Laura Palmer, ogień i Miasteczko Twin Peaks

czyli osobno o serialach TV, koniecznie rozdzielnie i przeciwpołożnie

Moderator: RedAktorzy

Awatar użytkownika
Q
Pciuch
Posty: 1503
Rejestracja: wt, 25 lis 2008 18:01

Post autor: Q » pn, 29 gru 2008 18:46

Rheged pisze:Przy czym jeśli komercha jest dobra, to czemu by nie?
Teżs tak uważam - mój szacunek dla "X-men 2" dowodem, ale "Lostów" akurat nie trawię i nawet zżynanie z "Twin Peaks" im nie pomogło. Uważam serial pana Abramsa za produkt rynkowy, który zaczął się jak utrzymana w stylistyce reality show krzyżówka "Tajemniczej wyspy" z "Władcą Much" dla ubogich. Widoczne w kolejnych sezonach nawiązywanie do "TP" i stosoanie twistów a'la nowa wersja "BSG" pogrążyło ten serial w moich oczach do reszty. Nie widzę w nim ani grama oryginalności.

(Inna rzecz, że wielkim fanem "Archiwum X" też nigdy nie byłem.)

A wracając do tematu: głównym powodem, dla którego oglądałem "Twin Peaks" była charyzma Kyle'a MacLachlana. Na drugim miejscu mogę wymienić muzykę i (typowo lynchowski) sposób operowania ujęciami.
forum miłośników serialu „Star Trek”, gdzie ludzi zdolnych do używania mózgu po prostu nie ma - Przewodas

Awatar użytkownika
Rheged
Stalker
Posty: 1931
Rejestracja: pt, 16 wrz 2005 14:35

Post autor: Rheged » pn, 29 gru 2008 23:39

Mnie w Twin Peaks (oprócz oczywistego klimatu mroczności i tajemnicy wręcz wibrującej w powietrzu - każdy się w niej zanurza, ale nikt jej nie potrafi dotknąć) urzekł absolutnie sposób budowania napięcia i kreacji postaci. Chociażby absolutnie genialnie ciapowaty Pete Martell, który w późniejszych odcinkach nabiera nieco innego znaczenia. Postać Bobbiego Briggsa i Jamesa za to zmienia się z odcinka na odcinek i (paradoksalnie) nie widać w tym żadnych przeskoków, jedna wizja postaci z drugą znakomicie się uzupełnia. Rola Raya Wise'a, czyli Lelanda Palmera, jest majstersztykiem. Denerwuje tylko trochę Josie Packard, która jest tak niewinna w swoim zachowaniu, choć nie poczynaniach, że aż razi.

No i Jerry Horne, który pali fajkę. Jako niedawno narodzony dla świata fajczarz uwielbiam Jerra.
Emil 'Rheged' Strzeszewski
Pipe of the rising sun, Sympathy for the pipe
Pipe of the storm, Born to be pipe

Awatar użytkownika
Q
Pciuch
Posty: 1503
Rejestracja: wt, 25 lis 2008 18:01

Post autor: Q » wt, 30 gru 2008 02:22

Racja, racja. Kreacje postaci były genialne. Nawet "Przystanek Alaska", też niezły w kategorii seriali dziwnomiasteczkowych może isę schować.

Ale nie wspomi8nasz o kilku świetnych psotaciach (choć ich ewolucja bywała czasem zbyt szybka jak dla mnie, i przez to naciągana) - niesamowity Ben Horne (długo się wydawało, że to on może być Bobem, potem scenarzyści stracili jakby pomysł na tego bohatera - m.in. dlatego mówię o maciąganej ewolucji), Bobby Briggs, ekscentryczny dr. Jacoby, grany przez samego Lyncha Gordon Cole, Margaret ze swoim klockiem, podkochjąca się w Cooperze Audrey. W sumie nikt z mieszkanców miasteczka i goszczących w nim postaci nie wyleciał mi z głowy juz po jednokrotnym obejrzeniu serialu. Mało któremu twórcy się to udaje.
forum miłośników serialu „Star Trek”, gdzie ludzi zdolnych do używania mózgu po prostu nie ma - Przewodas

Awatar użytkownika
Gata Gris
C3PO
Posty: 891
Rejestracja: sob, 18 paź 2008 09:23

Post autor: Gata Gris » wt, 30 gru 2008 08:51

Jeszcze taka osobista uwaga - wielokrotnie powroty do utworów sprzed lat rozczarowywały. To smutne, mieć coś latami w pamięci jako arcydzieło, a przy powtórnym spotkaniu zobaczyć przeciętność. "Twin Peaks" to jeden z dosłownie kilku wyjątków - wiem to już po tym jednym odcinku.

Awatar użytkownika
Rheged
Stalker
Posty: 1931
Rejestracja: pt, 16 wrz 2005 14:35

Post autor: Rheged » pt, 02 sty 2009 22:54

W sylwestra zostałem pozytywnie zaskoczony. Rozmowa toczyła się w gronie znajomych od lat, jak i znajomych od kilku godzin. Dyskurs wszedł w boczne uliczki, luźno związane z filmami i szaleństwem. Nagle kumpel, po którym nie spodziewałem się, że oglądał Twin Peaks, rzucił:
- Wszystko i tak jest tylko tańcem karła w czerwonym pokoju.
Zachwycił mnie. Autentycznie. Pozwoliłem mu wygrać ze mną w szachy z tego powodu ;]
Emil 'Rheged' Strzeszewski
Pipe of the rising sun, Sympathy for the pipe
Pipe of the storm, Born to be pipe

Awatar użytkownika
Olaf
Wujcio Cleritus
Posty: 760
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 11:44

Post autor: Olaf » wt, 06 sty 2009 13:54

No cóż, a dla mnie Twin Peaks to... niedobra produkcja. Właśnie, pod wpływem Waszych zachwytów obejrzałem obydwa sezony i "Ogniu krocz ze mną" i stwierdziłem, że nie ma w tym nic zachwycającego, poza stwierdzeniem Agenta Coopera (no, policjanci i agenci są tam fajni - te pączki i kawy... Prawdę mówiąc to wszystkie postaci są tam cudowne :) .), które zapadło mi w pamięć ("Człowiek, który nie zakochuje się łatwo, kocha zbyt mocno"). Ale całość wygląda jak by była kręcona i pisana z odcinka na odcinek. Jakby Lyncha nie interesowała sama historia, tylko galeria postaci które wymyślił.
Twardy, kruchy i pozbawiony życia. (by Dabliu)

Dziękuję wszystkim za pomoc mojemu menelowi! I proszę o kolejne datki:p

Awatar użytkownika
Q
Pciuch
Posty: 1503
Rejestracja: wt, 25 lis 2008 18:01

Post autor: Q » wt, 06 sty 2009 16:16

Olaf pisze:Ale całość wygląda jak by była kręcona i pisana z odcinka na odcinek. Jakby Lyncha nie interesowała sama historia, tylko galeria postaci które wymyślił.
W jakimś stopniu pewnie i tak było (końcówka drugiego sezonu silnie tym zalatuje), ale z drugiej strony "Twin Peaks" było też (na jednym ze swych poziomów) parodią klasycznej opery mydlanej, a te kręcone są właśnie na oślep i bez planu...
forum miłośników serialu „Star Trek”, gdzie ludzi zdolnych do używania mózgu po prostu nie ma - Przewodas

Awatar użytkownika
Olaf
Wujcio Cleritus
Posty: 760
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 11:44

Post autor: Olaf » wt, 06 sty 2009 16:22

Pierwsze co mi się nasunęło na myśl po obejrzeniu paru odcinków, to porównanie "MIasteczka..." do "Mody na sukces" - tyle, że w wydaniu dla "inteligentniejszych". "Miasteczko..." to przede wszystkim (dla mła) polewka z filmów policyjnych, kryminałów i thrillerów.
Twardy, kruchy i pozbawiony życia. (by Dabliu)

Dziękuję wszystkim za pomoc mojemu menelowi! I proszę o kolejne datki:p

Awatar użytkownika
Q
Pciuch
Posty: 1503
Rejestracja: wt, 25 lis 2008 18:01

Post autor: Q » wt, 06 sty 2009 17:07

Olaf pisze:Pierwsze co mi się nasunęło na myśl po obejrzeniu paru odcinków, to porównanie "MIasteczka..." do "Mody na sukces" - tyle, że w wydaniu dla "inteligentniejszych".
W owych czasach to raczej do "Dynastii". Zresztą... producent ten sam ;D.
Olaf pisze:"Miasteczko..." to przede wszystkim (dla mła) polewka z filmów policyjnych, kryminałów i thrillerów.
Nie da sie ukryć. Ale też zastąpienie racjonalistycznego paradygmatu śledztwa-a'la-Holmes, śledztwem opartym na metodach... dość oryginalnych (M. Parowski użył wręcz porównania do "Karlgoro, godzina 18:00" Baranieckiego).
forum miłośników serialu „Star Trek”, gdzie ludzi zdolnych do używania mózgu po prostu nie ma - Przewodas

Awatar użytkownika
Rheged
Stalker
Posty: 1931
Rejestracja: pt, 16 wrz 2005 14:35

Post autor: Rheged » wt, 06 sty 2009 17:11

Ależ Twin Peaks było pisane z odcinka na odcinek! Może jakiś wątek przewodni był w miarę uporządkowany, ale też z pewnością nie do końca. Zauważ Olafie, ilu ludzi pisało scenariusze oraz ilu ludzi reżyserowało serial. Praktycznie co odcinek, to nieco inna koncepcja postaci, nieco inne pomysły na dojście do punktów kulminacyjnych, nieco inaczej potraktowane zagadki.

W tym właśnie urok Twin Peaks. To, że jest to też parodia oper mydlanych, to oczywiste. Z premedytacją przecież bohaterowie Twin Peaks oglądają telenowelę "Invitation to love". Ale to tylko jeden z metapoziomów całego "Miasteczka...".

Postacie cudowne - postacie mają tam niejedno dno. Choćby Josie Packard, że o Lelandzie nie wspomnę. Może i pięknie się uśmiechają, ale każdy z nich chowa jakąś mroczność. Nawet Dale Cooper.

I tak, Lyncha nie interesowała zbyt sama historia, skupił się właśnie na postaciach i motywie diabła oraz poświęcenia. Zresztą, w większości filmów tak właśnie czyni. Tu wchodzi w grę gust, a ten jest subiektywny. Jak nie smakuje Ci Lynch, to już nie zasmakuje. Chyba, że "Prosta historia".
Emil 'Rheged' Strzeszewski
Pipe of the rising sun, Sympathy for the pipe
Pipe of the storm, Born to be pipe

Awatar użytkownika
Rheged
Stalker
Posty: 1931
Rejestracja: pt, 16 wrz 2005 14:35

Post autor: Rheged » czw, 26 lut 2009 08:52

A w numerze osiemnastym Creatio obiecana dyskusja o Lynchu. Ja, Jacek Sobota i Czarek Zbierzchowski znęcamy się nad twórczością naszego Davida. Jeśli kogoś to interesuje, to w dyskusji rozwijamy parę wątków, które poruszone były i tutaj. Zapraszam do lektury.
Emil 'Rheged' Strzeszewski
Pipe of the rising sun, Sympathy for the pipe
Pipe of the storm, Born to be pipe

Awatar użytkownika
Q
Pciuch
Posty: 1503
Rejestracja: wt, 25 lis 2008 18:01

Laura Palmer, ogień i Miasteczko Twin Peaks

Post autor: Q » pn, 14 maja 2018 22:48

Jak wrażenia po reanimacji "Twin Peaks", że tak się spytam?
forum miłośników serialu „Star Trek”, gdzie ludzi zdolnych do używania mózgu po prostu nie ma - Przewodas

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 23453
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Laura Palmer, ogień i Miasteczko Twin Peaks

Post autor: Alfi » wt, 15 maja 2018 13:28

Ja nawet nie zauważyłem, że ktoś reanimował;).
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
Q
Pciuch
Posty: 1503
Rejestracja: wt, 25 lis 2008 18:01

Laura Palmer, ogień i Miasteczko Twin Peaks

Post autor: Q » wt, 15 maja 2018 16:57

Nie ktoś, a Lynch we własnym himselfie ;).
forum miłośników serialu „Star Trek”, gdzie ludzi zdolnych do używania mózgu po prostu nie ma - Przewodas

ODPOWIEDZ