Adnotacje i folie

czyli odpowiednie miejsce dla bibliotekarzy, bibliofilów, moli książkowych i wszystkich tych nieżyciowych czytaczy

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Odys

Adnotacje i folie

Post autor: Odys » pt, 07 sie 2009 03:49

Czy jest jakiś rozumny powód dla którego książki nie są sprzedawane zapakowane w folię jak niektóre czasopisma?

Ewentualnie w widocznym miejscu, może na tylnej stronie okładki, można umieścić odpowiednią adnotację, nieco zmienioną wersję tego co Kazik Staszewski umieścił na jednej ze swoich płyt.

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14516
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » pt, 07 sie 2009 04:56

A co Kazik Staszewski zamieścił na jednej ze swoich płyt?

I czemu foliować? Zafoliowanie to koszty, które pójdą w cenę książki, co jest niedobre, bo książki są za drogie, jak głoszą obiegowe opinie. Prawdopodobnie zafoliowanie uniemożliwiłoby dostęp do zawartości, a zatem do sprawdzenia "towaru", który się kupuje - co zapewne też nie jest najlepszym pomysłem, bo stawianie barier tam, gdzie przepływ i tak nie jest zbyt szybki (hamują go ceny postrzegane jako wysokie choćby), byłoby chyba działaniem wbrew interesom wydawcy - mogłoby zniechęcić czytelników...

Nie wiem, która opcja jest prawdziwa. Ale z tego, co pamiętam, foliowane są głównie czasopisma, do których dołącza się gifty. Żeby kioskarze nie kradli...
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
savikol
Fargi
Posty: 407
Rejestracja: pn, 27 mar 2006 08:04

Post autor: savikol » pt, 07 sie 2009 07:27

Małgorzata pisze:A co Kazik Staszewski zamieścił na jednej ze swoich płyt?
Kazik pisze:Ta płyta to nie chleb, bez niej przeżyjesz. A jeśli kupiłeś ją od złodzieja to jesteś kutas i spierdalaj.
Nie dramatyzujmy. Książki nie są piracone jak muzyka, nie ma co robić niepotrzebnej szopy. Osobiście książki zapakowanej w folię, której nie mogę w księgarni przekartkować i sczytać z niej próbnie trochę literek, po prostu bym nie kupił.

Awatar użytkownika
Albiorix
Niegrzeszny Mag
Posty: 1768
Rejestracja: pn, 15 wrz 2008 14:44

Post autor: Albiorix » pt, 07 sie 2009 07:38

Mogłaby być znanego Ci autora albo ze znanej Ci serii i wtedy mógłbyś ją kupić na podstawie marki.

Ale książek się nie piraci raczej bo koszty domowego druku są podobne do kosztów książki, z introligatorem - większe, a domowo bindowana książka jest zwykle niewygodna w użyciu.
nie rozumiem was, jestem nieradioaktywny i nie może mnie zniszczyć ochrona wybrzeża.

Awatar użytkownika
savikol
Fargi
Posty: 407
Rejestracja: pn, 27 mar 2006 08:04

Post autor: savikol » pt, 07 sie 2009 08:51

Mogłaby być znanego Ci autora albo ze znanej Ci serii i wtedy mógłbyś ją kupić na podstawie marki.
Racja. Są autorzy, których dzieła biorę bez zastanowienia. Poza tym zadarza mi się kupować książki na podstawie recenzji, bez zaglądania.
Mimo to książka zapakowana w folię, wydaje mi się czymś nienaturalnym.

Awatar użytkownika
nosiwoda
Lord Ultor
Posty: 4541
Rejestracja: pn, 20 cze 2005 15:07
Płeć: Mężczyzna

Post autor: nosiwoda » pt, 07 sie 2009 09:05

Może wynika to z tego, że książka opakowana w folię byłaby po prostu produktem. A przed takim ujęciem książki bronimy się prawie wszyscy, nieprawdaż?
"Having sons means (among other things) that we can buy things "for" those sons that we might not purchase for ourselves" - Tycho z PA

Awatar użytkownika
Albiorix
Niegrzeszny Mag
Posty: 1768
Rejestracja: pn, 15 wrz 2008 14:44

Post autor: Albiorix » pt, 07 sie 2009 09:13

Myślę że ktoś przeprowadził odpowiednie badania i sprawdził czy pakowanie próżniowe lub dodatek konserwantów pomaga książce zachować świeżość. Można to zrobić porównując ile książek z lat 80tych, 50tych, z początku XX wieku i starszych zachowało świeżość i ma wciąż treść interesującą dla współczesnego czytelnika. Jak były konserwowane te którym się to udało? Może warto pakować je w puszki?

Swoją drogą widuję w Empiku książki w folii ale jest to rzadkość.

Edit: a kiedyś robiło się dodatkowe nakładane okładki. To było dobre bo zasadnicza okładka książki nie niszczyła się od spoconych łap czytelnika (czytuję regularnie w ciasnych i dusznych autobusach gdzie mimo najszczerszych chęci nie mam zawsze suchych rączek). To jest lepsze niż folia.
nie rozumiem was, jestem nieradioaktywny i nie może mnie zniszczyć ochrona wybrzeża.

Awatar użytkownika
nosiwoda
Lord Ultor
Posty: 4541
Rejestracja: pn, 20 cze 2005 15:07
Płeć: Mężczyzna

Post autor: nosiwoda » pt, 07 sie 2009 09:30

Od tego są obwoluty. Tzn. niekoniecznie, bo można stosować je odwrotnie - zdejmujesz obwolutę, szlajasz się po autobusach z książką, a jak skończysz czytać, nakładasz śliczną, czystą obwolutę i książka na półce wygląda miodziowo. Ja tak robię. Zwłaszcza że z obwoluty ksiązka się lubi wysmyknąć i jest problem.
"Having sons means (among other things) that we can buy things "for" those sons that we might not purchase for ourselves" - Tycho z PA

Awatar użytkownika
Ebola
Straszny Wirus
Posty: 12009
Rejestracja: czw, 07 lip 2005 18:35
Płeć: Nie znam

Post autor: Ebola » pt, 07 sie 2009 10:18

Odysie, coś mi dzisiaj wpadasz w oko. ;)

Czasopisma są foliowane, wtedy kiedy są tam gratisy, np. filmy, superhiperzajebiaszcza torba na plażę itp. a nie dlatego, żeby nikt łapami nie dotykał czy nie wyczytał za darmo treści.
Coś ten temat mocno wydumany. :/
Jedz szczaw i mirabelki, a będziesz, bracie, wielki!
FORUM FAHRENHEITA KOREĄ PÓŁNOCNĄ POLSKIEJ FANTASTYKI! (Przewodas)
Wzrúsz Wirúsa!

Awatar użytkownika
Marcin Robert
Niegrzeszny Mag
Posty: 1737
Rejestracja: pt, 20 lip 2007 16:26
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Marcin Robert » pt, 07 sie 2009 11:29

Nieraz widziałem książki - chociaż przykładów w tej chwili nie jestem w stanie podać - w których były rozmaite błędy: niezadrukowane strony, czy też wydrukowane do góry nogami, ślady fatalnej korekty itp. Książek z błędami, choćby firmowane były przez najlepszych autorów, nie mam zamiaru kupować, a ponadto sądzę, że przed zakupem mam prawo sprawdzić jakość towaru. Foliowanie to uniemożliwia.

Awatar użytkownika
eses
Psztymulec
Posty: 984
Rejestracja: sob, 01 paź 2005 19:59

Post autor: eses » pt, 07 sie 2009 11:52

Uwaga, wypowiada się człowiek z czteroletnim doświadczeniem pracy w księgarni, choć nawet to nie daje mi prawa do uogólnień ;)

Zdziwilibyście się, ile książek foliują we własnym zakresie pracownicy księgarni, ewentualnie na polecenie kierownictwa, po to, żeby się po prostu nie niszczyły. Jeśli jakiś ładny album, stojący na honorowym miejscu sklepu, przeglądnie - choćby z ciekawości - około 40 osób i za każdym razem będzie to ten sam egzemplarz, to zgadnijcie, w jakim ta książka będzie stanie? Ktoś niechcący zagnie róg, ktoś będzie miał spocone palce, ktoś tak szybko przewróci stronę, że rozedrze kartkę i w tym momencie album za - załóżmy - 80 zł nie pójdzie za 80 zł, bo jest uszkodzony.

Najczęściej foliowałem właśnie albo albumy, albo książki w obwolucie, bo zdarzało się, że klient wyciągając zwyczajną nawet książkę z półki chwytał nie za książkę, tylko za fragment obwoluty na górze grzbietu, a potem się dziwił, że mu się ten kolorowy papierek tak paskudnie podarł...

Czasami książki przychodzą też zafoliowane z hurtowni, z jeszcze bardziej prozaicznego powodu - żeby się biedactwa nie kurzyły, bo leżeć gdzieś muszą, a hurtownia to nie piękny sklepik z czyściutkimi regałami i klimatyzacją, tylko barak, gdzie książki leżą w stertach na stołach, albo w nierozpakowanych pudłach...

Pewnie, że klient ma prawo do obejrzenia książki przed jej kupieniem. Najbardziej tylko szlag mnie trafiał, jeśli przychodził klient, ściągał pracowicie założoną przeze mnie folię, wyoglądał uważnie egzemplarz, po czym z radosnym uśmiechem podchodził do kasy i pytał: macie może Państwo drugi, tylko zafoliowany? Bo ja chcę nieużywany...
BB + PnL = 66,6%...
I więcej w formie książki nie będzie ;)

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19179
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » pt, 07 sie 2009 14:50

Ebola pisze:Odysie, coś mi dzisiaj wpadasz w oko. ;)

Czasopisma są foliowane, wtedy kiedy są tam gratisy
Aczkolwiek bynajmniej nie zawsze, jak mawiał dr Julian P. Widziałem zafoliowane, a bez gratisów, bonusów i inszych takich.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
nimfa bagienna
Demon szybkości
Posty: 5716
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 11:40
Płeć: Nie znam

Post autor: nimfa bagienna » pt, 07 sie 2009 14:53

W środku były gołe panienki?
Tłumaczenie niechlujstwa językowego dysleksją jest jak szpanowanie małym fiutkiem.

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19179
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » pt, 07 sie 2009 15:32

Przenikanie wzrokiem ścian, a nawet papieru, nie jest moja specjalnością. Prosiłem kiedyś Harry'ego P. o jakieś zaklęcie na tę okoliczność, ale mi nabluzgał od mugoli i poszedł w ^~`*!*.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
Hitokiri
Nexus 6
Posty: 3318
Rejestracja: ndz, 16 kwie 2006 15:59
Płeć: Kobieta

Post autor: Hitokiri » pt, 07 sie 2009 15:40

Jeśli dobrze pamiętam to kiedyś widziałam zafoliowaną książkę Piekary "Przenajświętszą Rzeczpospolitą". Taka kontrowersyjna książka - tak słyszałam - więc, chciałam sprawdzić co jest w środku. I lipa, nie dało się ;/
eses pisze:Najbardziej tylko szlag mnie trafiał, jeśli przychodził klient, ściągał pracowicie założoną przeze mnie folię, wyoglądał uważnie egzemplarz, po czym z radosnym uśmiechem podchodził do kasy i pytał: macie może Państwo drugi, tylko zafoliowany? Bo ja chcę nieużywany...
W Kerfurze było to samo - wpada gość, rozwala pudełko, żeby zobaczyć co jest w środku, a potem bierze nowe. Ludzie w sklepach (jakichkolwiek) są po prostu okropni ;/ Ale klient nasz pan, tiaaa...

No, ale wracając do tematu, mnie osobiście zafoliowane książki zniechęcają. Ja lubię sobie przeczytać kilka stron, obejrzeć obrazki (np. w książkach FS :)) i ogólnie zobaczyć co jest w środku. Jak już mam wydać te trzy dychy na książkę, zamiast na flachę czy grama, to wolę być pewna zakupu :P Bo u mnie rzadko zdarza się brać coś w ciemno, bardzo rzadko.
"Ale my nie będziemy teraz rozstrzygać, kto pracuje w burdelu, a kto na budowie"
"Ania, warzywa cię szukały!"

Wzrúsz Wirusa! Podarúj mú "ú" z kreską!

ODPOWIEDZ