Wdzięczniejsze literacko wydarzenia mniejsze :-)

tu jest dział historyczny

Moderator: RedAktorzy

Awatar użytkownika
Lafcadio
Yilanè
Posty: 3507
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 17:57

Post autor: Lafcadio » pt, 03 lut 2006 21:49

Co do Savate, to nieco kusiło mnie prawdzić w wiki, ale jestem dziś nieco zamotany :) Ciekawe jest się dowiedzieć, że te całe sceny walki to nie jest po prostu inspiracja Wschodem. Nie wiem czy jest sens pytać czy Savate naprawdę tak wyglądało, więc sobie odpuszczę to malutkie pytanko ;) Zakładam, nie wiem czy słusznie, że wygląd to jednak wpływ Wschodu.
Mentor Fronsaca (mniemam, że o nim mówimy), on się chyba pojawiał bardzo rzadko, albo tylko raz to chodzi o takiego pana co się zwał - Georges-Louis Leclerc de Buffon? Wiki podaje tylko, że to francuski przyrodnik i filozof, żadnego linku niestety nie ma...
Te "kły naręczne" to może być modyfikacja japońskich tekagi lub nekote ( nie pamiętam dokładnie jak to wyglądało na filmie).
Na tyle na ile pamiętam film, tekagi są najbliższe, tylko ilość kłów w filmie była mniejsza. Rozumiem, że takich rzeczy ówczesna Francja nie znała?
A miecz?
Tamte czasy charakteryzowały się prawdziwą modą na tajne stowarzyszenia, ale to już ci pisałem :-)
Miały one jakiś konkretny (cholera, słowa brak) profil?
Ja mam śmiałość to panu powiedzieć, bo pan mi wie pan co pan mi może? Pan mi nic nie może. Bo ja jestem z wodociągów.

Awatar użytkownika
Navajero
Kameleon Super
Posty: 2697
Rejestracja: pn, 04 lip 2005 15:02

Post autor: Navajero » pt, 03 lut 2006 22:22

Lafcadio pisze:Nie wiem czy jest sens pytać czy Savate naprawdę tak wyglądało, więc sobie odpuszczę to malutkie pytanko ;) Zakładam, nie wiem czy słusznie, że wygląd to jednak wpływ Wschodu.
Z grubsza tak wygladało, tylko nie było tylu akrobatycznych elementów. Samo Savate powstało raczej na bazie greckiego pankrationu. Na pewno były też jakieś wpływy wschodnie bo Savate ćwiczyli często francuscy marynarze, podróżujący także na Daleki Wschód. Tekagi mogły zostać przywiezione do Francji, ewentualnie :) Co do miecza to o ile pamiętam film, to z niczym mi się on nie kojarzy. Myślę, że tu zadziałała fantazja twórców filmu.
Lafcadio pisze: Miały one jakiś konkretny (cholera, słowa brak) profil?
Tak, wiele profili :) Stowarzyszenia libertynów ( w rodzaju "Klubu Ognia Piekielnego), oddające się wszelkiego typu ekscesom seksualnym z gwałtami włącznie, różne odłamy masonerii, organizacje zajmujące się magią, syndykaty przestępcze. Do wyboru, do koloru :)
"Panie, ten kto chce zarabiać na chleb pisząc książki, musi być pewny siebie jak książę, przebiegły jak dworzanin i odważny jak włamywacz."
dr Samuel Johnson

Awatar użytkownika
Lafcadio
Yilanè
Posty: 3507
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 17:57

Post autor: Lafcadio » pt, 03 lut 2006 23:10

Navajero pisze:Tekagi mogły zostać przywiezione do Francji, ewentualnie :)
Ale z racji, że importowane byłyby chyba droższe?
Navajero pisze:Co do miecza to o ile pamiętam film, to z niczym mi się on nie kojarzy. Myślę, że tu zadziałała fantazja twórców filmu.
Albo inspiracje. Z tego co się orientuje - Christopher Gans (reżyser) jest miłośnikiem mangi i anime. W japońszczyźnie (tj. popkulturze itp.) zdarzyło mi się spotkać czasem skrzyżowania miecza z batem (ja się spotkałem z tym przypadkiem głównie w grach wideo). Przypomina to rozwiązanie z filmu strasznie, z tym że wersja która wyglądała była "rozłożona", trochę jakby kawałki miecza nawleczone na taki bat :) Wersja w "Braterstwie..." ma pewną nielogiczność, bo o ile jestem w stanie sobie wyobrazić jak to się rozwija, to nie jestem sobie w stanie wyobrazić sytuacji odwrotnej :)

A co z Indianinem? Bo chyba przeszmuglowanie nie-ochrzczonego szamana nie byłoby proste...
Ja mam śmiałość to panu powiedzieć, bo pan mi wie pan co pan mi może? Pan mi nic nie może. Bo ja jestem z wodociągów.

Awatar użytkownika
Navajero
Kameleon Super
Posty: 2697
Rejestracja: pn, 04 lip 2005 15:02

Post autor: Navajero » pt, 03 lut 2006 23:50

Lafcadio pisze:A co z Indianinem? Bo chyba przeszmuglowanie nie-ochrzczonego szamana nie byłoby proste...
Bo ja wiem? Wielu ciemnoskórych niewolników sprowadzonych do Europy lub w koloniach, wyznawało swoje kulty - czasem wręcz pod płaszczykiem chrześcijaństwa ( Santeria, Voodo). Np. w Santerii każde z dawnych bóstw zamieniło się w chrześcijańskiego świętego, dopiero przy bliższym kontakcie z kultem tych "świętych", widać, że coś jest nie tak... Np. Shangs = św. Barbara, Elegba = św. Antoni, Oggzn = św. Piotr itp. W każdym razie nie było to nieprawdopodobne.
"Panie, ten kto chce zarabiać na chleb pisząc książki, musi być pewny siebie jak książę, przebiegły jak dworzanin i odważny jak włamywacz."
dr Samuel Johnson

Awatar użytkownika
Lafcadio
Yilanè
Posty: 3507
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 17:57

Post autor: Lafcadio » sob, 04 lut 2006 00:06

Navajero pisze:Bo ja wiem? Wielu ciemnoskórych niewolników sprowadzonych do Europy lub w koloniach, wyznawało swoje kulty - czasem wręcz pod płaszczykiem chrześcijaństwa ( Santeria, Voodo). Np. w Santerii każde z dawnych bóstw zamieniło się w chrześcijańskiego świętego, dopiero przy bliższym kontakcie z kultem tych "świętych", widać, że coś jest nie tak... Np. Shangs = św. Barbara, Elegba = św. Antoni, Oggzn = św. Piotr itp. W każdym razie nie było to nieprawdopodobne.
Aspekt z przypisywaniem świętch znam, ale protegowany Fronsaca nie był przecież niewolnikiem. Chociaż z drugiej strony... był jego protegowanym ;) I raczej nie przypisywał świetych twarzy do swoich duchów (czy w cokolwiek tam Indianie wierzą), o czym rzekomo świadczy scena z totemami.

Tematy coś się niebezpiecznie kończą... Kurcze bele :/
Ja mam śmiałość to panu powiedzieć, bo pan mi wie pan co pan mi może? Pan mi nic nie może. Bo ja jestem z wodociągów.

Awatar użytkownika
Navajero
Kameleon Super
Posty: 2697
Rejestracja: pn, 04 lip 2005 15:02

Post autor: Navajero » sob, 04 lut 2006 00:22

Lafcadio pisze:Aspekt z przypisywaniem świętch znam, ale protegowany Fronsaca nie był przecież niewolnikiem. Chociaż z drugiej strony... był jego protegowanym ;) I raczej nie przypisywał świetych twarzy do swoich duchów (czy w cokolwiek tam Indianie wierzą), o czym rzekomo świadczy scena z totemami.
Eto podrobnosti :)
Lafcadio pisze: Tematy coś się niebezpiecznie kończą... Kurcze bele :/
To jakiś konkurs z nagrodami? ;)
"Panie, ten kto chce zarabiać na chleb pisząc książki, musi być pewny siebie jak książę, przebiegły jak dworzanin i odważny jak włamywacz."
dr Samuel Johnson

Awatar użytkownika
Lafcadio
Yilanè
Posty: 3507
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 17:57

Post autor: Lafcadio » sob, 04 lut 2006 00:36

Navajero pisze:
Lafcadio pisze:Tematy coś się niebezpiecznie kończą... Kurcze bele :/
To jakiś konkurs z nagrodami? ;)
Nie, ale takie tematy bawią mnie bardziej niż arcynudne lekcje historii zapamiętane z liceum.

To tak ocierając się o tematykę okoliczną. Czy w Polsce był jakiś odpowiednik Bastylii? Nim Polska wyparowała z map, mniej więcej.
Ja mam śmiałość to panu powiedzieć, bo pan mi wie pan co pan mi może? Pan mi nic nie może. Bo ja jestem z wodociągów.

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 23453
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » sob, 04 lut 2006 09:18

Duchowni, którzy podpadli biskupowi krakowskiemu, trafiali do zamku Lipowiec, niedaleko Alwerni.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
Lafcadio
Yilanè
Posty: 3507
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 17:57

Post autor: Lafcadio » sob, 04 lut 2006 09:39

Tylko duchowni? A coś dla pozostałych?
Ja mam śmiałość to panu powiedzieć, bo pan mi wie pan co pan mi może? Pan mi nic nie może. Bo ja jestem z wodociągów.

Awatar użytkownika
kaj
Pciuch
Posty: 1576
Rejestracja: śr, 28 wrz 2005 13:50

Post autor: kaj » sob, 04 lut 2006 14:55

Przecie u nas obowiązywało neminem captivabimus. To i Bastylii nie było.

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 23453
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » sob, 04 lut 2006 15:12

kaj pisze:Przecie u nas obowiązywało neminem captivabimus. To i Bastylii nie było.
Bez wyroku. Z wyrokiem i owszem.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
Lafcadio
Yilanè
Posty: 3507
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 17:57

Post autor: Lafcadio » sob, 04 lut 2006 15:25

Mi bardziej chodzi o jakiekolwiek więzienie cieszące się popularnością (jakąkolwiek, byle nie małą ;)).
A co się przy okazji dowiem... ;)
Ja mam śmiałość to panu powiedzieć, bo pan mi wie pan co pan mi może? Pan mi nic nie może. Bo ja jestem z wodociągów.

Awatar użytkownika
kaj
Pciuch
Posty: 1576
Rejestracja: śr, 28 wrz 2005 13:50

Post autor: kaj » sob, 04 lut 2006 15:31

Alfi pisze:
kaj pisze:Przecie u nas obowiązywało neminem captivabimus. To i Bastylii nie było.
Bez wyroku. Z wyrokiem i owszem.
O ile się nie mylę, do Bastylii trafiało się decyzją króla, bez wyroku. I w I RP nie było kary więzieniaw kodeksach. Były wtedy wyroki konkretne: chłosta, grzywna, banicja, amputacja, gardło. Nikomu nie przyszło wtedy do głowy, by przestepcę utrzymywać.
To uwagi z pamięci. Może ktoś zna temat penitencjarny lepiej.

Awatar użytkownika
Lafcadio
Yilanè
Posty: 3507
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 17:57

Post autor: Lafcadio » sob, 04 lut 2006 15:36

kaj pisze:
Alfi pisze:
kaj pisze:Przecie u nas obowiązywało neminem captivabimus. To i Bastylii nie było.
Bez wyroku. Z wyrokiem i owszem.
O ile się nie mylę, do Bastylii trafiało się decyzją króla
Bądź kardynała?
Ja mam śmiałość to panu powiedzieć, bo pan mi wie pan co pan mi może? Pan mi nic nie może. Bo ja jestem z wodociągów.

Awatar użytkownika
kaj
Pciuch
Posty: 1576
Rejestracja: śr, 28 wrz 2005 13:50

Post autor: kaj » sob, 04 lut 2006 15:50

Nie kardynał nie miał takich prerogatyw.
W Polsce to był galimatias prawny, bo było mnóstwo prywatnych jurydyk, gdzie prawo było w rękach właściciela. Np. Warszawa była poszatkowana jurydykami i, w zalezności, gdzie popełniono przestepstwo, różnym ciałom przpadało prawo sądzenia.
A jeszcze ważne było jakiego stanu był sprawca i co uczynił.

ODPOWIEDZ