Budowa grodu

tu jest dział historyczny

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Olaf
Wujcio Cleritus
Posty: 744
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 11:44

Budowa grodu

Post autor: Olaf » śr, 24 wrz 2008 22:44

Jako, że pojawiła się aktualizacja strony Winlandu http://www.winland.pl/ z piątą częścią fotokroniki poświęconej budowie repliki grodu, chciałbym się tu podzielić wrażeniami z realizacji tego projektu.

Mając na uwadze położenie (podmokła łąka) zdecydowaliśmy się na postawienie grodu (tak będę nazywał nasz projekt, chociaż ze względu na użyte przy budowie współczesne środki ochronne i gwoździe, powinien zwany być repliką) tzw. nizinnego, a z racji innego naszego projektu "Midgard", również obronnego. Początkowo nasz gród miał być grodem refugialnym (dającym schronienie przed ewentualną napaścią, bez stałej zabudowy wewnątrz), jednak po namyśle doszliśmy do wniosku, że przyda nam się jako nasza "baza", stąd inicjatywa zabudowy wewnętrznej. Fosa, docelowo, miała mieć szerokość 2 metrów i taką samą głębokość. Jednak Pan Koparka, który nam (wiadomym sprzętem) ową fosę wykopał, doradził poszerzenie fosy do 4 metrów i wzmocnienia jej plecionką od strony wału. Dzięki temu mamy obecnie realną fosę o szerokości 2,5 m (Natura walczyła, i dalej walczy, o zniwelowanie tej niepotrzebnej według Niej "dziury") i głębokości około 1 metra, co w zupełności nam wystarcza. Fosa sama napełniła się wodą po kilku dniach.
Wał. I tu przeżyliśmy pierwszą porażkę, ale i zyskaliśmy pierwsze doświadczenia. Pan Koparka, nie znający w ogóle koncepcji wałów grodowych, ziemię z fosy usypał nam (nie było nas przy tym, niestety) centralnie na środek majdanu, co wywołało u nas opad szczęk na samo dno fosy. Zakasaliśmy więc rękawy i zabraliśmy się do ręcznego przerzucania ziemi. Chcieliśmy usypać wał o wysokości dwóch metrów, od wnętrza umocniony plecionką. Co prawda początkowa koncepcja przewidywała wał skrzyniowy obsypany ziemia, jednak skromne fundusze wymogły na nas rezygnacje z tego pomysłu. Po usypaniu około półtorametrowego nasypu musieliśmy zaprzestać jego spiętrzania - ziemia wyłamywała wzmocnienia i wysypywała się na majdan. Pamiętam jak zaliczyliśmy drugi opad szczęk, kiedy to zawitawszy na grodzisko po długiej nieobecności, zobaczyliśmy zniszczone wały i gigantyczne kałuże na środku majdanu (na głębokości kilkudziesięciu centymetrów zaczynała się zwarta warstwa gliny i woda stała). Postanowiliśmy naprawić szkody, jeszcze bardziej umocnić plecionkę, a pozostałą ziemią wyrównać teren i podnieść go o kilkadziesiąt centymetrów, a także w przyszłości położyć drewniane chodniki pod którymi ukryte będą rowy melioracyjne - tak jak to jest na Wolinie. W ten sposób uzyskaliśmy wał o szerokości około trzech metrów i wysokości półtora metra. Wymiary grodu są więc następujące: fosa - szer. 2 metry, wał szer. 3 metry i majdan o średnicy około 20 metrów. Daje nam to całkowity wymiar grodziska około 25 - 30 metrów średnicy. Tyle z robót ziemnych.

Zabudowa. Gród ma dwa wejścia. Mała brama z wieżyczką (wys. około 4 metry) chroni most zwodzony (budowa ukończona), a brama główna (wys. około 5,5 metra, również z wieżyczką) most stały. Most zwodzony ma szerokość około 80 cm, most stały 1,85 m. W przypadku bramy głównej pozostało nam obicie dachu i ścian. Przy obu konstrukcjach czekają nas do wykończenia również schody - to zrobimy na dniach. W grodzie będą dwie chaty - halla drużynna o wymiarach 6 x 5 metrów z dachem czterospadowym wspartym na czterech słupach zbudowana w systemie palisadowym (wszystko już stoi - czeka nas tylko odeskowanie dachu) i chałupa o wymiarach 4 x 5 z dachem dwuspadowym wspartym na dwóch słupach a budowana będzie (przyszły rok) w systemie zrębowym albo sumikowo-łątkowym. Do tego w przyszłym roku postawimy saunę słowiańską w półziemiance i miejsce kultu. Środek grodu zajmie lipa - w miarę szybko rosnące "porządne" drzewo liściaste. W miejscu kultu, oprócz wkopania posągu, zasadzimy również dąb.

Wrażenia. Cóż można powiedzieć - niesamowite. Przede wszystkim przyroda - to trzeba zobaczyć. Powiem tylko tyle - dzisiaj widziałem jakieś dwa drapieżne ptaki z młodymi kołujące w pobliżu grodu. Cały czas słychać krakanie kruków, na moście, w lecie, wygrzewały się jaszczurki, których młode biegały nam po wale. Z rana, jak się idzie na gród, to w trawie śmigały węże - nie chce kłamać co za gatunek, bo to cholerstwo jest niesamowicie szybkie. Kiedy zostawiliśmy plastikową butelkę z olejem do łańcucha piły spalinowej na noc w szopce, to coś przeżarło tą butelkę w 13-tu (!!!) miejscach i nadgryzło plastikowy lejek do paliwa. Pięćdziesiąt metrów od grodu znaleźliśmy czaszkę dzika, pozostawioną tu przez jakiegoś myśliwego. A wszędzie dookoła walają się bliżej niesprecyzowane zwierzęce gówna. Pamiętam dziką satysfakcję z własnoręcznie postawionego mostu, który, chociaż krzywy, jest stabilny i wciąż trzyma się kupy. Stosowanie "wcześnośredniowiecznych" technik budowy daje jeszcze większą radochę. Własnoręczne okorowywanie i cięcie drewna pod ściany chaty piłą "moja-twoja" niesie w sobie dreszczyk emocji związany z namacalnym zetknięciem się z przeszłością. Potem opalanie końcówek kołków w ogniu do zwęglenia i osadzanie ich przeciwnie do wzrostu drzewa (można powiedzieć do góry korzeniami), żeby drewno nie "piło" wody to dla mnie majstersztyk sam w sobie godny opatentowania. Szkoda tylko, że nie możemy bali rozłupywać klinami - nie stać nas na to, za dużo idzie na to materiału.
A właśnie. Koszta. Koszta, wbrew naszym przewidywaniom, nie były takie duże. Jak do tej pory, na całość, wliczając w to nasze mizerne stawki godzinowe (2,5 zł/godzinę :) ), materiały i transport, to jak do tej pory około 10 tys. złotych, z czego lekko ponad 4 tys. kosztowała nas chata. Tak niskie koszty zawdzięczamy wielu sympatyzującym nam ludziom - gminie, paniom z urzędu za bezproblemowe pozwolenie na budowę, właścicielom ziemi, którzy dzierżawią ją nam za naprawdę symboliczną kwotę i pozwalają nam wykorzystywać niepotrzebne im drewno, Panu Koparce, który wykopał nam fosę po kosztach własnych i dostarczył za cztery flaszki :) słupy telegraficzne pod główną bramę, Panu Drzewko (leśniczy), Panu Tartakowi, Panu Traktorowi, dwóm firmom, które nam przysponsorowały spalinówkę i olej (20 l) do łańcucha piły (po tym jak nam coś zeżarło i wypiło nasze skromne 750 ml), pewnemu sklepowi, który "postawił" nam gwoździe i okolicznym mieszkańcom, którzy, początkowo bardzo nieufni (cały czas pytali się, czy my czasem nie Warszawiacy :) ) coraz bardziej nas wspierają, a także dzięki przeróżnym dotacjom osób prywatnych. I tu, choć pewnie tego nie przeczytają, składamy im za to wszystko serdeczne podziękowania! Chciałbym tylko dodać, że sumy łożone na gród w większości pochodzą z pokazów jakich udzielamy w całej Polsce. Nie chcemy żadnych pieniędzy z Unii, nie chcemy też pieniędzy z gminy - nie potrzebujemy, żeby ktoś nam wtykał nosa w nasze sprawy i potem nam na grodzie organizował dożynki :). Jak kogoś interesują poważniejsze szczegóły techniczne to proszę śmiało pytać. :)
Twardy, kruchy i pozbawiony życia. (by Dabliu)

Dziękuję wszystkim za pomoc mojemu menelowi! I proszę o kolejne datki:p

Awatar użytkownika
kiwaczek
szuwarowo-bagienny
Posty: 5629
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 21:54

Post autor: kiwaczek » śr, 24 wrz 2008 22:57

Gratulacje!

Zdjęcie Cleritusa z krokodylem - prima sort! :D
I'm the Zgredai Master!
Join us young apprentice!
Jestem z pokolenia 4PiP i jestem z tego dumny!

Awatar użytkownika
baron13
A-to-mistyk
Posty: 3386
Rejestracja: sob, 11 cze 2005 09:11

Post autor: baron13 » czw, 25 wrz 2008 10:20

Ja gratuluję samozaparcia. Jeśli się udało doprowadzić do założonego celu to naprawdę wielki suckces.

Awatar użytkownika
SzaryKocur
Fargi
Posty: 424
Rejestracja: czw, 23 lis 2006 01:31
Płeć: Mężczyzna

Post autor: SzaryKocur » czw, 25 wrz 2008 10:47

Dzika, nieskrępowana przyjemność tworzenia. Aż trochę zazdroszczę.
Zakapturzone awatary rulez!
Wszystko co napisałem, to tylko moje prywatne zdanie.

Awatar użytkownika
savikol
Fargi
Posty: 407
Rejestracja: pn, 27 mar 2006 08:04

Post autor: savikol » czw, 25 wrz 2008 13:55

Imponujące. Pełen rispekt!
Zaciekawiła mnie metoda impregnacji drewna przez opalanie i wsadzanie do ziemi odwrotnie do wzrostu. To jakaś tradycyjna technika? Ciekawy jestem jak długo daje radę, czy drewno rzeczywiście szybko nie zgnije. Na fotach widzę jednak, że pale wież nie zabezpieczaliście tą techniką, są dość współcześnie posmołowane.
Macie w ekipie prawdziwego cieślę? Budujecie chałupy różnymi technikami tak po amatorsku, czy jest z wami fachowiec od drewna?
Tak, czy inaczej wielkie brawa.

Awatar użytkownika
baron13
A-to-mistyk
Posty: 3386
Rejestracja: sob, 11 cze 2005 09:11

Post autor: baron13 » czw, 25 wrz 2008 19:51

Z tego co widzialem, to przy budowie mostu Warszawskiego wyciągnięto z pod przyczułków poniemieckie zapalowanie i było w bardzo dobrym stanie.

Awatar użytkownika
Olaf
Wujcio Cleritus
Posty: 744
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 11:44

Post autor: Olaf » pt, 26 wrz 2008 02:35

Savikol:
1. Opalanie drewna do zwęglenia było najprostszą metodą konserwacji drewna. Stawianie desek odwrotnie zapobiega "piciu" wody. Te dwa sposoby są udowodnione historycznie. Drewno zawsze gnije, ale takie ustawienie podobnież zapobiega zbyt szybkiemu gniciu. Chata z tego okresu, bez konserwacji, miała stać 30-ści lat, z byle drewna. A z dębu stały dłużej.
2. Pale na główną bramę, bo pewnie o nich mówisz, są zrobione z pięknego materiału, kompletnie niehistorycznego, ale tak zakonserwowanego, że masakra. Są to stare słupy telegraficzne, zalane jakimś technicznym olejem. Mają co najmniej 40 lat, ale nie widać po nich śladu zepsucia i dlatego je wzięliśmy. Tego drewna nie trzeba smołować - już takie jest, nasączone specjalnym olejem.
3. Wszystkie chałupy stawiamy po amatorsku - na razie jedną, ale kurrrwa, nie życzę nikomu wyrównywania krokwi - tak, żeby dach porządnie wyglądał. Nie ma wśród nas cieśli, ten zawód kosztuje, a nas na niego nie stać. Najwyżej nam się niebo na łeb zwali. :) Na razie jest wszystko w porząsiu. Plany i technologię stawiania chaty braliśmy z Wolina - dostaliśmy pełną dokumentację, a wykonanie jest nasze. :)
Twardy, kruchy i pozbawiony życia. (by Dabliu)

Dziękuję wszystkim za pomoc mojemu menelowi! I proszę o kolejne datki:p

Awatar użytkownika
Olaf
Wujcio Cleritus
Posty: 744
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 11:44

Post autor: Olaf » pt, 26 wrz 2008 02:49

baron13 pisze:Z tego co widzialem, to przy budowie mostu Warszawskiego wyciągnięto z pod przyczułków poniemieckie zapalowanie i było w bardzo dobrym stanie.
Pewnie słynny "czarny dąb". Dębowe kłody leżące w bagnie nabierające mocy - co najmniej przez kilkadziesiąt lat. Chciałbym mieć u siebie w domu choćby szafeczkę z czarnego dębu. Ale weź to i dorwij w przystępnej cenie Eh, tego się nie da normalnie "pokroić" - to jest jak stal. A i wygląd ma...
Twardy, kruchy i pozbawiony życia. (by Dabliu)

Dziękuję wszystkim za pomoc mojemu menelowi! I proszę o kolejne datki:p

Awatar użytkownika
baron13
A-to-mistyk
Posty: 3386
Rejestracja: sob, 11 cze 2005 09:11

Post autor: baron13 » pt, 26 wrz 2008 07:40

Wiem, że te zapalowania byly dębowe, budowlańcy mówią, że wyciąga się u nas takie z XIX wieku. Wiem też, że jest technika datowania za pomocą porównywania grubości słojów: dla danego okresu we wszystkich drzewach wyrasta podobny wzór, cieplejsze lato grubszy słój ziemniejsze, cieńszy. U nas na słowiańskich terenach o ile wiem tak się datuje na 4000 lat wstecz. Ale coś mi świta, że z torfowisk wyciąga się klody wieku dziesiątek tysięcy lat.

Awatar użytkownika
savikol
Fargi
Posty: 407
Rejestracja: pn, 27 mar 2006 08:04

Post autor: savikol » pt, 26 wrz 2008 08:49

Wszystkie chałupy stawiamy po amatorsku - na razie jedną, ale kurrrwa, nie życzę nikomu wyrównywania krokwi - tak, żeby dach porządnie wyglądał. Nie ma wśród nas cieśli, ten zawód kosztuje, a nas na niego nie stać. Najwyżej nam się niebo na łeb zwali. :) Na razie jest wszystko w porząsiu.
He! Tym bardziej serdeczne gratulacje i wyrazy najszczerszej zazdrości z powodu tak pięknej pasji ;-) Robota w drewnie, to ciężka harówka, ale ile radochy!
Chata z tego okresu, bez konserwacji, miała stać 30-ści lat, z byle drewna. A z dębu stały dłużej.
Byłem jakiś czas temu w Żywcu, czy jakimś miasteczku w okolicy, nie pamiętam, na pewno w Beskidzie Żywieckim, w starej, XVII-wiecznej karczmie przerobionej na współczesną knajpę. To była wielka, drewniana chałupa z bala, czarnego ze starości. Miała 400 lat i stała, w dodatku ciągle była użytkowana, bez impregnacji, smoły, czy czegokolwiek.
Z drewnianymi budowlami różnie bywa. Byle korniki nie zaatakowały ;-)

Co do metod konserwacji drewna, te słupy telegraficzne mogły być nasączane krezolem, czy innymi pochodnymi fenolu. Tak dawniej konserwowało się na drewno na przykład na podkłady kolejowe. Jeśli tak, łatwo poznać, bo drewno w czasie upału zacznie się „pocić” i chemicznie śmierdzieć. Chyba, że jednak nasączono je jakimś olejem mineralnym, czy innym cudeńkiem, ale jeśli słupy mają 40 lat podejrzewałbym to pierwsze.

O moczeniu drewna, by stwardniało na kamień też słyszałem pewne ciekawostki. Szwedzi dawniej moczyli pnie w swoich bagnach bogatych w jakiś minerał żelaza. Drewno twardniało, impregnowało się i nabierało charakterystycznej czerwonej barwy. Budowane z niego domy są trwalsze niż z cegły, czy innych współczesnych materiałów budowlanych. No i są ciemnoczerwone, takim dziwnym, mocnym odcieniem nazywanym „czerwienią szwedzką”.
A na Discovery widziałem program o kolesiach, którzy wydobywają drewno z lasów zalanych sto lat temu przy budowie jakiś zapór w Kanadzie. Przez ten czas drewno moczyło się w beztlenowych warunkach osiągając niesamowite parametry wytrzymałościowe. Opłaca się je wyciągnąć stosując samobieżne roboty wędrujące po dnie sztucznych jezior, bo te drewno pocięte na dechy jest warte fortunę. Podłoga zrobiona z takiego materiału jest dobrem niezwykle ekskluzywnym i piekielnie kosztownym.
Może pnie spoczywające w torfowiskach, o których wspomina Baron, też by się nadały.

Awatar użytkownika
Olaf
Wujcio Cleritus
Posty: 744
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 11:44

Post autor: Olaf » pt, 26 wrz 2008 09:02

Krezol. To na pewno ten środek, bo faktycznie drewno poci się i śmierdzi okrutnie - musieliśmy zrezygnować z tych bali jako słupów do chaty. Teraz, kiedy już robimy w drewnie to faktycznie czysta przyjemność. "Obróbka" ziemi to dopiero nuda i przykrość. :) Zmykam na gród.
Twardy, kruchy i pozbawiony życia. (by Dabliu)

Dziękuję wszystkim za pomoc mojemu menelowi! I proszę o kolejne datki:p

Awatar użytkownika
Albiorix
Niegrzeszny Mag
Posty: 1768
Rejestracja: pn, 15 wrz 2008 14:44

Post autor: Albiorix » pt, 26 wrz 2008 09:10

Brzmi niesamowicie. Ile taki gród będzie stał?

Gassar
Sepulka
Posty: 28
Rejestracja: śr, 20 sie 2008 11:41

Post autor: Gassar » pt, 26 wrz 2008 10:43

A co sądzicie o technice budowania wałów opisanej przez Jasienicę w "Słowiańskim rodowodzie"?

Awatar użytkownika
Olaf
Wujcio Cleritus
Posty: 744
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 11:44

Post autor: Olaf » pt, 26 wrz 2008 16:50

Albiorix pisze:Brzmi niesamowicie. Ile taki gród będzie stał?
Okoliczne chaty, niekonserwowane, również z drewna świerkowego i sośniny stoją po kilkadziesiąt lat. My nasze budynki konserwujemy więc powinny stać co najmniej tyle samo.

Gassar: Co za wały opisywał Jasienica, bo nie pamiętam?
Twardy, kruchy i pozbawiony życia. (by Dabliu)

Dziękuję wszystkim za pomoc mojemu menelowi! I proszę o kolejne datki:p

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19168
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Re: Budowa grodu

Post autor: Alfi » pn, 29 wrz 2008 15:39

Olaf pisze: początkowa koncepcja przewidywała wał skrzyniowy obsypany ziemia, jednak skromne fundusze wymogły na nas rezygnacje z tego pomysłu.
Nie wiem, co miał na myśli Gassar, bo najwyraźniej wybył na łykend i go dzioucha nie puściła z powrotem, albo cóś - ale podejrzewam, że chodziło właśnie o powyższe. Z tego, co pisze Jasienica, wynikałoby, że te wały skrzyniowe to był prawdziwy majstersztyk - jakieś wihajstry sprawiające, że skrzynie blokowały się wzajemnie, zapobiegając przechyłom wynikającym z osiadania ziemi, albo coś podobnego. Aż pójdę za chwilę do biblioteki, żeby jeszcze raz przeczytać, bo nie pamiętam dokładnie.
No ale żeby zbudować replikę, trzeba by rzeczywiście dużo sił i środków. Kneż mógł se spędzić luda co niemiara do roboty, daniny nałożyć...
Olaf pisze: nie potrzebujemy, żeby ktoś nam wtykał nosa w nasze sprawy i potem nam na grodzie organizował dożynki :).
I na te dożynki trza by wielgachny bochen chleba naszykować, sięgający głównemu żercy po szyję. Ten stanąłby za nim i zapytał:
- Ludzie! Widzita mnie?
Lud by potwierdził, a żerca by się do Swarożyca pomodlił, by w przyszłym roku plon z takiego samego kawałka pola wystarczył na bochen zasłaniający całego żercę...
Tak to ponoć u Słowian drzewiej bywało.
No to... życzę, żeby Wam tego grodu woda za bardzo nie podmywała.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

ODPOWIEDZ