Wasza pierwsza książka SF (ew. fantasy)

czyli odpowiednie miejsce dla bibliotekarzy, bibliofilów, moli książkowych i wszystkich tych nieżyciowych czytaczy

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
deyot

Wasza pierwsza książka SF (ew. fantasy)

Post autor: deyot » wt, 18 mar 2008 12:08

Witam.
Jaka była wasza pierwsza książka SF, fantasy? Co sprawiło, że "wpadliście" w ten nurt? (wątek dedykowany raczej zatwardziałym wielbicielom fantastyki)
W moim przypadku było to jakoś tak w podstawówce. Kumpel pożyczył mi jakiś zbiór opowiadań ze świata Star Treka (starego). Książka na moje obecne gusta raczej słaba ale w owym czasie tak mnie wciągnęła, że nie byłem w stanie przestać czytać. Skończyłem jakoś o 5 nad ranem i wtedy poczułem, że "wpadłem" i nurt SF stanie się moim ulubionym. Potem był także pożyczony "Solaris", książki ze "Świata Czarownic" Andre Norton, "Mówca umarłych", "Mrowisko" i "Azyl" Steva Perrego (książydło, że świata "Obcego").
Jak było z wami?

Awatar użytkownika
nosiwoda
Lord Ultor
Posty: 4541
Rejestracja: pn, 20 cze 2005 15:07
Płeć: Mężczyzna

Post autor: nosiwoda » wt, 18 mar 2008 12:19

A nie było już takiego tematu?

To trudno powiedzieć, bo zależy, czy niektóre powieści Verne'a uznać za fantastykę, czy za przygodówki. Jeśli za fantastykę, to Verne i "Wokół Księżyca". Ponadto Tapatiki, książki Kuczyńskiego, opowiadania radzieckie w "Literaturze radzieckiej" - czasem puścili coś fantastycznego, np. Bilenkina, Rybakowa, Strugackich.
Z takich już serioserio SF to chyba "Pielgrzymka na Ziemię" Sheckleya.
"Having sons means (among other things) that we can buy things "for" those sons that we might not purchase for ourselves" - Tycho z PA

deyot

Post autor: deyot » wt, 18 mar 2008 12:47

No fakt. W takim wypadku powinienem wpisać "Tajemniczą wyspę" Verne'a. Było to zamierzchłymi czasy w podstawówce. Chciałem wypożyczyć "O Filonku Bezogonku" (według pani od polskiego hit) ale nie mieli to wziąłem to. Jak oddawałem pani bibliotekarka nie chciała uwierzyć, że przeczytałem całą mimo moich solennych zapewnień popartych zdecydowanym tupaniem.

Awatar użytkownika
niewiem
ZakuŻony Terminator
Posty: 319
Rejestracja: wt, 27 gru 2005 14:13

Post autor: niewiem » wt, 18 mar 2008 13:11

A co fantastycznego było w "Tajemniczej wyspie"?
Poruszanie się szybciej od światła jest niemożliwe, a już na pewno nie pożądane, bo zwiewa czapkę.

Awatar użytkownika
nosiwoda
Lord Ultor
Posty: 4541
Rejestracja: pn, 20 cze 2005 15:07
Płeć: Mężczyzna

Post autor: nosiwoda » wt, 18 mar 2008 13:16

Nautilus, moim zdaniem, był raczej fantastycznym wynalazkiem.
"Having sons means (among other things) that we can buy things "for" those sons that we might not purchase for ourselves" - Tycho z PA

Awatar użytkownika
niewiem
ZakuŻony Terminator
Posty: 319
Rejestracja: wt, 27 gru 2005 14:13

Post autor: niewiem » wt, 18 mar 2008 13:24

A to przepraszam, dawno czytałem i pomyliłem "Tajemniczą..." z "Piętnastoletnim kapitanem". To przez skojarzenie z wyspą :)
Poruszanie się szybciej od światła jest niemożliwe, a już na pewno nie pożądane, bo zwiewa czapkę.

Awatar użytkownika
Ignatius Fireblade
Kameleon Super
Posty: 2575
Rejestracja: ndz, 09 kwie 2006 12:04

Post autor: Ignatius Fireblade » wt, 18 mar 2008 14:05

Jako brzdąc nie przepadałem za czytaniem... Właściwie, to trzeba było książki we mnie wmuszać. Dopiero w ostatniej klasie podstawówki (już wtedy była to szósta) dostałem w me łapska "Niezwyciężonego" Stanisława Lema i wpadłem po uszy... Co zabawne, nie lubiłem czytać, ale już jako ośmioletni dzieciak pisałem własne "historie".
- Na koniec zadam ci tylko jedno pytanie. Co ci wyryć na nagrobku?
- Napisz: "Nie ma lekarstwa na brak rozumu".
"Black Lagoon" #10 Calm down, two men PT2

Awatar użytkownika
ElGeneral
Mistrz Jedi
Posty: 6089
Rejestracja: pt, 09 lis 2007 18:36

Post autor: ElGeneral » wt, 18 mar 2008 14:17

Ja, owszem, czytałem Verne'a, nie uważałem go jednak za fantastykę. Ale w VIII- mej klasie ogólniaka wpadł mi w ręce zbiorek "W stronę czwartego wymiaru" i wsiąkłem. Dobre opowiadania drukował "Młody Technik". Fijałkowski, Lem... No i "Problemy", gdzie raz na miesiąc ukazywało się jedno, ale starannie wybrane opowiadanie fantastyczne. Potem pojawiła się fantasy - "Hobbit" i trylogia "Władcy Pierścieni". Tę zresztą przeczytałem w dość osobliwej kolejności - tom II, III, a I na końcu. Niekiedy opowiadania fantastyczne drukowano i w "Przekroju"...
Takie jest moje zdanie w tej materii, a oprócz tego uważam, że Kartagina powinna być zburzona.

Awatar użytkownika
Nae Mair
Sepulka
Posty: 29
Rejestracja: sob, 15 mar 2008 20:41

Post autor: Nae Mair » wt, 18 mar 2008 14:57

Chyba "Wyprawa" Tolkiena (w moim wydaniu taki tytuł ma pierwszy tom "Władcy Pierścieni"). We wczesnej podstawówce. Wszelkiego rodzaju inna fantastyka i sci-fi sporo później - po wchłonięciu całego Tolkiena.
"Oko moje! Płacz strumieniami łez
i opłakuj królów, którzy odeszli."

[Imru al-Kajs]

Awatar użytkownika
Ignatius Fireblade
Kameleon Super
Posty: 2575
Rejestracja: ndz, 09 kwie 2006 12:04

Post autor: Ignatius Fireblade » wt, 18 mar 2008 15:02

po wchłonięciu całego Tolkiena.
Mamy Cię! Teraz już się nie wywiniesz! Ładnie to tak pożerać mistrza?
- Na koniec zadam ci tylko jedno pytanie. Co ci wyryć na nagrobku?
- Napisz: "Nie ma lekarstwa na brak rozumu".
"Black Lagoon" #10 Calm down, two men PT2

Awatar użytkownika
Bakalarz
Stalker
Posty: 1859
Rejestracja: pn, 01 sty 2007 17:08

Post autor: Bakalarz » wt, 18 mar 2008 15:18

Ja zaczynałem od "Tajemniczej wyspy" Verne'a, potem był "Władca pierścieni" i "Trylogia Doliny Lodowego Wichru" Salvatore'a.
:)
Sasasasasa...

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19207
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » wt, 18 mar 2008 15:36

Ha, coś mi się zdaje, że u mnie Solaris i Niezwyciężony były parę miesięcy przed Tajemniczą wyspą (jakieś dziewięć lat miałem i Solaris był ździebko na wyrost). A do Sobowtóra profesora Rawy dotarłem w trzy lata później, bo wtedy się dowiedziałem, że istnieje (z okładki Tomka na wojennej ścieżce).
To jeszcze nie koniec tych dziwnych meandrów. Pierwsza powieść Strugackich, jaką przeczytałem, zwała się Qué difícil es ser dios! - do dzisiaj mam ją na półce i nawet pamiętam, gdzie, chociaż trzeba mocno wytężać wzrok, żeby takie niepozorne cuś wypatrzyć.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
Harna
Łurzowy Kłulik
Posty: 5588
Rejestracja: ndz, 05 mar 2006 17:14

Post autor: Harna » wt, 18 mar 2008 15:54

Nigdy nie zapomnę — Lew, czarownica i stara szafa. Miałam wtedy dziesięć lat i zakochałam się w Narnii bez pamięci :-)
A pierwsze SF to dopiero na trzecim roku studiów, konkretnie Solaris. Do tej pory się nie otrząsnęłam.
– Wszyscy chyba wiedzą, że kicający łurzowy kłulik to zapowiedź śmierci.
– Hmm, dla nas znaczy coś całkiem odmiennego – szczęśliwe potomstwo...
© Wojciech Świdziniewski, Kłopoty w Hamdirholm
Wzrúsz Wirúsa!

Awatar użytkownika
Cień Lenia
Zwis Redakcyjny
Posty: 1344
Rejestracja: sob, 28 paź 2006 20:03

Post autor: Cień Lenia » wt, 18 mar 2008 15:58

Harna pisze: A pierwsze SF to dopiero na trzecim roku studiów, konkretnie Solaris. Do tej pory się nie otrząsnęłam.
Fsensie negatywnym?

Awatar użytkownika
Harna
Łurzowy Kłulik
Posty: 5588
Rejestracja: ndz, 05 mar 2006 17:14

Post autor: Harna » wt, 18 mar 2008 16:04

Cień Lenia pisze:
Harna pisze: A pierwsze SF to dopiero na trzecim roku studiów, konkretnie Solaris. Do tej pory się nie otrząsnęłam.
Fsensie negatywnym?
Niestety. Zaraz po Solaris dobiłam się Bajkami robotów. SF to nie na moje nerwy...
– Wszyscy chyba wiedzą, że kicający łurzowy kłulik to zapowiedź śmierci.
– Hmm, dla nas znaczy coś całkiem odmiennego – szczęśliwe potomstwo...
© Wojciech Świdziniewski, Kłopoty w Hamdirholm
Wzrúsz Wirúsa!

ODPOWIEDZ