Przesiadka z Windowsa na Linuxa

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Geoule

Przesiadka z Windowsa na Linuxa

Post autor: Geoule » pn, 30 cze 2008 18:16

Witam wszystkich serdecznie!

Ostatnimi czasy mój Windows XP szwankuje coraz bardziej, tak więc zastanawiałem się nad przejściem na inne środowisko, jak choćby jakieś distro Linuxa.
Przez dłuższy czas zastanawiałem się jaki system byłby odpowiedni dla laika takiego jak ja, aż w końcu stwierdziłem że najbardziej odpowiada mi openSUSE.

Tak więc ściągnąłem obraz instalacyjny z sieci, powoli archiwizuję wszystkie ważne pliki i jeszcze dziś chciałbym zabrać się za stawianie linucha.
Natomiast mam kilka pytań, zacznę może od najważniejszego - czy powinienem wcześniej usunąć wszelkie partycje NTFS z których korzystam aktualnie programem typu, nie wiem, dajmy na to Partition Magic i sformatować dysk w jakimś konkretnym systemie?

Sprawa druga, odpowiedniki programów Windowsowych na pingwina i tu wręcz błagałbym o pomoc:
Przeglądarka internetowa i klient pocztowy - na windzie używałem FireFoxa i ThunderBirda, orientujecie się może czy SeaMonkey jako pakiet jest lepszy i również wspiera pluginy? Ewentualnie proszę o inne sugestie, przez bardzo długi czas używałem Pegasus Mail, więc interfejs mi nie straszny, byle to funkcjonalne było. :)
Torrent - używałem uTorrent, teraz nie mam pojęcia co wybrać: może Azureus albo bittornado? Ważne aby program obsługiwał DHT.
Tlen/GG - klientów GG znalazłem całą masę, jeśli chodzi o Tlena to bodajże tylko TleenX. Co polecacie? Może jakiś multi-funkcjonalny klient z obsługą wielu sieci, coś jak Miranda lub inne podobne?
mIRC - XChat?
Winamp/Foobar - słyszałem kiedyś o bodajże xine i Amaroku, ale kompletnie się w tym nie orientuję, jaki będzie najlepszy odtwarzacz multimedialny? No a właściwie muzyczny, bo do filmów zamierzam używać VLC.
IrfanView - ponownie, nie mam pojęcia, proszę o pomoc.
Alcohol 120%/Nero - jakiś program do nagrywania danych na nośniki kompaktowe, najlepiej z funkcją montowania wirtualnych napędów, tak jak w Alcohol 120% czy Daemon Tools.
Total Commander - z tego co wiem nie ma wersji pod Linuxa, a bardzo zależałoby mi na jakimś programie tego typu, przyzwyczajenie jeszcze z czasów DOS'a.
NOD32/Spybot - wiem że NOD'a mogę zastąpić Avastem, chociaż nie bardzo mi się ta myśl podoba, natomiast co ze Spybotem? Raczej wątpię żeby udało mi się zaśmiecić Linuxa wszelkiej maści śmieciem, ale wolę się zabezpieczyć "w razie w".
RocketDock - szukam jakiegoś programu typu "dock" na pingwina, znacie może jakiś w miarę dobry?
Exact Audio Copy - istnieje jakiś linuxowy odpowiednik? Często zrzucam muzykę z oryginalnych cedeków, bo nie przepadam za szuflowaniem płytkami.

Wreszcie sprawa ostatnia: KDE czy GNOME? Wcześniej myślałem, że są to jedynie środowiska graficzne ale teraz przeglądając Internet natrafiam na programy pod obie wersje. Tak więc jeśli zainstaluje GNOME, nie będę mógł korzystać z programów stworzonych z myślą o KDE, czy tak? Co polecacie?

Z góry dziękuje i przepraszam za (z pewnością dość głupie) pytania, ale chciałbym się w końcu do tego zabrać i ostatecznie kopnąć "okna" w sam środek ...., bo przysięgam że już dłużej "nie zniesę". :)

Awatar użytkownika
flamenco108
ZakuŻony Terminator
Posty: 2210
Rejestracja: śr, 29 mar 2006 00:01
Płeć: Mężczyzna

Re: Przesiadka z Windowsa na Linuxa

Post autor: flamenco108 » pn, 30 cze 2008 21:03

Geoule pisze: Natomiast mam kilka pytań, zacznę może od najważniejszego - czy powinienem wcześniej usunąć wszelkie partycje NTFS z których korzystam aktualnie programem typu, nie wiem, dajmy na to Partition Magic i sformatować dysk w jakimś konkretnym systemie?
Nie ma takiej potrzeby. OpenSuse ma z pewnością (skoro ma Mandriva, Ubuntu, Zenwalk, Gentoo...) odpowiedni program na płycie instalacyjnej i w odpowiednim momencie sam się Ciebie o to zapyta.

Dodatkowo, od niedawna zdaje się, że odpowiednie oprogramowanko do czytania i zapisywania na partycjach NTFS zaczęło działać poprawnie (choć producenci cały czas nie gwarantują, ale w tej branży rzadko ktokolwiek coś komuś gwarantuje, poczytaj EULA), więc teoretycznie nie musiałbyś z tym nic robić. Ja jednak wolałbym przejść na Ext3, a partycje NTFS wyrżnąć.
Geoule pisze: Sprawa druga, odpowiedniki programów Windowsowych na pingwina i tu wręcz błagałbym o pomoc:
Przeglądarka internetowa i klient pocztowy - na windzie używałem FireFoxa i ThunderBirda, orientujecie się może czy SeaMonkey jako pakiet jest lepszy i również wspiera pluginy? Ewentualnie proszę o inne sugestie, przez bardzo długi czas używałem Pegasus Mail, więc interfejs mi nie straszny, byle to funkcjonalne było. :)
Ale F i T chodzą i na linuxie, a może nawet przede wszystkim. Po co zmieniać, jak masz obcykane?

Jeśli się nie mylę, OpenSuse opiera się o KDE, czyli będziesz też miał pakiet Kontact, taki lepszy Outlook.
Geoule pisze: Torrent - używałem uTorrent, teraz nie mam pojęcia co wybrać: może Azureus albo bittornado? Ważne aby program obsługiwał DHT.
Ja używam ktorrenta, ale nie wiem, co to DHT.
Geoule pisze: Winamp/Foobar - słyszałem kiedyś o bodajże xine i Amaroku, ale kompletnie się w tym nie orientuję, jaki będzie najlepszy odtwarzacz multimedialny? No a właściwie muzyczny, bo do filmów zamierzam używać VLC.
Tu znowu w pakiecie będziesz miał świetną Kaffeinę - ogląda filmy i puszcza muzykę. Nie jestem melomanem, ale na linuxie nabardziej rulez Amarok, zapewne...
Geoule pisze: IrfanView - ponownie, nie mam pojęcia, proszę o pomoc.
Z tym jest kłopot - programów do oglądania obrazków znajdziesz multum, ale ja jeszcze nie trafiłem na taki jak Irfan - żeby jeszcze umiał te wszystkie rzeczy, co Irfan. Jeżeli ktoś coś zaproponuje tutaj, zaraz wypróbuję ;-)
Geoule pisze: Alcohol 120%/Nero - jakiś program do nagrywania danych na nośniki kompaktowe, najlepiej z funkcją montowania wirtualnych napędów, tak jak w Alcohol 120% czy Daemon Tools.
Do wypalania płyt służy k3b. Do montowania obrazów iso można użyć prostej komendy w konsoli, albo zainstalować program.
Geoule pisze: Total Commander - z tego co wiem nie ma wersji pod Linuxa, a bardzo zależałoby mi na jakimś programie tego typu, przyzwyczajenie jeszcze z czasów DOS'a.
Pod konsolą - mc czyli Midnight Commander. Pod KDE - Krusader, jeżeli funkcjonalność Konquerora nie wystarczy.
Geoule pisze: NOD32/Spybot - wiem że NOD'a mogę zastąpić Avastem, chociaż nie bardzo mi się ta myśl podoba, natomiast co ze Spybotem? Raczej wątpię żeby udało mi się zaśmiecić Linuxa wszelkiej maści śmieciem, ale wolę się zabezpieczyć "w razie w".
Mam linuxa jako wyłączny system na kompach w domu od prawie 3 lat i od czasu instalacji tego systemu nie widziałem ani jednego wirusa. Na razie instalacja antyvira to zbędne zużycie zasobów.
Geoule pisze: Exact Audio Copy - istnieje jakiś linuxowy odpowiednik? Często zrzucam muzykę z oryginalnych cedeków, bo nie przepadam za szuflowaniem płytkami.
Nie wiem, czy o to chodzi, ale pod konsolą jest takie narzędzie jak dd, które umie kopiować bit po bicie. Ale to chyba nie o to chodzi.
Geoule pisze: Wreszcie sprawa ostatnia: KDE czy GNOME? Wcześniej myślałem, że są to jedynie środowiska graficzne ale teraz przeglądając Internet natrafiam na programy pod obie wersje. Tak więc jeśli zainstaluje GNOME, nie będę mógł korzystać z programów stworzonych z myślą o KDE, czy tak? Co polecacie?
To jest pytanie natury religijnej ;-) Od jakiegoś czasu deweloperzy obu środowisk uzgodnili jakiś wspólny standard, dzięki któremu programy stały się przenoszalne. KDE bardziej przypomina Windows, Gnome bardziej przypomina Maca. Tak w skrócie.
Geoule pisze:bo przysięgam że już dłużej "nie zniesę". :)
Tiaaa... Mojej żonie zrobili pranie mózgu różni "fachowce" i zażyczyła sobie Windowsa. Zatem ja zrobiłem Piłata, ale uczciwie załatwiłem jej localguru od windy, żeby jej wszystko zainstalował. I naprawdę trudno mi było powstrzymać śmiech pusty, kiedy się okazało, że ten znakomity system nie wykrył (rozumiecie, znaczy stwierdził, że to karta sieciowa, ale nie wiedział jaka i nie zainstalował sterownika) kart sieciowych, nie zainstalował sterownika do Nvidii, o wbudowanej w płytę karcie muzycznej nie wspomnę. Na szczęście obok był działający linux i localguru w około 4 godziny dociągnął (niedostępne na stronach producentów, bo już stare - były wpisy, że te sterowniki dostarczane są razem z windowsem - ciekawe, ciekawe) brakujące sterowniki i zainstalował. Szkoda tylko straconych pieniędzy.
Nondum lingua suum, dextra peregit opus.

Geoule

Post autor: Geoule » pn, 30 cze 2008 21:40

Dzięki śliczne!
flamenco108 pisze:Ale F i T chodzą i na linuxie, a może nawet przede wszystkim. Po co zmieniać, jak masz obcykane?
Słyszałem że ponoć szybciej śmiga, a i zasobów tyle nie zżera. No ale w sumie fakt, po co zmieniać jak działa. ;)
flamenco108 pisze:Ja używam ktorrenta, ale nie wiem, co to DHT.
Najprościej będzie tak: jeśli zasysasz plik z danego trackera, a ten nagle siądzie - wszyscy użytkownicy są rozłączani i nie uda Ci się dokończyć ściągania. Natomiast dzięki DHT możesz połączyć się z innymi osobami posiadającymi interesujący Cię plik bez użycia jakiegokolwiek trackera.

Często różne strony z co ciekawszymi torrentami wymagają obsługi DHT. Jedna sprawa, każdy użytkownik ma dostęp do plików. Druga, podejrzewam że przy plikach "legalności niezbyt dużej" w sytuacji gdy niedostępny jest tracker, trudniej namierzyć ściągających. Natomiast jest to tylko takie tam moje gdybanie, gdyż informatykiem nie jestem.

W jeszcze większym skrócie: nie mam pojęcia dlaczego, ale dzięki klientom z obsługą DHT zawsze udawało mi się dorwać interesujące mnie dane ze trzy razy szybciej niż na innych tego typu programach.
flamenco108 pisze:Mam linuxa jako wyłączny system na kompach w domu od prawie 3 lat i od czasu instalacji tego systemu nie widziałem ani jednego wirusa. Na razie instalacja antyvira to zbędne zużycie zasobów.
Przyznam szczerze, że nawet nigdy nie słyszałem o przypadku zawirusowania Linuxa. Pytam tak bardziej na zasadzie "lepiej dmuchać na zimne". :)
flamenco108 pisze:Nie wiem, czy o to chodzi, ale pod konsolą jest takie narzędzie jak dd, które umie kopiować bit po bicie. Ale to chyba nie o to chodzi.
Bardzo przepraszam, nie sprecyzowałem pytania. EAC to program do zrzucania muzyki z płyt audio na dowolny, wybrany przez użytkownika format. Dzięki odpowiednim kodekom możesz przekonwertować płytę na format MP3 w chyba najlepszej możliwej jakości, gdzie żeby stwierdzić jakąkolwiek różnicę z oryginałem trzeba być prawdziwym melomanem.

Ja co prawda melomanem nie jestem żadnym, ale już dawno temu zauważyłem że pliki muzyczne ściągnięte z Internetu są zazwyczaj !(@!)# jakości i przy odpowiednim nagłośnieniu najzwyczajniej w świecie buczą, harczą i generalnie bardzo kiepsko się słucha. No a że człek ze mnie prawie głuchy, to lubię głośniej posłuchać - więc wolę wydać te kilka złotych na daną płytkę i ją sobie przerobić na zadowalający mnie w pełni format MP3 i słuchać na komputerze. :)
flamenco108 pisze:Szkoda tylko straconych pieniędzy.
To jest niestety norma, sam pamiętam czasy jak coś siadało ni z gruchy, ni z pietruchy i biegłem do kafejki internetowej poczytać co też się zepsuć mogło, robiąc przy okazji notatki co by za informatyka nie zabulić. System operacyjny - oczywiście Windows. Najmniej zawodny u mnie był chyba NT, ale że i pograć czasami lubiłem, to nie bardzo się przyjął.

Za to naprawiając komputery znajomym zawsze przynajmniej darmowe piwko i trochę grosza miałem, więc z drugiej strony zapłata za pomoc techniczną jest sprawą fajną, ale jeśli się ja otrzymuje. ;)

Raz jeszcze wielkie dzięki za pomoc, dam znać później czy mi się udało i czy "pingwin stoi"*.

*Właśnie zdałem sobie sprawę, że brzmi to co najmniej dwuznacznie... ;)

Awatar użytkownika
baron13
A-to-mistyk
Posty: 3386
Rejestracja: sob, 11 cze 2005 09:11

Post autor: baron13 » pn, 30 cze 2008 23:20

Jesli chodzi o wirusy na Linuksa to o ile wiem, istnieją "teoretycznie". Było ich kilka sztuk. O jednym to słyszałem z rok temu i to miał być wirus znaleziony przez jedną z czołowych firm antywirusowych. Ale nie działał na Linuksie Potrzebował obsługi jakiegoś starego przerwania i Linus jak dostał kod wirusa napisał łatę na jądro, żeby wirus ruszył. Więc, żeby sobie maszynę zawirusować trzeba było pobrać wirusa, pobrać łatę, zrekompilować jądro z łatą , uruchomić maszynę z nowym jądrem, nadać prawa dostępu dla wirusa i już mogło się udać ;-)

Geoule

Post autor: Geoule » wt, 01 lip 2008 02:11

Ok, na dzisiaj daję już sobie spokój, może jutro jeszcze trochę powalczę. Suse wyraźnie mnie nie lubi, a właściwie mojego Acera.

Na kompie stacjonarnym płyta instalacyjna działa w porządku, natomiast na laptopie co chwila wyskakują jakieś błędy i nie jestem nawet w stanie przejść pomyślnie kilku pierwszych kroków instalacji.

To nagle stwierdzi że w napędzie nie ma żadnej płyty (a z czego niby odpaliłem instalator?!), to że brakuje plików. Ehh, szkoda gadać.

Od razu mówię, że sprawdziłem MD5 płyty, jest git - weryfikacja też jasno i wyraźnie wskazuje, że wszystko powinno działać.

Sam już nie wiem czy bardziej zmęczone są moje oczy, czy wujek google od ilości haseł jakie dziś wieczór w niego wklepałem. Idę spać, ale troszkę się załamałem. Człowiek chce od "windy" uciec, a nie może. ;)

Awatar użytkownika
baron13
A-to-mistyk
Posty: 3386
Rejestracja: sob, 11 cze 2005 09:11

Post autor: baron13 » wt, 01 lip 2008 08:30

RedHata 4.0 uruchamiałem 2 tygodnie. Tak jest na początku.

Awatar użytkownika
flamenco108
ZakuŻony Terminator
Posty: 2210
Rejestracja: śr, 29 mar 2006 00:01
Płeć: Mężczyzna

Post autor: flamenco108 » wt, 01 lip 2008 15:46

Tak, Linux też mi sprawiał kłopoty na początku, ale dałem się namówić localguru od gentoo, więc od samego właściwie początku (wcześniej było parę serwerów na Debianie i Slakłerze, ale w trybie tekstowym wszystko jest prostsze - no i nie desktopy) działałem na dystrybucji, która kazała się uczyć. Zatem jak teraz przesiadłem się na user-firendly Kubuntu, już tylko jedno zaskoczenie przeżyłem - kiedy czegoś nie umiał zrobić automagicznie...
Nondum lingua suum, dextra peregit opus.

Awatar użytkownika
JamesB0T
Sepulka
Posty: 53
Rejestracja: pn, 06 mar 2006 19:29

Post autor: JamesB0T » czw, 03 lip 2008 05:17

Geoule pisze:Na kompie stacjonarnym płyta instalacyjna działa w porządku, natomiast na laptopie co chwila wyskakują jakieś błędy i nie jestem nawet w stanie przejść pomyślnie kilku pierwszych kroków instalacji.
Zgaduje przyczynę: czepia się APIC lub/oraz ACPI.
Leczenie: przy starcie jajka parametry noapic lub/oraz acpi=off

W większości przypadków laptopiastych pomaga - zwłaszcza acpi
Małysz zdobył 4 kryształową kulę.
Jeszcze 3 i będzie mógł wezwać smoka.

Awatar użytkownika
baron13
A-to-mistyk
Posty: 3386
Rejestracja: sob, 11 cze 2005 09:11

Post autor: baron13 » czw, 03 lip 2008 12:06

James BOT, chciałem powiedzieć, że się nauczyłem. Linux jest niedydaktyczny. Jak się cholerę raz zainstaluje, nic się nie dzieje całymi latami i wszystko co tyczy reinstalacji wylatuje ze łba. Do tego dochodzi partycja "local" z programowymi wykopaliskami. Raz się człek czegoś naumiał na przykład strzępów gnuplota i może jechać na tym pewnie do smierci. I to niekoniecznie rychłej. Faktycznie można bootować z parametrami.

Geoule

Post autor: Geoule » ndz, 05 paź 2008 20:07

Pozwolę sobie wskrzesić trupa - okazuje się, że wszystkie problemy spowodowane były wadliwą płytą główną. Po około trzech miesiącach plucia jadem i niezliczonych reklamacjach (kto wpadł na to, żeby przenieść serwis Acera do Czech, no kto?! :D) w końcu sprzęcik wrócił w pełni sprawny, a nawet odrobinę lepszy, gdyż posiadany przeze mnie model laptopa troszku się już zestarzał i musieli całkowicie bebechy wymienić, z racji niedostępności poszczególnych elementów z dawnej serii.

Z problemem gierek też idzie sobie poradzić - dual boot i tyle. Winda do opierniczania się, linuch do roboty i całej reszty. Z tym że w końcu postawiłem xUbuntu, bo to SUSE w praniu jakoś niezbyt mnie przekonało. ;)

W znajomości OS'a jestem kompletnym laikiem, ale przynajmniej mogę sobie teraz do CV'ki wpisać - "znajomość systemów operacyjnych grupy Linux", tia... :P

Awatar użytkownika
baron13
A-to-mistyk
Posty: 3386
Rejestracja: sob, 11 cze 2005 09:11

Post autor: baron13 » ndz, 05 paź 2008 21:09

Gratulacje!

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14500
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » śr, 10 gru 2008 19:21

A ja mam dość windy od dłuższego czasu, ale dzisiaj osiągnęłam już poziom wrzenia (sześć resetów systemu w ciągu godziny). Chcę Linuxa! ZARAZ!

Ale nie mam pojęcia, co zrobić? No, co?
Krok po kroku, instrukcja obsługi dla upośledzonych informatycznie i opornych jest?


edit: No, dobra, wiem, że tego się nie robi w pięć minut. Ale dojrzałam do decyzji.
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Albiorix
Niegrzeszny Mag
Posty: 1768
Rejestracja: pn, 15 wrz 2008 14:44

Post autor: Albiorix » śr, 10 gru 2008 19:23

Moje doświadczenie z Ubuntu jest takie:
1.włożyłem płytkę
2.zainstalowałem
3.działa edit: od pół roku.

Ubuntu 8 to system najbardziej chyba dla ludzi z linuxów. Jestem informatykiem ale nie lubię grzebać przy systemie i nie muszę :)
nie rozumiem was, jestem nieradioaktywny i nie może mnie zniszczyć ochrona wybrzeża.

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14500
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » śr, 10 gru 2008 19:46

Super. Informatyk. Oczywiście. Informatycy nigdy nie udzielają mi odpowiedzi, jakich potrzebuję. Proces instalowania jest dla mnie oczywisty. Nieoczywiste jest, skąd wziąć wzmiankowaną płytkę. Ściągnąć? Skąd?
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Albiorix
Niegrzeszny Mag
Posty: 1768
Rejestracja: pn, 15 wrz 2008 14:44

Post autor: Albiorix » śr, 10 gru 2008 19:51

nie rozumiem was, jestem nieradioaktywny i nie może mnie zniszczyć ochrona wybrzeża.

ODPOWIEDZ