Cygarem i fajką, czyli dla tych, którzy niby nie palą

czyli nic konkretnego, za to do wszystkiego

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
kiwaczek
szuwarowo-bagienny
Posty: 6053
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 21:54

Post autor: kiwaczek » wt, 28 lip 2009 07:43

DerCasparFriedrich pisze:pozatym papieros to papieros ;P zaraz użyję mojego ulubionego argumentu: wszyscy wielcy palili papierosy. Kieślowski palił, Cybulski palił, Audrey Hepburn paliła nawet Stachura palił i pisał o tym opowiadania ;P
Jak ja lubię takie argumenty... ;)

Dlaczego taki statystyczny palacz nie powie, że pali bo mu to po prostu pasuje, że to po prostu lubi, sprawia mu to przyjemność, czy też, że jest po prostu uzależniony i musi palić. Nie - lepiej przywołać przykłady wielkich palących - okraszając to jeszcze kwantyfikatorem "wszyscy". A ja Ci powiem, że nie wszyscy wielcy palili. Taki na przykład Neron to był wielki cesarz, a popalił sobie tylko raz w życiu - ale za to na jaką skalę! I co z tego wynika? Że też mamy podpalać Rzym? ;)

Nie jestem wrogiem palaczy samych w sobie - jestem wrogiem zmuszania mnie do wdychania skutków ich przyjemności. I jestem wrogiem szukania fałszywych wymówek i samousprawiedliwiania. :)
O nadużywaniu kwantyfikatorów nawet nie wspomnę. ;)

Palisz bo to lubisz, to napisz o tym i już.
I'm the Zgredai Master!
Join us young apprentice!
Jestem z pokolenia 4PiP i jestem z tego dumny!

Awatar użytkownika
Gata Gris
C3PO
Posty: 891
Rejestracja: sob, 18 paź 2008 09:23

Post autor: Gata Gris » wt, 28 lip 2009 08:42

Gesualdo pisze:Zastanawiałem się kiedyś, czemu nigdy nie wziąłem do ust papierosa. Samemu nie wypada (to trochę tak, jakby pić do lustra
E nie... Pić w samotności wypada jak najbardziej (wtedy właśnie można nie obawiać się, że ewentualne ekscesy będą mieć widzów - poza kotami). A palić moim zdaniem właśnie powinno się w samotności, mając na uwadze, że ze wszystkich nałogów ten właśnie najbardziej dotyczy otoczenia.

Ja też nie mam nic przeciw palaczom jako takim (każdy odpowiada za konsekwencje swoich wyborów), ale smuci mnie to, że obie strony w tym konflikcie stawiają się na równi, tzn. i palący, i niepalący argumentują, że druga strona pozbawia ich wolności. Ja jako niepaląca tej równości nie widzę - bo "ograniczony" palący po prostu zapali trochę później, a "ograniczony" niepalący musi wdychać smród, kaszleć i męczyć się. Przepisy i ich łamanie już pomijam, bo to takie polskie :(
Bardzo lubię czytać! Na świecie jest tyle wspaniałych książek! Ja na ten przykład mogę pić miesiąc albo dwa, a potem wziąć i przeczytać jakąś książkę... I ta książka wyda mi się taka dobra, a ja sobie taki zły, że się okropnie denerwuję...

DerCasparFriedrich

Post autor: DerCasparFriedrich » wt, 28 lip 2009 10:52

Oczywiście że lubię, inaczej bym nie palił :] absolutnie nie mam problemu z przyznaniem się do tego.
A z tego co napisałem, sam się przecież śmieję. Choć rzeczywiście w jakiś tam sposób to do mnie przemawia, że dany ktoś też palił. Choć przecież jest to średnio rozsądne ;]
Co do tolerancji to jeśli jestem w towarzystwie to zawsze się zapytam czy mogę zanim zapalę. Choć szczerze, to mało którym niepalącym to przeszkadza. A Ci którzy są przeciwni zwykle dają o tym znać w dosyć ostentacyjny sposób, ale to już inna sprawa.

Awatar użytkownika
Gesualdo
Klapaucjusz
Posty: 2011
Rejestracja: pn, 01 wrz 2008 14:45

Post autor: Gesualdo » wt, 28 lip 2009 12:01

Gata Gris pisze:
Gesualdo pisze:Zastanawiałem się kiedyś, czemu nigdy nie wziąłem do ust papierosa. Samemu nie wypada (to trochę tak, jakby pić do lustra
E nie... Pić w samotności wypada jak najbardziej (wtedy właśnie można nie obawiać się, że ewentualne ekscesy będą mieć widzów - poza kotami). A palić moim zdaniem właśnie powinno się w samotności, mając na uwadze, że ze wszystkich nałogów ten właśnie najbardziej dotyczy otoczenia.
Ja mówiłem o pierwszym papierosie. Czyli o nałogu – jeszcze – nie ma mowy. Jestem świadom, że pewnie nie będzie zbyt „smaczny” (jak to pierwszy papieros), więc będzie to dość szczeniacka próba sprawdzenia w stylu: „A cio to?” Znowuż w towarzystwie wszyscy kumple będą mieć niezły ubaw, jak się rozkaszlę. Chyba, że ktoś zakłada skorzystanie z pierwszego wariantu, by w drugiej sytuacji właśnie się nie rozkaszleć. Ale to już dla mnie pokrętna logika.
[banał mode on]Nigdy nie mów nigdy[banał mode off/]. Doświadczenie mnie nauczyło. Nie twierdzę więc, że nigdy nie zapalę, tylko że akurat w tym momencie nie mam ochoty.
Jeszcze taka mała konstatacja. Palacze często nabierają przekonania, że papieros jedynym sposobem „zajęcia się czymś”.
Siedzimy w pubie. Co więc można zrobić z ręką, która akurat nie trzyma piwa (pomijając jeszcze jedną możliwość, ale to inna kwestia)? No właśnie.
Siedzimy w kościele, na chórze. Akurat postanowiłem pyknąć jakąś Ave Maryję na komunię. Co robi kolega organista podczas kazania?
Przerwa w zajęciach chóru. Akurat odpowiedniej długości. Za krótka, by gdzieś dalej wyjść, za długa, by siedzieć na krześle i patrzeć się na skrzynkę dyrygenta. Gdzie się podziewa pół akademii?
To trochę tak jak z alkoholem. Idąc na imprezę, jesteśmy zobligowani, by zamówić piwo i popijać, rozmawiając ze znajomymi. Tylko nieliczni potrafią znakomicie bawić się bez kropli C2H5OH.
Oczywiście to nie wyczerpuje tematu.
"Jestem kompozytorem i coś pewnie chciałem, ale już zapomniałem."

Awatar użytkownika
Gata Gris
C3PO
Posty: 891
Rejestracja: sob, 18 paź 2008 09:23

Post autor: Gata Gris » wt, 28 lip 2009 12:05

DerCasparFriedrich pisze:Ci którzy są przeciwni zwykle dają o tym znać w dosyć ostentacyjny sposób
Przyznaję, że należę do osób reagujących dość ostentacyjnie. Ale to niezależne ode mnie. Nie uciekam od dymu papierosowego, bo boję się raka, ale dlatego, że to okropnie śmierdzi. Więc reaguję takim samym skrzywieniem twarzy i gestem, jak gdy ktoś - excuse le mot - pierdnie koło mnie, albo capi zastarzałym potem. Dla mnie to taki sam dyskomfort. Ale o ile pierdzących i brudasów unikają wszyscy, o tyle palacze są traktowani wyrozumiale nawet przez osoby, które powinny ich karać służbowo (strażnicy miejscy, kolejarze).
Bardzo lubię czytać! Na świecie jest tyle wspaniałych książek! Ja na ten przykład mogę pić miesiąc albo dwa, a potem wziąć i przeczytać jakąś książkę... I ta książka wyda mi się taka dobra, a ja sobie taki zły, że się okropnie denerwuję...

Awatar użytkownika
Feline
C3PO
Posty: 840
Rejestracja: pt, 01 sie 2008 11:06

Post autor: Feline » wt, 28 lip 2009 12:19

Gesualdo pisze:Ciekawe, że palący od razu mają na uwadze, że kiedyś muszą przestać palić i znaleźć się na odwyku. Wyrzuty sumienia?
Skutek wmawianego przez otoczenie poczucia winy...

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 17036
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » wt, 28 lip 2009 13:54

Feline pisze:
Gesualdo pisze:Ciekawe, że palący od razu mają na uwadze, że kiedyś muszą przestać palić i znaleźć się na odwyku. Wyrzuty sumienia?
Skutek wmawianego przez otoczenie poczucia winy...
Przewidywanie, że nadejdzie chwila, kiedy cena paczki fajek osiągnie wartości astronomiczne.
Poczucie winy nie ma tu nic do rzeczy - zwyczajnie (uwaga: kwantyfikator!), jak wszyscy, palacze też potrafią liczyć. :P
Kiwaczek pisze:Dlaczego taki statystyczny palacz nie powie, że pali bo mu to po prostu pasuje, że to po prostu lubi, sprawia mu to przyjemność, czy też, że jest po prostu uzależniony i musi palić.
No, właśnie. To skutek mizernej inteligencji - na nikotynie słabo chodzi... :(((
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
kiwaczek
szuwarowo-bagienny
Posty: 6053
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 21:54

Post autor: kiwaczek » wt, 28 lip 2009 14:09

Małgorzata pisze:Poczucie winy nie ma tu nic do rzeczy - zwyczajnie (uwaga: kwantyfikator!), jak wszyscy, palacze też potrafią liczyć. :P
Ech ten syndrom kohorty... ;)
I znów źle użyty kwantyfikator ;)
Znam wielu ludzi, palaczy też, którzy liczyć nie potrafią ;)
Małgorzata pisze:No, właśnie. To skutek mizernej inteligencji - na nikotynie słabo chodzi... :(((
Ech Margota, Margota... Starego wróbla na plewy... ;)
I'm the Zgredai Master!
Join us young apprentice!
Jestem z pokolenia 4PiP i jestem z tego dumny!

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 17036
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » wt, 28 lip 2009 14:22

Znam wielu ludzi, palaczy też, którzy liczyć nie potrafią ;)
E, tam. Potrafią, tylko się nie przyznają. :)))
Ech Margota, Margota... Starego wróbla na plewy... ;)
Ech, Kiwaku, Kiwaku... Żadne plewy - doświadczenie osobiste. Moja komórka mózgowa chodzi przecież na nikotynę. :P
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
kiwaczek
szuwarowo-bagienny
Posty: 6053
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 21:54

Post autor: kiwaczek » wt, 28 lip 2009 14:26

No właśnie - ten przykład jak najbardziej potwierdza, że na nikotynie też potrafi dobrze chodzić. Inteligencja znaczy ;)
I'm the Zgredai Master!
Join us young apprentice!
Jestem z pokolenia 4PiP i jestem z tego dumny!

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 17036
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » wt, 28 lip 2009 14:42

Tu mnie złapałeś na retoryczną pętlę, Kiwaczku. Nie pozostaje mi nic innego, jak przyznać się, że czasami działa. Ta inteligencja. :P

I na dowód, że działa, wskazanie: ale zrobiliśmy offtopa!
A żeby nie było, że asekuranctwo: ja zaczęłam. :)))
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
kiwaczek
szuwarowo-bagienny
Posty: 6053
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 21:54

Post autor: kiwaczek » wt, 28 lip 2009 14:57

Mnie tam offtopy nie straszne. :)
A przynajmniej od jakiegoś czasu. ;)
I'm the Zgredai Master!
Join us young apprentice!
Jestem z pokolenia 4PiP i jestem z tego dumny!

Awatar użytkownika
Feline
C3PO
Posty: 840
Rejestracja: pt, 01 sie 2008 11:06

Post autor: Feline » wt, 28 lip 2009 15:21

Małgorzata pisze: Poczucie winy nie ma tu nic do rzeczy - zwyczajnie (uwaga: kwantyfikator!), jak wszyscy, palacze też potrafią liczyć. :P
Gdyby tylko o liczenie chodziło, mało kto w ogóle zaczynałby palić. Że o innych strasznych i straszniejszych używkach nie wspomnę ;)

Awatar użytkownika
Rheged
Stalker
Posty: 1931
Rejestracja: pt, 16 wrz 2005 14:35

Post autor: Rheged » czw, 30 lip 2009 00:19

Pominę całą tą pasjonującą dyskusję i wrócę do tematu. Konkretnie spytam dwóch ludzi - Dabliu i Feline.

Dabliu: jakie cygaro dobre jakościowo, a do dwóch dych polecasz?

Feline: traktowałeś fajkę pipe mudem? Ukryszył mi się kanał dymowy w kominie, dzięki czemu nie da rady dopalić mojego przesmacznego Worobca do końca, ubytek jest spory. Fajkę pozbawiłem karbonizatu papierem ściernym. Mocno używałem dżinsu w trakcie opalania, żeby czysty nagar się wytworzył. Efekt osiągnięty, ale fajka w środku ukruszona. No i trzeba pipe mudem potraktować, chyba, że jest inny sposób? Jeśli nie, jak używać tego cholerstwa?
Emil 'Rheged' Strzeszewski
Pipe of the rising sun, Sympathy for the pipe
Pipe of the storm, Born to be pipe

Awatar użytkownika
Marchew
Cylon
Posty: 1116
Rejestracja: pn, 17 lip 2006 09:40
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Marchew » czw, 30 lip 2009 02:39

Coście najlepszego zrobili?
Się naczytałem i mi się przypomniało, że od roku planuję założyć sobie humidor jakiś, żeby popuffać w domu coś, a nie tylko od okazji do okazji.

Teraz robię jakiś bliżej niesprecyzowany kosztorys, bo wyczytałem, że muszę dokupić od razu cyfrowy higrometr (tym analogowym podobno można od razu podziękować ;) ).

Zobaczymy, muszę się przespać z tymi planami, ale pewnym jest, że jutro jakieś cygarko obowiązkowo się w moim ręku pojawi ;)

ODPOWIEDZ