Ksiazki dwu(wielo)autorskie.

czyli odpowiednie miejsce dla bibliotekarzy, bibliofilów, moli książkowych i wszystkich tych nieżyciowych czytaczy

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
slay
Fargi
Posty: 333
Rejestracja: pt, 07 kwie 2006 08:10

Ksiazki dwu(wielo)autorskie.

Post autor: slay » pn, 13 lis 2006 08:07

No wlasnie... sporo ostatnio pojawia sie takich pozycji, nie tylko na rynku fantastycznym. Na czym generalnie polega popularnosc i sila takich ksiazek? O ile potrafilbym jeszcze zrozumiec pisanie w ten sposob zbiorow opowiadan, to juz 'zgranie sie' w powiesci wymaga raczej niemalego wysilku i umiejetnosci. Inaczej taki przeskok brutalnie zgrzyta, czego doswiadczylem parokrotnie w trakcie czytania.

Interesujace tez, co zyskuja sami autorzy, wybierajac taka, a nie inna forme. W przypadku malo znanych nazwisk oczywiscie jest to mozliwosc wypromowania sie u boku znanego pisarza, czasem rowniez przetarcia sobie szlakow przed kariera indywidualna. Chociaz czy na pewno? Ja osobiscie pewnie nie siegnalbym po ksiazke na przyklad Damiana Kucharskiego, tylko dlatego, ze spodobal mi sie pisany z Piekara Necrosis. Raczej zwalilbym zaszczyty na tego bardziej znanego. Nie potrafie jednak odpowiedziec sobie na pytanie, co przy takiej wspolpracy zyskuje pisarz o wyrobionym juz nazwisku i renomie. Nowe doswiadczenia? Moze... bo nie potrafie uwierzyc, ze piszac n ksiazek, nagle musi sie wspierac pomoca kolegi po fachu, zeby dokonczyc te enpluspierwsza.

I juz bardziej pytanie: spotkal sie ktos z ksiazka pisana przez trzech lub wiecej autorow?
Ярко-желтые очки, два сердечка на брелке

Awatar użytkownika
kaj
Kadet Pirx
Posty: 1265
Rejestracja: śr, 28 wrz 2005 13:50

Post autor: kaj » pn, 13 lis 2006 08:47

Granica jest podpisana przez az czterech autorów: Marina Diaczenko, Siergiej Diaczenko, Henry Lion Oldi, Andriej Walentinow.
Duetów jest sporo: Preston&Child, Diaczeno&Diaczenko, Strugacki&Strugacki
Dobry Omen napisali Pratchett&Gaiman.
Ale jak taki duet funkcjonuje nie wiem. Jeden pisze drugi sprawdza i poprawia? Jeden wymyśla fabułę, a drugi ją wypełnia mięchem? Czy razem się biedzą nad klawiaturą?

Awatar użytkownika
taki jeden tetrix
Niezamężny
Posty: 2048
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 20:16

Post autor: taki jeden tetrix » pn, 13 lis 2006 08:55

W Polszcze z wieloautorskich miałeś importy zza Buga - cykl Granica Oldiego (czyli dwóch pisarzy), Diaczenków i Walentinowa. Kiedyś, dawno, w Fikcjach i Faktach puścili w odcinkach powieść kryminalną, której każdy rozdział pisał kto inny (w tym na pewno Dorothy Leigh Sayers i bodaj Agatha Christie), takie rzeczy zresztą wciąż się ukazują w Stanach - na przykład takie coś.

Często jest tak, że stary wyjadacz daje konspekt, a nowy rzeźbi z tego powieści - tak Nortonka wyhodowała sobie klona w postaci Mercedes Lackey, która teraz przejęła ten sposób "prowadzenia interesu" i sama zleca wyrobnikom nabijanie metrażu :D

EDIT: Kaj był szybszy.
"Anyone who's proud of their country is either a thug or just hasn't read enough history yet" (Richard Morgan, Black Man)
"Jak ktoś chce sypiać ze skunksami, niech nie płacze, że mu dzieci śmierdzą" (Etgar Keret)

Awatar użytkownika
kaj
Kadet Pirx
Posty: 1265
Rejestracja: śr, 28 wrz 2005 13:50

Post autor: kaj » pn, 13 lis 2006 09:00

To jest oczywiste, że Barbara Cartland czy Daniel Steel to logo za którym stoją całe fabryczki. Ale tacy Strugaccy - jak oni pisali?

Awatar użytkownika
taki jeden tetrix
Niezamężny
Posty: 2048
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 20:16

Post autor: taki jeden tetrix » pn, 13 lis 2006 09:43

Dobre pytanie, a jedyna odpowiedź, jaka przychodzi mi do głowy, brzmi tak: "unikalny fenomen" :D
Biorąc pod uwagę, że solowe powieści Borysa moim zdaniem spokojnie trzymają poziom wspólnych dzieł braci, mogę sobie nieśmiało podejrzewać, że to właśnie on robił ostateczny szlif. A jeśli spojrzeć na tematykę, przypuszczam, że więcej z Borysa było np. w "Miliard lat przed końcem świata" czy "Niedoskonałych", niż w np. w cyklu "historii przyszłości" z Bykowem, Kammererem itp.

A propos fabryczek - przynajmniej Danielle Steel nie ma jeszcze przy nazwisku (TM), jak V.C. Andrews czy Harlan Ellison :DDD
"Anyone who's proud of their country is either a thug or just hasn't read enough history yet" (Richard Morgan, Black Man)
"Jak ktoś chce sypiać ze skunksami, niech nie płacze, że mu dzieci śmierdzą" (Etgar Keret)

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19220
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » pn, 13 lis 2006 10:21

Dumas-ojciec praktykował zatrudnianie "murzynów" piszących według konspektu. On ich wytworom nadawał potem ostateczny szlif.
Ale to trochę inne zjawisko niż duet działający na teoretycznie równych prawach.
A czy w Granicy nie widać momentami różnicy w stylu poszczególnych partii? Niektóre są takie bardziej emocjonalnie napisane.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
MalaMi
Fargi
Posty: 455
Rejestracja: wt, 12 lip 2005 17:41

Post autor: MalaMi » pn, 13 lis 2006 15:29

Kiedyś czytałam książkę "Jaskinia" (lub Jaskinie- nie pamiętam dokładnie) pisaną przez Kena Kessey'a wraz z grupą studentów*. Z tego, co kessey podawa we wstępie to pisali na zasadzie rad i narad. Tzn, każdy miał jedną postać i ją prowadził (tak np. uśmiercili postać jedna osoby, która nie przyszła na spotkanie:)), a całość fabuły prowadzili podczas wspólnych spotkań, na których ustalali co się dalej stanie. Samo pisanie już chyba przypadło w udziale Kessey'owi. Sama książka dość dobrze się czytała i nie widać było zgrzytów. Może właśnie dlatego, że ostateczny szlif nadawał Kessey.

A z książek fantastycznych to Lovelocka Card napisał chyba do spółki z jakąś kobietą. Nie wiem na ile to było uprzedzenie, ale IMO w pewnych momentach widać było różnice stylu, tak jakby pewne partie pisała inna osoba, a pewne inna, ale generalnie książka mi sią podobała.

Strugackich czytałam tylko jedną książkę i prawdę mówiąc nie byłam nią zachwycona, ale nie sądzę, żeby to był skutek pisania przez duet.

No i "Wolnych Ciutludzi" z tago co pamiętam Pratchett napisał z kims do spółki. I tutaj IMO była to totalna porażka.




*wiem, że to nie fantastyka, ale w sumie pasuje do tematu.
§ 13
"Przy interweniowaniu wobec żołnierzy członek ORMO obowiązany jest zachować takt, umiar oraz szacunek należny mundurowi wojskowemu"

Awatar użytkownika
nimfa bagienna
Demon szybkości
Posty: 5725
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 11:40
Płeć: Nie znam

Post autor: nimfa bagienna » pn, 13 lis 2006 20:10

Alfi pisze:A czy w Granicy nie widać momentami różnicy w stylu poszczególnych partii? Niektóre są takie bardziej emocjonalnie napisane.
Oj, widać, widać. Zwłaszcza te dotyczące Jaryny. Podejrzewam, że pisała je Marina Diaczenko, jedyna kobitka w spółce autorskiej, czyli istota kompetentna do oddania skąmplykowania i zawfiłośći kobiecego wnyntrza. I podoba mi się ta Jaryna - egzaltowana, nieco cyniczna,Jniezbyt urodziwa, która ciągle jeszcze ma nadzieję że spotka księcia.
No i książę się pojawia, aczkolwiek nieco inny, niż można się było spodziewać;)
Podejrzewam, że cały wątek krwiożerczego Żyda też pisała ta sama osoba, ale to już mniej się rzuca w oczy.
Tłumaczenie niechlujstwa językowego dysleksją jest jak szpanowanie małym fiutkiem.

Awatar użytkownika
padawan
Mamun
Posty: 128
Rejestracja: pn, 20 cze 2005 12:00

Post autor: padawan » pn, 13 lis 2006 23:35

MalaMi pisze: No i "Wolnych Ciutludzi" z tago co pamiętam Pratchett napisał z kims do spółki. I tutaj IMO była to totalna porażka.
*wiem, że to nie fantastyka, ale w sumie pasuje do tematu.
Z tego co mnie wiadomo, to akurat źle pamiętasz. Na książce żadnych adnotacji na ten temat również nie ma. :)

Dobry Omen pisali we dwójkę PTerry z Gaimanem i sam produkt sprawia wrażenie, że podzielili się wspólnie stworzoną fabułą, zaś każdy pisał swą część dość samodzielnie. Widać w większości przypadków które części który autor tworzył. Ale jak faktycznie było to nie wiem, a siły szukać u źródeł nie mam :)
To zdanie jest fałszywe.

"Statystyka jest jak kobieta w bikini. Widać wszystko, ale nie to co najistotniejsze..."

Awatar użytkownika
nimfa bagienna
Demon szybkości
Posty: 5725
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 11:40
Płeć: Nie znam

Post autor: nimfa bagienna » wt, 14 lis 2006 10:13

Jest jeszcze Q Taniec smierci niejakiego Luthera Blissetta. Ciezko sie czyta, aczkolwiek ksiazka jest dobra.
Powiem szczerze - nie bylam w stanie znalezc zadnych roznic - w stylu, sposobie prowadzenia narracji, jezyku itd.
Autorzy naprawde przylozyli sie do roboty.
Tłumaczenie niechlujstwa językowego dysleksją jest jak szpanowanie małym fiutkiem.

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14516
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » wt, 14 lis 2006 15:25

Z tego, co czytałam dawno temu, to Arkadij i Borys Strugaccy pisali partiami na przemian wg ustalonej wcześniej linii fabularnej. To tak a propos rozważań TJT. Ale nie potrafię wskazać różnic. Może końcowy szlif, może podobieństwo stylu miało tu miejsce.

A co autorzy zyskują pisząc w grupie? Myślę, że jak w dobrym zespole kreatywnym - napęd i stałą prędkość wymyślania. Bo co dwie głowy, to nie jedna, a jak już jest trzy albo i cztery... Co zabawne, wg amerykańskich badań istnieje liczba graniczna 6. Powyżej 6 zespół juz nie zyskuje na kreatywności. Ciekawe, jak to zmierzyli... :))))
So many wankers - so little time...

Mołodii
Pćma
Posty: 206
Rejestracja: śr, 06 wrz 2006 22:58

Post autor: Mołodii » wt, 14 lis 2006 15:28

Oni, w tej Ameryce, mają patenty, o jakich naszym naukowcom się nie śniło.
Proszę nie kasować moich postów.

Awatar użytkownika
MalaMi
Fargi
Posty: 455
Rejestracja: wt, 12 lip 2005 17:41

Post autor: MalaMi » pn, 20 lis 2006 11:53

padawan pisze:
MalaMi pisze: No i "Wolnych Ciutludzi" z tago co pamiętam Pratchett napisał z kims do spółki. I tutaj IMO była to totalna porażka.
Z tego co mnie wiadomo, to akurat źle pamiętasz. Na książce żadnych adnotacji na ten temat również nie ma. :)
masz rację, a byłam święcie przekonana, że pisał z kimś do spółki. Może dlatego, że tłumaczyła kobieta, a mi się Wolni Ciutludzie okrutnie nie podobali (ostatnio usiłowałam przeczytać ponownie, żeby sprawdziś, czy się nie pomyliłam i okazało sie ze pierwsza diagnoza była absolutnie trafna) no i generalni mi sie pokićkało.
§ 13
"Przy interweniowaniu wobec żołnierzy członek ORMO obowiązany jest zachować takt, umiar oraz szacunek należny mundurowi wojskowemu"

Awatar użytkownika
Eques
Mamun
Posty: 176
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 23:35

Post autor: Eques » pn, 20 lis 2006 17:21

A Klossa pisali wspólnie Andrzej [Konic] i Zbych [Safjan].
I różnic nie widzę, choc sądzę że poszcególne opowiadnia pisali po prostu na przemian[/img]
Osobiście cieszy mnie gdy słyszę o biciu żydów, nie należy jednak na to pozwalać.
Aleksander II Wyzwoliciel

Awatar użytkownika
niewiem
ZakuŻony Terminator
Posty: 319
Rejestracja: wt, 27 gru 2005 14:13

Post autor: niewiem » czw, 30 lis 2006 10:10

Z takich pisarskich duetów dodałbym tutaj: King&Straub - "Talizman", "Czarny dom", oraz Dick&Zelazny - "Deus Irae". Z tego co wyczytałem w jakimś wywiadzie, praca w przypadku pierwszej pary wyglądała tak, jak napisała Małgorzata - pisali partiami na przemian wg ustalonej wcześniej linii fabularnej. Natomiast wydaje mi się, że nie chodzi tutaj o "napęd i stałą prędkość wymyślania", ale raczej o dobrą zabawę - pisanie połączone z czytaniem. King jako dzieciak bawił się ponoć z kumplami w grę polegającą na opowiadaniu jakiejś wymyślonej historii (np. przy ognisku), gdzie opowiadający ciągnął opowieść do jakiegoś momentu i przekazywał pałeczkę koledze. Ten musiał w miarę szybko wymyślić wiarygodny ciąg dalszy - jeśli mu się nie udało, wypadał z gry. Myślę, że pisanie w duecie to nieco inna wersja tej zabawy przeznaczona dla starych wyjadaczy, ale to tylko taka moja teoria.

ODPOWIEDZ