SF czy fantasy, oto jest pytanie

czyli odpowiednie miejsce dla bibliotekarzy, bibliofilów, moli książkowych i wszystkich tych nieżyciowych czytaczy

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
flamenco108
ZakuŻony Terminator
Posty: 2210
Rejestracja: śr, 29 mar 2006 00:01
Płeć: Mężczyzna

Post autor: flamenco108 » pn, 02 mar 2009 14:45

Q pisze: (Ale oczywiście to prawda, że jak fantastyka nie jest naukowa, i nie straszy, to jest fantasy. Taki na przykład Campbell, jeśli uznał tekst za niedostatecznie unaukowiony, odrzucał go z pogardliwym "to jest fantasy!", i wszyscy wiedzieli co jest co ;-).)
Jednakowoż Campbell już, Bogu dzięki, jak to mówią na Wschodzie, nie żyje, a czasy się poniekąd zmieniły, albowiem czas poniekąd upłynął. Czy jesteś w stanie sobie wyobrazić, że w czasach Campbella oddziaływanie psychologiczne na pacjenta (np. w szpitalu), typu okazywanie mu troski, stwarzanie miłej atmosfery, pocieszanie strapionych itp. uważane było za głęboko nienaukowe? Na takie zachowanie mógł sobie pozwolić wiejski lekarz, ale nie pan profesor! A zatem opowiadanie o medycynie przyszłości, dla której clou będzie właśnie praca z umysłem pacjenta, dziś czyste SF, w czasach Campbella byłoby fantasy?
Ta brzytwa, również tnie zbyt głęboko, przez co jest zwyczajnie nienaukowa.
Nondum lingua suum, dextra peregit opus.

Awatar użytkownika
Q
Pciuch
Posty: 1518
Rejestracja: wt, 25 lis 2008 18:01

Post autor: Q » pn, 02 mar 2009 15:10

flamenco108 pisze:Czy jesteś w stanie sobie wyobrazić, że w czasach Campbella oddziaływanie psychologiczne na pacjenta (np. w szpitalu), typu okazywanie mu troski, stwarzanie miłej atmosfery, pocieszanie strapionych itp. uważane było za głęboko nienaukowe? Na takie zachowanie mógł sobie pozwolić wiejski lekarz, ale nie pan profesor!
Campbella to ja przywolałem z sympatią, ale i z lekką ironią (bo wiem jakie bzdury umiał do druku przyjmować i propagować). A no to o czym piszesz wzięła oczywiście poprawkę Nowa Fala, która z jednej strony nam klasyczną SF rozmiękczyła i rozmyła (przez co takie kłopoty z definicjami dziś mamy :P), ale była jednak konieczna dla dojrzewania gatunku. Intelektualnego i literackiego.

Z tym, że jednak pozwolę sobie z uporem maniaka twierdzić, że SF ma być S, ale nie musi to być niewolnicze jak - w świetnych zresztą - opowiadaniach Clarke'a nadążanie tylko za aktualnym stanem naukowych ustaleń. Nie, to co robił Lem tworząc ew "Fiasku" całą wizję przyszłego rozwoju różnych dziedzin nauki jest czasem nawet cenniejsze, o ile - jak u Webera, z calym doń szacunkiem - nie służy pustemu naginaniu praw fizyki pod wygodę autora i czytelników.
forum miłośników serialu „Star Trek”, gdzie ludzi zdolnych do używania mózgu po prostu nie ma - Przewodas

ODPOWIEDZ