Polecanki filmowe

o filmie, co nietrudno odgadnąć

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Młodzik
Yilanè
Posty: 3687
Rejestracja: wt, 10 cze 2008 14:48
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Młodzik » pt, 16 mar 2012 12:36

Przygody Tintina
Fabuła raczej naiwna i dość przewidywalna, ale tyle akcji (zmyślnie podanej) już dawno nie widziałem. Pomysł goni pomysł, a jeden bardziej zwariowany od drugiego, no i ten obraz. Ciekaw jestem czy Pixar odejdzie od swojego lekko odrealnionego stylu animacji. Nie miałbym nic przeciwko.

kruk
Mamun
Posty: 104
Rejestracja: pt, 04 wrz 2009 16:37

Post autor: kruk » pn, 19 mar 2012 16:08

Dead Snow
Na początku razi trochę zbyt schematyczna fabuła, ale potem akcja się rozkręca i film okazuje się całkiem niezłą parodią horroru.Dawno się tak nie uśmiałem.

Edit:była poprawka

Xiri
Nexus 6
Posty: 3386
Rejestracja: śr, 27 gru 2006 15:45

Post autor: Xiri » śr, 21 mar 2012 09:54

John Carter 3D

Byłam wczoraj w Heliosie. Podstawą do napisania scenariusza do filmu były utwory Edgara Rice Burroughsa pt. "Księżniczka Marsa" z 1912 roku oraz "John Carter of Mars" z 1964 roku, czyli nie można uznać filmu za sztampowy, który dopiero teraz doczekał się ekranizacji. A jest tam sporo oklepanych motywów, jak walka dobra ze złem, rozwijający się wątek miłosny (widziany w identycznej formie w wielu filmach, chociażby w "Królu Skorpionie"), fajne zwierzątko - element humorystyczny, od zera do bohatera. Niemniej film jest bardzo przyjemny, chyba najlepsza produkcja o Marsie, jaka została dotychczas zekranizowana, sporo w niej humoru. Największym minusem był ciemny obraz w 3D przy scenkach rozgrywających się nocą - nic praktycznie nie widać. Ogólnie warto zobaczyć, dla mnie jest to jeden z najlepszych filmów fantastycznych, które weszły do kin w ostatnich latach.

Awatar użytkownika
Q
Pciuch
Posty: 1491
Rejestracja: wt, 25 lis 2008 18:01

Post autor: Q » śr, 21 mar 2012 14:12

W roli przygrywki przed premierą "Avengers" moja recenzja filmu "Iron Man 2" ;-).

Film wyraźnie dzieli się na dwie części.
Pierwsza +/- do 40 minuty filmu to sceny z życia sugerujące fabularne komplikacje, w których to co sensowne - z jednym wyjątkiem - i bez superheroicznej przymieszki by się ostało, bo to rzecz samotności na szczycie, o zludzeń utracie, o ambiwalencji jaka dają władza i pieniądze (możesz więcej, więc możesz i więcej pomoc, ale i posiadana potęga na mózg ci wali), o tym jak ktoś kto czuje się wielki i niezniszczalny z nagła doświadcza poczucia śmiertelności, i o miłości niełatwej, chłodnej (bez burz hormonalnych i wariactw) na przyjaźni raczej zbudowanej, bo taka łączy tego dziwkarza ;-) Tony'ego z Pepper.
Dodanie do tego konwencji komiksu wyostrza problemy, ale odbiera czas, który by można przeznaczyć na większy namysł nad nimi. Owszem, znamy to wszystko ("Wielki Gatasby", "Ojciec chrzestny", te rzeczy), ale wypada w filmie przyzwoicie, wiarygodnie. Wiarygodnie wypadają też polityczne reperkusje istnienia takiej technologii w rękach jednego człowieka (w tym wątku znów pobrzmiewa odległe echo "Watchmen").
Po 40 minucie następuje pierwsza superrozwałka (dość nudnawa, facet idzie i samochody siecze), a powyżej 50 minuty wyparowuje wszelki sens. Zostają miłe obrazki rozwałkowe, pure action trwająca godzinę dziesięć min.: latają, szczelają, tłuką się, budynki burzą. Rozrywka czysta trochę lepsza od "Transformers", bo w wolniejszym tempie kręcona ;-), ale nawet mnie wciagło, bardziej niż TDK, na przykład. (Klasyczna guilty pleasure ;-).)
Złoszczą w tym filmie dwie rzeczy. Primo - [md5]happy end unieważnił wszystkie dylematy wcześniejsze, bohaterowie sie tłukli, a po drodze wszystko samo się załatwiło. Furda dylematy, radę se damy metodą deus ex machina[/md5], to nie jest uczciwe wobec poruszonej problematyki, to wkurza, nawet w komiksie można takie rzeczy rozegrać dużo głębiej.
Secundo - obaj badguys totalnie spaprani, Rourke wypadł fatalnie przerysowując postać Ivana Vanko (sic!) poza granice - ruski kryminalista - fizyk jąderny ;-) i hakier gienialny, oblech taki;-), rola beznadziejna, najsłabszy punkt filmu*, zdziwilem się wręcz, że to on (już w początkowej fazie filmu wprowadzał zresztą element sztampy występując na tle dekoracji spod znaku: jak sobie mały Johnny wyobraża rosyjską biedę-z-nędzą i knując zemstę koniecznie w pokoju wytapetowanym wycinkami z gazet i zdjeciami przyszłej ofiary). [md5](Oczywiście przy okazji cudownego rozwiązywania spraw musiało dojść do unieważnienia wcześniejszego oskarżenia, że może fortuna Starków zbudowana jest na zbrodniczym kancie, co odbieralo Ivanowi wszelkie moralne racje.)[/md5] Niewiele mniej kiepski jest Justin Hammer przerobiony ze zbrodniczego, acz pełnego dystynkcji starca, na żałosnego wrednego nerda chcącego nie tylko zarobić za wszelką cenę, ale i za wszelką cenę okazać się luzakiem.
Z tym, że mimo tych wszystkich zarzutów nie żałuję, że obejrzałem ten film i fanom odmóżdżającej rozrywki nawet go polecam. Może kredytu zaufania za naprawdę ładny wstęp starczyło na tyle, że znioslem całą resztę? A może to kwestia bohatera głównego (i faceta, który go gra)?

ps. Trzy ciekawostki o IM2:
- w "jedynce" był typowo spielbergowski, nowoprzygodowy wątek składania kombinezonu, tym razem dostajemy [md5]sceny chałupniczego syntetyzowania nowego pierwiastka (budowa akceleratora w słynnym garażu Tony'ego)[/md5], Emmet Brown się przypomina... za pierwszym razem to raziło, za drugim jakoś mniej...
- w filmie gościnnie pojawia się Black Widow i daje całkiem niezłe kopane widowisko,
- po napisach końcowych następuje, jak pewnie wszyscy wiecie, scenka będąca reklamówką dla "Thora".

--------------------------------------------------------------------------------------

* nawiasem mówiąc, także kretyn: [md5]zamiast zaatakować Starka w sposób ośmieszający, ale bez mieszania w to osób trzecich (albo sposobem "na kapitana Nemo" - czyli pojawić się i zniknąć, albo nawet spokojnie dać się aresztować za napaść potem) i czekać na oferty biznesowe od poważniejszych graczy niż Hammer (sami się zgłoszą, a przy tej technologii i na odszkodowania pozwalające na uniknięcie więzienia starczy), a po drodze - metodą bin Ladena - pograć se (chocby z pudła) akcjami Stark Industies, to pozabijał tych rajdowców i jasne było, że w legalnym biznesie nie ma czego szukać, a w nielegalnym będzie miał słaba pozycję jako poszukiwany kryminalista, którego wspólnik zawsze może wydać[/md5]; ot, geniusze filmowi...
forum miłośników serialu „Star Trek”, gdzie ludzi zdolnych do używania mózgu po prostu nie ma - Przewodas

Awatar użytkownika
Ilt
Stalker
Posty: 1930
Rejestracja: pt, 02 paź 2009 15:45

Post autor: Ilt » sob, 31 mar 2012 19:30

Młodzik pisze:Przygody Tintina
Fabuła raczej naiwna i dość przewidywalna, ale tyle akcji (zmyślnie podanej) już dawno nie widziałem. Pomysł goni pomysł, a jeden bardziej zwariowany od drugiego, no i ten obraz. Ciekaw jestem czy Pixar odejdzie od swojego lekko odrealnionego stylu animacji. Nie miałbym nic przeciwko.
Uwielbiam Tintina, zatem nie jest odpowiednim kandydatem do wyrażania opinii o filmie, bo mój odbiór modyfikowany był przez nieustający nawał endorfin wywoływany przez każdy każdy kadr z Tintinem. Rzetelność dąży do zera. Co łatwo przewidzieć, na filmie bawiłem się świetnie, wad nie zauważyłem żadnych, a za dobór stylu animacji wysłałem już list z podziękowaniami do Pixara* (no, nie list a e-mail). I chcę drugą część. :)
Pierwsza wyszła na DVD kilka dni temu.
Ach, czemuż to upadł europejski projekt (bodajże z Norwegii) pełnometrażowego filmu aktorskiego? ;x

*własnie zauważyłem, że to nie ich film. Oh well, może potraktują to jako aluzję, wezmą ją sobie do serca i zrobią z 3 kolejne części. :)
The mind is not a vessel to be filled but a fire to be kindled.

Awatar użytkownika
Młodzik
Yilanè
Posty: 3687
Rejestracja: wt, 10 cze 2008 14:48
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Młodzik » ndz, 01 kwie 2012 11:24

Mnie drażniła tylko naiwność fabuły. Zemsta po kilku pokoleniach? Błagam...

Awatar użytkownika
neularger
Strategos
Posty: 5184
Rejestracja: śr, 17 cze 2009 21:27
Płeć: Mężczyzna

Post autor: neularger » ndz, 01 kwie 2012 11:37

Młodzik pisze:Mnie drażniła tylko naiwność fabuły. Zemsta po kilku pokoleniach? Błagam...
W tym nie ma nic naiwnego. Kwestia tylko wiarygodnego przedstawienia mściciela.
You can do anything you like... but you must never be rude. Rude is being weak.
Ty, Margoto, niszczysz piękne i oryginalne kreacje stylistyczne, koncepcje cudne językowe.
Jesteś językową demolką.
- by Ebola ;)

Awatar użytkownika
Młodzik
Yilanè
Posty: 3687
Rejestracja: wt, 10 cze 2008 14:48
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Młodzik » ndz, 01 kwie 2012 11:47

No w każdym razie sposób ujęcia tego w Tintinie był maksymalnie niewiarygodny ;).

Xiri
Nexus 6
Posty: 3386
Rejestracja: śr, 27 gru 2006 15:45

Post autor: Xiri » czw, 05 kwie 2012 09:43

Gwiezdne wojny: Wojny klonów 2008

Przyjemna animacja. Żwawa akcja trwa prawie non stop. Dobry humor Anakina i jego padawanki, gdy są razem, a przy humorze droidów można się zaśmiać :p Minusem jest, że Yoda nie walczy ani razu. Plusem dla wielu będzie brak Jar-Jara.

Awatar użytkownika
BMW
Yilanè
Posty: 3578
Rejestracja: ndz, 18 lut 2007 14:04

Re: Polecanki filmowe

Post autor: BMW » sob, 14 kwie 2012 01:41

Zachęta do obejrzenia filmu, opublikowana na jednym z forum:
dorzuciłbym kilka SF: Matrix 1,2, 3, Solaris (to chyba na podstawie powieści Lema?),

Awatar użytkownika
Varelse
Dwelf
Posty: 511
Rejestracja: czw, 13 lip 2006 11:12

Re: Polecanki filmowe

Post autor: Varelse » ndz, 15 kwie 2012 01:09

Patrząc na to, ile z w tym filmie zostało z powieści, to "chyba" niekoniecznie jest przesadzone.
Ale tak naprawdę nie miałbym nic przeciwko umieraniu, gdyby nie następowała po nim śmierć - Thomas Nagel


Szczury z Princeton, Nowa Fantastyka 9/2009

Awatar użytkownika
BMW
Yilanè
Posty: 3578
Rejestracja: ndz, 18 lut 2007 14:04

Re: Polecanki filmowe

Post autor: BMW » ndz, 15 kwie 2012 10:28

A ja myślę, że to "chyba" nie jest użyte ironicznie, ale wynika z zupełnie czegoś innego. :)

Awatar użytkownika
Othar
Mamun
Posty: 170
Rejestracja: pt, 08 wrz 2006 20:55

Re: Polecanki filmowe

Post autor: Othar » pt, 20 kwie 2012 08:38

A ja dziś mogę wam polecić film po francusku, czyli "Nietykalni (Intouchables)"
Wybrałem go czytając opis i mogę powiedzieć, że jest to pierwszy film w "strumieniu głównym" kina od kilku miesięcy, na który warto wydać butelkę wódki.
Określony jako dramat i komedia w jednym film jest dziełem z przesłaniem na którym można się pośmiać :).
O czym film jest, to możecie sobie przeczytać w internecie, więc nie będę pisał, ale nadal mam dobry humor choć jestem niewyspany.
BoogieWoogie, Swing, Jitterbug, Rock'N'Roll, Foxtrot

Awatar użytkownika
jaynova
Pciuch
Posty: 1437
Rejestracja: pt, 10 lut 2012 17:42
Płeć: Mężczyzna

Re: Polecanki filmowe

Post autor: jaynova » pt, 20 kwie 2012 14:11

W amerykańskiej wersji Nietykalnych faceta na wózku ma zagrać Colin Firth.

Film naprawdę piękny, bawi i wzrusza. Polecam!!
"Wśrod szczęku oręża cichną prawa.". - Cyceron.

Xiri
Nexus 6
Posty: 3386
Rejestracja: śr, 27 gru 2006 15:45

Re: Polecanki filmowe

Post autor: Xiri » ndz, 22 kwie 2012 18:30

Wzgórza mają oczy (the hills have eyes)

Horror, który polecił mi obejrzeć kolega. Film jest o zmutowanych kanibalach na postnuklearnej pustyni, wyżywających się na wszystkich Amerykanach za swoje krzywdy, którzy zapuścili się w dzicz. Przyznam, że film rzeczywiście niczego sobie. Strasznego nie ma tam nic (może trochę strasznie było w kopalni i na cmentarzysku samochodów), lecz napotykamy dużo obrzydliwości. Reżyser nie patyczkuje się też z bohaterami. Końcówka jednak jest skopana, bo nic z niej nie wynika - nie wiadomo, co dalej stanie się z bohaterami. Także jest nielogiczna scenka z wilczurami, gdzie jeden ginie nie wiadomo czemu, podczas gdy drugi rozszarpuje wszystkich mutantów, których spotka.

ODPOWIEDZ