Stargate

czyli osobno o serialach TV, koniecznie rozdzielnie i przeciwpołożnie

Moderator: RedAktorzy

Awatar użytkownika
Lafcadio
Yilanè
Posty: 3507
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 17:57

Post autor: Lafcadio » śr, 11 sie 2010 22:54

Q pisze:Widzisz, ważność bohaterów była dostrzegalna od początku. Już pierwszy "Star Trek" tzw. TOS (serial mający zresztą i momenty wielkie i denne-w-rekordowy-sposób-do-dziś-niepobity) dużą część swego sukcesu zawdzięczał wyrazistości (wyrazistości zresztą przerysowanej i bazującej na arche- i stereotypach, nie złożonej psychologii) głównego "tercetu" Kirk-Spock-McCoy. (I to do tego stopnia, że uczynienie tych bohaterów znacznie bardziej stonowanymi w pierwszym - i najlepszym jeśli chodzi o Pomysł, reżyserię, scenografię itp. - z kinowych "Star Treków" wywołało głośne sarkania fanów, i nie tylko fanów.)
Nieprecyzyjnie się musiałem wyrazić ;) Rację masz odnośnie wyrazistości postaci. "Ważność bohatera" mam za zgłębienie jego osoby, a nie powierzchownej specyfiki postaci. Ostatecznie to drugie, jak sam zauważyłeś, jest stosowane od dawna.
Q pisze:Tym niemniej zobacz co się dzieje z serialami opartymi wyłącznie na bohaterach - takich jak dwa przywołane, co skisły, ale i nawet "BSG" w środkowych sezonach czy genialne "Twin Peaks" pod koniec. Otóż zauważ, że seriale takie mają tendencję do stawania się... operą mydlaną, w której tak naprawdę na plan pierwszy wychodzi, komplikowana w sposób coraz bardziej urojony i głupi, sieć miłości, nienawiści i intryg pomiędzy bohaterami. W takcie ogladania czasem łyka się to jeszcze w miarę bezboleśnie, ale po dobrnięciu do finału często przychodzi otrzeźwienie.

Znasz zapewne - choćby ze słyszenia lub reklam - modne teraz powieści o wampirach, które są tak naprawdę romansidłami (często z dodatkiem łagodnego porno) w których "realia" wampiryczne mają dodać "blichtru" opowiadanej historii, tak jak w romansidłach klasyczniejszych robi to sceneria "milonerska" lub "historyczno-arystokratyczna". Boję się, by seriale SF nie ewoluowały w kierunku, w którym intrygi na pokładzie statku kosmicznego będą się różnily od "biznesowo"-miłosnych podchodów Carringtonów czy innych Forresterów jeno scenerią...
Stawanie się operą mydlaną jest w przypadku s-f trudnym procesem, bo jednak gatunek niechętnie się pozbywa rekwizytów jak np. broń czy intrygi o globalnym zasięgu. Nie tyle BSG stało się operą mydlaną, co zaczęrpnęła nieco z tego. Zauważ, że nawet taka Caprica jest niezbyt porównywalna do Carringtonów, właśnie przez wzgląd na te intrygi. A przecież Ron Moore ogłaszał, że to będzie mix s-f i "Dallas" (zdaje się bliski kuzyn Dynastii), prawda? Jedyny chyba serial, który faktycznie próbował sobie z tym poradzić - Defying Gravity - skończył się na pierwszym sezonie. Można by o tym cały artykuł do Fahrenheita napisać. Jest co analizować.

Dygresyjnie o Star Treku i wspomnianym już Ronie Moore - sam mówił, że nauka w Star Treku nie miała najmniejszego znaczenia, bo po napisaniu skryptu naukowcy dopisywali w miejsce "tech" odpowiednio inteligentnie brzmiące terminy fizyczne :P Więc umowność technologii w BSG nie jest znowuż takim nowatorstwem ;)

A tak btw. Zerknij poniżej. Ja już się nastawiam na ten serial:

http://blastr.com/2010/08/why-outcasts- ... bamber.php
http://www.bbc.co.uk/tv/comingup/outcasts/
Ja mam śmiałość to panu powiedzieć, bo pan mi wie pan co pan mi może? Pan mi nic nie może. Bo ja jestem z wodociągów.

Awatar użytkownika
Q
Pciuch
Posty: 1497
Rejestracja: wt, 25 lis 2008 18:01

Post autor: Q » pn, 16 sie 2010 16:23

Lafcadio pisze:Rację masz odnośnie wyrazistości postaci. "Ważność bohatera" mam za zgłębienie jego osoby, a nie powierzchownej specyfiki postaci. Ostatecznie to drugie, jak sam zauważyłeś, jest stosowane od dawna.
Tyle, że to pierwsze też sie w starym "Star Treku" trafiało. Ot słynne stosunki (nie to co ktoś gotów pomyślać ;)) Spock/McCoy.

Tylko, że widze tu pewne niebezpieczeństwo... Da się psychikę bohatera eksplorować z sensem przez sezon, dwa... Potem, gdy i sama fabuła zaczyna cudaczyć (bo widownia twistów i zagadek teraz spragniona) scenarzyści mają dwa wyjścia: albo próbować bohatera reformować tak dalece, że - w zderzeniu z nowymi okolicznościami - staje się kim innym niż był dotychczas (lub ujawnia się jakaś przeszłość wskazująca, że to co o nim dotąd wiedzielismy, to wierzchołek góry lodowej), a tego widzowie mogą jednak "nie kupić", albo też pozostawić bohatera takim, jakim był na początku, niezależnie od okoliczności, które powinny - na logikę - go zmienić.

Pamiętasz jak oba te warianty ćwiczyli na Scully twórcy "X-fajli"? Ja chyba wolałbym nie pamiętać ;).
Lafcadio pisze:Stawanie się operą mydlaną jest w przypadku s-f trudnym procesem, bo jednak gatunek niechętnie się pozbywa rekwizytów jak np. broń czy intrygi o globalnym zasięgu.
Zaraz. Te rekwizyty nie czynią jeszcze SF. Superbronie masz w co drugim filmie sensacyjnym. A intrygi globalne to i w "Dynastii" (to Morze Południowochińskie i tamtejsze pokłady - modnych ostatnio ;) - łupków, Mołdawia itp.), i w "Powrocie do Edenu" (wredny przybysz z Nowego Yorku, arabski szejk) bywały.
Lafcadio pisze:Nie tyle BSG stało się operą mydlaną, co zaczęrpnęła nieco z tego. Zauważ, że nawet taka Caprica jest niezbyt porównywalna do Carringtonów, właśnie przez wzgląd na te intrygi. A przecież Ron Moore ogłaszał, że to będzie mix s-f i "Dallas" (zdaje się bliski kuzyn Dynastii), prawda?
Ależ nie chodzi o to, że "Caprica" czy BSG to, wypisz-wymaluj, "mydło" klasyczne, a o to, że ogólnie seriale fantastyczne zaczęły się mydlić na potęgę - wszędzie intrgi, wielkie dramaty, mroczne sekrety przeszłości. "LOST" np. też do "Dallasów" itp. niepodobny, a jednak bywa postrzegany własnie jako "mydło".

A cóż ja poradzę, że od bandy intrygantów niepewnych swego pochodzenia ;) wolę smętnych gierojów zmagajacych się z Wielkimi Problemami i kosmiczną próżnią. (Nawet gdy to gierojstwo jest chwilami tak nieintencjonalnie śmieszne jak w niektórych odcinkach "S:1999".)
Lafcadio pisze:Dygresyjnie o Star Treku i wspomnianym już Ronie Moore - sam mówił, że nauka w Star Treku nie miała najmniejszego znaczenia, bo po napisaniu skryptu naukowcy dopisywali w miejsce "tech" odpowiednio inteligentnie brzmiące terminy fizyczne :P Więc umowność technologii w BSG nie jest znowuż takim nowatorstwem ;)
Tyle, że tam było przynajmniej dbanie o pozory, teraz nawet tej odrobiny wstydu zabrakło ;).
Lafcadio pisze:A tak btw. Zerknij poniżej. Ja już się nastawiam na ten serial:

http://blastr.com/2010/08/why-outcasts- ... bamber.php
http://www.bbc.co.uk/tv/comingup/outcasts/
Dla mnie brzmi jak krzyżówka "Earth 2" z "Firefly/Serenity", przejechana tylko po wierzchu technologiczną farbą, ale oczywiście z chęcią obejrzę.

Tu trzeba zresztą przyznać nowej wersji BSG, że dokonała sporej sztuki, jest pierwszym serialem tak dalece redefiniującym oblicze gatunku od czasów "ST" i - tu gładki powrót do tematu ;) - SGU jest tego świetnym dowodem.

Edyta była ;).
forum miłośników serialu „Star Trek”, gdzie ludzi zdolnych do używania mózgu po prostu nie ma - Przewodas

Shadow

Post autor: Shadow » pn, 18 paź 2010 07:43

Jako że trochę czasu minęło od ostatniego posta w tym wątku, a tymczasem drugi sezon SGU wkroczył już na ekrany i z coraz większymi problemami osobistymi bohaterów oraz ... (tutaj polecam obejrzeć bo nie będę zbyt dużo zdradzał :), choć mogę chyba zdradzić że teraz oryginalna emisja przeniosła się z piątku na wtorek, mam nadzieję że potem nie stwierdzą, że jest mała oglądalność i serial out.

Awatar użytkownika
mr.maras
C3PO
Posty: 887
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 14:34

Post autor: mr.maras » wt, 30 lis 2010 19:26

Shadow pisze:Jako że trochę czasu minęło od ostatniego posta w tym wątku, a tymczasem drugi sezon SGU wkroczył już na ekrany i z coraz większymi problemami osobistymi bohaterów oraz ... (tutaj polecam obejrzeć bo nie będę zbyt dużo zdradzał :), choć mogę chyba zdradzić że teraz oryginalna emisja przeniosła się z piątku na wtorek, mam nadzieję że potem nie stwierdzą, że jest mała oglądalność i serial out.
Dzisiaj ostatni odcinek przed przerwa, na wiosne kolejne 10 epizodow, a tymczasem zapadaja decyzje czy seria bedzie kontynuowana w trzecim sezonie. Ogladalnosc (nigdy nie byla zbyt wielka) spada wiec jest problem.
po przeczytaniu spalić monitor

Awatar użytkownika
Q
Pciuch
Posty: 1497
Rejestracja: wt, 25 lis 2008 18:01

Post autor: Q » pn, 27 gru 2010 14:37

forum miłośników serialu „Star Trek”, gdzie ludzi zdolnych do używania mózgu po prostu nie ma - Przewodas

Awatar użytkownika
mr.maras
C3PO
Posty: 887
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 14:34

Post autor: mr.maras » pt, 31 gru 2010 01:03

No to juz koniec prawdziwej s-f w telewizji. Pozostaja wampiry i inne bzdety.
po przeczytaniu spalić monitor

Awatar użytkownika
Lafcadio
Yilanè
Posty: 3507
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 17:57

Post autor: Lafcadio » pt, 31 gru 2010 18:33

Poczekaj, mr marasie, zobaczymy co przyniesie Outcasts ;> I BSG: Blood & Chrome.
Ja mam śmiałość to panu powiedzieć, bo pan mi wie pan co pan mi może? Pan mi nic nie może. Bo ja jestem z wodociągów.

Awatar użytkownika
Ilt
Kameleon Super
Posty: 2691
Rejestracja: pt, 02 paź 2009 15:45

Post autor: Ilt » wt, 04 sty 2011 13:19

mr.maras pisze: No to juz koniec prawdziwej s-f w telewizji. Pozostaja wampiry i inne bzdety.
Koniec nastąpił w chwili zakończenia produkcji Firefly ;-)
The mind is not a vessel to be filled but a fire to be kindled.

Awatar użytkownika
mr.maras
C3PO
Posty: 887
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 14:34

Post autor: mr.maras » wt, 04 sty 2011 14:56

Na Facebooku probuja ocalic SGU.
A Firefly to byl fajny western w kosmosie, na nie s-f ;)
po przeczytaniu spalić monitor

Awatar użytkownika
Q
Pciuch
Posty: 1497
Rejestracja: wt, 25 lis 2008 18:01

Post autor: Q » ndz, 31 lip 2011 03:15

mr.maras pisze:A Firefly to byl fajny western w kosmosie, na nie s-f ;)
Ano...
1. Gwiazda co ma -dziesiąt planet, wszystkie ziemiopodobne... Jakie to ma orbity?
2. Reaversi - z jednej strony dzicy krwiożerczy, nawet nie mówią po ludzku, a z drugiej jakoś umieją przebudowywać i użytkować te swoje statki.
3. Czemu na większości planet mamy powtórkę z Dzikiego Zachodu do strojów włącznie? Rozumiem, że konwergencja, podobieństwo... Ale taka identyczność?
Jak dla mnie to wystarcza by nie traktować "Firefly" jako prawdziwego SF, bo jest to poziom umowności zbliżony +/- do "X-men 2" (który to film też zresztą lubię).

By była jasność: ma ten serial i swoje b. mocne strony - ciekawych bohaterów, błyskotliwe dialogi, słuszne zauważenie rosnącej znów roli Chin (i ogólnie Dalekiego Wschodu) i wyciągnięcie z tego wniosków, fajnie pomyślaną technologię (choćby ten ich poduszkowiec), filozofię nad którą można podyskutować (opozycyjną zresztą do "Star Treka"), wreszcie twórcę pilnującego spoistości universum, czego od pewnego czasu b. brak w/w "S. Trekowi".

E: doedytłem linki.
forum miłośników serialu „Star Trek”, gdzie ludzi zdolnych do używania mózgu po prostu nie ma - Przewodas

ODPOWIEDZ