House MD

czyli osobno o serialach TV, koniecznie rozdzielnie i przeciwpołożnie

Moderator: RedAktorzy

Niliann

Post autor: Niliann » wt, 29 wrz 2009 14:39

Aha... Te odcinki, które oglądałam sprawiały wrażenie słabo powiązanych, więc zastanawiałam się czy przypadkiem wszystkie takie nie są. Ale skoro były rewolucje, to chyba spróbuję kiedyś obejrzeć w tradycyjny sposób.

Awatar użytkownika
Montserrat
Szczurka z naszego podwórka
Posty: 2053
Rejestracja: ndz, 17 gru 2006 11:43

Post autor: Montserrat » wt, 29 wrz 2009 19:49

Oj, tak. House'owe wątki poboczne nieraz są przepyszne :)
"After all, he said to himself, it's probably only insomnia. Many must have it."

Awatar użytkownika
nosiwoda
Strategos
Posty: 5325
Rejestracja: pn, 20 cze 2005 15:07
Płeć: Mężczyzna

Post autor: nosiwoda » śr, 30 wrz 2009 09:05

Niliann pisze:Aha... Te odcinki, które oglądałam sprawiały wrażenie słabo powiązanych
One są słabo powiązane w wątkach medycznych, ale w wątkach relacji personalnych bohaterów są powiązane bardzo mocno.
"Having sons means (among other things) that we can buy things "for" those sons that we might not purchase for ourselves" - Tycho z PA

Awatar użytkownika
Hipolit
Kameleon Super
Posty: 2902
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 21:09

Post autor: Hipolit » śr, 30 wrz 2009 09:19

nosiwoda pisze:
Niliann pisze:...ale w wątkach relacji personalnych bohaterów są powiązane bardzo mocno.
Można powiedzieć, że aż po grób, a nawet dalej!
A ja właśnie jestem po seansie odcinka s6/01. Dwie godziny oglądania i jak mówią u mnie na wsi - sam miód ze smalcem. :)
Pozdrawiam
Hipolit
Navigare necesse est, vivere non est necesse

Awatar użytkownika
Millenium Falcon
Saperka
Posty: 6835
Rejestracja: pn, 13 lut 2006 18:27

Post autor: Millenium Falcon » śr, 30 wrz 2009 14:08

Od tego piątku co tydzień razem z Wyborczą będzie można kupić DVD z sezonem 1. Szczegóły tutaj.
ŻGC
Imoł Afroł Zgredai Padawan
Scissors, paper, rock, lizard, Spock. - Sheldon Cooper

Awatar użytkownika
Cordeliane
Wynalazca KNS
Posty: 3663
Rejestracja: ndz, 16 sie 2009 19:23

Post autor: Cordeliane » śr, 30 wrz 2009 14:36

Hipolit pisze:A ja właśnie jestem po seansie odcinka s6/01. Dwie godziny oglądania i jak mówią u mnie na wsi - sam miód ze smalcem. :)
Tak mówisz? A mój kolega filmoznawca po obejrzeniu tegoż odcinka był tak zdegustowany, że aż SMS mi przysłał, cytuję częściowo: "Jestem pod wrażeniem. Twórcom udało się pozbawić House'a inteligencji, uroku i charakteru, a serial humoru, finezji, dramaturgii i dobrych dialogów". Ciąg dalszy SMS-a pomijam, bo zawiera spoilery.
Miałam zamiar poczekać z oglądaniem, aż uzbiera się nieco więcej odcinków, ale wobec tak intrygujących rozbieżności opinii może jednak się skuszę wcześniej.
Light travels faster than sound. That's why some people appear bright until they speak.

Awatar użytkownika
Hipolit
Kameleon Super
Posty: 2902
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 21:09

Post autor: Hipolit » śr, 30 wrz 2009 15:10

Cordeliane pisze: A mój kolega filmoznawca po obejrzeniu tegoż odcinka...
Wiesz, bez obrazy, ale to naprawdę wiele wyjaśnia ;)
Ja, jako prosty widz, pozwolę sobie pozostać przy swoim zdaniu (i mojej małżonki) ;)
Pozdrawiam
Hipolit
Navigare necesse est, vivere non est necesse

Awatar użytkownika
Cordeliane
Wynalazca KNS
Posty: 3663
Rejestracja: ndz, 16 sie 2009 19:23

Post autor: Cordeliane » śr, 30 wrz 2009 16:30

Właściwie to nie wiem, czy wykształcenie jest tu aż tak istotne, pewnie niepotrzebnie je podkreśliłam. Interesujące jest natomiast, że do tej pory ów kolega miał o serialu bardzo dobrą opinię, a pierwszy odcinek nowej serii wydał mu się - jak rozumiem - drastycznie gorszy, i na razie nie wiem dlaczego.
Jak sama obejrzę, to wypowiem się ponownie, bo na razie dyskusja jest z mojej strony bezprzedmiotowa :)
Light travels faster than sound. That's why some people appear bright until they speak.

Awatar użytkownika
Ilt
Kameleon Super
Posty: 2691
Rejestracja: pt, 02 paź 2009 15:45

Post autor: Ilt » pn, 05 paź 2009 00:50

Jestem na bieżąco.
Cordeliane pisze:drastycznie gorszy
Z nieznanych mi powodów 'drastycznie' dwukrotnie przeczytałem 'dramatycznie'. Podejrzenia swoje mam, wydaje mi się, że ta metamorfoza wynika z podświadomej chęci wygłoszenia mojej opinii. A że z podświadomością nie ma co walczyć, to piszę.

Początkowo House był bardzo, ale to bardzo słodkim serialem, lejącym miód humoru w zgorzkniałe szczątki mojej duszy. Czyli tak przez jakieś trzydzieści pierwszych odcinków, podczas których nie oglądałem z opuszkiem stukającym w strzałkę do przodu w rytmie 'nuda, nuda, o, House coś mówi, posłucham, nuda, nuda). Potem zaczęła się równia pochyła. Po pewnym czasie przekonałem się, że House daje równie wiele radości nawet gdy trafna diagnoza znana jest oglądaczowi po kilku chwilach (metodą eliminacji 'to było w ostatnim odcinku'), tak że wątek medyczny posłać można z telegrafem o treści "Dobranoc" w miejsce, gdzie przebywa taki miły, rogaty pan z ogonem. I to była kolejka górska.

A potem pojawił się film kinowy. O przepraszam, 6x01. Czyli film fabularny puszczony jako odcinek, który według mnie o wiele lepiej sprawdziłby się jako osobny, nie-wcinający się w ramy zgrabnego serialu obraz tylko i wyłącznie kinowy (służący, rzecz jasna, bezczelnemu wyciąganiu kasy od naiwnej publiczności, czyli Was... yyy... no niech będzie, Nas). Co zostało z dzikiego House, który kusztykając o lasce przemierza mile korytarzy by wbić jadowitą szpilkę w któregoś z przydupasów? Niebieskie oczy i trochę zarostu. Reszta jest jakaś taka skostniała.

Ale dobra, nie podaję jeszcze nadziei krótkiej terapii zwanej eutanazją, czekam wytrwale, czy sama zdechnie. I wtedy pojawia się 6x02.

Zdechła.

Pożegnałem się z Hałsem.
The mind is not a vessel to be filled but a fire to be kindled.

Sengir

Post autor: Sengir » czw, 29 paź 2009 23:04

Ogłupiać się przed telewizorem lubiłem od zawsze. Cała zabawa polega na tym że przy Hausie wcale się tak nie czuję. A z drugiej strony tylko na niego pędzę ze studiów do domu, jak dziecko ze szkoły na blok ulubionych kreskówek. Podsumowując sama Radość

Swoja drogą świetny odcinek dzisiaj był

Awatar użytkownika
bcr
Kurdel
Posty: 710
Rejestracja: śr, 03 maja 2006 20:02

Post autor: bcr » pt, 30 paź 2009 10:57

Sengir pisze:(...)przy Hausie(...)
Po niemiecku oglądasz?
Odkąd pojawiły się fora internetowe, ściany publicznych toalet są znacznie czystsze.

Awatar użytkownika
iskra
Sepulka
Posty: 43
Rejestracja: sob, 19 kwie 2008 12:50

Post autor: iskra » pt, 15 sty 2010 10:29

Przy pierwszej i drugiej serii byłam wręcz ogłupiała z fascynacji Gregiem. Te oczy, błyskotliwość, inteligencja, cynizm... Długo się zachwycałam celnością samych uwag. Przy trzecim sezonie zastanawiałam się nad moim uwielbieniem. Od czwartej jestem zdystansowana, bo - no proszę! - Gregory to tylko zgorzkniały pan w wieku średnim. Ale język nadal cięty :D

Dr Foreman: Przykro mi, musimy amputować oko.
Pacjentka: Oko?
Dr House: Przed chwilą myślałaś, że umierasz. Ślepota to dobre wieści.

Szóstej serii jeszcze nie zaczęłam. Niemniej jednak budzi ona moje duże zainteresowanie. Tylko czasu brak i zapominam ją zdobyć.

A z tą Czarną Żmiją to... Łaaał. W życiu bym nie rozpoznała. W-ży-ciu! ;)
"I" of enthrallment.
Milcząca podglądaczka okazjonalna.

Awatar użytkownika
Laris
Cylon
Posty: 1105
Rejestracja: czw, 11 gru 2008 18:25

Post autor: Laris » pt, 15 sty 2010 19:10

Co do Czarnej Żmiji, to Laurie (bo tak się bodaj nazywał?) przejął pałeczkę Atkinsona. Który z kolei również wyszedł ze swojej 'zwyczajowej' roli pociesznego idioty i już w drugiej serii (edycji?) serialu stał się cynicznym, inteligentnym dupkiem. :)
No a teraz pan Laurie przestał być pociesznym idiotą przy Atkinsonie, a sam odgrywa podobną do Czarnej Żmii postać.

No. I nie chcę nic mówić, ale do przedwczoraj (chyba) obejrzałem to, co tam leciało. To samo widzieliśmy w Czarnej Żmii, tylko, że tym razem to nie jest tak absurdalne. Powiedziałbym raczej, że to miks Czarnej Żmii i Ostrego Dyżuru.
A House chyba się zaciął, bo ciągle powtarza, że to musi być infekcja. :P
Najmniej pamiętam zajęcia w szkole,
bo żaden z nas się tam nie nadawał.
Awantura - Pokolenie nienawiści

Awatar użytkownika
Ilt
Kameleon Super
Posty: 2691
Rejestracja: pt, 02 paź 2009 15:45

Post autor: Ilt » wt, 21 wrz 2010 20:26

Ponownie dałem szansę doktorowi i jego ekipie - głównie z powodu silnego szumu medialnego, że House, że siódmy sezon, że będzie z Cuddy. I, hurra, zaśmiałem się cztery razy w ciągu godziny - z czego raz w trakcie pasma reklamowego. Kolejnego odcinka nie obejrzę :))
The mind is not a vessel to be filled but a fire to be kindled.

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 17042
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » sob, 25 wrz 2010 03:55

Też obejrzałam pierwszy odcinek sezonu 7. Jeżeli tak będzie dalej, to odpadam. Zrobiło się rzewnie, miętko i w ogóle poducha. A mnie w tym serialu pociągała ironia, taka bezczelna i agresywna.

Dr House już nie ten sam. Może powinien zacząć znowu brać? :X
So many wankers - so little time...

ODPOWIEDZ