Czy pisarz powinien mieć poglądy?

czyli odpowiednie miejsce dla bibliotekarzy, bibliofilów, moli książkowych i wszystkich tych nieżyciowych czytaczy

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Mateusz Szary Skoczylas

Post autor: Mateusz Szary Skoczylas » sob, 01 wrz 2007 20:35

Istnieje jednak pewna subtelna różnica między działalnością publicystyczną (jaką uprawia Michnik) a literacką (Regalica). Obowiązku czytania nie ma. Dziwi mnie tylko kiedy ktoś apriorycznie zakłada, że literatura jast niewarta czytania, ponieważ poglądy autora na jakiś tam temat są takie czy śmakie.
Co do mojej oceny czy czyjeś tłumaczenie jest sensowne czy nie, to jest ona oczywiście subiektywna (jak każda ocena dotycząca pojęć takich jak sens, jakość, wartość etyczna i pokrewnych). Wydaje mi się jednak, że ocenianie pozamerytoryczne (czyli w oparciu o partie polityczną, wyznanie itp) literatury jest bez sensu.
Muszę też powiedzieć, że gdyby Michnik opublikował opowiadanie fantatyczne to byłbym pierwszy do czytania (z ciekawości) chociaz nie mam o tym panu najlepszego zdania. ;)
Argumenty w stylu: "autor jest blondynem, jego ksiązki aż ociekają kultem blondynów i choćby były nie wiem jak dobre, to palcem nawet ich nie rusze" do mnie nie trafiają.
Pikanteri całej sprawie dodaje fakt, że antologia PL+50 była próbą zrobienia pewnego przekroju przez rozmaite wizje przyszłości. Autorzy byli różni i zestawienie sobie, jak bardzo te wizje odbiegają od siebie w jednych punktach, a są z kolei zbieżne w innych to była, imho, największa frajda z obcowania z tym projektem. Brak zainteresowania (czy może jakis ideologiczny wstręt) do jednego z autorów nieco zubaża recepcje całości.
Temat poruszyłem, bo pokazuje jak ideologiczność autora (czy choćby powszechne przekonanie o niej) potrafi zaszkodzić sztuce.

Awatar użytkownika
Gustaw G. Garuga
Psztymulec
Posty: 994
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 11:02
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Gustaw G. Garuga » sob, 01 wrz 2007 22:20

Z ostatnim zdaniem zgadzam się w pełni. Nie zgadzam się jednak na określanie mianem "zabawnej" postawy czytelniczej, która obejmuje niechęć do czytania rzeczy pisanych przez osoby, z których poglądami - wyrażanymi zdecydowanie w tekstach - nam nie po drodze. Jeśli ktoś raz się wkurzył, czytając opowiadania Regalicy, to po co ma ryzykować kolejne wkurzenie, czytając jego następne utwory? Jeden będzie zaciekawiony (jak Ty), inny powie "dość". Osobiście widzę to jako coś absolutnie normalnego. A że się coś przez to straci... I tak nikt nie da rady przeczytać wszystkieco, co się pisze, każdy z nas dobiera lektury wedle jakiegoś klucza. Jeśli dla kogoś tym kluczem jest trzymanie się z dala od twórczości osób, od których go kiedyś odrzuciło, to jest to klucz dobry jak każdy inny.

A różnica między publicystyką a literaturą jest większa niż "subtelna", tylko mechanizm doboru tekstów do czytania jest podobny. IMO.

Awatar użytkownika
nosiwoda
Strategos
Posty: 5325
Rejestracja: pn, 20 cze 2005 15:07
Płeć: Mężczyzna

Post autor: nosiwoda » sob, 01 wrz 2007 22:34

Przepraszam, że się wetnę.
Literatura może być zaangażowana, jeśli nie przestaje być literaturą. A np. opowiadanie Twardocha w przedostatnim, 299. numerze NF, "Starcy" przestało IMO być literaturą. Jest czystej wody felietonem, agitką ubraną w kostium opowiadania. Jednak akcja tego opowiadania to jedynie ostatnia strona, przedtem jest tylko wyłożenie zdania autora o kierunku, w jakim zdąża dzisiejszy świat. I nie chodzi mi o to, CO autor napisał. Chodzi o to, że szwy się rozłażą i kostium spada, zostawiając tylko tezy, a nie literaturę. Niestety. Bo Twardocha utwory zwykle lubię.
"Having sons means (among other things) that we can buy things "for" those sons that we might not purchase for ourselves" - Tycho z PA

Mateusz Szary Skoczylas

Post autor: Mateusz Szary Skoczylas » pn, 03 wrz 2007 11:12

Gustaw G. Garuga pisze: Jeśli ktoś raz się wkurzył, czytając opowiadania Regalicy, to po co ma ryzykować kolejne wkurzenie, czytając jego następne utwory?
Funkcja poznawcza. Dla mnie główny powód czytania literatury. Zwłaszcza fantastycznej. Nie mówię, że mój pogląd jest lepszy.

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 23453
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » ndz, 25 kwie 2010 19:48

ElGeneral pisze:Lewis jest jednym z niewielu pisarzy, którzy budzą we mnie odruch wymiotny. Nie cierpię ideologii w literaturze. To oczywiście moje prywatne zdanie.
Wchodzę z tym tutaj, żeby w tamtym wątku nie offtopować.
No cóż - nie mogę się zgodzić. Lewis i ideologia? Nie, nie mogę go uznać za pisarza ideologicznego. Był nim nie bardziej niż Saint-Exupéry, niż Golding w Władcy much czy Huxley w Nowym wspaniałym świecie. Powiedziałbym nawet, że - paradoksalnie - był nim mniej niż "rozrywkowy" i "przygodowy" May.
Huxley napisał gdzieś (w Uśmiechu Giocondy?), że krucjata to coś, co się robi z krzyży, podobnie jak cytronadę robi się z cytryn. Per analogiam - to już moje uzupełnienie - ideologia to coś, co się robi z idei. A Lewis żadnej idei nie przerabiał na inny produkt finalny. Przesycał nią swoją twórczość - i miał do tego prawo. Był pisarzem filozofującym. Na pewno też pisarzem religijnym, nadającym znanym chrześcijańskim motywom wymiar kosmiczny. Pisał o tym, co dla nie go ważne. I nie robił tego kosztem poziomu artystycznego. [/quote]
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
ElGeneral
Kratistos
Posty: 8408
Rejestracja: pt, 09 lis 2007 18:36

Post autor: ElGeneral » ndz, 25 kwie 2010 20:17

Alfi - religia to też ideologia. Napisałem zresztą, że nielubienie Lewisa to moja prywatna ułomność i tyle.
Takie jest moje zdanie w tej materii, a oprócz tego uważam, że Kartagina powinna być zburzona.

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 23453
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » ndz, 25 kwie 2010 20:26

No nie. Religia po prostu łatwo daje się przerobić na ideologię.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
ElGeneral
Kratistos
Posty: 8408
Rejestracja: pt, 09 lis 2007 18:36

Post autor: ElGeneral » ndz, 25 kwie 2010 21:11

Wiesz, Alfi, tym 35 - 40 tysiącom cywilnych mieszkańców Jerozolimy wyrżniętych w połowie lipca 1099 roku przez krzyżowców niewielką to chyba zrobi różnicę.
Takie jest moje zdanie w tej materii, a oprócz tego uważam, że Kartagina powinna być zburzona.

Awatar użytkownika
Młodzik
Lord Ultor
Posty: 4743
Rejestracja: wt, 10 cze 2008 14:48
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Młodzik » ndz, 25 kwie 2010 21:18

Wypominanie czegoś, co miało miejsce niemal tysiąc lat temu...
Nawet sto lat nie minęło od Drugiej Wojny Światowej i nikt nie wiesza psów na Niemcach.
Generale, nie mieszaj do tego historii, zwłaszcza jeśli ktoś za nią przepraszał.
Mam wrażenie, że nie lubisz Lewisa za jego poglądy, a nie za to, że pakował do książek ideologię. To oczywiście moje zdanie, podparte wyłącznie intuicją.

Już mnie tu nie ma.

Awatar użytkownika
Ilt
Kameleon Super
Posty: 2691
Rejestracja: pt, 02 paź 2009 15:45

Post autor: Ilt » ndz, 25 kwie 2010 21:21

A co to jest religia? Bo definicji religii jest wiele. Inaczej ją definiują normalni (IMAO nie-zwariowani) myśliciele, inaczej fenomenologowie (IMAO ci zwariowani), inaczej Freud (porównał też ją kiedyś do nerwicy dziecięcej: "Religion is comparable to a childhood neurosis").
Według sporej części znanych mi definicji religii jest ona ideologią. Według niektórych nie, religia to po prostu wiara w istnienie bogów i obrządek (kult, misteria) wokół nich, mistycyzm (choć tu sam z siebie nasuwa się buddyzm jako kontrargument).

edit: Młodziku, no jak nikt nie wiesza psów na Niemcach? :) I w takim wypadku czemu wieszamy psy na obywatelach Rosji i czepiamy się Katynia? :)
Chciałbym też zauważyć, że w Tel Awiwie znany jest żart, że nie udało się chrześcijanom wyrżnąć nas tysiąc lat temu dzięki Toledo, to teraz zrobią to Marsem i Coca-Cola ;)
e2: literówka
The mind is not a vessel to be filled but a fire to be kindled.

Awatar użytkownika
No-qanek
Baron Harkonnen
Posty: 4075
Rejestracja: pt, 04 sie 2006 13:03

Post autor: No-qanek » ndz, 25 kwie 2010 21:33

Młodzik, weź ty się zastanów co piszesz.
Piwo ci stawiam, jeśli mi pokażesz, gdzie Generał pisze, że współczesnych wierzących wierzących trzeba potępiać za to, co zrobili wierzący circa tysiąc lat temu.

A jeśli tego tam nie, to zastanów się najpierw zanim napiszesz.

(A jak przepraszanie ma wyrżniętym poprawić humor to nie wiem)
"Polski musi mieć inny sufiks derywacyjny na każdą okazję, zawsze wraca z centrum handlowego z całym naręczem, a potem zapomina i tęchnie to w szafach..."

Awatar użytkownika
ElGeneral
Kratistos
Posty: 8408
Rejestracja: pt, 09 lis 2007 18:36

Post autor: ElGeneral » ndz, 25 kwie 2010 21:53

Młodzik pisze: Mam wrażenie, że nie lubisz Lewisa za jego poglądy, a nie za to, że pakował do książek ideologię. To oczywiście moje zdanie, podparte wyłącznie intuicją.
Młodziku!
http://ioculus.wordpress.com/2008/03/21 ... -hobbitow/

Tolkiena lubię i cenię mimo jego religijności, bo co mnie ona w końcu obchodzi... Ale w swoich książkach nie walił tak nachalnych wątków jak ofiara, jaką czyni z siebie Aslan...
Takie jest moje zdanie w tej materii, a oprócz tego uważam, że Kartagina powinna być zburzona.

Awatar użytkownika
Młodzik
Lord Ultor
Posty: 4743
Rejestracja: wt, 10 cze 2008 14:48
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Młodzik » ndz, 25 kwie 2010 22:08

Dobrze więc: pax!
Lewis rzeczywiście bombardował czytelników ideologią chrześcijańska, ale widać taki był wyznacznik jego twórczości.
Dobrze wiem, że i Śródziemie jest mocno chrześcijańskie, w końcu taki jest temat mojej prezentacji maturalnej

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 23453
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » ndz, 25 kwie 2010 22:14

ElGeneral pisze:Wiesz, Alfi, tym 35 - 40 tysiącom cywilnych mieszkańców Jerozolimy wyrżniętych w połowie lipca 1099 roku przez krzyżowców niewielką to chyba zrobi różnicę.
Co nie dowodzi braku różnicy.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
ElGeneral
Kratistos
Posty: 8408
Rejestracja: pt, 09 lis 2007 18:36

Post autor: ElGeneral » ndz, 25 kwie 2010 22:34

Wiesz co, Alfi? Historii mnie uczono za głębokiej komuny (lata 1963 - 1967 czy coś koło tego). Nasza historyczka (skądinąd doskonała nauczycielka, prof. Miskówna z I-LO w Wałbrzychu) często z przekąsem mówiła o takich władcach jak Iwan Groźny, czy Piotr I - "...Rżnął poddanych, ale z pozycji postępowych". Rżnięci byli chyba jednakowo wkurzeni, jak ci, których rżnęli władcy głęboko zacofani, tacy jak Czyngis...
Takie jest moje zdanie w tej materii, a oprócz tego uważam, że Kartagina powinna być zburzona.

ODPOWIEDZ