Książki, do których wracamy...

czyli odpowiednie miejsce dla bibliotekarzy, bibliofilów, moli książkowych i wszystkich tych nieżyciowych czytaczy

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Hunter
Mamun
Posty: 176
Rejestracja: wt, 12 kwie 2011 17:21

Książki, do których wracamy...

Post autor: Hunter » ndz, 28 sie 2011 15:38

Ostatnio, podczas przeglądania biblioteczki, wpadłem w swoistego rodzaju melancholię. Przeglądając tytuł za tytułem stwierdziłem, że posiadam tylko nowe pozycje (relatywnie młody jestem i dlatego na półce stoją relatywnie młode książki). Niektóre przeczytane, inne nawet nie zaczęte... oglądając te śliczne grzbiety doszedłem do wniosku, że chciałbym przeczytać coś głębszego, coś co dobrze znam, coś co czytałem i do czego warto wrócić. Musiałem sam przed sobą przyznać, że nie ma takiej książki w moich zbiorach.

Chodzą mi po głowie dwa cykle...

- Tad Williams - Pamięć, smutek i cierń - > To od tego wszystko się zaczęło, czytałem ją z wypiekami na policzkach jako brzdąc (12-14 lat). Wtedy byłem nią zafascynowany i co dziwne chciałbym do niej wrócić po tych mniej więcej dziesięciu latach. Dziwne dlatego, że nigdy nie czułem takiej potrzeby i nie potrafiłem zrozumieć ludzi, którzy czytają po kilka razy określone książki, nie wiedziałem dlaczego to robią... Okazuje się, że nadszedł czas, w którym ta potrzeba obudziła się także we mnie, ciekawi mnie jak odbiorę ten cykl po takim czasie. Mam nadzieję, że jako człowiek dojrzały odkryję w nim więcej smaczków...

- Guy Gavriel Kay - Fionavarski gobelin - Tę trylogię czytałem już jako 17-18 letni chłopak, nie zmienia to faktu, że podświadomie chcę do niej wrócić.

Jak myślicie, dlaczego niekiedy odczuwamy potrzebę powrotu do tego, co w zasadzie już znamy?

A wy? Macie takie tytuły, w których pragnelibyście się jeszcze raz zanurzyć?

edit/ dopisanie kilku słów

Vilandra1986

Post autor: Vilandra1986 » pn, 29 sie 2011 02:14

Książkami do których chętnie bym wróciła to:
Wszystkie tomy Wiedźmina Sapkowskiego
bo czytałam je jeszcze w gimnazjum i mam do nich szczególny sentyment ponieważ to one zainspirowały mnie do pisania.
No i oczywiście
"Władca Pierścieni" czyli klasyka Tolkiena:)

Czasem skłaniam się też ku Opowieścią z Narni czytanym jeszcze w podstawówce

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 23432
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » pn, 29 sie 2011 08:36

Vilandra1986 pisze:
Czasem skłaniam się też ku Opowieścią z Narni
Khem-khem...
W Cytatach zrzucających skarpetki zresztą też się prosi o znaczące chrząknięcie...
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Rafał Dębski
Mamun
Posty: 188
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:45

Post autor: Rafał Dębski » pn, 29 sie 2011 21:03

Karol Bunsch
Praktycznie wszystko, co napisał, a w szczególności Cykl Piastowski.

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 23432
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » pn, 29 sie 2011 21:08

O tak. Bunsch zafascynował mnie jeszcze w czasach, kiedy miałem niecałe 12 lat. Do Cyklu Piastowskiego wracałem kilka razy.
Z powieści historycznych dodałbym jeszcze Przemija postać świata Hanny Malewskiej.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
BMW
Yilanè
Posty: 3623
Rejestracja: ndz, 18 lut 2007 14:04

Post autor: BMW » pn, 29 sie 2011 22:32

Robert Silverberg Człowiek w labiryncie
Bohdan Petecki Strefy Zerowe
Siergiej Sniegow Ludzie jak Bogowie
Stanisław Lem Solaris, Niezwyciężony, Powrót z gwiazd
A spoza literatury fantastycznej, Alistair McLean Noc bez brzasku

Awatar użytkownika
Hunter
Mamun
Posty: 176
Rejestracja: wt, 12 kwie 2011 17:21

Post autor: Hunter » pn, 29 sie 2011 23:03

Dlaczego czujecie "ciągoty" do tych tytułów? Co wyróżnia AKURAT te książki od całej reszty?
Rafał Dębski:
Karol Bunsch
Praktycznie wszystko, co napisał, a w szczególności Cykl Piastowski.
Nie wiedziałem, że Rafał też jest naszym forumowiczem :D Niesamowite jest to, że im dłużej obcuję z Fahrenheitem tym milej mnie zaskakuje. Ciekawe jakich autorów jeszcze odkryję.

Wróćmy jednak do tematu, może dla niektórych wyda się to dziwne, moze niektórzy mi nie uwierzą, ale muszę się przyznać do swojej niewiedzy. Karol Bunsch - nie znam tego autora, a przynajmniej nie pamiętam żebym miał z nim styczność. Zarówno Rafał Dębski jak i Alfi pozytywnie się wypowiadają o jego cyklu Piastowskim, zastanawiam się czy po niego nie sięgnąć...

Awatar użytkownika
BMW
Yilanè
Posty: 3623
Rejestracja: ndz, 18 lut 2007 14:04

Post autor: BMW » pn, 29 sie 2011 23:53

Hunter
Dlaczego czujecie "ciągoty" do tych tytułów? Co wyróżnia AKURAT te książki od całej reszty?
Wspólnym mianownikiem "moich" książek jest to, że czytałem je dziesiąt lat temu. Stanowiły niejako elementarz fantastyki na mojej czytelniczej drodze.
Na pełniejsze zrozumienie Solaris i Powrotu z gwiazd byłem co prawda jeszcze wtedy za młody, ale światy wykreowane przez Mistrza - cud miód.
Niezwyciężony usłyszany w "Lecie z radiem" w interpretacji Andrzeja Łapickiego. Wtedy odbierany jedynie jako książka akcji. Do tej pory jednak pamiętam dreszczyk strachu, kiedy atakowała czarna chmura.
Strefy zerowe i Ludzie jak Bogowie to kolejne przygodówki, w których autorzy udowodnili pisarski kunszt. Ponadto w użyciu lasery, pola siłowe, kontakt z Obcymi, pojedynki w kosmosie. Wiecie, co to oznacza dla fana s-f, którego w owym czasie nie rozpieszczano ilością pozycji pojawiających się na rynku.
Człowiek w labiryncie Gdybym trafił na bezludną wyspę i mógł wybrać jedną, jedyną książkę do towarzystwa, byłby to właśnie "Człowiek w...". Tak naprawdę to od pierwszego przeczytanego zdania pokochałem styl Silverberga. Każda scena przedstawiona niesamowicie plastycznie, głęboko oddziałująca na wyobraźnię. No i zajmująca historia głównego bohatera.
Noc bez brzasku Majstersztyk powieści kryminalnej. McLean w najlepszej formie. Ciekawy temat, doza humoru i doskonałe charakterystyki bohaterów. Przy bardzo oszczędnych informacjach ze strony autora, orientujemy się jednak, że mimo wszystko doskonale znamy tych ludzi. A przy okazji wcale nie trzeba lecieć na Grenlandię, aby poczuć panujące tam "lodowe piekło" :)

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 23432
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » wt, 30 sie 2011 07:03

Hunter pisze: Karol Bunsch - nie znam tego autora, a przynajmniej nie pamiętam żebym miał z nim styczność. Zarówno Rafał Dębski jak i Alfi pozytywnie się wypowiadają o jego cyklu Piastowskim, zastanawiam się czy po niego nie sięgnąć...
Tylko nie daj się nabrać na twierdzenie o Bunschu jako "polskim Druonie". To raczej Maurice Druon był "francuskim Bunschem", bo cykl piastowski był wcześniej niż Królowie przeklęci.
Chyba zresztą kiedyś gdzieś o tym wspominałem.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
Hunter
Mamun
Posty: 176
Rejestracja: wt, 12 kwie 2011 17:21

Post autor: Hunter » wt, 30 sie 2011 08:58

Cykl piastowski jest stricte historyczny?

Awatar użytkownika
Młodzik
Lord Ultor
Posty: 4743
Rejestracja: wt, 10 cze 2008 14:48
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Młodzik » wt, 30 sie 2011 10:14

Trans-Atlantyk oj do tej książki będę często wracał. Do Imienia róży zresztą też.
Podejrzewam, że również do Innych Pieśni, bo nie dają mi spokoju.

Awatar użytkownika
nimfa bagienna
Demon szybkości
Posty: 7182
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 11:40
Płeć: Nie znam

Post autor: nimfa bagienna » wt, 30 sie 2011 11:00

Cykl piastowski z pewnością zasługuje na miano Dzieła przez duże D. Aczkolwiek język momentami mnie wykańczał. Doceniam stylizację, doceniam zabiegi zmierzające do odtworzenia mowy sprzed -set lat... ale i tak mnie wykończył.
Tłumaczenie niechlujstwa językowego dysleksją jest jak szpanowanie małym fiutkiem.

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 23432
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » wt, 30 sie 2011 15:57

Hunter pisze:Cykl piastowski jest stricte historyczny?
Zasadniczo tak. Piastowie i ich małżonki są postaciami pierwszoplanowymi, fabuła koncentruje się na wydarzeniach politycznych. Te wątki często przeplatają się z innymi, gdzie pojawiają się postacie fikcyjne (np. pocieszna para bliźniaków, Miłosza i Otłoka, w Ojcu i synu).
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
Korodzik
Sepulka
Posty: 24
Rejestracja: sob, 13 sie 2011 10:24

Post autor: Korodzik » śr, 31 sie 2011 09:17

A ja postawię na Głowacze Bogdana Chorążuka. Formalnie jest to książka dla dzieci, ale napakowane jest do niej tyle ciekawej treści, że warto do niej wracać co parę lat. Kiedyś nawet cały tekst książki był dostępny na witrynie Chorążuka, ale ta jakiś czas temu zniknęła. Aż ma się nadzieję na ponowne wydanie, przy odrobinie szczęścia z niekonwencjonalnymi i bardzo niedziecinnymi ilustracjami Anny Bauer.

I Grr nie mógł już dłużej udawać, że go tutaj nie ma, i powiedział: — Aaaach! To pan! To pan! — i czekał, co z tego wyniknie.
Zaniepokojony Udar rozejrzał się na wszystkie strony, następnie zaczął dokładnie oglądać siebie, bo pomyślał, że może to nie on, co byłoby dla Udara straszne. Takie rzeczy od czasu do czasu — zdarzają się jeszcze. Podejrzliwość Udara nie była nieuzasadniona.
"George Braque. Wielka niewiadoma w dziejach świata. Nikt nie wie kim był, co robił, nawet nie znamy jego nazwiska."

Awatar użytkownika
Regis
Fargi
Posty: 439
Rejestracja: wt, 22 lut 2011 17:14
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Regis » pt, 02 wrz 2011 16:44

Do mojego boga, Sapkowskiego często wracam, a po za tym mam sentyment do Tolkiena, bo od niego zaczęła się moja przygoda z fantastyką.

# i "Solaris" Lema.

ODPOWIEDZ