New Weird - nurt czy fantastyka pozanurtowa?

czyli odpowiednie miejsce dla bibliotekarzy, bibliofilów, moli książkowych i wszystkich tych nieżyciowych czytaczy

Moderator: RedAktorzy

Awatar użytkownika
Dabliu
ZakuŻony Terminator
Posty: 3011
Rejestracja: wt, 22 sie 2006 20:22
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Dabliu » wt, 09 gru 2008 19:08

Q pisze:
Dabliu pisze:
Q pisze:(Inna rzecz, że generacja i nurt mogą iść w parze - pokolenia amerykańskich cyberpunkowców czy polskich autorów antytotalitarnej postzajdlowskiej social fiction dowodem...)
No właśnie :)
Wtedy new weirdowcami byliby tylko Mieville i przyjaciele (tak jak do New Wave nie zalicza się Herberta, Leibera czy Lema choć znaczącą część nowofalowych postulatow spełniają).
No, może i racja. Trochę tak, trochę nie...
Q pisze:
Dabliu pisze:A Wolsung to przypadkiem nie jest czysty steampunk?
Przypadkiem mamy tam elfy, orki, magię etc. (Zresztą widać nawiązania do pre-Mieville'owców - Swanwicka, Stewarta.)
Elfy i orki... jakoś mi te elementy nie pasują jednak do NW... A w konwencji steampunk fantasy się zdarzają.

Awatar użytkownika
Q
Pciuch
Posty: 1495
Rejestracja: wt, 25 lis 2008 18:01

Post autor: Q » wt, 09 gru 2008 19:25

Dabliu pisze:No, może i racja. Trochę tak, trochę nie...
Toć mówię - o brak definicji się rozbijamy...
Dabliu pisze:Elfy i orki... jakoś mi te elementy nie pasują jednak do NW... A w konwencji steampunk fantasy się zdarzają.
Dwa słowa: "Ruch generała".

(Zresztą w "Córce żelaznego smoka" którą Dukaj ma za prekursorską wobec NW też mamy elfy. Paskudne z nich snoby.)

ps. [bezczelna autoreklama mode]zamieściłem wlaśnie w NWL coś co określiłem mianem New Weird[/bezczelna autoreklama mode, jak sądzisz, zmieściłem się w granicach nurtu? ;-)
forum miłośników serialu „Star Trek”, gdzie ludzi zdolnych do używania mózgu po prostu nie ma - Przewodas

Awatar użytkownika
Dabliu
ZakuŻony Terminator
Posty: 3011
Rejestracja: wt, 22 sie 2006 20:22
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Dabliu » wt, 09 gru 2008 19:55

Q pisze:Dwa słowa: "Ruch generała".
Dwa słowa: techno fantasy :P
Q pisze:zamieściłem wlaśnie w NWL coś co określiłem mianem New Weird (...) jak sądzisz, zmieściłem się w granicach nurtu? ;-)
Obaczym ;)

Awatar użytkownika
Q
Pciuch
Posty: 1495
Rejestracja: wt, 25 lis 2008 18:01

Post autor: Q » wt, 09 gru 2008 20:44

Dabliu pisze:
Q pisze:Dwa słowa: "Ruch generała".
Dwa słowa: techno fantasy :P
Jedno zdanie: Dukaj jest uważany za przedstawiciela NW. ;P

(BTW: techno fantasy to raczej utwór przedstawiający świat, w którym technologia udaje magię jak "Uczeń domokrążcy" obojga Vinge'ów czy "Ksiega Długiego Słońca" Wolfe'a... Inna rzecz, że Wolfe'a wymienia Mieville wśród prekursorów NW.)
forum miłośników serialu „Star Trek”, gdzie ludzi zdolnych do używania mózgu po prostu nie ma - Przewodas

Awatar użytkownika
Dabliu
ZakuŻony Terminator
Posty: 3011
Rejestracja: wt, 22 sie 2006 20:22
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Dabliu » śr, 10 gru 2008 01:07

Q pisze:
Dabliu pisze:
Q pisze:Dwa słowa: "Ruch generała".
Dwa słowa: techno fantasy :P
Jedno zdanie: Dukaj jest uważany za przedstawiciela NW. ;P
Przez garstkę osób, w tym mnie. Ale jest nas niewielu. Poza tym, to się w moim przypadku nie tyczy akurat Ruchu generała, a Innych pieśni i Lodu.
Q pisze:techno fantasy to raczej utwór przedstawiający świat, w którym technologia udaje magię
IMHO raczej świat, w którym magia udaje technologię. Tam, gdzie technologia udaje magię, miesza się z magią, lub staje się od magii nieodróżnialna, mamy do czynienia raczej z klasyczną science fantasy. Jak np. w Diunie, gdzie science fantasy zostało ubrane w konwencję planetary romance (a miejscami nawet sword&planet).
A tam gdzie możemy po prostu domyślać się, że magiczne artefakty mogą być tak naprawdę produktami zaawansowanej, kosmicznej technologii, mamy np. low fantasy. Przykład - Conan Roberta E. Howarda. Low fantasy w klasycznej postaci sword&sorcery, w odmianie heroic fantasy :)
Q pisze:"Ksiega Długiego Słońca" Wolfe'a... Inna rzecz, że Wolfe'a wymienia Mieville wśród prekursorów NW.)
Na pewno? Z tego co pamiętam, Mieville po prostu wymienia Wolfe'a jako jedno z najważniejszych źródeł inspiracji dla jego prozy, więc może w tym sensie myślał o tym prekursorstwie...?
BTW, Księga Długiego Słońca jest również klasyfikowana jako science fantasy. Księga Nowego Słońca (moja ulubiona książka, swoją drogą) również, tyle że w konwencji Dying Earth :) Podobnie zresztą, jak Viriconium Johna M. Harrisona, The Dancers at the End of Time Michaela Moorcocka, czy Mroczna wieża Stevena Kinga - dzieła uważane za prekursorskie dla New Weird. Hmm... coś jest na rzeczy...

Awatar użytkownika
Q
Pciuch
Posty: 1495
Rejestracja: wt, 25 lis 2008 18:01

Post autor: Q » śr, 10 gru 2008 17:24

Dabliu pisze:
Q pisze:Jedno zdanie: Dukaj jest uważany za przedstawiciela NW. ;P
Przez garstkę osób, w tym mnie. Ale jest nas niewielu.
Tak niewielu, że ile razy czytam po polsku o NW natykam się na nazwisko Dukaj...
Dabliu pisze:Poza tym, to się w moim przypadku nie tyczy akurat Ruchu generała, a Innych pieśni i Lodu.
Zaraz, niedawno twierdziłeś, że New Weird to generacja autorów, a nie ściśle definiowalna konwencja. Trochę sobie przeczysz.
Dabliu pisze:IMHO raczej świat, w którym magia udaje technologię.
Wedle tej definicji "Star Trek", "Misja międzyplanetarna" czy "Perfekcyjna niedoskonałość" to technofantasy. Wszędzie tam mamy bowiem "cuda" nazwane technologią, ale tak naprawdę nie objaśnione przekonująco od strony naukowej ;-).
Dabliu pisze:[w Diunie, gdzie science fantasy zostało ubrane w konwencję planetary romance (a miejscami nawet sword&planet).
Planetary romance to cykl "Barsoom", "Diuna" to przyzwoita fantastyka naukowa (mniejsza o to, że nie do końca przyzwoita od strony naukowej, prawda baronie? ;-) ), a swordem nikt tam nie machał.
Dabliu pisze:A tam gdzie możemy po prostu domyślać się, że magiczne artefakty mogą być tak naprawdę produktami zaawansowanej, kosmicznej technologii, mamy np. low fantasy. Przykład - Conan Roberta E. Howarda. Low fantasy w klasycznej postaci sword&sorcery, w odmianie heroic fantasy :)
Zaraz
1. low fantasy to fantasy o niskim stężeniu magii raczej.
2. Magia jako de facto efekt supertechnologii Obcych to bardziej "Kane" niż "Conan"...
3. Howard wtręty SF zawdzięcza wpływowi Lovecrafta... jednego z prekursorów NW.
Dabliu pisze:Z tego co pamiętam, Mieville po prostu wymienia Wolfe'a jako jedno z najważniejszych źródeł inspiracji dla jego prozy, więc może w tym sensie myślał o tym prekursorstwie...?
Skoro Mieville to Ojciec Założyciel NW, to co wpłynęło na Mieville'a włynęło na NW, proste?
Dabliu pisze:klasyfikowana jako science fantasy. Księga Nowego Słońca (moja ulubiona książka, swoją drogą) również
I słusznie, bo fabularne wydarzenia zachodzące wokół Severiana można równie dobrze tłumaczyć sobie przez pryzmat wwyjaśnień właściwych dla SF, co fantasy.
Dabliu pisze:Hmm... coś jest na rzeczy...
:-)
forum miłośników serialu „Star Trek”, gdzie ludzi zdolnych do używania mózgu po prostu nie ma - Przewodas

Awatar użytkownika
Dabliu
ZakuŻony Terminator
Posty: 3011
Rejestracja: wt, 22 sie 2006 20:22
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Dabliu » śr, 10 gru 2008 18:26

Q pisze:
Dabliu pisze:
Q pisze:Jedno zdanie: Dukaj jest uważany za przedstawiciela NW. ;P
Przez garstkę osób, w tym mnie. Ale jest nas niewielu.
Tak niewielu, że ile razy czytam po polsku o NW natykam się na nazwisko Dukaj...
Tia... pewnie dlatego, że Dukaj, obok Walewskiego, jest w Polszy głównym... khem, khem... teoretykiem NW.
Q pisze:
Dabliu pisze:Poza tym, to się w moim przypadku nie tyczy akurat Ruchu generała, a Innych pieśni i Lodu.
Zaraz, niedawno twierdziłeś, że New Weird to generacja autorów, a nie ściśle definiowalna konwencja. Trochę sobie przeczysz.
Zaraz, ustaliliśmy przecież, że trochę tak i trochę nie. Bo inaczej Dukaj w ogóle by się nie łapał; na zachodzie nikt go raczej nie kojarzy, zwłaszcza jako new-weirdowca. King Rat i Un Lun Dun Mieville'a to jednak nie NW.
Q pisze:
Dabliu pisze:IMHO raczej świat, w którym magia udaje technologię.
Wedle tej definicji "Star Trek", "Misja międzyplanetarna" czy "Perfekcyjna niedoskonałość" to technofantasy. Wszędzie tam mamy bowiem "cuda" nazwane technologią, ale tak naprawdę nie objaśnione przekonująco od strony naukowej ;-).
Chyba się nie zrozumieliśmy. Posłużę się przykładem Ruchu generała - masz tam magię sensu stricto, ale przedstawioną w taki sposób, jakby była technologią. W podanych przez ciebie przykładach masz "nieodróżnialność" magii od technologii, czyli wedle mojej definicji - science fantasy.
Q pisze:
Dabliu pisze:[w Diunie, gdzie science fantasy zostało ubrane w konwencję planetary romance (a miejscami nawet sword&planet).
Planetary romance to cykl "Barsoom", "Diuna" to przyzwoita fantastyka naukowa (mniejsza o to, że nie do końca przyzwoita od strony naukowej, prawda baronie? ;-) ), a swordem nikt tam nie machał.
IMHO przyzwoite science fantasy, wykorzystujące konwencję planetary romance'u, z lekkim posmakiem sword&planet, bo akurat szermierczych pojedynków tam nie brakuje. Co z tego, że głównie na noże...?
A pokaż mi naukowość, choćby szczątkową, takiego np. Głosu lub wielowymiarowego działania melanżu.
Science fiction przedstawia rzeczy niewiarygodne jako możliwe, zaś science fantasy sprawia, że rzeczy niemożliwe stają się wiarygodne. Pasuje to drugie do Diuny? Pasuje.
Q pisze:
Dabliu pisze:A tam gdzie możemy po prostu domyślać się, że magiczne artefakty mogą być tak naprawdę produktami zaawansowanej, kosmicznej technologii, mamy np. low fantasy. Przykład - Conan Roberta E. Howarda. Low fantasy w klasycznej postaci sword&sorcery, w odmianie heroic fantasy :)
Zaraz
1. low fantasy to fantasy o niskim stężeniu magii raczej.
Tak, tu już przedobrzyłem. Chodziło mi raczej o to, ze low fantasy może coś takiego umożliwić.
Q pisze:2. Magia jako de facto efekt supertechnologii Obcych to bardziej "Kane" niż "Conan"...
Pamiętam jakąś różdżkę strzelającą promieniami, przedstawioną w taki sposób, że można się domyślać jej kosmicznego i technologicznego pochodzenia.
Albo Wieża słonia, gdzie Conan po prostu zamiast bóstwa spotyka kosmitę.
Q pisze:3. Howard wtręty SF zawdzięcza wpływowi Lovecrafta... jednego z prekursorów NW.
Tak.
Q pisze:
Dabliu pisze:Z tego co pamiętam, Mieville po prostu wymienia Wolfe'a jako jedno z najważniejszych źródeł inspiracji dla jego prozy, więc może w tym sensie myślał o tym prekursorstwie...?
Skoro Mieville to Ojciec Założyciel NW, to co wpłynęło na Mieville'a włynęło na NW, proste?
W pewnym sensie, tak. Ale jeśli wpłynęły na niego także kreskówki Disneya, to je także uznasz za prekursorskie dla NW?
Ale dobrze, co do całego science fantasy, wliczając w to Wolfe'a, jestem w stanie się zgodzić.

Awatar użytkownika
Q
Pciuch
Posty: 1495
Rejestracja: wt, 25 lis 2008 18:01

Post autor: Q » śr, 10 gru 2008 19:13

Dabliu pisze:Tia... pewnie dlatego, że Dukaj, obok Walewskiego, jest w Polszy głównym... khem, khem... teoretykiem NW.
Praktykiem też... khem...
Dabliu pisze:[Bo inaczej Dukaj w ogóle by się nie łapał; na zachodzie nikt go raczej nie kojarzy, zwłaszcza jako new-weirdowca.
W anglojęzycznej Wikipedii skąś się znalazł.
Dabliu pisze:King Rat i Un Lun Dun Mieville'a to jednak nie NW.
Fakt. Ale "Ruch generała" jak dla mnie jest NW. (Jest dostatecznie weird ;-) .)
Dabliu pisze:Co z tego, że głównie na noże...?
A czy nóż to sword? ;-)
Dabliu pisze:A pokaż mi naukowość, choćby szczątkową, takiego np. Głosu lub wielowymiarowego działania melanżu.
Z melanżem będzie trudniej choć w "The Dune Encyclopedia" się starali. Z Głosem łatwiej - podprogowe oddziaływanie na podświadomość ofiary. (Mówię o Głosie w powieści, nie o tym jak przedstawił go Lynch.)
Dabliu pisze:Science fiction przedstawia rzeczy niewiarygodne jako możliwe
Dla mnie SF opiera się na wiarygodności wizji (słynnym niezerowym prawdopodobieństwie).
Dabliu pisze:[Pamiętam jakąś różdżkę strzelającą promieniami, przedstawioną w taki sposób, że można się domyślać jej kosmicznego i technologicznego pochodzenia.
Albo Wieża słonia, gdzie Conan po prostu zamiast bóstwa spotyka kosmitę.
Było to, było ("Wieża Słonia" zresztą dobra), ale jako wyjątek, nie reguła...
Dabliu pisze:W pewnym sensie, tak. Ale jeśli wpłynęły na niego także kreskówki Disneya, to je także uznasz za prekursorskie dla NW?
Tak, są dostatecznie dziwne ;D.
Dabliu pisze:Ale dobrze, co do całego science fantasy, wliczając w to Wolfe'a, jestem w stanie się zgodzić.
Swoją drogątak się zastanawiam czy New Weird (może nie cała, ale w dużej części) to po prostu science fantasy w nowym, lepszym wydaniu?

ps. tak się luźno zastanawiam czy (wybacz, Mistrzu!) "Bajki robotów" da się na upartego wrzucić do wora z napisem NW, czy nie? ;-)
forum miłośników serialu „Star Trek”, gdzie ludzi zdolnych do używania mózgu po prostu nie ma - Przewodas

Taclem

Post autor: Taclem » śr, 10 gru 2008 19:53

Q pisze: 3. Howard wtręty SF zawdzięcza wpływowi Lovecrafta... jednego z prekursorów NW.
Jeżeli przeczytamy "Erę Hyboryjską", to rzeczywiście układa nam się to w jakiś porządek z Mitologią Cthulhu, w takim kontekście niemal cała tamtejsza magia może być widziana jako kosmiczna ingerencja... tyle, że nawet u Lovecrafta ona nie jest za bardzo "science". N chyba że uznamy, że teologia to też nauka. Technika, jak w przypadku "Re-Animatora" pojawia się w tekstach dość odległych od Mitów. "Obcy" Lovecrafta, to nie cywilizacja jak u Danikena, ale coś kompletnie nieludzkiego.

Kto wymienia Lovecrafta jako prekursora NW?

Awatar użytkownika
Q
Pciuch
Posty: 1495
Rejestracja: wt, 25 lis 2008 18:01

Post autor: Q » śr, 10 gru 2008 20:18

Taclem pisze:tyle, że nawet u Lovecrafta ona nie jest za bardzo "science". N chyba że uznamy, że teologia to też nauka.
Teologia? Nie bardzo to Obcy tak Obcy i potężni,że ludzki rozum (a więc i ludzka nauka) traci wobec nich moc. Przynajmniej w intencji, bo w praktyce wychodzą mackowato-glutowate stwory.

BTW: Lumley robił co mógł by tą lovecraftowską hi-tech-"magię" uściślić i unaukowić, efekty bywają nieintencjonalnie humorystyczne.
Taclem pisze:"Obcy" Lovecrafta, to nie cywilizacja jak u Danikena, ale coś kompletnie nieludzkiego.
Co akurat trzeba policzyć Lovecraftowi silnie na plus. W opisywaniu Wszechświata jako miejsca nie-na-ludzką-miarę był nawet wcześniejszy od Lema.

Inna rzecz, że z Mi-Go dogadać się można dość gładko...

Ale nie rozwijajmy tego OT.
Taclem pisze:Kto wymienia Lovecrafta jako prekursora NW?
Wszyscy, którzy wywodzą NW z tradycji weird fiction i "Weird Tales".
forum miłośników serialu „Star Trek”, gdzie ludzi zdolnych do używania mózgu po prostu nie ma - Przewodas

Awatar użytkownika
Dabliu
ZakuŻony Terminator
Posty: 3011
Rejestracja: wt, 22 sie 2006 20:22
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Dabliu » śr, 10 gru 2008 21:16

Q pisze:
Dabliu pisze:Tia... pewnie dlatego, że Dukaj, obok Walewskiego, jest w Polszy głównym... khem, khem... teoretykiem NW.
Praktykiem też... khem...
Ja tak uważam, Ty tak uważasz i jeszcze parę osób... ;)
Q pisze:
Dabliu pisze:[Bo inaczej Dukaj w ogóle by się nie łapał; na zachodzie nikt go raczej nie kojarzy, zwłaszcza jako new-weirdowca.
W anglojęzycznej Wikipedii skąś się znalazł.
Niech zgadnę - wyczarował go tam obeznany z lengłydżem polski użytkownik? :P
Q pisze:
Dabliu pisze:A pokaż mi naukowość, choćby szczątkową, takiego np. Głosu lub wielowymiarowego działania melanżu.
Z melanżem będzie trudniej choć w "The Dune Encyclopedia" się starali. Z Głosem łatwiej - podprogowe oddziaływanie na podświadomość ofiary.
Czyli sprawianie, że niemożliwe staje się wiarygodne. Bo tak to naukowo brzmi.
(Żeby nie było niejasności - uwielbiam Diunę).
Q pisze:
Dabliu pisze:Science fiction przedstawia rzeczy niewiarygodne jako możliwe
Dla mnie SF opiera się na wiarygodności wizji (słynnym niezerowym prawdopodobieństwie).
Niewiarygodne w takim sensie - kto by pomyślał kiedyś, że zawisną nad nami takie niewiarygodne twory jak satelity? Clark tę niewiarygodną rzecz przedstawił jako możliwą (a później ktoś wcielił tę wizję w życie).
Q pisze:Swoją drogątak się zastanawiam czy New Weird (może nie cała, ale w dużej części) to po prostu science fantasy w nowym, lepszym wydaniu
Czy w lepszym, to nie wiem, bo IMHO Wolfe'a nic nie przebije. Nie tylko w science fantasy, nie tylko w fantastyce, ale i w literaturze w ogóle :PPP

Powiedzmy, że jakaś część autorów NW korzysta z zaplecza science fantasy. Ale już Bishop sięga raczej do zaplecza dark fantasy, MacLeod głównie do steampunka, a Duncan w ogóle wymyka się jednoznacznym skojarzeniom...
Taclem pisze:Kto wymienia Lovecrafta jako prekursora NW?
Powszechnie uważa się go za praprzodka NW, głównego i najstarszego protoplastę, praszczura ;) Albowiem ponieważ nawet sama nazwa New Weird nawiązuje do weird fiction i Weird Tales.
No i ojciec założyciel NW - China Mieville - tak powiedział ;)

Taclem

Post autor: Taclem » czw, 11 gru 2008 09:08

Cholera, chyba z tym Lovecraftem nie do końca mnie przekonaliście :-)
Do "Weird Tales" pisały setki wyrobników pióra, których twórczość ma się do pisarstwa China Mieville'e jak ulotki reklamowe do "Ulissessa". Rozumiem pewne nawiązania do nurtu "weird fiction", który też był na swój sposób eklektyczny, ale jednak Lovecraft... No po prostu nie widzę go jako prekursora NW. Może Mieville powiedział, że jego HPL inspirował? Na pewno wymienił go jako prekursora NW? Jeśli tak, to IMHO chybił :-)

Jeśli chodzi o naukę u Lovecrafta, to celowo wspomniałem o teologii, bo u samego HPL poznawanie tematów związanych z Obcymi, to kwestia kultu, a nie stricte naukowych badań, które do Mitów dodali dopiero liczni kontynuatorzy.

Awatar użytkownika
Dabliu
ZakuŻony Terminator
Posty: 3011
Rejestracja: wt, 22 sie 2006 20:22
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Dabliu » czw, 11 gru 2008 09:35

Taclem pisze:Na pewno wymienił go jako prekursora NW?
Raczej jako praprzodka i główną inspirację. Takiego swoistego "Piasta Kołodzieja" NW. Za prekursora sensu stricto uważa się raczej Johna M. Harrisona i jego Viriconium (ewentualnie jeszcze Mervyn Peake z trylogią Gormenghast).

Edit był.

Taclem

Post autor: Taclem » czw, 11 gru 2008 11:19

Aaaa... czyli taki daleki protoplastuś :-) No w sumie tak to go można do połowy fantastyki przykleić. Okej, to mnie uspokaja niejako :-)

Awatar użytkownika
Q
Pciuch
Posty: 1495
Rejestracja: wt, 25 lis 2008 18:01

Post autor: Q » czw, 11 gru 2008 17:55

Dabliu pisze:Ja tak uważam, Ty tak uważasz i jeszcze parę osób... ;)
W każdym razie do Next Wave (to pojęcie szersze) łapie się tym swobodniej.
Dabliu pisze:Niech zgadnę - wyczarował go tam obeznany z lengłydżem polski użytkownik? :P
Neiwykluczone. Zresztą po ostatnich editach znikł. Zostało może 3 autorów.
Dabliu pisze:Czyli sprawianie, że niemożliwe staje się wiarygodne. Bo tak to naukowo brzmi.
"Star Treka" z deflektorem dobrym na wszytko i tak "Diuna" (w tym względzie, by była jasność) nie przebije.
Dabliu pisze:Czy w lepszym, to nie wiem, bo IMHO Wolfe'a nic nie przebije. Nie tylko w science fantasy, nie tylko w fantastyce, ale i w literaturze w ogóle :PPP
Wolfe wielki jest, aliści Lem większy.
Dabliu pisze:Powiedzmy, że jakaś część autorów NW korzysta z zaplecza science fantasy. Ale już Bishop sięga raczej do zaplecza dark fantasy, MacLeod głównie do steampunka, a Duncan w ogóle wymyka się jednoznacznym skojarzeniom...
Dabliu pisze:Za prekursora sensu stricto uważa się raczej Johna M. Harrisona i jego Viriconium (ewentualnie jeszcze Mervyn Peake z trylogią Gormenghast).
Prawdę mówiac to do chodzę do wniosku, że najbardziej NW czerpie (nawet jeśli nie czerpie świadomie) z Zelazny'ego, z jgo mieszaniem technologii z magią, sięganiem do filozofii i budowaniem odjechanych światów fantasy z precyzją godną hard SF. W sumie na każdy ze światów NW mogliby się napatoczyć książęta Amberu w czasie swoich międzyświatowych wędrówek.

(A przynajmniej takie skojarzenia miałęm czytając "Stacje Perdido" po raz pierwszy.)
Taclem pisze:No w sumie tak to go można do połowy fantastyki przykleić.
No bo człek wielu talentów był. I płodny grafoman ;-).
forum miłośników serialu „Star Trek”, gdzie ludzi zdolnych do używania mózgu po prostu nie ma - Przewodas

ODPOWIEDZ