Mangowa kreska - sztuka czy infantylizm?

czyli coś dla wielbicieli historyjek obrazkowych

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Lafcadio
Nexus 6
Posty: 3193
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 17:57

Post autor: Lafcadio » sob, 28 lut 2009 00:23

Ignatius Fireblade pisze:Tia? Można wiedzieć dlaczego? Pomijając oczywiście słodką buźkę samej Ality.
FTSL
Z tego powodu, że wymaganie od czytelnika określonego wieku nie dodaje komiksom ani dorosłości ani dojrzałości. Sądzę, że doskonale zdajesz sobie sprawę z tych wszystkich osób, które przekroczyły rozkoszny wiek wzmiankujący dorosłość, a dowody tego są, niestety, tylko na papierze.

Jakkolwiek moja lektura Gunnm (i Hellsinga też, w zasadzie mogłem też go dodać do infantylnych komiksów) skończyła się po kilku tomach to nie mogę oprzeć się wrażeniu, że cała ta krew i te wymyślne wykańczanie przeciwników to chwyty pod publikę, nie dodaję im powagi ani grozy, jaka raczej powinna takim scenom towarzyszyć. One wręcz odejmują im powagi i robi się z tego taka zabawa w gruncie rzeczy. Zabawa w przerysowanie i w fajność. Kto kogo wykończy efektowniej, kto będzie bardziej czadowy. A z tych dwóch komiksów - Hellsing nawet bardziej.

Nie odnosisz czasem tego dziwnego wrażenia, że brutalne komiksy kupują głównie dzieciaki, bo to ich fascynuje, a dorośli jednak szukają czegoś innego, dojrzalszego? W rozmowie z jedną osobą zamieszkałą w Japonii usłyszałem zadziwiające zdanie, że brutalność jest dla młodzieży ;)

Jakby coś trzeba było sprecyzować - służę.
Ja mam śmiałość to panu powiedzieć, bo pan mi wie pan co pan mi może? Pan mi nic nie może. Bo ja jestem z wodociągów.

Awatar użytkownika
Bebe
Avalokiteśvara
Posty: 4592
Rejestracja: sob, 25 lut 2006 13:00

Post autor: Bebe » sob, 28 lut 2009 11:47

Dla mnie znów podawanie "Uteny" jako czegoś nie infantylnego jest przesadą - bo nie dość, że infantylne, to jeszcze wzniosło patetycznie głupiutkie zwyczajnie. co roku powstają produkcje typu seriale (drama) lub komiksy opierające się na podobnym schemacie elitarnej szkółki dla wybrańców, odciętej od świata i ogólnie panujących reguł (ostatnio powaliło mnie "Mei-chan no shitsuji", masakra w krótkich porciętach).

Dlatego z mangi wolę komedie obyczajowe, bo one jednak niosą sporo autentycznych informacji o życiu w Japonii. No i bardziej rozwijają językowo. Mówiłam już, że czytanie mang w tłumaczeniu to strata czasu? ;)
Z życia chomika niewiele wynika, życie chomika jest krótkie
Wciąż mu ponura matka natura miesza trociny ze smutkiem
Ale są chwile, że drobiazg byle umacnia wartość chomika
Wtedy zwierzyna łapki napina i krzyczy ze swego słoika

Awatar użytkownika
Ignatius Fireblade
Kameleon Super
Posty: 2575
Rejestracja: ndz, 09 kwie 2006 12:04

Post autor: Ignatius Fireblade » sob, 28 lut 2009 22:38

@Lafcadio
Tak, doskonale zdaję sobie sprawę z istnienia takich osób. Co więcej, sam się do nich dość często zaliczam. Szczególnie, gdy wpadam w konkretny nastrój (w robocie, między 11:00 a 13:00).
wymaganie od czytelnika określonego wieku nie dodaje komiksom ani dorosłości ani dojrzałości
Nigdzie tego nie napisałem.
Jakkolwiek moja lektura Gunnm (i Hellsinga też, w zasadzie mogłem też go dodać do infantylnych komiksów)[...] nie mogę oprzeć się wrażeniu, że cała ta krew i te wymyślne wykańczanie przeciwników to chwyty pod publikę, nie dodaję im powagi ani grozy, jaka raczej powinna takim scenom towarzyszyć. One wręcz odejmują im powagi i robi się z tego taka zabawa w gruncie rzeczy
Cóż, w przypadku "Hellsinga" masz sporo racji. W ostatnich tomach akcja koncentruje się na jednej, wielkiej rzeźni, co mnie zaczyna pomału wkurzać. Za to pierwsze rozdziały prezentowały przyjemną historię poszukiwania źródła sztucznych wampirów. Fakt, może wymieniłem ten tytuł nieco bezmyślnie.

Za to Ality (czy Gunm, jak napisałeś) będę bronił. Owszem, trup ściele się tam dość gęsto, jednak zza tej krwawej otoczki przebija się coś więcej, drugie dno. Mamy tam historię psychopaty, którego matka urodziła w klozecie i spuściła do kanalizacji (a mimo tego, pragnącego miłości Ality), zagubionego chłopca, który pragnąc zrealizować marzenia zaczyna mordować, wreszcie wielkiego wojownika, zwyczajnie nie pasującego do świata w którym żyje (wreszcie umiera w walce, dumny i wyniosły). To, że manga obfituje w sceny przemocy, często dość przerysowanej (tutaj również się z Tobą zgadzam), wcale nie musi klasyfikować jej w jednym szeregu z tytułami infantylnymi.
Nie odnosisz czasem tego dziwnego wrażenia, że brutalne komiksy kupują głównie dzieciaki, bo to ich fascynuje, a dorośli jednak szukają czegoś innego, dojrzalszego?
Dorośli pewnie sięgną raczej po "Suppli" czy inną, poważną mangę. Wydawnictwo Hanami robi tutaj wiele dobrego. Wspomnę chociaż świetną historię, przedstawioną w "Duds Hunt". Ktoś nie czytał? Szczerze polecam. Może jestem nieco dziwny, ale mnie przemoc jakoś specjalnie nie fascynuje. Nie przepadam za nią, dlatego też mając przed nosem jakąś wybitnie krwawą pozycję (obojętnie czy to manga, film czy inna książka), szukam w niej czegoś więcej, co by ją usprawiedliwiało. Niestety, niekiedy po prostu nie ma w nich nic więcej. Z tym, że w Alicie jest.

@Bebe
podawanie "Uteny" jako czegoś nie infantylnego jest przesadą - bo nie dość, że infantylne, to jeszcze wzniosło patetycznie głupiutkie zwyczajnie

Nie przepadam za "Uteną". Irytuje mnie kreska, wzniosłość i patetyczność. Jednak poruszane w niej tematy są dość ważne i nad niektórymi wyborami bohaterów można spokojnie się zadumać, choćby wnioski brzmiały w stylu "Ale idiotka...", jak u mnie.

Posunę się o krok dalej i stwierdzę, że taki "Fullmetal Alchemist" nie jest mangą infantylną. "Neon Genesis Evangelion" również nią nie jest. Podobnie "Wolf's Rain", czy "Cowboy Beebop". Za to zdecydowanie są nimi "Naruto", "Kenshin" czy "Exaxxion".

Wszystko zależy od gustu i podejścia. Tak na marginesie, moimi ulubionymi tytułami są "Dr Slump" oraz "Dragon Ball". Infantylne do bólu, jednakże niosące w sobie całe wiadra miodności oraz dobrego humoru.

Jak już wspomniałem, kwestia gustu.

Awatar użytkownika
Buka
C3PO
Posty: 828
Rejestracja: sob, 13 paź 2007 16:55
Płeć: Kobieta

Post autor: Buka » ndz, 01 mar 2009 15:17

Śledzę uważnie całą dyskusję i nie wytrzymam - muszę się podpisać pod zdaniem Ignatiusa. Też w mangach, czy anime staram się dopatrzeć czegoś więcej niż krwawych siekanek. I zwykle się udaje :P
Najbardziej bronić mogę wymienionych przez Ignasia właśnie ,,Cowboya Bebopa", czy ,,Evangeliona" (moje ulubione tytuły). To samo z ,,Alitą" (na razie mówię na podstawie anime, jak wszystko dobrze pójdzie to już jutro będę mogła zabrać się za komiks i zdanie zweryfikować) i ,,Alchemikiem" ale... niestety tylko anime. O ile na początku manga jest wyborna, o tyle później dzieje się z nią coś złego. Pani Hiromu Arakawa (mam nadzieję, że dobrze napisałam, wybaczcie ewentualny błąd, bo to z pamięci) ,,nieco" przegina. I nawet nie o ilość mniej lub bardziej krwawych walk mi chodzi, ale o pomysł realizacji świata (działanie alchemii, szczegóły dotyczące homunkulusów i pożal się Boże, następców tronu z Xing) oraz sposób rysowania. Ze zwykłej, zgrabnie rysowanej (no, może poza ,,włosami z blachy":P) mangi zrobiło się coś... e... no gorszego:\ Coraz ciężej trafić na dopracowany rysunek (nie, żebym oczekiwała jakichś cudów, wystarczy na poziomie wcześniejszych tomów), ich miejce zastąpiły takie, które imitować niby mają ruch, a więc niedokładne, z wieloma kreskami na około, które mają sprawiać wrażenie, że wszystko dzieje się bardzo szybko. Jakoś wcześniej Autorka potrafiła lepiej wybrnąć z takich przedstawień:\ A przede wszystkim, nawiązując już bardziej do tematu niniejszego wątku, zaczynam mieć trochę dość rozwlekania usilnych dążeń głównych bohaterów, tego, że jak się uwezmą, to wszystko dadzą radę zrobić. I rysunków, które mają niby podkreślać powagę sceny, a wychodzą... no śmiesznie, czy naiwnie :P (na przykład Edward z rozwaloną ręką i kablami w zębach, czy najgorsze - z pochodnią w zębach i o głowę wyższym Linem na plecach). W anime wszystko bardziej trzymało się kupy. Miało lepszy wydźwięk i było o wiele bardziej wiarygodne.

Awatar użytkownika
Q
Pciuch
Posty: 1521
Rejestracja: wt, 25 lis 2008 18:01

Post autor: Q » śr, 19 sie 2009 02:10

Ciekawostka: Stan Lee, guru komiksu amerykańskiego współtworzy teraz mangę (i to traktując ją teraz jako swój sztandarowy projekt, który ma dorównać jego najsłynniejszym tytułom):
http://en.wikipedia.org/wiki/Karakurid%C5%8Dji_Ultimo
forum miłośników serialu „Star Trek”, gdzie ludzi zdolnych do używania mózgu po prostu nie ma - Przewodas

ODPOWIEDZ