New Weird - nurt czy fantastyka pozanurtowa?

czyli odpowiednie miejsce dla bibliotekarzy, bibliofilów, moli książkowych i wszystkich tych nieżyciowych czytaczy

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Q
Pciuch
Posty: 1495
Rejestracja: wt, 25 lis 2008 18:01

Post autor: Q » sob, 07 lis 2009 03:33

Jeszcze a'propos tego skąd się wzięły nowe tendencje rewolucjonizujące fantasy (i nie chodzi tu tylko o NW)...

Dochodzę mianowicie do wniosku, że cały bajzel ;-), nie przez Muminki bynajmniej, a przez RPG.

Zauważmy: Feist (chyba pierwszy przejawiający tendencje do "uściślania" swego - teoretycznie b. typowego - świata i wprowadzania doń elementów postępu) zaczynał jako RPGowiec, a literaturę wziął się potem. Sapkowski, słynący - jak wiadomo - z wprowadzania do fantasy elementów rodem z naszego świata nie odżegnywał się nigdy od związków z RPG (zwł. z Warmłotkiem). Dukaj, nawołując do do uściślania reguł rządzących światami fantasy, za przykład do naśladowania dawał RPG, zwł. Ars Magicę. Erikson (do spółki z Esselmonetem) wymyślił sobie Malaz z przyległościami jako setting RPG, wielotomowa saga przyszła później. Także Mieville (i tu wracamy do tematu ;-)) za młodu zapamiętale grywał w D&D (a jest to system równie eklektyczny co jego dzieła); b. chętnie też zgodził się na przeróbkę Bas-Lag na setting RPG. (Temat jestem skłonny rozwinąć na życzenie wskazując na podobieństwa zaawansowanej magii RPGowej i magii u w/w Autorów. Zestawiając scenograficzny eklektyzm New Weirdowy i RPGowy. Itd.)

Wychodzi na to, że ta cała rewolucja w fantasy to po prostu wprowadzenie do literatury tego co wypracowali w kolektywnym trudzie RPGowcy. Tak samo odejście w nowszej fantasy od klasycznego arturiańsko-howardowsko-tolkienowsko-leguinańskiego klimatu można uznać za pewne przedłużenie podobnego odchodzenia od owego klimatu w czasie niejednej sesji; związany z tym (doskonale widoczny u Eriksona i Mieville'a) czarny humor też jest podobny.

(W tym, że coś jest "na rzeczy" utwierdza mnie tym bardziej wypowiedz Kate Elliott, ktora uznała za stosowne tłumaczyć się, że ma zamiłowanie do wordbuildingu od dawna a w D&Dki, to ona raczej niechętnie grywała. Skoro K. E. dystansuje się - wierzę zresztą, że szczerze - od takich tendencji, to znaczy, że owe tendencje są dla niej doskonale zauważalne.)
forum miłośników serialu „Star Trek”, gdzie ludzi zdolnych do używania mózgu po prostu nie ma - Przewodas

Awatar użytkownika
Albiorix
Niegrzeszny Mag
Posty: 1768
Rejestracja: pn, 15 wrz 2008 14:44

Post autor: Albiorix » sob, 07 lis 2009 12:05

Korelacja może być o tyle przypadkowa że RPG jest niemal równie powszechne wśród fantastów co fantastyka w RPG.

Myślę że RPG nie jest źródłem tylko katalizatorem. Ludzie po prostu chcą tworzyć coś nowego i innego. Grając w RPG mają szybszą interakcję z pomysłami innych, więc więcej pomysłów zostaje "przerobionych" w jednostce czasu, więc "nowe i inne" rozszerza się.
nie rozumiem was, jestem nieradioaktywny i nie może mnie zniszczyć ochrona wybrzeża.

Awatar użytkownika
Q
Pciuch
Posty: 1495
Rejestracja: wt, 25 lis 2008 18:01

Post autor: Q » sob, 07 lis 2009 15:53

Przypadek, nie przypadek...

Czytając o tych światach słyszy się w tle stukot toczonych kostek ;-).

Wiesz z czym mi się w pierwszym odruchu skojarzył Malaz (by była jasność: cenię ten cykl) z opisem warmłotkowego Marienburga. Świetnym zresztą opisem.

A Mieville? Z bayleyową powieścią z universum WH40K, którą czytałem niewiele wcześniej.

Widzę to samo - przesunięcie nacisku z "legendarnego" stylu (jaki mamy u Tolkiena, Le Guin et cons.) i jazdy na archetypach na kwestię (widoczną zresztą i u Tolkiena, ale w tle) logicznej spoistości zasad rządzących światem przedstawionym. Ośmieliłbym się to nazwać "naciskiem na mechanikę" :P.

Oraz narastający eklektyzm scenografii (w RPGach to od dawna) - tam dla większej efektowności gry, tu dla pisarskiej oryginalności.

Skądinąd nie mówię, że są to eksperymenty złe, wskazuję po prostu skąd - IMO - wzięły początek. I, że literatura tu w tyle za RPGami. (O ile wordbuilding liczymy za literaturę.)
forum miłośników serialu „Star Trek”, gdzie ludzi zdolnych do używania mózgu po prostu nie ma - Przewodas

ODPOWIEDZ