City1. Antologia pl opowiadań grozy

czyli odpowiednie miejsce dla bibliotekarzy, bibliofilów, moli książkowych i wszystkich tych nieżyciowych czytaczy

Moderator: RedAktorzy

Awatar użytkownika
Gesualdo
Niegrzeszny Mag
Posty: 1752
Rejestracja: pn, 01 wrz 2008 14:45

Post autor: Gesualdo » pn, 01 lut 2010 23:33

in_ka pisze:
Gesualdo pisze:(...)Opowiadanie spełniło swoją rolę(...)
Że pojawiło się nazwisko autora? To za mało.
Ja tego nie sugerowałem.
Rozumiem, że brak odpowiedzi z Twojej strony oznacza odpowiedź negatywną.
"Jestem kompozytorem i coś pewnie chciałem, ale już zapomniałem."

Awatar użytkownika
Ika
Oko
Posty: 4256
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 11:26

Post autor: Ika » wt, 02 lut 2010 22:07

nosiwoda pisze:O, Ty też? Tylko że u mnie pewnie skończy się na chęci.
Ja czuję opór przed czytaniem w czasie wolnym. Może dlatego, że mam tak mało tego czasu wolnego? A i tak jest wypełniony czytaniem w jakiejś części. Ale położyłam sobie antologie na biurku. Co jest na plus. Niestety poczytałam, że w antologii jest tekst Kaina i już mi się chce mniej do niej zaglądać...
Im mniej zębów tym większa swoboda języka

Awatar użytkownika
Gesualdo
Niegrzeszny Mag
Posty: 1752
Rejestracja: pn, 01 wrz 2008 14:45

Post autor: Gesualdo » wt, 02 lut 2010 22:20

Wielkim plusem każdej antologii jest to, że nie trzeba czytać od deski do deski.
A tak z ciekawośći, można spytać o powód awersji do tekstów Kaina?

Ika pisze:Ale położyłam sobie antologie na biurku.
W jakiejś polskiej komedii bohater tłumaczył się podobnie: "Położyłem na biurku, żeby nie zapomnieć, i zapomniałem." ;)
"Jestem kompozytorem i coś pewnie chciałem, ale już zapomniałem."

Awatar użytkownika
Rheged
Stalker
Posty: 1886
Rejestracja: pt, 16 wrz 2005 14:35

Post autor: Rheged » wt, 02 lut 2010 22:23

in_ka pisze:
Rheged pisze:Wnioskuję, że jesteś dojrzałą czytelniczką i balansowanie na krawędzi przez autora odbierasz jako gest odwagi, nad którym trzeba się pochylić.
Rheged pisze:(...)Specjalnie ubrałem swoją wypowiedź w formie pytań, nie zaś sugestii(...)
Pierwszy cytat to wyraźna sugestia :)
Skądże, to po prostu wniosek z lektury Twoich wypowiedzi. Choć prawda - dość apodyktyczny.
Emil 'Rheged' Strzeszewski
Pipe of the rising sun, Sympathy for the pipe
Pipe of the storm, Born to be pipe

Awatar użytkownika
Ika
Oko
Posty: 4256
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 11:26

Post autor: Ika » śr, 03 lut 2010 01:20

Gesualdo pisze: A tak z ciekawośći, można spytać o powód awersji do tekstów Kaina?
Bo są niestrawne, dla mnie jako dla czytelnika. Absolutny przerost formy nad treścią. Piętrowe, dziwaczne porównania, które nic do tekstu nie wnoszą, nawet klimatu nie tworzą, bo są tylko pustymi popisami Autora. To takie piruety dla piruetów. I takie też są tych popisów efekta :). Styl jest chaotyczny. Braki warsztatowe kłują mnie w oczy. Całość nie przekonuje.
Zasadniczo po lekturze miałam wrażenie, że Autor krzyczy do czytelnika: widziałeś jak wymyśliłem?! Widziałeś?! Tydzień byś siedział i byś nie wymyślił! No i kto tu rządzi?! Kto?!
A ja chcę, żeby mnie historia uwiodła, oczarowała, niestety: Kain najlepiej oczarowuje sam siebie.
Jest to typowy przykład owczego pędu wśród czynników wydawniczych :)
Takie je moje czytelnicze zdanie. O!
Muszę jednakowoż przyznać, że ono niekoniecznie jest jedynym słusznym. Bo Kaina od dawna nie tykam. Może on się nauczył?
Jak tam, Gesualdo, mam czytać?
Im mniej zębów tym większa swoboda języka

Awatar użytkownika
xan4
Sepulka
Posty: 81
Rejestracja: pt, 24 lip 2009 15:34

Post autor: xan4 » śr, 03 lut 2010 08:58

Kaina - niekoniecznie. Jest kilka o wiele lepszych tekstów w tej średniej antologii.
Tatuś Muminków

Awatar użytkownika
Gesualdo
Niegrzeszny Mag
Posty: 1752
Rejestracja: pn, 01 wrz 2008 14:45

Post autor: Gesualdo » śr, 03 lut 2010 09:32

Ika pisze: Jak tam, Gesualdo, mam czytać?
Szczerze mówiąc, nie czytałem za dużo Kaina, więc trudno mi się wypowiadać na temat rudymentarnych cech konstytutywnych jego stylu;). Jeśli zaś chodzi o to, czy czytać to konkretne opowiadanie? To Twój wolny czas, i nie śmiałbym nim dysponować.
Właściwie, to – jako bezpośrednio zaangażowany – nie powinienem się w ogóle wypowiadać o tej antologii. Szczerze mówiąc, nie przypuszczałem, że zostanę wywołany do tablicy w sprawie Małeckiego, ale to już wina mojego długiego ozora.
W każdym razie opinii fachowca jestem zawsze ciekaw, stąd moje pytania.
"Jestem kompozytorem i coś pewnie chciałem, ale już zapomniałem."

Awatar użytkownika
nosiwoda
Lord Ultor
Posty: 4541
Rejestracja: pn, 20 cze 2005 15:07
Płeć: Mężczyzna

Post autor: nosiwoda » śr, 03 lut 2010 09:57

Ika pisze: widziałeś jak wymyśliłem?! Widziałeś?! Tydzień byś siedział i byś nie wymyślił! No i kto tu rządzi?! Kto?!
O, też oglądałaś ostatnio "Madagaskar"? Król Julian rządzi, ot, kto rządzi. I ma gekona na koronie.

U mnie to kwestia priorytetów. Mam mnóstwo zaległych lektur, nie mam pieniędzy do wydania ot, tak, no i groza jest dla mnie najmniej ciekawym z triady podgatunków fantastyki. Więc antologia polskich opowiadań grozy to na liście sprawunków dość daleko się sytuuje.
Aha, no i muszę myśleć o kwestiach praktycznych - gdzie ja taki niecodzienny format ustawię? :)
"Having sons means (among other things) that we can buy things "for" those sons that we might not purchase for ourselves" - Tycho z PA

Awatar użytkownika
Gesualdo
Niegrzeszny Mag
Posty: 1752
Rejestracja: pn, 01 wrz 2008 14:45

Post autor: Gesualdo » śr, 03 lut 2010 10:00

nosiwoda pisze: Aha, no i muszę myśleć o kwestiach praktycznych - gdzie ja taki niecodzienny format ustawię? :)
W gablocie za pancerną szybą?
"Jestem kompozytorem i coś pewnie chciałem, ale już zapomniałem."

Awatar użytkownika
nosiwoda
Lord Ultor
Posty: 4541
Rejestracja: pn, 20 cze 2005 15:07
Płeć: Mężczyzna

Post autor: nosiwoda » śr, 03 lut 2010 10:01

Kup mi regał z takową gablotą, a potem mieszkanie, żeby go tam ustawić. Wtedy ja się szarpnę i antologię kupię :)
"Having sons means (among other things) that we can buy things "for" those sons that we might not purchase for ourselves" - Tycho z PA

Awatar użytkownika
Gesualdo
Niegrzeszny Mag
Posty: 1752
Rejestracja: pn, 01 wrz 2008 14:45

Post autor: Gesualdo » śr, 03 lut 2010 10:13

Ta, jaaasne, już biegnę! O takiego wała… <milknie, drapie się po głowie, wyciąga z szuflady umowę i zaczyna czytać>

Yyy… ekhem… no… ten tego… może być kawalerka, i… no, ta szyba, żeby tak troszeczkę mniej kuloodporna? Wiesz, żona, trójka dzieci, kredyty…
<odchodzi, klnąc pod nosem i mrucząc coś o drobnym druku>
"Jestem kompozytorem i coś pewnie chciałem, ale już zapomniałem."

Awatar użytkownika
nosiwoda
Lord Ultor
Posty: 4541
Rejestracja: pn, 20 cze 2005 15:07
Płeć: Mężczyzna

Post autor: nosiwoda » śr, 03 lut 2010 10:48

Może być kawalerka. Yay, będę miał garsonierę do czytania!
(już umykam)
"Having sons means (among other things) that we can buy things "for" those sons that we might not purchase for ourselves" - Tycho z PA

Awatar użytkownika
in_ka
Fargi
Posty: 444
Rejestracja: ndz, 25 mar 2007 22:26

Post autor: in_ka » śr, 03 lut 2010 12:18

Rheged pisze:(...) to po prostu wniosek z lektury Twoich wypowiedzi. (...)
Czy zechciałbyś może podać która z moich wypowiedzi w tym temacie upoważniła Cię do tego wniosku?

Kuba M.
Sepulka
Posty: 11
Rejestracja: wt, 02 lut 2010 12:00

Post autor: Kuba M. » śr, 03 lut 2010 12:30

Witam wszystkich. Płuca w płomieniach rzeczywiście są obrzydliwe, ale nie o tę obrzydliwość w opowiadaniu chodzi. Mam nadzieję, że po lekturze tekstu czuć, że sedno historii znajduje się gdzie indziej - jesli nie, znaczy że dałem ciała.
Pozdrawiam
Kuba

Awatar użytkownika
in_ka
Fargi
Posty: 444
Rejestracja: ndz, 25 mar 2007 22:26

Post autor: in_ka » śr, 03 lut 2010 12:42

Ze stony internetowej JM:

"Ukazała się właśnie antologia grozy wydawnictwa Forma. Książka jest gruba, kwadratowa, kosztuje cztery dychy i na półce wystaje jak zęby z ust Steve’a Buscemi.
W środku (książki, nie paszczy aktora) wydrukowana jest najbardziej obrzydliwa historia, jaką przyszło mi do tej pory napisać.

Płuca w płomieniach opowiadają o ciężarnej kobiecie, która, wrzucona do rzeki, zaczyna w przedśmiertnych flashbackach przypominać sobie, jak doszło do tego, że tonie z dzieckiem w brzuchu. Starałem się, żeby chociaż – w opozycji do ohydnej fabuły – na poziomie słowa/zdania rzecz była jak najładniejsza."

ODPOWIEDZ