"Nawiedziny" - nasze wrażenia

czyli odpowiednie miejsce dla bibliotekarzy, bibliofilów, moli książkowych i wszystkich tych nieżyciowych czytaczy

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Tequilla
Sepulka
Posty: 91
Rejestracja: czw, 18 sie 2005 18:44

Post autor: Tequilla » czw, 03 gru 2009 09:33

Faktycznie. Zapomniałem :)

Awatar użytkownika
emigrant
Pćma
Posty: 224
Rejestracja: wt, 11 lis 2008 20:26

Post autor: emigrant » pt, 04 gru 2009 21:35

Obserwuję ten wątek od początku i, powiem szczerze, nie mogę wyjść ze zdziwienia. Jaką tu mamy sytuację? Ano trzynastka forumowiczów napisała opowiadania, które zostały zebrane w antologię. Nie wiem czy dla wszystkich, ale z pewnością dla części z nich był to debiut. Wydawać by się mogło, że temat aż się będzie grzał od pytań dotyczących poszczególnych opowiadań, ich form narracji, konstrukcji poszczególnych scen, odpowiedzi, sprzeczek, rozkładania scen na czynniki pierwsze, itd. Ja osobiście mam takich pytań tuziny.

A co my tu mamy? Ano, pierwsze kilka stron to sensacyjne informacje do kogo już doszedł darmowy egzemplarz, a do kogo nie. Fascynujące. Potem jest wrzuconych kilka recenzji przy czym negatywnej się tak dostało jak kibicowi Gwardii Koszalin w Słupsku w latach 70-tych. Acha, byłbym zapomniał, jest jeszcze fascynująca dyskusja dotycząca okładki w klimatach czy ta pani jest ładna czy nie... Nieźle jak na warsztaty literackie.

O ostatnich postach w tym temacie (czyli antologii forumowiczów F.) lepiej litościwie nie wspominać.
Indianin uzbrojony był w uk i tą mahawkę.

Awatar użytkownika
Ebola
Straszny Wirus
Posty: 12009
Rejestracja: czw, 07 lip 2005 18:35
Płeć: Nie znam

Post autor: Ebola » pt, 04 gru 2009 21:43

emigrant pisze:Wydawać by się mogło, że temat aż się będzie grzał od pytań dotyczących poszczególnych opowiadań, ich form narracji, konstrukcji poszczególnych scen, odpowiedzi, sprzeczek, rozkładania scen na czynniki pierwsze, itd. Ja osobiście mam takich pytań tuziny.
To na co czekasz?
Jedz szczaw i mirabelki, a będziesz, bracie, wielki!
FORUM FAHRENHEITA KOREĄ PÓŁNOCNĄ POLSKIEJ FANTASTYKI! (Przewodas)
Wzrúsz Wirúsa!

Awatar użytkownika
emigrant
Pćma
Posty: 224
Rejestracja: wt, 11 lis 2008 20:26

Post autor: emigrant » pt, 04 gru 2009 21:53

Proszę bardzo. Na początek mam pytanie do autorów jak urodził się u nich pomysł na opowiadanie. Do Krzysztofa Baranowskiego natomiast pytanko: co zadecydowało, że wybrał dość nietypowy rodzaj narracji( konstrukcji) swego opowiadania.
Tyle na początek.
Indianin uzbrojony był w uk i tą mahawkę.

Awatar użytkownika
nimfa bagienna
Demon szybkości
Posty: 5716
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 11:40
Płeć: Nie znam

Post autor: nimfa bagienna » sob, 05 gru 2009 10:53

emigrant pisze: (...) przy czym negatywnej się tak dostało jak kibicowi Gwardii Koszalin w Słupsku w latach 70-tych.
Emigrancie, to nie recenzji się dostało. Recenzja jak recenzja. Dostało się apriorycznemu założeniu jej autora, które uczynił, spojrzawszy na tytuł: tytuł brzmi Nawiedziny, ergo będzie to antologia opowiadań grozy. Nie była to antologia opowiadań grozy, więc autor był rozczarowany i orzekł, że zbiór jest do kitu, bo grozy w nim jest niewiele. I ze swojego punktu widzenia miał rację, bo tej grozy za wiele w antologii nie uświadczysz.

Posłużę się analogią. Załóżmy, że uwielbiam romanse. I oto w ręce moje białe trafia książka pt. W ognistym uścisku. Zabieram się do niej z przekonaniem, że w środku będą dzieje porywającego uczucia hrabiego Rajmunda i hrabianki Weroniki. Czytam, czytam, czytam...
I szlag mnie trafia jaśnisty, bo to są memuary emerytowanego strażaka, który opisuje swoje 30 lat walki z pożarami. A kwestii romansu poświęcone jest niewiele miejsca, bo nasz dzielny fojerman w życiu przeżył tylko jeden romans. Małżeński. Jestem wkurzona, bo tyle sobie obiecywałam po tym tytule. Ognisty uścisk kojarzył mi się jednoznacznie.

Autorzy nie mieli tak wąsko ukierunkowanych skojarzeń (groza) jak autor tej recenzji. Spojrzeli szerzej. W nawiedzonym domu znalazło się miejsce na humor, przypowieść, postapo, a nawet antyutopię. I bardzo dobrze. Bo na każdą rzecz można patrzeć z wielu stron. Z każdej zobaczy się coś innego. I o to właśnie chodzi.
Takie jest moje zdanie i ja się z nim zgadzam;)
Tłumaczenie niechlujstwa językowego dysleksją jest jak szpanowanie małym fiutkiem.

Awatar użytkownika
Montserrat
Szczurka z naszego podwórka
Posty: 1923
Rejestracja: ndz, 17 gru 2006 11:43

Post autor: Montserrat » sob, 05 gru 2009 12:25

emigrant pisze:Wydawać by się mogło, że temat aż się będzie grzał od pytań dotyczących poszczególnych opowiadań, ich form narracji, konstrukcji poszczególnych scen, odpowiedzi, sprzeczek, rozkładania scen na czynniki pierwsze, itd. Ja osobiście mam takich pytań tuziny.
Co jak co, ale trochę mi głupio dopytywać się o reakcje na moje opowiadanie. Mamy się domagać recenzji? Trochę to bezsensu, IMHO. Czekamy na recenzje, bardzo miło, jeśli ktoś się wypowie na temat danego opowiadania i tyle. Przynajmniej u mnie tak to wygląda. Nie rozumiem krytyki i przekąsu zarówno pod naszym adresem (czemu nie wypowiadamy się na temat naszych opowiadań) jak i czytelników. Czy naprawdę każdy musi mieć czas na przeczytanie antologii, a jeśli już przeczytał - na napisanie dłuższej wypowiedzi na jej temat?
Co do pytań - myślę, że nikt z nas nie będzie miał nic przeciwko nim.
"After all, he said to himself, it's probably only insomnia. Many must have it."

Awatar użytkownika
Baranek
Mamun
Posty: 183
Rejestracja: śr, 10 sie 2005 18:16

Post autor: Baranek » sob, 05 gru 2009 12:30

emigrant pisze:Do Krzysztofa Baranowskiego natomiast pytanko: co zadecydowało, że wybrał dość nietypowy rodzaj narracji( konstrukcji) swego opowiadania.
Samo wyszło. Najpierw napisałem "Zamek w Rynie" [który się nie załapał do antologii] potem "Leśniczówkę 'Zadupie'". I miałem pomysły na jeszcze kilka opowiadań pod wspólnym tytułem "Mazurskie opowieści". Zasada miała być taka - różne osoby, snują opowieści przed autorem. Był taki cykl nowelek filmowych. To się chyba nazywało: "Opowieści niesamowite". Autora Kazimierz Rudzki grał.
Ale jak zacząłem pisać "Leśniczówkę", to do monologu głównego bohatera zaczęły się wtrącać inne postacie i tak jakoś wyszło.
Często tak mam. Efekt finalny jest zupełnie inny od zamierzonego.

Awatar użytkownika
savikol
Fargi
Posty: 407
Rejestracja: pn, 27 mar 2006 08:04

Post autor: savikol » sob, 05 gru 2009 12:45

nimfa bagienna pisze: Takie jest moje zdanie i ja się z nim zgadzam;)
Ja też się z tobą zgadzam, Nimfo! Nie jesteś osamotniona w zgadzaniu się ze sobą.

Wracając jednak do rzeczy, to ja mogę spróbować odpowiedzieć Emigrantowi:
Na początek mam pytanie do autorów jak urodził się u nich pomysł na opowiadanie.
Krótko - nie pamiętam. Tekst powstał chyba ze trzy lata temu i pojęcia nie mam co mi wtedy po łbie chodziło, że akurat tak zinterpretowałem temat.
Tak, czy inaczej przy pisaniu na zadany temat, gdy nie jest narzucona konkretna konwencja (czyli gdy nie ma jasno sprecyzowane, że to ma być np. horror o duchach w starym zamczysku, czy romans gejowski o zakochanych elfach) można zastosować dwie taktyki – potraktować temat dosłownie lub luźno. W pierwszym wypadku, pisząc na temat „Nawiedzony dom” można było oprzeć się na oczywistych skojarzeniach – duchy, groza, tajemniczy, stary budynek, gotycki horror, duchy, duchy i jeszcze raz duchy. Po czym napisać opowiadanie grozy o nawiedzonym domu. Proste, ale gdzie tu zabawa? Ja osobiście wolałem zastosować drugą taktykę i potraktować temat luźno, ugryźć go jakoś przewrotnie i napisać coś nieoczywistego, ale jednocześnie wypełnić temat. Wyszło co wyszło.
Czasem jednak zdarza mi się traktować temat dosłownie, np. w fabrycznej antologii „Jeszcze nie zginęła”. Temat został podany, jak zwykle, bez dokładnego precyzowania – Jeszcze nie zginęła. Pierwsze skojarzenia – to oczywiście słowa hymnu, czyli traktując temat dosłownie wypada napisać opowiadanie fantastyczno-patriotyczne. Nie mogłem się oprzeć, zrezygnowałem z kombinowania i odwracania kota ogonem, napisałem tekst ściśle trzymający się tego oczywistego skojarzenia. Podobno niektórzy autorzy podeszli do tematu luźno i popłynęli wyobraźnią w zupełnie innym kierunku. Jestem cholernie ciekaw efektów, patrząc w zapowiedzi już w styczniu pierwszy tom, więc się zobaczy.

Osobiście bardzo lubię pisać na zadane tematy, fajna zabawa i można popisać sobie na tematy, których z własnej inicjatywy bym się nie tknął, bo nie przyszłoby mi to do głowy.

Awatar użytkownika
emigrant
Pćma
Posty: 224
Rejestracja: wt, 11 lis 2008 20:26

Post autor: emigrant » sob, 05 gru 2009 21:49

Za odpowiedzi dziękuję.

Faktycznie mój "przekąs" był raczej skierowany nie do autorów ale do reszty forumowiczów i czcigodnych Wirusów-Moderatorów ( jak nie oni rozruszają dyskusję, to kto?). Tego zresztą dalej nie rozumiem: Antologia można powiedzieć "własna" Fahrenheita a tu nikt nie ma żadnych pytań, żadnych zdziwień, wątpliwości, narzekań... A przecież jest tu od groma osób, które są przed debiutem i za takowy daliby się pokroić (prawie), łącznie ze mną. A tu nic, cisza... No, dobra, kiedyś się pewnie wyjaśni.
Tymczasem:
Na początek Savikolowi: Gratulacje. Uważam Twoje opowiadanie za jedno z najlepszych w zbiorze. Chyba nawet za najlepsze, choć jest parę tuz za nim. Tym bardziej, że wziąłeś na warsztat dość oklepany temat (izolowane miasto, za murami którego podobno nie ma życia i przygody buntownika, który nie bardzo chce w to uwierzyć), z którego zdawałoby się nie można już nic nic wycisnąć, a tu proszę bardzo: nowe, oryginalne podejście nietuzinkowa para bohaterów. Już pierwsza scena z odmową ślubu chwyta za łeb i pakuje czytelnika w klimat. Jeszcze raz: gratulacje.
Indianin uzbrojony był w uk i tą mahawkę.

Awatar użytkownika
Navajero
Klapaucjusz
Posty: 2483
Rejestracja: pn, 04 lip 2005 15:02

Post autor: Navajero » ndz, 06 gru 2009 13:12

savikol pisze:Jestem cholernie ciekaw efektów, patrząc w zapowiedzi już w styczniu pierwszy tom, więc się zobaczy.
Ja też jestem ciekawy, ale pierwszy tom to chyba właśnie teksty podobne do Twojego. Drugi - to dosłowne potraktowanie tematu. Ja się trochę rozkraczyłem pomiędzy, ale widzę, że po namyśle wrzucono mnie do pierwszego :)
"Panie, ten kto chce zarabiać na chleb pisząc książki, musi być pewny siebie jak książę, przebiegły jak dworzanin i odważny jak włamywacz."
dr Samuel Johnson

Awatar użytkownika
Tequilla
Sepulka
Posty: 91
Rejestracja: czw, 18 sie 2005 18:44

Post autor: Tequilla » pn, 07 gru 2009 09:15

emigrant pisze:Proszę bardzo. Na początek mam pytanie do autorów jak urodził się u nich pomysł na opowiadanie.
Podobnie, jak savikol nie za bardzo pamiętam, bo było to ponad dwa lata temu. Zapewne, jak to zawsze, najpierw powstał jakiś niejasny pomysł, a całość wyklarowała się w trakcie pisania. Rzadko mam od razu wszystko poukładana od A do Z, najczęściej nie wiem po prostu pewnych rzeczy, one przychodzą już podczas tworzenia tekstu, co z jednej strony jest może mało profesjonalne, ale z drugiej bardzo fajne, bo ma się wrażenie, że tekst żyje własnym życiem i pisanie danej historii jest nie tyle wymyślaniem, co odkrywaniem. W tym przypadku chyba też trochę tak było.

Radek

Post autor: Radek » pn, 07 gru 2009 09:33

emigrant pisze:Proszę bardzo. Na początek mam pytanie do autorów jak urodził się u nich pomysł na opowiadanie.
Proste. Było się na kilku imprezach w akademiku i jakoś tak... pomysł sam przyszedł:>

Awatar użytkownika
Czarownica
ZakuŻony Terminator
Posty: 1495
Rejestracja: pn, 14 sie 2006 20:48

Post autor: Czarownica » pn, 07 gru 2009 10:35

W przypadku Shade'a fabuła oparta została na wydarzeniach, których byłam świadkiem, potem musiałam tylko zrobić z tego fantastykę :)
<gollum bunny mode on> Świeże mięsssko, hyhyhyhy... Dopsie, dopsie... >:-] Tak, tak, trzeba pisssać, wysssyłać, tak, tak, trzeba, rozwijać sssię, tak, tak... Bałdzo dopsssie, ssskarby, dopsssie... <gollum bunny mode off> - by Harna

Awatar użytkownika
Ebola
Straszny Wirus
Posty: 12009
Rejestracja: czw, 07 lip 2005 18:35
Płeć: Nie znam

Post autor: Ebola » pn, 07 gru 2009 12:07

emigrant pisze:Za odpowiedzi dziękuję.

Faktycznie mój "przekąs" był raczej skierowany nie do autorów ale do reszty forumowiczów i czcigodnych Wirusów-Moderatorów ( jak nie oni rozruszają dyskusję, to kto?). Tego zresztą dalej nie rozumiem: Antologia można powiedzieć "własna" Fahrenheita a tu nikt nie ma żadnych pytań, żadnych zdziwień, wątpliwości, narzekań... A przecież jest tu od groma osób, które są przed debiutem i za takowy daliby się pokroić (prawie), łącznie ze mną. A tu nic, cisza... No, dobra, kiedyś się pewnie wyjaśni.
Sorry, emigrancie, ale przecież w sygnaturce wyraźnie uprzedzam, że na mnie liczyć nie należy :P
A, co do użyszkodników, najpierw musieliby książkę przeczytać, czyli wydać na nią kasę, którą mają, albo nie mają. Może dostaną/zażyczą sobie pod choinkę/kupią za kasę, którą dostaną pod choinkę/zostanie im po świętach (sylwestrze)? Może później, a może wcale. Może ją od kogoś/w bibliotece pożyczą, pod warunkiem, że ktoś/biblioteka będzie tytuł posiadać.
Przy rejestracji na FF nie ma opcji: Zobowiązuję się kupować każdą antologię fahrenheitową. Myślisz, że to błąd?
Jedz szczaw i mirabelki, a będziesz, bracie, wielki!
FORUM FAHRENHEITA KOREĄ PÓŁNOCNĄ POLSKIEJ FANTASTYKI! (Przewodas)
Wzrúsz Wirúsa!

Awatar użytkownika
Montserrat
Szczurka z naszego podwórka
Posty: 1923
Rejestracja: ndz, 17 gru 2006 11:43

Post autor: Montserrat » pn, 07 gru 2009 13:52

Co do mojego pomysłu na opowiadanie: siedziałam sobie na próbie i było coś na temat szeptania. I tyla. A potem w autobusie widziałam faceta, który zajadał czereśnie. Reszta jakoś się sama dorobiła :)
"After all, he said to himself, it's probably only insomnia. Many must have it."

ODPOWIEDZ