Beam me up, Cptn Picard :-)

czyli osobno o serialach TV, koniecznie rozdzielnie i przeciwpołożnie

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Lafcadio
Yilanè
Posty: 3507
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 17:57

Post autor: Lafcadio » pt, 22 lut 2008 23:37

Charlie X jest faktycznie straszny ;)
A mi się podobał bardzo "Balance of Terror". Zadziwiająco dobry scenariusz.
Jestem na etapie "Dagger of mind" i na razie przerwałem.
Ja mam śmiałość to panu powiedzieć, bo pan mi wie pan co pan mi może? Pan mi nic nie może. Bo ja jestem z wodociągów.

Awatar użytkownika
Vodnique
Ośmioł
Posty: 681
Rejestracja: sob, 11 cze 2005 15:44

Post autor: Vodnique » wt, 26 lut 2008 17:48

"Balance..." był jeszcze ok, ale przegrał z moimi oczekiwaniami - wielu polecało mi go jako najlepszy odcinek TOSa. Był ok, ale nie wywarł aż takiego wrażenia. "Dagger..." też jest w porządku.

A z tych lepszych IMO, TOSów - "Conscience of the King" oraz "Court Martial". Te dwa mi się podobały dotychczas najbardziej, o ile dobrze pamiętam.
Dealing with bugs on a daily basis.

Awatar użytkownika
Lafcadio
Yilanè
Posty: 3507
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 17:57

Post autor: Lafcadio » czw, 22 maja 2008 18:09

Vodnique pisze:A z tych lepszych IMO, TOSów - "Conscience of the King" oraz "Court Martial". Te dwa mi się podobały dotychczas najbardziej, o ile dobrze pamiętam.
Bardzo wysmakowany gust ;] Pomysły miały dobre, to fakt.

Tymczasem kolejny odcinek TOS napisany przez pisarza. Tym razem Theodore Sturgeon i "Shore leave". To już drugi odcinek jaki zapamiętałem ze względu na scenariusz napisany przez pisarza i znowu nędza.
Ja mam śmiałość to panu powiedzieć, bo pan mi wie pan co pan mi może? Pan mi nic nie może. Bo ja jestem z wodociągów.

Awatar użytkownika
Q
Pciuch
Posty: 1501
Rejestracja: wt, 25 lis 2008 18:01

Post autor: Q » wt, 25 lis 2008 18:19

Jako, że kojarzę się ze "Star Trekiem" nawet bardziej niż planowałem pozwolę sobie rozpocząć znajomośść z tym zacnym Forum od startrekowego miejsca.

Ale do rzeczy... Obejrzałem sobie niedawno trailer jedenastej filmowej odsłony "ST" (kręci toto pan Abrams od "Pogubionych" ;) z ludziskami od "Transformerów") i przyznam szczerze, że bardziej mnie to zniechęciło niż żenujący (nawet "zawodowego fana" ;) ) gumowy Gorn.

Jakaś nieudana powtórka z nowych "Gwiezdnych wojen" tak na oko się szykuje.

A serial (TNG i chwilami TOS) kocham, ale jak Stapledonowski Odd John, mniej za to czym jest, bardziej za to czym mógłby być. Bo potencjał "Trek" miał - można było w wymyślony przez Roddenberry'ego kosmos wsadzić każdą fabułę - od hard SF, przez socjologię (raz bardziej w stylu LeGuin, raz Zajdla), po strzelanki a'la Weber ("Balance of Terror" jest b. weberowaty, a wcześniejzy). Do tego serial miał filozoficzne zacięcie na miarę Lema (przemilczę ile z tej filozofii zostawało w praktyce, i, że zwykle mordobiciem się kończyło).

Szkoda, że ze śmiercą Roddenberry'ego z serialu straconych szans mającego jednak całkiem dobre odcinki i niezapomniany klimat, zrobiła się jeszcze jedna tyowa space opera, w dodatku dość słabowita (tzn. DS9 jeszcze był do strawienia).
Ostatnio zmieniony wt, 25 lis 2008 18:39 przez Q, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Millenium Falcon
Saperka
Posty: 6835
Rejestracja: pn, 13 lut 2006 18:27

Post autor: Millenium Falcon » wt, 25 lis 2008 18:25

Q pisze:Jako, że kojarzę się ze "Star Trekiem" nawet bardziej niż planowałem pozwolę sobie rozpocząć znajomośść z tym zacnym Forum od startrekowego miejsca.
A należało od forumokiety zacząć...

E: A także od zaznaczania w treści posta, że się go edytowało, zwłaszcza, jeśli ta edycja następuje już po tym, jak ktoś na ten post odpisał.
ŻGC
Imoł Afroł Zgredai Padawan
Scissors, paper, rock, lizard, Spock. - Sheldon Cooper

Awatar użytkownika
Q
Pciuch
Posty: 1501
Rejestracja: wt, 25 lis 2008 18:01

Post autor: Q » śr, 26 lis 2008 13:23

Millenium Falcon pisze:A należało od forumokiety zacząć...

E: A także od zaznaczania w treści posta, że się go edytowało, zwłaszcza, jeśli ta edycja następuje już po tym, jak ktoś na ten post odpisał.
Gotowym przeprosić, ale mam obawy, żeś gotów te przeprosiny przyjąć w stylu godnym lorda Vadera (captain Needa i te rzeczy) ;).

I jeszcze ad meritum, bo w trakcie przywitań zauważyłem pewne zdumienie co też mogę w tym "Star Treku" widzieć.

Więc po kolei:
-wystrój mostków i statków (wewnątrz, nie mówię o kształcie): naprawdę widać, że silili się na realizm.
-"The Doomsday Machine" (odcinek ze scenariuszem Normana Spinrada, tego od "Aniołów 'R'"), jak na czasy przed "Odyseją..." to naprawdę dobra rzecz (wydaje mi się, że Reynolds pomysł z Inhibitorami musiał wziąć stąd).
-"Star Trek - The Motion Picture" w reżyserii R. Wise'a (tego od Ziemi, co zamarła i oryginalnego "Nawiedzonego"), zżynali z "Odysei Kosmicznej" dość ostro, ale sama myśl przewodnia wyprzedza o sporo lat rozważania Penrose'a na temat pozaobliczalności.
-Oddanie na ekranie (mniej lub bardziej udolne, ale lepszego w TV wówczas nie było) klimatu starej dobrej SF spod znaku eci peci gwiazdolot leci (co mi się kojarzyło z Lemem, "Młodymi Technikami" etc.).
-Antagonizm Kiirk-Decker w przywołanym filmie Wise'a - wielki lemofil jestem i od razu Horpah z Rohanem mi się nasuwali.
-Postacie: kapitan Picard - taki wzorcowy, "ojcowski" kapitan statku kosmicznego, gieroj nad gieroje przy tym; Data - android jak z Asimova, a chyba nawet sympatyczniejszy; Spock - facet z doczepionymi uszami udający kosmitę, ale jak posłuchać to naprawdę gada jak Obcy, i jeszcze kilka postaci mógł bym tak wymieniać.
-Kobity w załodze - u takiego Lema same chłopy w Kosmos latały co (jak Oramus twierdzi) różnymi nieobyczajnościami musiało owocować, a tu proszę... ;)
-Odcinek "Booby Trap" co prawda z archiwalnej taśmy wymarły Obcy tam po angielsku gada (a to już bzdura nad bzdury), ale sam odcinek to typowa zagadka w stylu opowiadanek Clarke'a - jest problem, trza policzyć i go rozwiązać.
-Pierwsze sezony "Deep Space Nine" - odbierałem to zawsze aluzyjnie, że UFP to niby NATO/UE, Kardachy - Ruskie, a Bajoranie - my (nawet religijnosć w narodzie się zgadza), trochę tak jak czytałem (acz tam aluzje były do czego innego) "Cztery drogi..." LeGuin.
-Odcinek "Far Beyond the Stars" - fabuła zakręcona iście po dickowsku + przesłanie społeczne "Star Treka" w pigułce.
I parę innych powodów
Ostatnio zmieniony śr, 26 lis 2008 13:28 przez Q, łącznie zmieniany 1 raz.
forum miłośników serialu „Star Trek”, gdzie ludzi zdolnych do używania mózgu po prostu nie ma - Przewodas

Awatar użytkownika
Feline
C3PO
Posty: 840
Rejestracja: pt, 01 sie 2008 11:06

Post autor: Feline » śr, 26 lis 2008 13:27

Czytam pilnie :)

Awatar użytkownika
Gata Gris
C3PO
Posty: 891
Rejestracja: sob, 18 paź 2008 09:23

Post autor: Gata Gris » śr, 26 lis 2008 13:48

A ja czekam, aż Q objaśni, dlaczego przyjął imię Q, a nie powiedzmy gieroja Jean-Luca P.

Awatar użytkownika
Q
Pciuch
Posty: 1501
Rejestracja: wt, 25 lis 2008 18:01

Post autor: Q » śr, 26 lis 2008 13:49

Feline pisze:Czytam pilnie :)
Taka uwaga tylko mnie nakręca ;), zatem powiem czego dla odminany w "Star Treku" nie lubię...

-Infantylizmu (i eskapizmu antyproblemowego w awanturę): nawet jak poruszyli temat "czy możliwa jest miłosć miedzy człowiekiem, a niehumanoidalną istota rozumną", to nie w rzetelną obcologię skręcili, a w melodramat; a najbardziej skomplikowane problemy bywały często rozwiązywane mordobiciem.
-Bzdurstw naukowych - na planecie na której panuje zero bezwzględne, chłop zdejmuje rękawicę kombinezonu i nawet odmrożeń nie ma; statek ściga kosmicznego jednokomórkowca o chromosomach większych od tegoż statku i takie tam (choć już dźwięk w próżni to wytwórnia wymusiła).
-Humanoidów (choć ich pojawienie wymuszone było przez naciski wytwórni, niski poziom F/X, budżet itp.) - Obcy ma wyglądać jak Obcy, a nie jak pan, któremu się coś do czoła przykleiło (inna rzecz, że dzięki tym humanoidom otrzymaliśmy kilka niezłych opowieści social fiction).
-Faktu, że komandor Sisko ma styl bycia jakby się na XX-wiecznych przedmieściach wychował. To co dodawało głębi postaci doktora Bentona w "E.R" tu raziło anachronizmem (skoro na Ziemi od dawna spokój, szczęście i równość jak w jakich "Astronautach" czy innym "Obłoku Magellana"). (Natomiast sam fakt pojawienia się czarnoskórego dowódcy w serialu kręconym przed Obamą liczę na plus. Stereotypom rasowym mówimy nie!)
-Tego co wyprawiają epigoni - DS9 był, nie powiem, strawny (choć wolałbym skręt w socjologię niż w wojnę), potem było kiepsko.
-Faktu, że wytwórnia pognała precz Straczynskiego, który początkowo chciał kręcić "Babylon 5" w pre-kirkowych realiach "ST" (a potem, kiedy "Babylon.." odniósł sukces dość bezczelnie z niego - w dalszych sezonach DS9 - zżynali).
Gata Gris pisze:A ja czekam, aż Q objaśni, dlaczego przyjął imię Q, a nie powiedzmy gieroja Jean-Luca P.
A bo lubię takich wszechmocnych, zblazowanych... Zresztą... wahałem się też nad nickiem... Thrawn ;D.

EDIT: ratujcie, pćmy mnie obsiadły! ;)
Ostatnio zmieniony śr, 26 lis 2008 13:54 przez Q, łącznie zmieniany 2 razy.
forum miłośników serialu „Star Trek”, gdzie ludzi zdolnych do używania mózgu po prostu nie ma - Przewodas

Awatar użytkownika
kiwaczek
szuwarowo-bagienny
Posty: 6061
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 21:54

Post autor: kiwaczek » śr, 26 lis 2008 13:51

Q pisze:-Bzdurstw naukowych - na planecie n której panuje zero bezwzględne, chłop zdejmuje rękawicę kombinezonu i nawet odmrożeń nie ma;
O! Zainteresowało mnie to.
Pytania:
1. Na jak długo je ściąga,
2. Jaka jest konkretnie temperatura,
3. Czy czegoś tymi obnażonymi łapami dotyka.
I'm the Zgredai Master!
Join us young apprentice!
Jestem z pokolenia 4PiP i jestem z tego dumny!

Awatar użytkownika
Q
Pciuch
Posty: 1501
Rejestracja: wt, 25 lis 2008 18:01

Post autor: Q » śr, 26 lis 2008 14:03

kiwaczek pisze:O! Zainteresowało mnie to.
Pytania:
1. Na jak długo je ściąga,
2. Jaka jest konkretnie temperatura,
3. Czy czegoś tymi obnażonymi łapami dotyka.
Proszę uprzejmie:

1. Na około minuty - ściąga rękawicę, by sięgnąć pod skafander i podrapać się po nosie.
2. temperatura jest określona jako "w okolicach zera bezwzględnego" (wymarła lodowa planeta, której słońce wygasło, i niedługo ma się ze starości rozlecieć - siłą odśodkowa już jej w kupie nie trzyma czy jakieś takie),
3. wystawia łapę na działanie atmosfery (bo atmosfera tam jest!) i dotyka jakiegoś zamarzniętego blatu przez co zresztą zaraża się pozaziemskim płynnym (!) patogenem.

E: cholera, jak zwykle literówki usuwam.
Ostatnio zmieniony śr, 26 lis 2008 14:09 przez Q, łącznie zmieniany 3 razy.
forum miłośników serialu „Star Trek”, gdzie ludzi zdolnych do używania mózgu po prostu nie ma - Przewodas

Awatar użytkownika
kiwaczek
szuwarowo-bagienny
Posty: 6061
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 21:54

Post autor: kiwaczek » śr, 26 lis 2008 14:06

No to w takim razie nic tego nie ratuje :)
No bo gdyby to było zero absolutne, brak atmosfery, bez dotykania, na chwilkę, to jeszcze, ewentualnie dałoby się obronić :)

Ale w tej sytuacji...

Edit: Jak już tak usuwasz, to jeszcze patogenam, na patogenem zamień i będzie git :)
I'm the Zgredai Master!
Join us young apprentice!
Jestem z pokolenia 4PiP i jestem z tego dumny!

Awatar użytkownika
Q
Pciuch
Posty: 1501
Rejestracja: wt, 25 lis 2008 18:01

Post autor: Q » śr, 26 lis 2008 14:13

Nie ratuje. Bo skąd jeszcze atmosfera przy tych okolicach zera...

I jakim cudem płyn?

Natomiast sam odcinek wydał mi się jeszcze niezgorszy pod wzgledem psychologicznym - choćby te hamletyzacje załoganta "po co my się w ten Kosmos pchamy", no i zabawny jest.

ps. poprawiłem ;)
forum miłośników serialu „Star Trek”, gdzie ludzi zdolnych do używania mózgu po prostu nie ma - Przewodas

Awatar użytkownika
Gata Gris
C3PO
Posty: 891
Rejestracja: sob, 18 paź 2008 09:23

Post autor: Gata Gris » śr, 26 lis 2008 14:14

Star Treki to dla mnie filmy z rodzaju tych, których nie należy odbierać "szkiełkiem i okiem". Rozebrane na naukowo-logiczne czynniki pierwsze, nie obronią się w żaden sposób. To filmy z duszą, które przekazują uproszczonymi, dostępnymi środkami przesłania natury humanistycznej. Wielokrotnie zdarzało mi się pomyśleć, jaki fajny byłby świat, gdyby ludzie traktowali się i rozwiązywali problemy tak jak załoga Enterprise. Gdy byłam młoda, próbowałam naprawdę postępować tak jak Picard, być taką rozsądną, analizować, panować nad emocjami. Naprawdę :) I byłam gotowa zamienić moje lokalne piekiełko na lot tam, gdzie nikt jeszcze nie dotarł ;)

Awatar użytkownika
Q
Pciuch
Posty: 1501
Rejestracja: wt, 25 lis 2008 18:01

Post autor: Q » śr, 26 lis 2008 14:35

Co do przesłąń humanistycznych i uwielbienia dla postawy Picarda, to tu mnie masz ;).

(Choć niestety utopią UFP pachnie na setki lat świetlnych.)

Ale jednak wolałbym, żeby więcej zadbali o scientific accuracy (jak widziałem konsultantkę naukową najnowszego filmu to nabrałem nadziei, po trailerze zwątpiłem). Zwłaszcza, skoro dbają o realizm coraz bardziej (w czasach TOS, można było "ST" od biedy odbierać jak "Wyprawę profesora Tarantogi", ale już w erze TNG niekoniecznie).

ps. moze mi kto na PM odpisać czemu moje linki wyświetlaja się nie jako linki?
forum miłośników serialu „Star Trek”, gdzie ludzi zdolnych do używania mózgu po prostu nie ma - Przewodas

ODPOWIEDZ