New Weird - nurt czy fantastyka pozanurtowa?

czyli odpowiednie miejsce dla bibliotekarzy, bibliofilów, moli książkowych i wszystkich tych nieżyciowych czytaczy

Moderator: RedAktorzy

Taclem

Post autor: Taclem » wt, 09 gru 2008 13:22

Rozumiem Twój tok myślenia, choć wydaje mi się, że selekcją negatywną trudno będzie się na dłuższą metę posługiwać. Pierwsze co mi przychodzi do głowy to twórczość Bruno Schulza, którą dałoby się podciągnąć pod tą definicję (z resztą właśnie o jego typie surrealizmu piszesz).
Najbardziej mnie zaskoczyło to "Contemporary Fantasy" :-) Dlaczego nie "Urban"? Bo część akcji się dzieje na wsi? ;-) Jak dla mnie to jednak Rice oglądałbym przez pryzmat horroru, choć nie twierdzę że jest 100% horrorem (pytanie: co jest 100% horrorem?). Nazwałbym to raczej... bo ja wiem... "Harlequin Horror"? :-) Zamiast "New Weird", raczej pasowałoby "New Gothic".

Awatar użytkownika
Dabliu
ZakuŻony Terminator
Posty: 3011
Rejestracja: wt, 22 sie 2006 20:22
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Dabliu » wt, 09 gru 2008 14:11

Skupiacie się na konwencji, czy nawet scenografii, a przecież to coś więcej. Chodzi też o szukanie nowych form, stylów, o inspirację dziełami pozafantastycznymi. Dlatego nie wystarczy po prostu pomieszać Fantasy i SF, bo wyjdzie nam prawdopodobnie science fantasy (taki gatunek przecież istnieje od dawna), czy inny cross-over. Niech za przykład posłuży PLO Grzędy - pomieszane konwencje, ale nikt raczej nie powie, że to NW (sam przydzielłbym, jeśli już, właśnie do science fantasy). To się jakoś tak czuje.

Podrzucę kilka zdań wyciętych z dyskusji DOS:
W. Szostak pisze:Wiadomo o New Weird niewiele, wspomnianych autorów różni bardzo wiele. Można powiedzieć chyba jedno: porzuca tradycję tolkienowską, bierze z nią rozbrat na dobre i na złe. Szczególnie widać to w warstwie scenograficznej - porzucenie krasnoludzkich kopalń i prastarych puszcz pełnych elfów na rzecz innych źródeł inspiracji. Do tego dochodzą rozmaite flirty z tradycją science.

Nowa formuła uwalnia wyobraźnię, prowokuje do przekraczania barier. Czy chodzi tylko o poszukiwanie nowych złóż, alternatywnych źródeł energii, czy też porzucenie starych konwencji otwiera nowe perspektywy mówienia o świecie, człowieku itd.? Co można powiedzieć więcej/prawdziwiej/lepiej dzięki tej formule?
Ł. Orbitowski pisze:ORBITOWSKI: Nie rozumiem, więc się wyzłośliwię – czy chodzi po prostu o to, że ktoś nagle, po iluś tam dziesięcioleciach chciał być wreszcie oryginalny? No nie, bo nieustannie, co parę lat wypływali artyści wybijający się skalą wyobraźni. Kłopot w zderzeniu czasowym, po prostu mamy kilku naraz i włącza się właściwa ludziom konieczność spędzania pisarzy w stada i wypalania znaków, do jakiej stajni przynależą. New Weird funkcjonuje chyba jako termin pomocniczy: a teraz, kochani, dostaniecie coś innego niż zwykle. I tyle.
J. Dukaj pisze:DUKAJ: Moje rozumienie New Weird zmieniało się wraz z kolejnymi lekturami. Zacząłem od Mieville’a, i to wtedy, gdy poza nim jeszcze niewiele New Weird napisano, więc błędnie wziąłem cechy przygodne prozy Mieville’a za właściwości gatunku - postrzegałem go jako konwencję hybrydyzującą fantasy z science fiction, kolejny literacki crossover, misz-masz multigatunkowy.

Dzisiaj już widzę, że New Weird to czysta fantasy - tylko że wyrosła z infantylizmów i ograniczeń narzuconych przez dotychczas powielane schematy, głównie tolkienowski. Spośród tysięcy możliwych wariantów prozy nierealistycznej i opartej na kreacjach nieracjonalnych realizowano dotąd tylko kilka, sprzężonych akurat ze średniowieczem i określonymi zestawami mitów - i wszyscy myśleli, że na tym właśnie polega fantasy. Kiedy z kolei przyszedł Mieville i zrealizował zupełnie inny wariant, zaczęliśmy absolutyzować tę „mieville’owatość”. Ale pojawią się kolejni, jak MacLeod czy Duncan - w końcu ta przestrzeń „fantasy potencjalnej” wypełni się na tyle, że zobaczymy kształt pełny.

W tym sensie jest to więc najnormalniejszy w świecie proces dorastania konwencji literackiej: autorzy nie kopiują już pierwowzorów (dzieł fundacyjnych), ale eksplorują nowootwarte kierunki powodowani własnymi zainteresowaniami i fascynacjami. Mieville - takimi; MacLeod - takimi; inni - jeszcze innymi. I to jest zdrowe, to jest normalne.

Pisanie wciąż Tolkienem bądź naokoło Tolkiena (czy w Polsce - Sapkowskiego) nie jest jakimś grzechem specyficznym dla fantasy: w innych konwencjach tak samo powiela się wzorce z dzieł najsilniej odciśniętych w masowej wyobraźni (iluż jest np. naśladowców Chandlera!). Fatalne było natomiast OGRANICZENIE do tego powielactwa. New Weird to przełamał. I dzięki temu zapisze się w historii literatury.
(...)
Ł. Orbitowski pisze:Więc tak – odejście od fabularnego schematu. Odejście od „średniowiecznego” fantasy, odejście od czarno-białego podziału na dobrych oraz złych. Oraz czerpanie z pozafantastycznej tradycji literackiej (Dickens, Joyce), szukanie inspiracji w niezagospodarowanych mitologiach. Dodałbym jeszcze „przymus oryginalności”, parcie na niepowtarzalność, z wyłączeniem na zgodę odnoście powtarzania samego siebie.
J. Dukaj pisze:Dla mnie ważniejsze są różnice między tymi autorami, i to nie tylko w konstrukcji świata, ale przede wszystkim w formułach literackich. New Weird oznacza bowiem zarówno zerwanie z kanonami światotwórstwa fantasy, ale - co może ważniejsze - także otworzenie konwencji na mnóstwo nowych formuł i stylów literackich. Analogiczny przełom w SF nastąpił za sprawą Nowej Fali w latach 60-70-tych (i wtedy również główną rolę odegrali pisarze brytyjscy).

Ten aspekt się zazwyczaj pomija przy omawianiu New Weird, skupiając się na zmianach w scenografii. A ciekawsze byłyby pytania właśnie o umożliwioną w ten sposób w fantasy ewolucję konwencji fabularnych i samych metod narracji (bo może i odejścia od fabuły). W Polsce autorzy z upodobaniem miksują scenografie fantastycznych światów, nie wykraczając przy tym jednak poza klasyczne fabuły przygodowe - jak MacLeod właśnie sięgnął do tego Dickensa i wzorców późniejszych. (...)
Całość tutaj.

Sięgnijmy jeszcze na chwilę do angielskiej Wikipedii:
Wiki pisze:The New Weird is an avant-garde literary movement or literary genre that began, nascent and unnamed, in the 1990s and culminated in a series of novels and stories published from 2001 to 2005. The writers involved are mostly novelists who are considered to be parts of the horror and/or speculative fiction genres. The author all critics agree on as a "New Weird" writer is China Miéville, who self-describes as such. Other writers who have been variously described as "New Weird" include M. John Harrison, Steph Swainston, and Jeff VanderMeer — although some of these writers are more properly precursors to New Weird.
Wygląda więc na to, że rozdział New Weird jest już zamknięty...?

I jeszcze:
Wiki pisze:There is considerable debate about whether or not New Weird is a movement amongst like-minded authors, or merely a label that has been applied to them after the fact to describe perceived similarities between their works. Many of the authors who are associated with the movement either disavow belonging to it, or simply don't care what categorical labels their readers craft to name their work.

However, despite this confusion, the introduction to the New Weird anthology edited by Jeff VanderMeer and Ann VanderMeer, published by Tachyon Publications in February 2008, claims a specific definition for New Weird that clarifies the issue considerably:

New Weird is a type of urban, secondary-world fiction that subverts the romanticized ideas about place found in traditional fantasy, largely by choosing realistic, complex real-world models as the jumping off point for creation of settings that may combine elements of both science fiction and fantasy. New Weird has a visceral, in-the-moment quality that often uses elements of surreal or transgressive horror for its tone, style, and effects — in combination with the stimulus of influence from New Wave writers or their proxies (including also such forebears as Mervyn Peake and the French/English Decadents). New Weird fictions are acutely aware of the modern world, even if in disguise, but not always overtly political. As part of this awareness of the modern world, New Weird relies for its visionary power on a "surrender to the weird" that isn't, for example, hermetically sealed in a haunted house on the moors or in a cave in Antarctica. The "surrender" (or "belief") of the writer can take many forms, some of them even involving the use of postmodern techniques that do not undermine the surface reality of the text.

Part of this genre's roots derive from pulp horror authors, whose stories were sometimes described as "weird fiction". The "weird tale" label also evolved from the magazine Weird Tales; the stories therein stories often combined fantasy elements, existential and physical terror, and science fiction devices.
Dla mnie New Weird jest (był?) bardziej ruchem/nurtem w fantastyce, niż jej podgatunkiem. Trochę jak Nowa Fala w SF, New Weird wydaje mi się Nową Falą w fantasy. Istnieją oczywiście pewne cechy charakterystyczne, np. szczególne podejście do światotwórstwa, czerpanie z różnych tradycji literackich, przeplatanie wyszukanego, literackiego stylu z elementami rodem z klasycznej pulpy, anatomiczne podejście do przemocy, zabawy z formą/fabułą, przewartościowanie lub odejście od schematu "questu" w fantasy, poruszanie zagadnień społecznych, czy zastępowanie elementu baśniowego elementem surrealistycznym. Nie są to jednak IMHO elementy konstytuujące NW, jak to było w przypadku cech charakterystycznych dla cyberpunka (będącego przecież nie tylko gatunkiem fantastyki, ale i po trosze takim właśnie "ruchem" w SF). Raczej jakiś znak czasów w podejściu do nowego fantasy, albo coś w tym guście...

Aha, no i nie należy zapominać o wpływie pradziadka New Weird - H.P. Lovecrafta (jeśli dziadkami mieliby być m.in. Mervyn Peake, Michael Moorcock i M. John Harrison, a tatusiami China Mieville i Jeff VanderMeer). Wszak u Lovecrafta elementy SF, fantasy i horroru nie mieszały się ze sobą na zasadzie cross-overu; one tam współistniały, wynikały (lecz nie wydzielały się) z całości, zamiast tę całość stwarzać po połączeniu. Tak myślę.

Awatar użytkownika
Q
Pciuch
Posty: 1495
Rejestracja: wt, 25 lis 2008 18:01

Post autor: Q » wt, 09 gru 2008 14:14

Taclem pisze:wydaje mi się, że selekcją negatywną trudno będzie się na dłuższą metę posługiwać.
Mi też, dlatego sądzę, że doczekamy się kiedyś kryteriów pozytywnych. Póki co jesteśmy na tym etapie, że cokolwiek powstaje trafia z miejsca do kanonu.
Taclem pisze:Pierwsze co mi przychodzi do głowy to twórczość Bruno Schulza, którą dałoby się podciągnąć pod tą definicję (z resztą właśnie o jego typie surrealizmu piszesz).
Sięgnąłbym aż do E.T.A. Hoffmana chyba.
Taclem pisze:Najbardziej mnie zaskoczyło to "Contemporary Fantasy" :-) Dlaczego nie "Urban"?
Urban jest zbyt pojemne. Pasuje to owszem "Wojna o dąb" czy arcydziełka de Linta, ale też Swanwick, Mieville czy zbiór opowiastek z warhammerowego Marienburga.
Taclem pisze:Jak dla mnie to jednak Rice oglądałbym przez pryzmat horroru
Kiedy w Wikipedii trafiła na listę NW. Lovecraft zresztą też...
Taclem pisze:pytanie: co jest 100% horrorem?
Trudne pytanie, gdy przypomnimy sobie, że wg. zachodnich kryteriów horror jest zasadniczo podgatunkiem contemprary fantasy.
Taclem pisze:Nazwałbym to raczej... bo ja wiem... "Harlequin Horror"? :-)
Co samo w sobie brzmi very weird ;-))
Taclem pisze:Zamiast "New Weird", raczej pasowałoby "New Gothic".
Kiedy powieść gotycka to weird fiction...

ps. Zauważywszy gigantyczny światostwórczo-scenograficzny potencjał tego nurtu bałem się kiedyś, że NW wchłonie resztę fantastyki. Już się nie boję, - NW nigdy nie zdoła pełnić popularyzatorsko-futurologicznej roli klasycznej SF (znam miłośników SF starej daty, którzy z obrzydzeniem rzucili - znakomite zresztą - "Czarne oceany" Dukaja, gdy zobaczyli, że na świetnym, z futurologicznego punktu widzenia, tle snuta jest tam fantastyczno-nienaukowa intryga), ani nie sięgnie mitologicznego potencjału klasycznej (bazującej na mitach, sagach i legendach) fantasy.
Natomiast pozostaje otwartym pytanie, czy NW jest skazana na przewagę formy nad treścią, czy też wypracuje sobie swoiste, trudno adaptowalne do innych konwencji treści.

EDIT:
Dabliu pisze:Skupiacie się na konwencji, czy nawet scenografii, a przecież to coś więcej. Chodzi też o szukanie nowych form, stylów, o inspirację dziełami pozafantastycznymi.
Bo właśnie zabawę formą (scenografią, konwencjami, nawet językiem) wdzę. Treści póki co (?) nie powalają.
Dabliu pisze:Niech za przykład posłuży PLO Grzędy - pomieszane konwencje, ale nikt raczej nie powie, że to NW
Po lekturze długo dumałem czy to NW, czy nie NW. Surrealizm tam masz...
J. Dukaj pisze:Moje rozumienie New Weird zmieniało się wraz z kolejnymi lekturami. Zacząłem od Mieville’a, i to wtedy, gdy poza nim jeszcze niewiele New Weird napisano, więc błędnie wziąłem cechy przygodne prozy Mieville’a za właściwości gatunku - postrzegałem go jako konwencję hybrydyzującą fantasy z science fiction, kolejny literacki crossover, misz-masz multigatunkowy.

Dzisiaj już widzę, że New Weird to czysta fantasy - tylko że wyrosła z infantylizmów i ograniczeń narzuconych przez dotychczas powielane schematy, głównie tolkienowski.
Trudno dyskutować. To wyzwolenie formy fantasy od starego schematu, które obrodziło coraz dziwniejszymi światami, opisywanymi coraz bardziej batokowym schematem. Ale nadal twierdzę, że w warstwie treści, przesłań, już Howard z Tolkienem mieli więcej do powiedzenia, niestety.
Ostatnio zmieniony wt, 09 gru 2008 14:25 przez Q, łącznie zmieniany 1 raz.
forum miłośników serialu „Star Trek”, gdzie ludzi zdolnych do używania mózgu po prostu nie ma - Przewodas

Awatar użytkownika
Dabliu
ZakuŻony Terminator
Posty: 3011
Rejestracja: wt, 22 sie 2006 20:22
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Dabliu » wt, 09 gru 2008 14:20

Q pisze:łączenie "diunopodobnej" SF z elementami fantasy i horroru w Gasnących Słońcach
Gasnące Słońca to coś pomiędzy Diuną Herberta i Księgami Nowego/Długiego/Krótkiego Słońca Wolfe'a. Czyli science fantasy jak w mordę strzelił.
Taclem pisze:Jak dla mnie to jednak Rice oglądałbym przez pryzmat horroru, choć nie twierdzę że jest 100% horrorem (pytanie: co jest 100% horrorem?). Nazwałbym to raczej... bo ja wiem... "Harlequin Horror"? :-) Zamiast "New Weird", raczej pasowałoby "New Gothic".
A jak dla mnie to "Paranormal Romance".

Awatar użytkownika
Ika
Oko
Posty: 4256
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 11:26

Post autor: Ika » wt, 09 gru 2008 14:23

Taclemie, jeśli chodzi o Rice to, w moim odczuciu, horrorem jest powieść o małym Jezusku... Jeszcze się boję.
Im mniej zębów tym większa swoboda języka

Awatar użytkownika
Dabliu
ZakuŻony Terminator
Posty: 3011
Rejestracja: wt, 22 sie 2006 20:22
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Dabliu » wt, 09 gru 2008 14:26

Q pisze:
Taclem pisze:Pierwsze co mi przychodzi do głowy to twórczość Bruno Schulza, którą dałoby się podciągnąć pod tą definicję (z resztą właśnie o jego typie surrealizmu piszesz).
Sięgnąłbym aż do E.T.A. Hoffmana chyba.
Tak BTW, powszechnie wiadomo, że Dworzec Perdido był inspirowany m.in. prozą Kafki, Schulza i Grabińskiego.

Awatar użytkownika
Dabliu
ZakuŻony Terminator
Posty: 3011
Rejestracja: wt, 22 sie 2006 20:22
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Dabliu » wt, 09 gru 2008 14:32

Q pisze:Ale nadal twierdzę, że w warstwie treści, przesłań, już Howard z Tolkienem mieli więcej do powiedzenia, niestety.
Czytałeś MacLeoda? (Wieki światła i Dom burz).

Awatar użytkownika
Q
Pciuch
Posty: 1495
Rejestracja: wt, 25 lis 2008 18:01

Post autor: Q » wt, 09 gru 2008 14:32

Dabliu pisze:Gasnące Słońca to coś pomiędzy Diuną Herberta i Księgami Nowego/Długiego/Krótkiego Słońca Wolfe'a. Czyli science fantasy jak w mordę strzelił.
A czy New Weird nie jest w sumie odmianą science fantasy?

Zresztą zostawmy GSy. Z Warhammerem 40.000 tak łatwo Ci nie pójdzie, jest on bardzo weird. Wystarczy (jak kto nie zna) sięgnąć po kiepściutką (może z winy tłumacza) powiastkę "Oko Terroru" Bayley'a by to stwierdzić.

Kolejne pytanie: co z komiksami? Historie o superbohaterach są na Zachodzie klasyfikowane jako superhero fantasy, podgatunek urban/contemprary fantasy. Skoro tak czy jeśli są dość surrealistyczne i łączą elementy paru konwencji należy uznać je za prekursorskie wobec NW? A co z "Flashem Gordonem"?
Dabliu pisze:Tak BTW, powszechnie wiadomo, że Dworzec Perdido był inspirowany m.in. prozą Kafki, Schulza i Grabińskiego.
Wiadomo. Dzięki temu wróciłem do Schulza i Grabińskiego zresztą.
Dabliu pisze:
Q pisze:Ale nadal twierdzę, że w warstwie treści, przesłań, już Howard z Tolkienem mieli więcej do powiedzenia, niestety.
Czytałeś MacLeoda? (Wieki światła i Dom burz).
Czytałem i podobało mi się, przy czym twierdzę, że przesłanie społeczne tych powieści jest wzięte z XIX-wiecznego brytyjskiego mainstreamu w sumie.
forum miłośników serialu „Star Trek”, gdzie ludzi zdolnych do używania mózgu po prostu nie ma - Przewodas

Awatar użytkownika
Dabliu
ZakuŻony Terminator
Posty: 3011
Rejestracja: wt, 22 sie 2006 20:22
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Dabliu » wt, 09 gru 2008 14:45

Q pisze:
Dabliu pisze:Gasnące Słońca to coś pomiędzy Diuną Herberta i Księgami Nowego/Długiego/Krótkiego Słońca Wolfe'a. Czyli science fantasy jak w mordę strzelił.
A czy New Weird nie jest w sumie odmianą science fantasy?
Jak już napisałem, dla mnie New Weird jest raczej ruchem/nurtem, swoistą Nową Falą lub Następną Falą, a nie odmianą czegoś.
Q pisze:Zresztą zostawmy GSy. Z Warhammerem 40.000 tak łatwo Ci nie pójdzie, jest on bardzo weird. Wystarczy (jak kto nie zna) sięgnąć po kiepściutką (może z winy tłumacza) powiastkę "Oko Terroru" Bayley'a by to stwierdzić.
WH40k to także science fantasy (w odmianie space opera) i chyba nawet tak jest oficjalnie zaklasyfikowane. Oczywiście tam jest dużo większy nacisk na element fantasy i pewną gotycką manierę z mechanicznym fetyszem. Po dodaniu do tego uniwersum rasy Tau doszła jeszcze stylistyka mangowego SF. Ale WH40k to przede wszystkim gra i jako taką nie możemy rozpatrywać w literackich kategoriach. Książki z tego świata to tylko drobny dodatek i nie wnoszą do literatury żadnych formalnych reform. Element weird odnosi się tylko do świata, zbudowanego jednak podług klasycznych rozwiązań space operowych i klasycznej high fantasy.
Q pisze:Kolejne pytanie: co z komiksami?
Hellboy.

Taclem

Post autor: Taclem » wt, 09 gru 2008 15:47

Co do Wiki, to na szczęście definicje tam obowiązujące zmienia się kilkoma kliknięciami myszy ;-) Na szczęście nie jest to obowiązujący podręcznik do literaturoznawstwa ;-)

Science fantasy to dobry trop moim zdaniem. Ja bym nawet się zastanawiał nad niektórymi pracami LeGuin, gdzie antropologia przesłania fantastykę...

Aha! Hoffmann to jednak fantastyka grozy, sporo się naczytałem jego i o nim pisząc pracę o fascynacjach Dostojewskiego twórczością Hoffmanna, więc wątpliwości nie mam.

Awatar użytkownika
Q
Pciuch
Posty: 1495
Rejestracja: wt, 25 lis 2008 18:01

Post autor: Q » wt, 09 gru 2008 16:12

Dabliu pisze:Jak już napisałem, dla mnie New Weird jest raczej ruchem/nurtem, swoistą Nową Falą lub Następną Falą, a nie odmianą czegoś.
Czyli autorzy, nie utwory?
Dabliu pisze:Element weird odnosi się tylko do świata, zbudowanego jednak podług klasycznych rozwiązań space operowych i klasycznej high fantasy.
Zaraz - masz SF splecione w nierozdzielną całość z fantasy (szepczący zaklęcia Adeptu Mechanicus, orki będące jednocześnie Obcymi i typowymi orkami), gotycki surrealizm i nada za mało weird dla Ciebie?
Dabliu pisze:
Q pisze:Kolejne pytanie: co z komiksami?
Hellboy.
Fajna, ale pytałem coz komiksowymi korzeniami nurtu NW, których się cały czas doszukuję.
Taclem pisze:Co do Wiki, to na szczęście definicje tam obowiązujące zmienia się kilkoma kliknięciami myszy ;-)
;-)
Taclem pisze:Science fantasy to dobry trop moim zdaniem. Ja bym nawet się zastanawiał nad niektórymi pracami LeGuin, gdzie antropologia przesłania fantastykę...
"Opowieści orsiniańskie", "Malafrena", "Wracać wciąż do domu"...
Taclem pisze:Aha! Hoffmann to jednak fantastyka grozy, sporo się naczytałem jego i o nim pisząc pracę o fascynacjach Dostojewskiego twórczością Hoffmanna, więc wątpliwości nie mam.
Tak, ale jego groza ma czasem fantastycznonaukowe oblicze, a styl jest dość surrealistyczny - choćby i w "Dziadku do orzechów"...
forum miłośników serialu „Star Trek”, gdzie ludzi zdolnych do używania mózgu po prostu nie ma - Przewodas

Awatar użytkownika
Dabliu
ZakuŻony Terminator
Posty: 3011
Rejestracja: wt, 22 sie 2006 20:22
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Dabliu » wt, 09 gru 2008 16:25

Q pisze:
Dabliu pisze:Jak już napisałem, dla mnie New Weird jest raczej ruchem/nurtem, swoistą Nową Falą lub Następną Falą, a nie odmianą czegoś.
Czyli autorzy, nie utwory?
Jedno i drugie. Wszak bez konkretnych utworów, autorzy by nie przemówili...
Q pisze:
Dabliu pisze:Element weird odnosi się tylko do świata, zbudowanego jednak podług klasycznych rozwiązań space operowych i klasycznej high fantasy.
Zaraz - masz SF splecione w nierozdzielną całość z fantasy (szepczący zaklęcia Adeptu Mechanicus, orki będące jednocześnie Obcymi i typowymi orkami), gotycki surrealizm i nada za mało weird dla Ciebie?
Dla mnie to przede wszystkim gra, a nie literatura. A NW nie opiera się na samym tylko światotworzeniu. Jest jeszcze forma, fabuła itd.
Q pisze:
Dabliu pisze:
Q pisze:Kolejne pytanie: co z komiksami?
Hellboy.
Fajna, ale pytałem coz komiksowymi korzeniami nurtu NW, których się cały czas doszukuję.
A są takie?

Awatar użytkownika
Q
Pciuch
Posty: 1495
Rejestracja: wt, 25 lis 2008 18:01

Post autor: Q » wt, 09 gru 2008 16:39

Dabliu pisze:Jedno i drugie. Wszak bez konkretnych utworów, autorzy by nie przemówili...
Chodzi mi o co innego - czy traktujesz New Weird jako genercję literacką, tak jak New Wave, a nie jako nurt definiowalny wyznacznikami gatunkowymi jak np. social fiction czy high fantasy?

(Inna rzecz, że generacja i nurt mogą iść w parze - pokolenia amerykańskich cyberpunkowców czy polskich autorów antytotalitarnej postzajdlowskiej social fiction dowodem...)
Dabliu pisze:Dla mnie to przede wszystkim gra, a nie literatura. A NW nie opiera się na samym tylko światotworzeniu. Jest jeszcze forma, fabuła itd.
Czyli zawężasz NW do samej tylko literatury? A np. Wolsung?

(Ja nie zawężam, dla mnie WH40k ma wszelkie znamiona NW.)
Dabliu pisze:
Q pisze:]pytałem coz komiksowymi korzeniami nurtu NW, których się cały czas doszukuję.
A są takie?
Twierdzę, że tak, od jakiegoś czasu.
forum miłośników serialu „Star Trek”, gdzie ludzi zdolnych do używania mózgu po prostu nie ma - Przewodas

Awatar użytkownika
Dabliu
ZakuŻony Terminator
Posty: 3011
Rejestracja: wt, 22 sie 2006 20:22
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Dabliu » wt, 09 gru 2008 16:57

Q pisze:
Dabliu pisze:Jedno i drugie. Wszak bez konkretnych utworów, autorzy by nie przemówili...
Chodzi mi o co innego - czy traktujesz New Weird jako genercję literacką, tak jak New Wave, a nie jako nurt definiowalny wyznacznikami gatunkowymi jak np. social fiction czy high fantasy?
Raczej tak.
Q pisze:(Inna rzecz, że generacja i nurt mogą iść w parze - pokolenia amerykańskich cyberpunkowców czy polskich autorów antytotalitarnej postzajdlowskiej social fiction dowodem...)
No właśnie :)
Q pisze:
Dabliu pisze:Dla mnie to przede wszystkim gra, a nie literatura. A NW nie opiera się na samym tylko światotworzeniu. Jest jeszcze forma, fabuła itd.
Czyli zawężasz NW do samej tylko literatury? A np. Wolsung?

(Ja nie zawężam, dla mnie WH40k ma wszelkie znamiona NW.)
IMHO NW nie opiera się tylko na samej dziwności świata. Jest tam coś więcej, o czym napisałem już parę długaśnych postów. Jakieś łączniki pomiędzy WH40k a NW można zlaeźć, ale IMHO nie trzeba.

A Wolsung to przypadkiem nie jest czysty steampunk?

Awatar użytkownika
Q
Pciuch
Posty: 1495
Rejestracja: wt, 25 lis 2008 18:01

Post autor: Q » wt, 09 gru 2008 18:09

Dabliu pisze:
Q pisze:Chodzi mi o co innego - czy traktujesz New Weird jako genercję literacką, tak jak New Wave, a nie jako nurt definiowalny wyznacznikami gatunkowymi jak np. social fiction czy high fantasy?
Raczej tak.
Rozumiem, ja raczej jako konwencję. Za jakiś czas pewnie się okaże który z tych poglądów stanie się powszechniejszy. Dziś spieramy się trochę z braku jednoznacznych definicji.

(BTW. Dla mnie Next Wave to coś szerszego niż New Weird. Do Następnej Fali łapią się w moim rozumieniu Kay, Martin, Erikson czy Brzezińska...)
Dabliu pisze:
Q pisze:(Inna rzecz, że generacja i nurt mogą iść w parze - pokolenia amerykańskich cyberpunkowców czy polskich autorów antytotalitarnej postzajdlowskiej social fiction dowodem...)
No właśnie :)
Wtedy new weirdowcami byliby tylko Mieville i przyjaciele (tak jak do New Wave nie zalicza się Herberta, Leibera czy Lema choć znaczącą część nowofalowych postulatow spełniają).
Dabliu pisze:Jakieś łączniki pomiędzy WH40k a NW można zlaeźć, ale IMHO nie trzeba.
Dlaczego, skoro w ten sposób mozemy powiedzieć ocś wiecej o ewolucji zbiorowej wyobraźni...
Dabliu pisze:A Wolsung to przypadkiem nie jest czysty steampunk?
Przypadkiem mamy tam elfy, orki, magię etc. (Zresztą widać nawiązania do pre-Mieville'owców - Swanwicka, Stewarta.)
forum miłośników serialu „Star Trek”, gdzie ludzi zdolnych do używania mózgu po prostu nie ma - Przewodas

ODPOWIEDZ