O babolach słów parę

czyli odpowiednie miejsce dla bibliotekarzy, bibliofilów, moli książkowych i wszystkich tych nieżyciowych czytaczy

Moderator: RedAktorzy

Awatar użytkownika
hundzia
Złomek forumowy
Posty: 4053
Rejestracja: pt, 28 mar 2008 23:03
Płeć: Kobieta

Post autor: hundzia » wt, 12 kwie 2011 19:44

I u Koontza zdarza się dość często wyłapać babole. Z "Inwazji" pamiętam jak nic, że wszystko działo się w absolutnej ciszy. I tylko słychać było pisk kółek na drewnianej, skrzypiącej pod podeszwami podłodze, a wszystko to w towarzystwie pohukiwania sów i obijających się o latarnię ciem.
Wzrúsz Wirúsa!
Wł%aś)&nie cz.yszc/.zę kl]a1!wia;túr*ę

Awatar użytkownika
Achika
Ośmioł
Posty: 609
Rejestracja: pt, 22 sie 2008 09:23

Post autor: Achika » czw, 21 kwie 2011 22:29

Właśnie sobie po raz n-ty odświeżyłam "Krzyżowców" i zauważyłam, że wymieniając zapasy w spichrzach któregoś zdobywanego miasta autorka wymieniła kukurydzę, co w XI wieku żadną miarą zdarzyć się nie mogło. Widać zdarza się i największym.
Było pokolenie X, teraz jest pokolenie Ctrl + X.

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19211
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » czw, 21 kwie 2011 22:40

Ech, bodaj Mika Waltari kazał Rzymianom walczyć (nie pamiętam z kim) w polu kukurydzy właśnie. Tylko ziemniaków brakowało.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
nosiwoda
Lord Ultor
Posty: 4541
Rejestracja: pn, 20 cze 2005 15:07
Płeć: Mężczyzna

Post autor: nosiwoda » czw, 21 kwie 2011 23:36

Dobrze, że centurionowie (centurioni?) nie palili w tym czasie cygar.
"Having sons means (among other things) that we can buy things "for" those sons that we might not purchase for ourselves" - Tycho z PA

Awatar użytkownika
Radioaktywny
Niegrzeszny Mag
Posty: 1706
Rejestracja: pn, 16 lip 2007 22:51

Post autor: Radioaktywny » pt, 22 kwie 2011 00:50

Narsil pisze:Kwestia zmartwychwstającego Glorfindela u J.R.R Tolkiena. Albo chociażby sytuacja, gdy fajerwerkowy smok na urodzinowym przyjęciu Bilba mknie "niby pociąg pospieszny" - IMO to się Mistrzowi wypsnęło raczej nieumyślnie. Ale tu już dochodzimy do kwestii w rodzaju "czy bohater książki fantasy może zachować stoicki spokój, chociaż stoików w tym świecie nijak nie było".
A w "Hobbicie" padło zdanie, że krasnoludy usiadły na podłodze po turecku;-)
There are three types of people - those who can count and those who can't.
MARS!!!
W pomadkach siedzi szatan!

shimazu

Post autor: shimazu » pt, 22 kwie 2011 02:08

Właśnie odświeżam sobie po siedmiu latach "Solaris". W sumie drobny babol: w pokoju Kelvina z czasem zawisły firanki, choć na początku powieści ich nie było:P Może stworzył je ocean?:P

Awatar użytkownika
nosiwoda
Lord Ultor
Posty: 4541
Rejestracja: pn, 20 cze 2005 15:07
Płeć: Mężczyzna

Post autor: nosiwoda » pt, 22 kwie 2011 08:31

shimazu pisze:w pokoju Kelvina z czasem zawisły firanki, choć na początku powieści ich nie było:P Może stworzył je ocean?:P
To żaden babol. Po prostu w życiu Kelvina na nowo pojawiła się KOBIETA. :P

Radioaktywny pisze:A w "Hobbicie" padło zdanie, że krasnoludy usiadły na podłodze po turecku;-)
Tego IMO trudno uniknąć, tak wrosło w język. Wczoraj tknęło mnie podczas lektury "Eifelheim" Michaela Flynna coś takiego - czy właściwym jest napisanie, że jakiś książę zrobił Żydom w czternastowiecznej Barcelonie pogrom? To słowo weszło do angielskiego w wieku dwudziestym, o ile wiem. No, ale prowadzący dialog są Niemcami, więc przyjmując uniwersum książki jest to tłumaczenie ich rozmowy, a najlepszy odpowiednik to właśnie "pogrom". Ale miałem chwilę dysonansu.
I znowu dochodzimy do tego, czy w nibylandii mogą być sławojki i mandarynki, skoro nie mieli mandarynów, Tangieru ani Sławoj-Składkowskiego.
"Having sons means (among other things) that we can buy things "for" those sons that we might not purchase for ourselves" - Tycho z PA

shimazu

Post autor: shimazu » ndz, 24 kwie 2011 23:50

Nie pomyślałem o tym:P

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19211
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » wt, 26 lip 2011 15:17

Wpadł mi w ręce Kaligula Allana Massiego. Tego samego, u którego (bodaj w Cezarze) Brutus opowiada o wojskach przechodzących przez Przełęcz Św. Bernarda. Mam nadzieję, że teraz Massie nie każe legionom zdobywać Gibraltaru albo Konstantynopola.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19211
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » czw, 28 lip 2011 20:00

Jest jak przewidywałem. Massie nie byłby sobą, gdyby nie siał babolami. W Kaliguli (gdzie w dodatku narratorem jest Rzymianin o jakieś 20-30 lat starszy od tytułowego bohatera) stosuje datowanie według Dionizego Mniejszego. Czekam niecierpliwie na informację, w którym to roku przed naszą erą szanowny narrator się urodził.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19211
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

O babolach słów parę

Post autor: Alfi » wt, 31 mar 2015 16:28

Niby miało być o babolach popełnionych przez autorów - ale wydawcom też się zdarza, a nie ma sensu tworzyć dla nich nowego wątku.
Kilka lat temu Amber wydał Strach Scotta Frosta. Na okładce bieli się napis: "Autor scenariusza Twin Peaks". Informacja o tym, że Scott Frost to autor rzeczonego scenariusza, powtórzona jest z tyłu. Tymczasem autorem scenariusza jest jak wiadomo Mark Frost, brat Scotta, a sam Scott, jak podają anglojęzyczne źródła, napisał jedynie two episodes, co nie bardzo upoważnia go do tytułu autora scenariusza, a najwyżej współautora.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Xiri
Nexus 6
Posty: 3386
Rejestracja: śr, 27 gru 2006 15:45

O babolach słów parę

Post autor: Xiri » wt, 31 mar 2015 17:45

Ciekawy temat odkopałeś. Nie widziałam go jakoś.
Radioaktywny pisze:
Narsil pisze:Kwestia zmartwychwstającego Glorfindela u J.R.R Tolkiena. Albo chociażby sytuacja, gdy fajerwerkowy smok na urodzinowym przyjęciu Bilba mknie "niby pociąg pospieszny" - IMO to się Mistrzowi wypsnęło raczej nieumyślnie. Ale tu już dochodzimy do kwestii w rodzaju "czy bohater książki fantasy może zachować stoicki spokój, chociaż stoików w tym świecie nijak nie było".
A w "Hobbicie" padło zdanie, że krasnoludy usiadły na podłodze po turecku;-)
Z tym siadaniem po turecku nie raz się spotkałam w Nibylandiach. Np. w Forgotten Realms.

Ostatnio czytałam "Łowców" o wyprawie do mezozoiku i coś tam było namieszane z trawą (taką, jaka rośnie przy chodnikach). Najpierw był chyba opis krajobrazu, że występuje tam trawa, a potem spec od paleontologii wspominał, że trawy rozwiną się dopiero za miliony lat. Pamiętam, że kiedyś kolekcjonowałam "Dinozaury" i tez tam było wspomniane, że w mezozoiku traw jeszcze nie było.

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19211
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

O babolach słów parę

Post autor: Alfi » sob, 27 lut 2016 21:47

No to jeszcze coś o siedzeniu i staniu. Z Uczciwych złudzeń Nory Roberts.

Luke stał nieruchomo, nie dając po sobie poznać, jakie cierpi katusze. Spokojnie patrzył magikowi w oczy. Dobra robota - pomyślał Max. - Zupełnie niezła.
- Nie wiem, o co panu chodzi. Chciałbym już stąd wyjść.
- Siedź! - powiedział krótko Max, podnosząc w górę palec. Luke zesztywniał, ale posłuchał.

(Tu następuje ok. pół strony dialogu, w trakcie którego Luke się nie rusza.)
Stojący przed nim chłopiec był tak chudy, że Max mógł prawie policzyć jego żebra, niemal przebijające wyświechtany podkoszulek.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19211
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

O babolach słów parę

Post autor: Alfi » pt, 30 gru 2016 21:31

W roku 1991 niejaki James Finney Boylan (od 2000r. znany jako Jennifer Finney Boylan) popełnił książkę uznaną przez niektórych za arcydzieło, a noszącą tytuł Planety (polskie wydanie - Rebis 1994). Dotarłem przed chwilą do strony 28 i wciąż nie rozumiem, dlaczego niejaka Schmertz w pierwszym zdaniu ma na imię Elizabeth, a potem już konsekwentnie jest Edith. Czyżby autor, pewnie już wtedy zamierzający stać się autorką, postanowił stworzyć postać transimienną? Nie żebym się jego/jej życia osobistego czepiał - nie o to chodzi, po prostu dziwnie to wygląda. Jak na błąd autora przeoczony przez redaktora - arcybabol. Celowości takiej... hmmm... zmyłki - imię Edith pojawia się już w trzecim zdaniu - na razie nie zauważyłem.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

ODPOWIEDZ