarek drobno posiekanych i, najwazniejsza rzecz pod sloncem, znow przepyszne, polskie suszone grzybki, pachnace lasem, namoczone w goracej wodzie, posiekane drobno. Wywar z grzybow, oczywiscie, laduje w szpinaczku, niech sie dusza razem. Generalnie, nie doprawiac, najwyzej podsypac vegety, dla wyregulowania slonosci. To raz.

Dwa, miesko. I znow, co kto lubi. Ja coraz czesciej ostatnio, jak potrzebuje mielonego, uzywam indyka. Chude, zdrowe, delikatne, smaczne. Najpierw podsmazyc, a potem doprawiac. I ja wlasnie samo miesko robie na ostro. Nawet na bardzo ostro, ale pamietajcie, ze na ostrosc nie doprawialem szpinaku. Czyli do smazeniny idzie pieprz w ilosciach hurtowych, papryka czerwona mielona, a nawet tabasco. Dla dosmakowania maggi i sos sojowy. Zesmazyc dobrze, mieszac intensywnie, niech sie miesko naprawde dobrze naprzyprawuje. Jak gotowe, wrzucic w szpinak, dusic razem, poprobowac po jakims czasie, do smaku doprawiac naprawde na koncu, jak juz wszystkie poszczegolne elementy poprzechodza soba nawzajem.

I teraz rzecz zasadnicza, najwazniejsza. Co zazwyczaj dajemy na lazanie? Oczywiscie, ser. Ale przeciez zwykly, zolty, a chozby i strugana mozarella za cholere mi sie z tym szpinakiem w sensowna calosc nie ukladaja. Osobiscie stosuje wiec mieszanke tutejszych bialych (a raczej bialawych...) jak: stilton, wenslydayle, ale moze byc i zwykly twarogowy, byle kwasny. Rozdrobnic dobrze i wymieszac z kubkiem kwasnej smietany, zetrzec w to duza cebule jedna, soli pieprzu (pieprzu znowu duzo), narwac, nadrobic swiezej bazylii (tez duzo). I pod taka kolderka te nasza lazanie piec przynajmniej 30-35 minut w 200-220 stopniach.

Nazwa pretensjonalna, ale uzasadniona :)

Awatar użytkownika
Godzilla
Sepulka
Posty: 77
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:23

Post autor: Godzilla » pt, 12 sie 2005 09:20

Hmmm, to może być niezły sposób na szpinaczek. A pomyśleć, że w dzieciństwie karmili nas taką obrzydliwą zieloną breją. I te wierszyki umoralniające:

Ryczy syrena, jadą strażacy,
A każdy z nich się pali do pracy.
Już przyjechała cała drużyna,
Mówią że jedli na obiad szpinak.
Po tym szpinaku silni jak lwy
Zrobią co trzeba raz dwa i trzy.

A co do mojego indyka z jabłkami, oczywiście, że można się bardziej postarać i natrzeć / naszpikować zawczasu, i niech sobie poleży przez noc w tych przyprawach. Można do duszenia dodać trochę wina (ja próbowałam z czerwonym). Albo można upiec. Albo zrobić kaczkę z jabłkami. To co podałam, to wersja szybka.

Coleman
Wampir
Posty: 3300
Rejestracja: wt, 14 cze 2005 16:41

Post autor: Coleman » pt, 12 sie 2005 11:54

Godzilla pisze:Hmmm, to może być niezły sposób na szpinaczek. A pomyśleć, że w dzieciństwie karmili nas taką obrzydliwą zieloną breją.
Tutaj, w Englandzie, popularniejszy jest swiezy, w lisciach. Nawet ten mrozony nie jest tak rozdrobniony, jak nasz, musze go naprawde troche poddusic, zeby sie nadawal. I musze przyznac, ze ten swiezy podawany w roznych wariantach jakos zupelnie mi nie podchodzi. Jednak stan skupienia 'krowi placek' okazuje sie najwyzsza forma szpinaku :) Sprawdza sie w lazanii, na talerzu, ot, chociazby ze zwyklym kotletem mielonym, albo jako farsz do nalesniczkow... Jak kto wrazliwy, zamknac oczka i palaszowac :)

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 17037
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » pt, 12 sie 2005 12:03

Mnie się mięska podobają :D Mniam-mniam, obśliniłam się. Proszę jeszcze, będę się dalej ślinić i gotować :)))
So many wankers - so little time...

Coleman
Wampir
Posty: 3300
Rejestracja: wt, 14 cze 2005 16:41

Post autor: Coleman » pt, 12 sie 2005 12:25

Ty sie nie slin. Ty sie podziel jakims fajnym przepisem.
FTSL

ODPOWIEDZ