Czy pisarz powinien mieć poglądy?

czyli odpowiednie miejsce dla bibliotekarzy, bibliofilów, moli książkowych i wszystkich tych nieżyciowych czytaczy

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19193
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » sob, 17 mar 2007 10:26

Tak podziwiam angielszczyznę rokowań persko-greckich, że prawie zapomniałem, co chciałem napisać :-).
Przypomniał mi się taki drobny incydent z czasów zamierzchłych. Kiedyś w pewnym piśmie doszło do ciągnącej się przez ileś tam numerów dyskusję o stosunkach polsko-niemieckich (było to za komuny jeszcze). Wysmażyłem wtedy list do redakcji, w którym znalazło się takie zdanie: Ideologie przemijają, pozostają idee. W tamtych czasach taka wypowiedź była mało prawomyślna (sugerowała, że jedynie słuszna ideologia też przeminie), więc zdanie zostało zmienione nie do poznania. Ale mniejsza o cenzurę wszelaką. To rozróżnienie na ideologie i idee wydaje mi się tutaj zasadnicze. Huxleyczy Orwell upominali się o sprawy ważne, ponadczasowe właśnie, jak ktoś już wyżej stwierdził. Jeśli aluzyjnie atakowali kogoś lub coś konkretnego, to w imię wyższych racji. U wielu innych widać doraźność, udział w grze interesów. To wszystko bywa połączone z brakiem szacunku dla czytelnika. I tego nie potrafię zaakceptować.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
Lafcadio
Nexus 6
Posty: 3193
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 17:57

Post autor: Lafcadio » sob, 17 mar 2007 10:56

Azver pisze:Z tego co pamiętam, to Folwark opierał się na rewolucji francuskiej, więc raczej Robespierre i Danton... poza tym Hitler i Stalin nijak nie dają się tam podpasować- już prędzej Lenin i Stalin. Ale to tak na marginesie zupełnie :)
Ja znam wersję, w której Snowball to Lew Trocki, a Napoleon to Stalin ;]
Ja mam śmiałość to panu powiedzieć, bo pan mi wie pan co pan mi może? Pan mi nic nie może. Bo ja jestem z wodociągów.

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19193
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » sob, 17 mar 2007 11:21

Wielkość Folwarku... polega na tym, że on się wymyka takim prostym zabiegom, polegającym na podstawieniu kogoś konkretnego w miejsce postaci fikcyjnych. Orwell raczej zjawiska i prawidłowości opisuje.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
nimfa bagienna
Demon szybkości
Posty: 5717
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 11:40
Płeć: Nie znam

Post autor: nimfa bagienna » sob, 17 mar 2007 11:46

Lafcadio pisze:
Azver pisze:Z tego co pamiętam, to Folwark opierał się na rewolucji francuskiej, więc raczej Robespierre i Danton... poza tym Hitler i Stalin nijak nie dają się tam podpasować- już prędzej Lenin i Stalin. Ale to tak na marginesie zupełnie :)
Ja znam wersję, w której Snowball to Lew Trocki, a Napoleon to Stalin ;]
I na tym chyba wielkośc dzieła polega. Że budzi mnogość interpretacji i odniesień, każdemu wedle potrzeb jego. Bez uciekania się do aluzji tak dwuznacznych, że aż jednoznacznych.
Tłumaczenie niechlujstwa językowego dysleksją jest jak szpanowanie małym fiutkiem.

Awatar użytkownika
Lafcadio
Nexus 6
Posty: 3193
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 17:57

Post autor: Lafcadio » sob, 17 mar 2007 11:59

nimfa bagienna pisze:I na tym chyba wielkośc dzieła polega. Że budzi mnogość interpretacji i odniesień, każdemu wedle potrzeb jego. Bez uciekania się do aluzji tak dwuznacznych, że aż jednoznacznych.
Drobna aluzja nie zaszkodzi, choć tu jeszcze zależy od podejścia, bo facet może tak sobie o niej pomyśleć, a skupi się na ciągu dalszym oddzielnie. Chyba, że facet ledwie to zobaczy i od razu podnosi wrzask, że ideologie, propaganda itp. mimo, że może to po prostu pominąć ;]
Ja mam śmiałość to panu powiedzieć, bo pan mi wie pan co pan mi może? Pan mi nic nie może. Bo ja jestem z wodociągów.

Awatar użytkownika
nimfa bagienna
Demon szybkości
Posty: 5717
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 11:40
Płeć: Nie znam

Post autor: nimfa bagienna » sob, 17 mar 2007 12:22

Wiesz, może to bez zwiazku z tematem, ale niedawno na imprezie rozmawialiśmy ze znajomymi na temat zakończenia Innych pieśni. Dyskutantów było coś ze 7 sztuk, i każdy, ale to każdy miał inną interpretację tego, co się właściwie wtedy wydarzylo.
I takie książki lubię. Właśnie bez aluzji. Bo odniesienia każdy dobierze sobie sam, według swojego charakteru, stanu wiedzy, uprzedzeń, strachów i tego, co jest bliskie jego sercu.
I m.in. dlatego cenię pana Orwella. Bo on tej aluzji nie daje, przez co każdy zobaczy w nich to, czego akurat w tej chwili właśnie on potrzebuje.
Tłumaczenie niechlujstwa językowego dysleksją jest jak szpanowanie małym fiutkiem.

Awatar użytkownika
Lafcadio
Nexus 6
Posty: 3193
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 17:57

Post autor: Lafcadio » sob, 17 mar 2007 12:37

Ale zobacz, że taka osoba (bez aluzji do dyskutantów) może jednak zrobi tak jak mówisz i "odniesienia (...) dobierze sobie sam, według swojego charakteru, stanu wiedzy, uprzedzeń, strachów i tego, co jest bliskie jego sercu". Tłumacz mu wtedy, że książka jest wielka i porządna, skoro on będzie uważał książkę za ideologię, propagandę czy co tam jeszcze ;)
Masz w sumie rację, ale ten argument jest mało wymierny co do książek.
Ja mam śmiałość to panu powiedzieć, bo pan mi wie pan co pan mi może? Pan mi nic nie może. Bo ja jestem z wodociągów.

Awatar użytkownika
nimfa bagienna
Demon szybkości
Posty: 5717
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 11:40
Płeć: Nie znam

Post autor: nimfa bagienna » sob, 17 mar 2007 13:16

Skoro będzie uważał książkę za projekcję jakichś tam treści ideologicznych, to nie będzie sam wypełniał jej tymi swoimi treściami, bo będzie już wypełniona. I nie będzie ona dla niego materiałem do rozważań - oczywiście, o ile ta ideologia przypadkiem nie jest również jego ideologią. Się tylko wkurzy i rzuci ją w kąt;)
Nie wiem, czy mi bełkot nie wyszedł. Wyszedł?
Tłumaczenie niechlujstwa językowego dysleksją jest jak szpanowanie małym fiutkiem.

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19193
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » sob, 17 mar 2007 15:30

Dla mnie niedoścignionym wzorcem jest Nowy wspaniały świat Huxleya. Jest tam i ideologia, i społeczeństwo, i jednostka, i technika manipulacji - nic, co by było bezpośrednim atakiem na jakąkolwiek ideologię czy system, a równocześnie pozwala te ideologie i systemy skonfrontować z pewnymi ważnymi ideami, wartościami itp.
Podobnie Orwell. To jest krytyka systemu totalitarnego wychodząca daleko poza krytykę konkretnego systemu, np. komunizmu czy faszyzmu.
Byłbym nieuczciwy, gdybym powiedział, że np. u RAZ-a w ogóle takiego podejścia nie ma. Jednak z niego zbyt często wychodzi zaangażowany publicysta.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
kaj
Kadet Pirx
Posty: 1265
Rejestracja: śr, 28 wrz 2005 13:50

Post autor: kaj » ndz, 18 mar 2007 10:10

Taki np. Wyspiański. Poglady miać mówiąc oględnie "oryginalne". Podobnie Mickiewicz czy Słowacki. Ale chłopaki miały talent. To im głupie idee nie zaszkodziły.
Lepsze to niz gość co ma poukładane w głowie, ale talenu za grosz. Bo będzie poprawna, ale denna piła.

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19193
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » ndz, 18 mar 2007 10:51

Pewien problem sprawiają powieści Zajdla i Packowy Wrzesień. U Zajdla w Paradyzji i Wyjściu z cienia mamy właściwie jedną wielką aluzję z bardzo czytelnym przesłaniem, dotyczącym konkretnego (ówczesnego) tu i teraz. Ale jednak przetrwały próbę czasu i niekoniecznie muszą być kojarzone z komunistyczną rzeczywistością. We Wrześniu widać doskonale, kto jest "czarnym ludem", odniesienia do współczesności są czytelne i widać doskonale, kogo autor nie lubi... a równocześnie nie jest to agitka żadna, ale mocna wizja przyszłości, oparta na ekstrapolacji (hehe, jak ładnie to brzmi!) pewnego istniejącego trendu, na doprowadzeniu go do ostatecznych konsekwencji.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
Rheged
Stalker
Posty: 1886
Rejestracja: pt, 16 wrz 2005 14:35

Post autor: Rheged » ndz, 18 mar 2007 13:26

Alfi pisze:We Wrześniu widać doskonale, kto jest "czarnym ludem", odniesienia do współczesności są czytelne i widać doskonale, kogo autor nie lubi...
Mówiąc szczerze, to nie podejmowałbym się na przykład wskazania osób, których autor nie lubi na podstawie "Września", bo istnieje duże prawdopodobieństwo, że bym nie trafił, bo w trakcie lektury w miejsce tych "złych" podkładałem swoje typy. "Wrzesień" do tego wręcz kusił. Dlatego nie zgodzę się z Tobą na tym polu Alfi.
a równocześnie nie jest to agitka żadna, ale mocna wizja przyszłości, oparta na ekstrapolacji (hehe, jak ładnie to brzmi!) pewnego istniejącego trendu, na doprowadzeniu go do ostatecznych konsekwencji.
A na tym się zgodzę ;)
Emil 'Rheged' Strzeszewski
Pipe of the rising sun, Sympathy for the pipe
Pipe of the storm, Born to be pipe

Awatar użytkownika
flamenco108
ZakuŻony Terminator
Posty: 2210
Rejestracja: śr, 29 mar 2006 00:01
Płeć: Mężczyzna

Post autor: flamenco108 » ndz, 18 mar 2007 16:40

Rheged pisze:
Alfi pisze:We Wrześniu widać doskonale, kto jest "czarnym ludem", odniesienia do współczesności są czytelne i widać doskonale, kogo autor nie lubi...
Mówiąc szczerze, to nie podejmowałbym się na przykład wskazania osób, których autor nie lubi na podstawie "Września", bo istnieje duże prawdopodobieństwo, że bym nie trafił, bo w trakcie lektury w miejsce tych "złych" podkładałem swoje typy. "Wrzesień" do tego wręcz kusił. Dlatego nie zgodzę się z Tobą na tym polu Alfi.
A ja się (dziwny jest ten świat!) tutaj zgodzę z Tobą Rhegedzie. Alfi, dałeś się złapać. I o to chodzi :-D
Nondum lingua suum, dextra peregit opus.

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19193
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » ndz, 18 mar 2007 16:49

flamenco108 pisze:
A ja się (dziwny jest ten świat!) tutaj zgodzę z Tobą Rhegedzie. Alfi, dałeś się złapać. I o to chodzi :-D
W jaki sposób dałem się złapać?
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
flamenco108
ZakuŻony Terminator
Posty: 2210
Rejestracja: śr, 29 mar 2006 00:01
Płeć: Mężczyzna

Post autor: flamenco108 » ndz, 18 mar 2007 17:16

Alfi pisze:
flamenco108 pisze:
A ja się (dziwny jest ten świat!) tutaj zgodzę z Tobą Rhegedzie. Alfi, dałeś się złapać. I o to chodzi :-D
W jaki sposób dałem się złapać?
A w taki, że wziąłeś swoje szwarcentypy za takowe autora.

A skoro już postuję, to się odniosę do całego wątku sumarycznie:

Moralitet, powiastka filozoficzna (na szybko więcej nie przypominam sobie), to w końcu techniki czy formu literackie, których podstawowym celem jest wywalenie JAKICHŚ poglądów. Prawdopodobnie poglądów autora, bo o swoich pisać łatwiej. Następnie - trudno jest ustalić, jakie w rzeczywistości (dzisiejszej, pokręconej, postleninowskiej a zatem zrelatywizowanej) poglądy miał autor, a jakie głosił. Bo zawodowiec napisze powieść z dowolnymi poglądami, a później w wywiadach albo się ich wyprze, albo przeciwnie - a my i tak się nie dowiemy, jak było naprawdę.

Czy autor powinien mieć poglądy? Choćby się nauczył latać, wsadził se w tyłek silnik spalinowy, poglądy jakieś będzie miał. A zatem gdzieś tam będzie je głosił. Kaj ładnie kwestię podsumował - liczy się, jak będą wyglądać jego utwory, a nie jakie poglądy głosi. Bo poglądy, jakie wyznawał Mickiewicz dzisiaj nie mają znaczenia. A zapewne jego literaturę inaczej postrzegano w jego czasach, a inaczej jednak dziś.

A "Folwark zwierzęcy" czy "Rok 1984" to utwory bardzo ważne dla swojego czasu, bo skierowane do ludzi w sytych krajach, gdzie od bogactwa i z nudów zaczęły się pałętać totalitarne miazmaty - myślę, że księżki te pełniły rolę aspiryny.
Nondum lingua suum, dextra peregit opus.

ODPOWIEDZ