Bawić czy uczyć, czyli literatura do zadań specjalnych

czyli odpowiednie miejsce dla bibliotekarzy, bibliofilów, moli książkowych i wszystkich tych nieżyciowych czytaczy

Moderator: RedAktorzy

Awatar użytkownika
Hitokiri
Nexus 6
Posty: 3318
Rejestracja: ndz, 16 kwie 2006 15:59
Płeć: Kobieta

Post autor: Hitokiri » wt, 19 sie 2008 01:41

Bebe pisze:Rozumiesz Hito? Czy tylko pomijasz wyrazy, których znaczenia nie chce Ci się sprawdzać? :>
Nie muszę, bo póki co, udaje mi się wyłapać ich znaczenie z kontekstu.
"Ale my nie będziemy teraz rozstrzygać, kto pracuje w burdelu, a kto na budowie"
"Ania, warzywa cię szukały!"

Wzrúsz Wirusa! Podarúj mú "ú" z kreską!

Ezechiel
Sepulka
Posty: 15
Rejestracja: ndz, 23 gru 2007 16:32

Trudne słowa

Post autor: Ezechiel » wt, 19 sie 2008 02:18

Trudne słowa są fajne - bo wtedy mam wrażenie, że po lekturze książki zostaje mi w głowie jakaś wiedza. Nie kojarzy mi się to specjalnie z problemami z lekturą - znacznie gorsze jest domyślanie się neologizmów lub zły przekład (niech żyją wielokrotne przeczenia w zdaniach złożonych jak hurdy-gurdy).

Jeśli chodzi o literaturę "ciężką w odbiorze" to stosuję (prywatnie) jeden wyróżnik: jeśli w trakcie lektury mam wrażenie, że warto (z dowolnych powodów) - to brnę. A jak nie - to nie. Grunt, żeby po lekturze coś w głowie zostawało - nawet jeśli będą to tylko fantazje seksualne o podwiązkach Telimeny.

Kurs mechaniki kwantowej na studiach jasno mi udowodnił, że wszystkiego na świecie nie muszę rozumieć. A z lęku przed trudnymi słowami wybawiła mnie Ys prezentując mi tuwimową humoreskę o hydrauliku.

Za diabła też nie łapię kto to jest "przeciętny obywatel", skoro (zgodnie z GUSem) tenże nie czytuje książek wcale.
"Nawigowanie jest koniecznością, życie niekoniecznie..." Plutarch

Xiri
Nexus 6
Posty: 3386
Rejestracja: śr, 27 gru 2006 15:45

Post autor: Xiri » wt, 19 sie 2008 13:44

Bebe pisze:Rozumiesz Hito? Czy tylko pomijasz wyrazy, których znaczenia nie chce Ci się sprawdzać? :>
Ja właśnie wszystko sprawdzam, może stąd brak tego "jednego tchu" :)

Awatar użytkownika
Dabliu
ZakuŻony Terminator
Posty: 3011
Rejestracja: wt, 22 sie 2006 20:22
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Dabliu » wt, 19 sie 2008 13:55

Xiri pisze:
Bebe pisze:Rozumiesz Hito? Czy tylko pomijasz wyrazy, których znaczenia nie chce Ci się sprawdzać? :>
Ja właśnie wszystko sprawdzam, może stąd brak tego "jednego tchu" :)
No widzisz... i teraz będziesz, jak każdy przeciętny obywatel, znała znaczenie słowa rosochaty :P

Awatar użytkownika
bio
Mamun
Posty: 130
Rejestracja: wt, 20 mar 2007 11:09

Post autor: bio » wt, 19 sie 2008 15:04

A nawet : rososzka.

Awatar użytkownika
nosiwoda
Lord Ultor
Posty: 4541
Rejestracja: pn, 20 cze 2005 15:07
Płeć: Mężczyzna

Post autor: nosiwoda » wt, 19 sie 2008 15:43

To ja proponuję jeszcze rosolis. Naprawdę warto.
"Having sons means (among other things) that we can buy things "for" those sons that we might not purchase for ourselves" - Tycho z PA

Awatar użytkownika
Ebola
Straszny Wirus
Posty: 12009
Rejestracja: czw, 07 lip 2005 18:35
Płeć: Nie znam

Post autor: Ebola » wt, 19 sie 2008 15:57

Jeśli, ktoś wspomni o rosole, pozabijam ;)
Offtopiarska banda.
Jedz szczaw i mirabelki, a będziesz, bracie, wielki!
FORUM FAHRENHEITA KOREĄ PÓŁNOCNĄ POLSKIEJ FANTASTYKI! (Przewodas)
Wzrúsz Wirúsa!

Awatar użytkownika
bio
Mamun
Posty: 130
Rejestracja: wt, 20 mar 2007 11:09

Post autor: bio » wt, 19 sie 2008 23:12

Jeszczem nie próbowawszy.

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14516
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » pn, 25 sie 2008 00:28

Łomatko Lyteraturo! A ja lubię teksty, których nie rozumiem. Im więcej nie rozumiem, tym bardziej jestem zainteresowana. Znaczy, naukowo rzecz ujmując, jak w odbiorze wychodzi mi, że funkcja komunikacyjna i funkcja kognitywna języka leci na ryj, to rośnie funkcja fatyczna.

Może tylko w moim przypadku...?

W każdym razie - uwielbiam. Obstawiam się słownikami, uruchamiam strony odpowiednie, wyciągam literaturę związaną (czasami nawet wypożyczam, jak mnie mocno wciągnie, znaczy poziom niezrozumienia osiąga u mnie wartości ekstremalne - zrozumienie dotyczy wyłącznie spójników, przyimków i zaimków) i czytam. Cudnej urody zabawa! Można się poczuć jak kryptolog co najmniej, albo nawet szef kryptologów.

A ile satysfakcji, kiedy się w końcu zrozumie choć jeden rozdział. :)))

edit: Dla początkujących - polecam czytanie ustaw.
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Achika
Ośmioł
Posty: 609
Rejestracja: pt, 22 sie 2008 09:23

Post autor: Achika » pn, 25 sie 2008 07:35

nosiwoda pisze:
Xiri pisze:Skąd taki przeciętny obywatel wie, co to jest anabioza, rosochaty czy buran?
Właśnie popadłem w przygnębienie. Jeśli TO są te przykłady wysublimowanego i wielce skomplikowanego słownictwa, którego "przeciętny obywatel" (czyli Xiri) nie rozumie, to ja odpadłem.
Mnie najbardziej zdumiało, że problemy ze słownictwem miał nie kto inny, ale Xiri, w której opowiadaniach kapsuła ratunkowa zaniast toczyć się po ziemi musiała koniecznie rotować po podłożu...
;)
Było pokolenie X, teraz jest pokolenie Ctrl + X.

Awatar użytkownika
Bebe
Avalokiteśvara
Posty: 4592
Rejestracja: sob, 25 lut 2006 13:00

Post autor: Bebe » pn, 25 sie 2008 08:03

Zaiste rotowanie po podłożu to pikuś przy zmumieniu. Już mi nawet zmumienie do języka codzinnego wchodzi... :/

EDIT - co do ustaw, o których czytanie słusznie zaapelowała Margota - polecam na początek Kodeks Pracy i próbę zrozumienia czym jest okres rozliczeniowy. ;)
Z życia chomika niewiele wynika, życie chomika jest krótkie
Wciąż mu ponura matka natura miesza trociny ze smutkiem
Ale są chwile, że drobiazg byle umacnia wartość chomika
Wtedy zwierzyna łapki napina i krzyczy ze swego słoika

Awatar użytkownika
Keiko
Stalker
Posty: 1801
Rejestracja: wt, 22 sty 2008 16:58

Post autor: Keiko » pn, 25 sie 2008 09:07

Małgorzata pisze: A ile satysfakcji, kiedy się w końcu zrozumie choć jeden rozdział. :)))
edit: Dla początkujących - polecam czytanie ustaw.
jeśli z fascynacją czytasz dzienniki ustaw to zacytuję Anneke z innego wątku:
Łał, chyba zostaniesz moim prywatnym idolem :-)
Bebe pisze: EDIT - co do ustaw, o których czytanie słusznie zaapelowała Margota - polecam na początek Kodeks Pracy i próbę zrozumienia czym jest okres rozliczeniowy. ;)
mnie to nie fascynuje :P masochistom polecam stenogramy sejmu - ja czytałam zaledwie z II RP a i tak mam traumatyczne wspomnienia; z III/IV RP chyba bym sie nie podjęła i mam nadzieje, że życie mnie nie zmusi;
Wzrúsz Wirúsa!

Ha! Będziemy nieśmiertelni! To nie historia nas osądzi, lecz my osądzimy ją! (Małgorzata)

Ezechiel
Sepulka
Posty: 15
Rejestracja: ndz, 23 gru 2007 16:32

Post autor: Ezechiel » pn, 25 sie 2008 10:39

W kwestii rozumienia: Polskie Normy są dla mnie wzorem trudnej lektury. To tak jakby skrzyżować instrukcje z ustawami i przepuścić przez młyn urzędniczy.
"Nawigowanie jest koniecznością, życie niekoniecznie..." Plutarch

Awatar użytkownika
nosiwoda
Lord Ultor
Posty: 4541
Rejestracja: pn, 20 cze 2005 15:07
Płeć: Mężczyzna

Post autor: nosiwoda » pn, 25 sie 2008 11:10

Achiko - touché!
Keiko pisze:masochistom polecam stenogramy sejmu
Senatu są chyba gorsze. Panowie senatorzy mają mniej do powiedzenia w sensie legislacyjnym, więc mają więcej do powiedzenia w sensie blablabla.
A ustawy nie są złe. Taki np. Kodeks rodzinny z 64 to przy obecnych regulacjach wzór zwięzłości, konkretu i rozsądku. KP to już hardkor, a ustawa o ochronie zdrowia psychicznego może zaprowadzić do psychuszki. Podobnie ustawy podatkowe...
"Having sons means (among other things) that we can buy things "for" those sons that we might not purchase for ourselves" - Tycho z PA

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14516
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » pn, 25 sie 2008 13:04

Problem ze stenogramami sejmu lub senatu polega na tym, że jest to materiał do oglądania bełkotu w tej prostej postaci - dużo słów, mało treści. A ustawy tworzą tylko barierę. Znaczy: stosunek słowa/treść jest dość zrównoważony (nie zawsze, oczywiście), ale słowo stawia opór w odbiorze przez zastosowanie specyficznych konstrukcji składniowych, choćby.

Prawnicy pewnie nie mają z tym problemu. Przynajmniej, sądząc po sposobach przekazywania myśli w niektórych artykułach...

Normalnie, "Rocznik Statystyczny" przy tym, to lektura dla dzieci. :)))

Jak skończę z ustawami, to się wezmę za kodeksy. To musi być interesujące... Widziałam policjanta, który czytał k.k. i wyglądało, że rozumie, co czyta! :)))
So many wankers - so little time...

ODPOWIEDZ