Ilustracje....

czyli odpowiednie miejsce dla bibliotekarzy, bibliofilów, moli książkowych i wszystkich tych nieżyciowych czytaczy

Moderator: RedAktorzy

Awatar użytkownika
Q
Pciuch
Posty: 1494
Rejestracja: wt, 25 lis 2008 18:01

Post autor: Q » pt, 13 lut 2009 12:21

Feline pisze:Taki straszny Ci się jawi ten USS z ST? ;))
Nie straszny. Hollywoodzki ;-).

Inna rzecz, że na tych ilustracjach (choć napis narodnyj), stylistykę widać amerykańską - wyraźne wpływy "Aliens", "Star Treka", "nadwornych" grafików NASA...
Navajero pisze:Grafik był optymistą ;)
Tylko nieznacznie większym niż graficy/filmowcy amerykańscy ;-).
nimfa bagienna pisze:Są ksiąźki, których nie wyobrażam sobie bez ilustracji. Muminki. Narnia. Alicja. Oczywiście bez tych jedynych prawdziwych ilustracji;).
Jeszcze "Kubuś Puchatek" i "Mary Poppins" ;-).
Albiorix pisze:zapomniałem o ilustrowanych minipowieściach Hellboy. One pochodzą od komiksu, są czymś w rodzaju komiksowych materiałów dodatkowych.
Nie nie... To one są istotne, tekst jest dodatkowy ;-).
Albiorix pisze:ilustracje ilustracjami, nie rozumiem jednak czemu w powieściach jest tak mało mapek, grafów, tabelek i schematów technicznych. Jak już ktoś opisuje skomplikowaną sytyację taktyczną, technologię albo zaklęcie, ilustracje wspomagające przekaz byłyby bardzo na miejscu. I wzory.
Nie zawsze, W hard SF schematy to (na szczęscie) norma. Choć drzewo "genealogiczne" ewolucji gatunków do "Heorotu" musiałem narysować sobie sam :]
forum miłośników serialu „Star Trek”, gdzie ludzi zdolnych do używania mózgu po prostu nie ma - Przewodas

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14516
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » pt, 13 lut 2009 12:55

Albiorix pisze:ilustracje ilustracjami, nie rozumiem jednak czemu w powieściach jest tak mało mapek, grafów, tabelek i schematów technicznych. Jak już ktoś opisuje skomplikowaną sytyację taktyczną, technologię albo zaklęcie, ilustracje wspomagające przekaz byłyby bardzo na miejscu. I wzory.
Hm... Zastanówmy się. Na czym polega utwór literacki?
I czym się różni od np. od opracowania i/lub podręcznika*?



_________
*w tym: podręcznika RPG, solucji i podobnych.
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Albiorix
Niegrzeszny Mag
Posty: 1768
Rejestracja: pn, 15 wrz 2008 14:44

Post autor: Albiorix » pt, 13 lut 2009 13:18

Ja to rozumiem. Ale chodzi przecież o to żeby ludzie to czytali i czegoś się dowiedzieli / przemyśleli / przeżyli / dobrze się bawili, a nie o to żeby koniecznie zmieścić się w definicji "utworu literackiego", "powieści" etc.
To są pozostałości ograniczeń technicznych.
nie rozumiem was, jestem nieradioaktywny i nie może mnie zniszczyć ochrona wybrzeża.

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14516
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » pt, 13 lut 2009 13:35

Ależ wcale nie pytałam o definicję utworu literackiego, Albiorixie. Chciałam jedynie zwrócić uwagę na pewną zasadniczą różnicę w realizacji funkcji kognitywnej w obrębie utworu literackiego w porównaniu z innymi rodzajami utworów piśmienniczych.
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
nimfa bagienna
Demon szybkości
Posty: 5715
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 11:40
Płeć: Nie znam

Post autor: nimfa bagienna » pt, 13 lut 2009 13:36

A od czego wyobrażnia?
Ja na przykład nie cierpię mapek, planów itp. popierdółek. Książka ma mnie pobudzać do myślenia, a nie serwować wszystko gotowe jak przeźutą papkę.
Takie jest moje zdanie i ja się z nim zgadzam:P
Tłumaczenie niechlujstwa językowego dysleksją jest jak szpanowanie małym fiutkiem.

Awatar użytkownika
Keiko
Stalker
Posty: 1801
Rejestracja: wt, 22 sty 2008 16:58

Post autor: Keiko » pt, 13 lut 2009 14:04

A ja bym chciała na końcu - rozrysowany mieć plan bitwy :) jeśli jakaś wielka bitwa jest w książce; gdzie wojska stacjonowały i jak to szło (ale broń buddo nie w tekście)...
Mam dziwne wrażenie, że wtedy opisy takich bitew stały by się nieco bardziej logiczne :D

Lubię plany miejsc (tez na końcu książki) - baaardzo dużo mówią o kreatywności autora lub jej braku ;)

Obrazków nie zauważam. Jestem tak skoncentrowana na lekturze, że największe arcydzieło sztuki ilustratorskiej przejdzie niezauważone.

Awatar użytkownika
flamenco108
ZakuŻony Terminator
Posty: 2210
Rejestracja: śr, 29 mar 2006 00:01
Płeć: Mężczyzna

Post autor: flamenco108 » pt, 13 lut 2009 15:59

Myślę, że obrazki typu szancerowskiego mogą mieć pozytywny wpływ np. na decyzję o zakupie książki. W końcu szybciej jest zerknąć w treść i po rysunkach zorientować się, że komety i rakiety, a nie całuśne blondynki w negliżu. Oczywiście w dzisiejszych postmodernistycznych czasach jest to tylko zachęta do mylenia przeciw... czytelnika ilustracjami. Zatem może podstawowa forma jednakowoż bez ilustracji???
Nondum lingua suum, dextra peregit opus.

Awatar użytkownika
Feline
Kurdel
Posty: 756
Rejestracja: pt, 01 sie 2008 11:06

Post autor: Feline » pt, 13 lut 2009 16:42

Keiko pisze: Lubię plany miejsc (tez na końcu książki) - baaardzo dużo mówią o kreatywności autora lub jej braku ;)
I tak i nie, jak sądzę - od iluś lat każda saga fantasy musi mieć mapkę. Bez niej może zostać obłożna klątwą nieważności ;))

Awatar użytkownika
Ika
Oko
Posty: 4256
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 11:26

Post autor: Ika » pt, 13 lut 2009 16:53

Wiem, ze czytelnik to jest ta ostateczna i niepodważalna instancyja, ale powiem Wam w sekrecie, że czasem to autor pozwala sobie nie chcieć ilustracji. A czasem życzy mieć sobie jakieś konkretne i już...
Im mniej zębów tym większa swoboda języka

Awatar użytkownika
Q
Pciuch
Posty: 1494
Rejestracja: wt, 25 lis 2008 18:01

Post autor: Q » pt, 13 lut 2009 17:14

Feline pisze:od iluś lat każda saga fantasy musi mieć mapkę. Bez niej może zostać obłożna klątwą nieważności ;))
I nawet taki leworucjonista ;-) jak Mieville temu uległ - vide dodany do tekstu plan New Crobuzon.
forum miłośników serialu „Star Trek”, gdzie ludzi zdolnych do używania mózgu po prostu nie ma - Przewodas

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14516
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » pt, 13 lut 2009 17:37

I taki z niego leworucjonista, jak widać. :P:P:P

Mapki. Schematy. Obrazki.
Chyba zaczynam rozumieć, dlaczego czasem czuję taką nieodpartą żądzę mordu. Wszak zależność między autorem a czytelnikiem jest bezpośrednia i oczywista...
Wizja jednego z Użytkowników tego forum zaczyna dla mnie nabierać wyjątkowo realnych kształtów.
Język widzę, język. Złożony ze stu słów, z czego połowa, to wulgaryzmy.
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Feline
Kurdel
Posty: 756
Rejestracja: pt, 01 sie 2008 11:06

Re: Ilustracje....

Post autor: Feline » pt, 13 lut 2009 21:36

Q pisze:jestem ZA pod warunkiem, ze są to ilustracje tak piękne jak te które zdobią twardookładkowe wydania klasyki fantasy (z Tolkienem na czela)
Tak jeszcze wracam refleksją ogólną, jak to z owymi ilustracjami bywa.

Widuję te wydania Tolkiena, jeden czy drugi tom stoją nawet na półce, trafiwszy trafem, jednak najbardziej, z polskich wydań, podobało mi się to z 1981 roku - właśnie dzięki ilustracjom, które w zasadzie nic nie sugerowały poza jesiennym nastrojem i tajemnicą. Nigdy nie przywykłem do monumentalności ilustracyjnej "dostojnych i oficjalnych" wydań Władcy.

Co zresztą obejmuje zapewne cały, lub niemal cały sztafaż dekoracyjny fantasy. Im mniej go na i w książce, tym chętniej próbuję do niej podejść :)

PS: Niemniej chętnie obejrzałbym ilustracje do Lodu utrzymane, na przykład, w stylistyce Siudmaka. Zwłaszcza obraz przedstawiający parowóz syberyjski, konstrukcję mechanicznie niemożliwą, ale zapewne posmodernistycznie efektowną...

Awatar użytkownika
Q
Pciuch
Posty: 1494
Rejestracja: wt, 25 lis 2008 18:01

Re: Ilustracje....

Post autor: Q » pt, 13 lut 2009 23:38

Feline pisze:Nigdy nie przywykłem do monumentalności ilustracyjnej "dostojnych i oficjalnych" wydań Władcy.
Co jak co, ale seria "Najpiękniejsze opowieści wszystkich światów" (Tolkien, Le Guin i Bradley) - właśnie bogato ilustrowana - przekonała mnie dopiero do fantasy.

Kalendarz Tolkienowski (wydany w ramach promocji pierwszego filmu Jacksona) też mi się podobał.
Feline pisze:Zwłaszcza obraz przedstawiający parowóz syberyjski, konstrukcję mechanicznie niemożliwą, ale zapewne posmodernistycznie efektowną...
Raczej steampunkowo ;-).
forum miłośników serialu „Star Trek”, gdzie ludzi zdolnych do używania mózgu po prostu nie ma - Przewodas

Awatar użytkownika
Feline
Kurdel
Posty: 756
Rejestracja: pt, 01 sie 2008 11:06

Re: Ilustracje....

Post autor: Feline » sob, 14 lut 2009 00:11

Q pisze: Raczej steampunkowo ;-).
A czy jest też dieselpunk? ;))

To by dopiero był kalendarz :P

Awatar użytkownika
Q
Pciuch
Posty: 1494
Rejestracja: wt, 25 lis 2008 18:01

Re: Ilustracje....

Post autor: Q » sob, 14 lut 2009 00:51

Feline pisze:A czy jest też dieselpunk? ;))
Jest. Tak jak i sandalpunk, clockpunk, cypher punk i rocketpunk.

(Swoją droga masz rację, że wyglądałoby to wszystko b. efektownie...

A'propos steampunku - uwielbiam oryginalne ilustracje do powieści J. Verne'a od czasu gdy w latach '80 "Świat Młodych" publikował ich reprodukcje.
forum miłośników serialu „Star Trek”, gdzie ludzi zdolnych do używania mózgu po prostu nie ma - Przewodas

ODPOWIEDZ