Okładki, które gwałcą X>

czyli odpowiednie miejsce dla bibliotekarzy, bibliofilów, moli książkowych i wszystkich tych nieżyciowych czytaczy

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Ika
Oko
Posty: 4256
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 11:26

Post autor: Ika » śr, 14 sty 2009 11:52

Alfi pisze:
Ika pisze:Nikt autorowi nie broni sprzedać tej samej grafiki i ochnaście razy.
Takoż samoż tekstu
Naprawdę? Umowa wydawnicza zazwyczaj daje wydawnictwu wyłączność na x lat. Ewentualnie y, jeżeli którejś ze stron bliższa jest greka:).
Naprawdę?
FTSL


edit: dodałam cytowanie.
Im mniej zębów tym większa swoboda języka

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19196
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » śr, 14 sty 2009 12:04

Hmmm... Może i nie...
A to nie zależy od tego, czego sobie wydawnictwo zażyczy, a autor zaakceptuje?
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
Ika
Oko
Posty: 4256
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 11:26

Post autor: Ika » śr, 14 sty 2009 12:29

Zależy od tego jak się umówią i co ze sobą ustalą. Nie ma jakiegoś wzoru nadrzędnego. Przynajmniej tak wynika z mojego doświadczenia :).
Każdy ma prawo zażyczyć sobie i 10.000 zaliczki i futra z norek dla żony i córki na dokładkę, ale umowa to zwyczajnie kompromis, czyli to, co obie strony akceptują.
Im mniej zębów tym większa swoboda języka

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19196
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » śr, 14 sty 2009 12:39

Aaa, wiem, toż tu na Forum była ongiś mowa o tym, jak to pewne wydawnictwo sobie zastrzegło nawet prawa do postaci występujących w pierwszym tomie cyklu. Że jeśli się pojawią w innej książce, to bodaj przez pięć lat mogą się tylko u nich ujawnić.
A jeśli o okładki chodzi, to jednak wolałbym jednorazowość. No ale skoro plastyk chce z jednego malunku wyciągnąć jak najwięcej... no cóż, każdy ma prawo do kieliszka chleba...
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
A.Mason
Baron Harkonnen
Posty: 4055
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 20:56
Płeć: Mężczyzna

Post autor: A.Mason » śr, 14 sty 2009 13:02

Q pisze:Przy czym, tak naprawdę, i jedne i drugie okładki odstraszają. Pierwsze sugerowały, że mamy do czynienia z literaturą równie trudną i abstrakcyjną co owe ilustracje. Drugie, że powieści nimi obarczone są równie krzykliwą tandetą co same okładki.

Tak źle i tak niedobrze. Przy czym te stare bohomazy otaczały przynajmniej ksiązki atmosferą "ambitnej niezrozumiałosci", więc dla prestiżu gatunku chyba jednak lepsze były...
Oj, nie zgodze sie chyba z tym. Wg mnie owczesne (tzn. te przed krzykliwymi) okladki to raczej efekt stylu, czy tez stylistyki epoki. Takie bohomazy byly nawet na ksiazkach przygodowych dla dzieci, poradnikach kucharskich, ksiazkach Lwa-Starowicza itd.
Raczej nie mialy wiele zwiazku z "sugerowaniem literatury trudnej" :)
1) Artykuł 54. Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.
2) Życie zmusza człowieka do wielu czynności dobrowolnych. Stanisław Jerzy Lec

nakatoni

Post autor: nakatoni » śr, 14 sty 2009 23:54

Ika pisze:Nikt autorowi nie broni sprzedać tej samej grafiki i ochnaście razy.
Takoż samoż tekstu :) - co chyba nikogo nie dziwi? Skąd więc zaskoczenie, że i graficy połapali się jak uprawiać recycling?
Aż się wtrącę, jako że temat mi bliski. Otóż broni, za sprawą umowy wydawca-autor. Co do tych dwóch okładek - jeśli robił ten sam człowiek, to po prostu podmienił parę rzeczy (recycling,tak jakby) i wtedy ma - jakby - dwie prace. Karkołomne IMHO, ale niech tam. I w sumie zależy, jak się z wydawcą umówi. Chyba, że inszy "grafik" pożyczył pracę i sprzedał jako swoją.
Ja, dla przykładu, swoich prac dwa razy nie sprzedaję, taką etykę mam (ha). Więc jak coś daję w Polsce to już w UK daję "grzecznościowo". Lub na odwrót ^_^
A propos okładek koszmarnych - jest taka, która oddała wiernie treść - jedno i drugie do kitu, zgrozą wieje i w ogóle O_O
http://merlin.pl/Noc-blizn_Alan-Campbel ... -093-8.jpg

Awatar użytkownika
Ika
Oko
Posty: 4256
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 11:26

Post autor: Ika » czw, 15 sty 2009 07:54

EEe... <z uwagą ogląda paliczki> ale co z powyższego wynika?
Albo mnie się rdza wdarła w rozum, co jest możliwe, albo Ty, nakatoni, piszesz, co Ci się pod palce nawinie, nie czytając dokładnie wypowiedzi przedmówców. Co jest prawdopodobne.

Jeżeli zawarta wcześniej umowa nie ogranicza autora grafiki w żaden sposób, to nikt mu nie broni sprzedać. Jeśli znajdzie nabywcę. Co ja napisałam i co Ty napisałaś: I w sumie zależy, jak się z wydawcą umówi. Twoja chwalebna etyka nie ma tu nic do rzeczy.

A sugestie, czy też podejrzenia, że ktoś wziął i pożyczył cudzą grafikę są w tym konkretnym przypadku zwyczajnie chybione.
Im mniej zębów tym większa swoboda języka

nakatoni

Post autor: nakatoni » czw, 15 sty 2009 07:56

Dobra, moja wina, żem tępotą obdarzona. Już się zamykam. Niechwalebne wejście na forum, pewnie dalej będzie gorzej.

Awatar użytkownika
Feline
Kurdel
Posty: 756
Rejestracja: pt, 01 sie 2008 11:06

Post autor: Feline » czw, 15 sty 2009 11:10

A.Mason pisze:Wg mnie owczesne (tzn. te przed krzykliwymi) okladki to raczej efekt stylu, czy tez stylistyki epoki.
Coś w tym jest (chociaż nie tylko w tym, jak sądzę). W swoim czasie podobne pomysły pojawiały się też na okładkach książek wydawanych w krajach "nędzy i bezplanowości" - link (anonimowe dzieło z 1954 roku).

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19196
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » czw, 15 sty 2009 11:32

Bo u nas historia powtarza się zazwyczaj z dwudziesto- lub trzydziestoletnim poślizgiem jako farsa. Na przykład zamiast dzieci Marksa i coca-coli mamy teraz dzieci Gierka i polo-cockty...
Ja zawsze się zastanawiałem, co w latach 70. i nieco późniejszych decydowało o użyciu lakieru lub powstrzymaniu się od takiego rozpasania.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
Q
Pciuch
Posty: 1495
Rejestracja: wt, 25 lis 2008 18:01

Post autor: Q » czw, 15 sty 2009 12:40

A.Mason pisze:Oj, nie zgodze sie chyba z tym. Wg mnie owczesne (tzn. te przed krzykliwymi) okladki to raczej efekt stylu, czy tez stylistyki epoki. Takie bohomazy byly nawet na ksiazkach przygodowych dla dzieci, poradnikach kucharskich, ksiazkach Lwa-Starowicza itd.
Raczej nie mialy wiele zwiazku z "sugerowaniem literatury trudnej" :)
O ile mnie pamięć nie myli, okładki SF były bardziej bohomaziaste od innych bohomazów ;-)
forum miłośników serialu „Star Trek”, gdzie ludzi zdolnych do używania mózgu po prostu nie ma - Przewodas

Awatar użytkownika
taki jeden tetrix
Niezamężny
Posty: 2048
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 20:16

Post autor: taki jeden tetrix » czw, 15 sty 2009 13:36

Chyba więc cię myli. Obrazki Żwikiewicza na ten przykład (do "Exodusu" Mila, "Małych zielonych ludzików" Borunia, "Remedium" Wula (chyba), "Zabawy w strzelanego" Drzewińskiego... - wszystko seria z glistą!) zadają ci kłam. Dużo niezłych okładek było w serii "Stało się jutro". No i Daniel Mróz...
"Anyone who's proud of their country is either a thug or just hasn't read enough history yet" (Richard Morgan, Black Man)
"Jak ktoś chce sypiać ze skunksami, niech nie płacze, że mu dzieci śmierdzą" (Etgar Keret)

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19196
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » czw, 15 sty 2009 13:52

taki jeden tetrix pisze: No i Daniel Mróz...
O ile pamiętam, w Serii Fantastyki i Grozy WL były też okładki innych autorów w stylistyce Mroza. Niestety nie mam nic pod ręką, a i w bibliotece już się niewiele uchowało. Nie mogę się dokopać do informacji, kto robił np. okładkę Fabrykanta obłoków Escarpita - a całkiem porządna była.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
Feline
Kurdel
Posty: 756
Rejestracja: pt, 01 sie 2008 11:06

Post autor: Feline » czw, 15 sty 2009 14:00

Alfi pisze:kto robił np. okładkę Fabrykanta obłoków Escarpita - a całkiem porządna była.
Beata Barszczewska-Wojda.

Bywały tam niezłe okładki. I nie tylko tam zresztą. Zastanawia mnie jednak, na ile takie czarno-białe oraz inne, technicznie proste grafiki pojawiały się skutkiem decyzji artystycznej a na ile - przez realistyczne podejście do możliwości ówczesnej polskiej poligrafii ;)

Awatar użytkownika
Q
Pciuch
Posty: 1495
Rejestracja: wt, 25 lis 2008 18:01

Post autor: Q » czw, 15 sty 2009 14:55

taki jeden tetrix pisze:No i Daniel Mróz...
Daniel Mróz to akurat stanowczo nie bohomaził ;-), jego ilustracje piękne są:
http://www.lem.pl/cyberiadinfo/english/mroz/mroz.htm
(Zwłaszcza Trurl i Klapaucjusz.)
forum miłośników serialu „Star Trek”, gdzie ludzi zdolnych do używania mózgu po prostu nie ma - Przewodas

ODPOWIEDZ