Recenzja i recenzenci

czyli odpowiednie miejsce dla bibliotekarzy, bibliofilów, moli książkowych i wszystkich tych nieżyciowych czytaczy

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Marchew
Cylon
Posty: 1116
Rejestracja: pn, 17 lip 2006 09:40
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Marchew » pn, 02 kwie 2012 11:08

Jest jeszcze jeden czynnik wpływający na "przychylność" recenzji. Wszyscy wiedzą, że egzemplarze recenzenckie są darmowe i recenzent może po przeczytaniu je zatrzymywać. Bardzo wiele osób jest tak wdzięcznych, że ktoś im dał książkę za darmo, iż potem jakoś głupio im zejść poniżej pewnej oceny (a już zwłaszcza kiedy trzeba wyrazić ją liczbowo).
Mam wrażenie, że spora część "recenzentów" internetowych jest pod wpływem odświadomej wdzięczności, chociaż sobie z tego sprawy nie zdaje.

Awatar użytkownika
nosiwoda
Strategos
Posty: 5325
Rejestracja: pn, 20 cze 2005 15:07
Płeć: Mężczyzna

Post autor: nosiwoda » pn, 02 kwie 2012 11:13

Tuszę, że jednak to zwalczyłem :D Jeśli wolno mi anecdatą polecieć: z jednej strony chcę książki mieć - więc darmowe egzemplarze mi pasują. Z drugiej strony - nie mam kiedy pisać recenzji i nie mam miejsca na książki - więc darmowe egzemplarze stają się w pewnej mierze kamieniem u szyi (który sam sobie zakładam). Z trzeciej strony - na szczęście na książki mnie stać, więc jeśli egzemplarza nie dostanę, to sobie go kupię, nie ma bólu. W kategoriach "byli mili, bo przysłali" nie myślę, a podświadomą wdzięczność, jeśli występuje, udało mi się ograniczyć bądź zlikwidować.

edit: może zadziałać jednak także nieco inny mechanizm - jeśli sam sobie wybierasz książki do recenzowania, to wybierasz te, w których szansa na coś przypadającego do gustu jest większa. Więc można chyba powiedzieć, że działa wtedy pozytywne skrzywienie - np. nie wziąłbym do zrecenzowania paranormala, więc i nie napisałbym mocno negatywnej recenzji. Paranormala weźmie ktoś, kto tę konwencję co najmniej trawi - chyba że chodzi o Anneke, która bierze najrozmaitsze książki i pisze z nich recenzje o całym spektrum ocen.
Ostatnio zmieniony pn, 02 kwie 2012 11:16 przez nosiwoda, łącznie zmieniany 1 raz.
"Having sons means (among other things) that we can buy things "for" those sons that we might not purchase for ourselves" - Tycho z PA

Awatar użytkownika
Młodzik
Lord Ultor
Posty: 4743
Rejestracja: wt, 10 cze 2008 14:48
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Młodzik » pn, 02 kwie 2012 11:14

nimfa bagienna pisze:Oj, Młodziku, aleś palnął...
Widać zbyt prostoduszny jestem.

Awatar użytkownika
A.Mason
Lord Ultor
Posty: 4798
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 20:56
Płeć: Mężczyzna

Post autor: A.Mason » pn, 02 kwie 2012 11:19

Moim zdaniem wszystko zalezy od recenzenta. Jednemu wystarczy, ze spotka autora na zywo i juz ma problem z napisaniem niepochlebnej recenzji. Inny bedzie chlal piwsko stawiane mu przez pisarza, a potem i tak w recenzji wiadro uwag wyleje.

Zagrywki promocyjne moim zdaniem nie mialyby racji bytu, gdybysmy rzetelniej podchodzili do krytyki nierzetelnosci. Jak czesto zdarza sie, ze wskazujemy nierzetelnego recenzenta z imienia i nazwiska? Jak czesto mamy do czynienia z recenzjami lub tekstami polemicznymi do innych recenzji?
Zwykle takie rzeczy zamiata sie pod dywan, w mysl zasady "nie rusz g...".
1) Artykuł 54. Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.
2) Życie zmusza człowieka do wielu czynności dobrowolnych. Stanisław Jerzy Lec

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 23477
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » pn, 02 kwie 2012 11:28

Marchew pisze: Wszyscy wiedzą, że egzemplarze recenzenckie są darmowe i recenzent może po przeczytaniu je zatrzymywać.
Ewentualnie opchnąć w antykwariacie albo w tunelu na dworcu w Krakowie. Tylko tak mogę sobie wytłumaczyć dziwny fakt, że we wspomnianym tunelu widziałem egzemplarz Trzeciego świata Guzka bodaj na tydzień wcześniej, niż trafił do księgarń.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
nosiwoda
Strategos
Posty: 5325
Rejestracja: pn, 20 cze 2005 15:07
Płeć: Mężczyzna

Post autor: nosiwoda » pn, 02 kwie 2012 11:38

Alfi - to akurat może mieć zupełnie inne wytłumaczenie. Otóż w drukarni zdarza się (nie wiem, na ile często, więc unikam sformułowania "nagminna praktyka", chociaż pcha mi się ono), że skoro już maszyna ruszyła, to można wydrukować trońkę więcej niż zamówione - częściowo z racji jakichś błędów, częściowo na cele promocyjne ("Patrzcie, jak onym ładnie wydrukowaliśmy, Wam wydrukujemy jeszcze ładniej"), a częściowo... no cóż, na cele własne. Kilkadziesiąt czy nawet czasem kilkaset egzemplarzy to jest kwestia do zorganizowania w ramach zakupionego papieru, a ogólnie taka ilość znika. Jeśli dobrze pamiętam, taka akcja miała miejsce w przypadku któregoś tomy Harry'ego Pottera, który pojawił się na stolikach w centrum Warszawy kilka dni wcześniej niż w księgarniach i empikach.
"Having sons means (among other things) that we can buy things "for" those sons that we might not purchase for ourselves" - Tycho z PA

Awatar użytkownika
A.Mason
Lord Ultor
Posty: 4798
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 20:56
Płeć: Mężczyzna

Post autor: A.Mason » pn, 02 kwie 2012 11:38

Alfi, a bylo na tym egzemplarzu o tym, ze nie wolno go sprzedawac?
1) Artykuł 54. Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.
2) Życie zmusza człowieka do wielu czynności dobrowolnych. Stanisław Jerzy Lec

Awatar użytkownika
nosiwoda
Strategos
Posty: 5325
Rejestracja: pn, 20 cze 2005 15:07
Płeć: Mężczyzna

Post autor: nosiwoda » pn, 02 kwie 2012 11:42

Nie wszystkie wydawnictwa wydają odmienne od ogólnosprzedawalnych egzemplarze recenzenckie. FS wydawała odmienne, Lampa Iskra Boża też, ale większość egzemplarzy recenzenckich, jakie mam, to zwykłe, niczym nieróżniące się od innych książki.
"Having sons means (among other things) that we can buy things "for" those sons that we might not purchase for ourselves" - Tycho z PA

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 23477
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » pn, 02 kwie 2012 11:48

A.Mason pisze:Alfi, a bylo na tym egzemplarzu o tym, ze nie wolno go sprzedawac?
Nie miałem tego egzemplarza w rękach, spieszyłem się do kasy.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
A.Mason
Lord Ultor
Posty: 4798
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 20:56
Płeć: Mężczyzna

Post autor: A.Mason » pn, 02 kwie 2012 11:49

No, to moim zdaniem nie ma nic nagannego w sprzedazy takich egzemplarzy.

A wystarczyloby, zeby wydawnictwo zainwestowalo 30-40zl w pieczatke, taka, jaka mam np. ja do exlibrisow i/albo oznaczac imiennie (czasopismowo) egzemplarze recenzenckie. Wtedy moznaby mowic o naganie.
1) Artykuł 54. Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.
2) Życie zmusza człowieka do wielu czynności dobrowolnych. Stanisław Jerzy Lec

ODPOWIEDZ