Książki, do których wracamy...

czyli odpowiednie miejsce dla bibliotekarzy, bibliofilów, moli książkowych i wszystkich tych nieżyciowych czytaczy

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Juhani
Laird of Theina Empire
Posty: 3038
Rejestracja: czw, 18 lis 2010 09:04
Płeć: Mężczyzna

Re: Książki, do których wracamy...

Post autor: Juhani » pt, 18 maja 2012 08:56

Ja to wiem, a Twoją opinię zwykle sobie wysoko cenię. Tym bardziej byłem nieco zaskoczony Twoją wysoką oceną Gemmella. Z drugiej strony, pokrywa się ona poniekąd z ilością jego wydań. Tylko nie wiem, czy spodziewałem się za dużo, czy ten gatunek tak po prostu ma. Zasadniczo nie znam heroic fantasy, być może Twoja opinia szła na zasadzie porównania do innych dzieł z tej dziedziny. Jeśli by tak było, to raczej odpuszczę sobie na przyszłość, bo jak inne mają być gorsze, to już nie wiem.
Pewnie, jest to literatura rozrywkowa, ale jakaś logika, wprowadzenie, czy spójność akcji by się przydała. Dodatkowo cały czas mam poważny zarzut do Gemmella, lub do siebie, zależy jak patrzeć - brak świata. Akcja się dzieje, nawet jakieś otoczenie czasami jest wspomniane, jakiś las, Góry Skoda, uliczka w mieście - ale ja cały czas mam wrażenie, że to się w pustce dzieje. Autor nie daje mi szans na wyobrażenie sobie ani tego lasu, ani tych gór, ani miasta. Zabij mnie, a nie potrafię opisać Dros Denloch. Niczego nie potrafię opisać. U AS-a mogę to zrobić z zamkniętymi oczyma. Tu, po zamknięciu oczu, nie pozostaje nic. Jakby bohaterowie się teleportowali. Raz są tu, a potem tam. Niby wędrują, niby czasami ptaszek zaśpiewa, ale to za mało. Wypełnienie książki rozmowami (o nieuprawnionym zresztą zupełnie stopniu złożoności w stosunku do charakteru postaci) oraz potyczkami, to za mało.

Awatar użytkownika
Cordeliane
Wynalazca KNS
Posty: 2629
Rejestracja: ndz, 16 sie 2009 19:23

Re: Re:

Post autor: Cordeliane » pt, 18 maja 2012 10:29

Juhani pisze:Pogrzebałem od niechcenia w sieci, i wyłowiłem, stare bo stare, ale jednak komentarze, tej treści:
Jak można było pozostawić tą książkę bez komentarzy?! Jest to najlepsza książka którą czytałem w moim 16 letnim życiu. Jest po prostu zajebista że się tak wyrażę!
Juhani, ja myślę, że to jest klucz do zrozumienia naszego problemu. Nie sugeruję przy tym, że to się może podobać tylko szesnastolatkom, ale jednak ocena każdej książki jest wypadkową gustu czytelnika oraz dotychczasowych doświadczeń i lektur - my chyba za dużo wcześniej przeczytaliśmy ;)
Jakiś czas temu ktoś z młodych użyszkodników pisał, że nie rozumie, co ludzie widzą w Tolkienie, wszak to nic oryginalnego. Z zachowaniem proporcji, może to podobna sytuacja :)
Light travels faster than sound. That's why some people appear bright until they speak.

Juhani
Laird of Theina Empire
Posty: 3038
Rejestracja: czw, 18 lis 2010 09:04
Płeć: Mężczyzna

Re: Książki, do których wracamy...

Post autor: Juhani » pt, 18 maja 2012 10:47

Niby tak, ale przecież nie można podejrzewać np. Generała, że mało przeczytał. A Gemmell u niego stoi wysoko.
A Tolkien? Pewnie, że to nic oryginalnego. Ściągał przecież z Harry'ego Pottera, może jeszcze z czegoś tam, co już daaawno, bo pewnie ze trzy lata temu, sfilmowali:)

Awatar użytkownika
Cordeliane
Wynalazca KNS
Posty: 2629
Rejestracja: ndz, 16 sie 2009 19:23

Re: Książki, do których wracamy...

Post autor: Cordeliane » pt, 18 maja 2012 11:34

Juhani pisze:Niby tak, ale przecież nie można podejrzewać np. Generała, że mało przeczytał. A Gemmell u niego stoi wysoko.
No, ale pisałam wyraźnie "co się czytało wcześniej". Potem rzadko ocena podlega znacznej zmianie, bo mamy już podejście sentymentalne. A rozumiem, że Gemmela jednak Generał czytał pierwszy raz dość dawno temu...
Light travels faster than sound. That's why some people appear bright until they speak.

Juhani
Laird of Theina Empire
Posty: 3038
Rejestracja: czw, 18 lis 2010 09:04
Płeć: Mężczyzna

Re: Książki, do których wracamy...

Post autor: Juhani » pt, 18 maja 2012 12:14

Cordeliane pisze:A rozumiem, że Gemmela jednak Generał czytał pierwszy raz dość dawno temu...
Wyczułem! Wyczułem poddtekst! Dobrze, że Ciebie o złośliwość posądzać nie można:)
Ale fakt, jeśli ktoś to czytał w dobie posuchy literackiej, to mogło tak być.

Awatar użytkownika
Cordeliane
Wynalazca KNS
Posty: 2629
Rejestracja: ndz, 16 sie 2009 19:23

Re: Książki, do których wracamy...

Post autor: Cordeliane » pt, 18 maja 2012 13:06

Posądzać można, ale byłoby to najzupełniej bezpodstawne ;)

Ale żeby było jasne: absolutnie nikomu nie zarzucam braku oczytania, teraz, czy w przeszłości, tylko podkreślam że odbiór utworu jest ściśle sprzężony z wieloma okolicznościami - wiekiem czytelnika, płcią, poprzednimi lekturami, doświadczeniami życiowymi. I dlatego właśnie zapewne o gustach się nie dyskutuje, więc może (pozostając przy swoich własnych opiniach) zejdźmy z tego grząskiego terenu, zanim ktoś się na nas obrazi ;)
Light travels faster than sound. That's why some people appear bright until they speak.

Awatar użytkownika
ElGeneral
Mistrz Jedi
Posty: 6089
Rejestracja: pt, 09 lis 2007 18:36

Re: Książki, do których wracamy...

Post autor: ElGeneral » pt, 18 maja 2012 13:13

Cordi!

Jak to powiedział pewien wschodni władca "Nie napinaj zbytnio, człowiecze, łuku cierpliwości mojej!"
Gemmell nie musi ci się podobać, ale nie próbuj pokpiwać z MOICH upodobań, bo tego nie lubię.

Dedykuję ci tekst Grześkowiaka:

Uradziła gminna rada
Wodociągi pozakładać.
Zaro mowa jest o wkładach -
Chcą z człowieka zrobić dziada!
Myśleć, wiecie, trza na opak!
Dren mo iść przez mój ogródek!
Nie postanie obca stopa
Na tym, com se zdobył z trudem!
Mnie tam żurawrycht wystarco,
Na co mi publiczne zdroje?
Bo nieważne, czyje co je,
Ważne to je, co je moje!

Mój stryjeczny szwagier Władek
Taką dziwną mo zasadę:
Cięgiem chciołby łączyć spadek,
Co nam zostawili dziadek.
Jo zaś, że przeciwny byłech,
To żem wziąch się i ośmielił,
Wyklepołech ostrą piłę
I stodołę my - przerżneli!
Jo żem swoją część poskładoł;
Tak się zakończyły boje,
Bo nieważne, czyje co je,
Ważne to je, co je moje!

Mój synalek, mówia zasię,
Że najgorszy z wszystkich w klasie!
Do nauczycielam zaszedł -
Co od niego chcesz, głuptasie?
Dziecku nudno tak za ławą,
Chłopak - mówię - jest z mołojców,
W głowie wprawdzie nietęgawo,
Ale wszystko mo - po ojcu!
W szkole może takich więcej,
Ale jo za swoim stoję,
Bo nieważne czyje co je,
Ważne to je, co je moje!

Wieś w powiecie nie jest spodem
I do czynów dzielnie rusa.
Nie inacej, kiej w nagrodę,
Przydzielili nam "Ursusa".
Choć to nie je fura srebra,
Pismom skrobnął: "Droga władzo!
Traktor warto by rozebrać,
Niech mi chociaż dyferencjał dadzą!"
Jak trza bedzie, to - jak w raju -
Babie ziobro też wykroję,
Bo nieważne, czyje co je,
Ważne to je, co je moje!


P. S.
Jak gdziekolwiek na świecie ktokolwiek zechce przyznawać w dziedzinie literatury fantasy nagrodę im. Cordeliane, to pierwszy zdejmę przed Tobą kapelusz.
Takie jest moje zdanie w tej materii, a oprócz tego uważam, że Kartagina powinna być zburzona.

Awatar użytkownika
Cordeliane
Wynalazca KNS
Posty: 2629
Rejestracja: ndz, 16 sie 2009 19:23

Re: Książki, do których wracamy...

Post autor: Cordeliane » pt, 18 maja 2012 13:43

ElGeneral pisze:Gemmell nie musi ci się podobać, ale nie próbuj pokpiwać z MOICH upodobań, bo tego nie lubię.
Generale, gdzie Ty tu widzisz jakiekolwiek kpiny w ogólności, z Twoich upodobań w szczególności? Radzę Ci, przeczytaj na spokojnie mojego ostatniego posta. Zastanawialiśmy się tylko z Juhanim, co powoduje tak rozbieżne opinie na temat Gemmela, i właśnie proponowałam zakończyć te rozważania, bezcelowe ze względu na degustibusa. Ze względu na Twoją reakcję tym bardziej podtrzymuję propozycję.
Light travels faster than sound. That's why some people appear bright until they speak.

Awatar użytkownika
ElGeneral
Mistrz Jedi
Posty: 6089
Rejestracja: pt, 09 lis 2007 18:36

Re: Książki, do których wracamy...

Post autor: ElGeneral » pt, 18 maja 2012 13:52

Bene...
Takie jest moje zdanie w tej materii, a oprócz tego uważam, że Kartagina powinna być zburzona.

Juhani
Laird of Theina Empire
Posty: 3038
Rejestracja: czw, 18 lis 2010 09:04
Płeć: Mężczyzna

Re: Książki, do których wracamy...

Post autor: Juhani » pt, 18 maja 2012 13:56

Łatwo jest obiecywać Niderlandy. Łatwo jest obiecywać zdjęcie kapelusza, którego się nie nosi (nosisz, Generale?!). A temat jak temat. Nikt się chyba o to nie będzie obrażał. Powiem na przykład, co mnie do Drussa (Gemmella) zraziło, kiedy czytałem Legend. Otóż ten moment, kiedy Druss zabija swojego wielbiciela. Ten go całe życie podziwiał, i marzył, żeby go spotkać, a rzeźnik ów, zamiast się ujawnić, staje z nim do walki i zabija. Jak to tam szło w książce? Że marzył o spotkaniu, to i go spotkał. Cudownie, lekko, ironicznie, i...debilnie. Od razu straciłem cały szacunek do bohatera. Kompletnie i totalnie. Już to widzę na przykład u Sienkiewicza... Jakby któryś z bohaterów powiedział, że uwielbia i marzy o spotkaniu z Wołodyjowskim, a ten łup! by go szablą przez łeb, a potem powiedział, że jam jest Wołodyjowski, i właśnie mnie spotkałeś. Wiem, wiem, nie było dokładnie tak, ale tak właśnie było u Gemmella. Nic na to nie poradzę, tak to widzę. A nagrody można sobie przyznawać różnie. Raz bardziej, raz mniej trafione. Raz zależne od poziomu jury, a innym razem od ilości sms-ów. Albo wydań.
Nie ujmuję Gemmellowi, bo dopiero drugą książkę jego czytam, a lubienie książki zależy od wielu różnych czynników, z których wartość obiektywna (o ile taka istnieje), najmniejsze ma znaczenie.
Jeszcze go poczytam. Jeszcze zobaczę.

Awatar użytkownika
neularger
Strategos
Posty: 5196
Rejestracja: śr, 17 cze 2009 21:27
Płeć: Mężczyzna

Re: Książki, do których wracamy...

Post autor: neularger » pt, 18 maja 2012 14:31

Dziękuję Juhani za spoiler. Na Ciebie zawsze można liczyć.
You can do anything you like... but you must never be rude. Rude is being weak.
Ty, Margoto, niszczysz piękne i oryginalne kreacje stylistyczne, koncepcje cudne językowe.
Jesteś językową demolką.
- by Ebola ;)

Juhani
Laird of Theina Empire
Posty: 3038
Rejestracja: czw, 18 lis 2010 09:04
Płeć: Mężczyzna

Re: Książki, do których wracamy...

Post autor: Juhani » pt, 18 maja 2012 14:44

Nie zawsze można na mnie liczyć:) A i tak uważam, że każdy sam sobie musi odpowiedzieć na pewne pytania, lub wyrobić opinię. Myślisz, Neulargerze, że ja czasami nie czytam recenzji przed sięgnięciem po książkę? Cóż z tego, i tak mam własne zdanie. To tylko mi to daje, że sobie o krytyku opinię wyrabiam, czy w przyszłości opierać się na nim, czy nie.

P.S. I co to jest do cholery "spoiler"?! Coś od "spoil"? Jeśli tak, to jak wyżej.

Awatar użytkownika
nosiwoda
Lord Ultor
Posty: 4541
Rejestracja: pn, 20 cze 2005 15:07
Płeć: Mężczyzna

Re: Książki, do których wracamy...

Post autor: nosiwoda » pt, 18 maja 2012 15:01

Chodzi o to, że gdyby neularger zdecydował się czytać Gemmella, to już wie, że jeśli w fabule pokaże się wielbiciel Drussa, to neularger nie będzie siedział na krawędzi krzesła, gryząc paznokcie z niepokoju, bo z Twojego posta już wie, że Druss zabije fanboja. Spoilowanie - zdradzanie szczegółów fabuły, zwłaszcza kluczowych.
"Having sons means (among other things) that we can buy things "for" those sons that we might not purchase for ourselves" - Tycho z PA

Awatar użytkownika
ElGeneral
Mistrz Jedi
Posty: 6089
Rejestracja: pt, 09 lis 2007 18:36

Re: Książki, do których wracamy...

Post autor: ElGeneral » pt, 18 maja 2012 16:17

Juhani pisze:Powiem na przykład, co mnie do Drussa (Gemmella) zraziło, kiedy czytałem Legend. Otóż ten moment, kiedy Druss zabija swojego wielbiciela. Ten go całe życie podziwiał, i marzył, żeby go spotkać, a rzeźnik ów, zamiast się ujawnić, staje z nim do walki i zabija. Jak to tam szło w książce? Że marzył o spotkaniu, to i go spotkał. Cudownie, lekko, ironicznie, i...debilnie. Od razu straciłem cały szacunek do bohatera. Kompletnie i totalnie.
Ponieważ, Ju, "zaspoilowałeś", wyjaśnię to, czego być może, nie pojmą inni, czytający tę część twojej wypowiedzi.
Druss nie zabił swojego "fanboja". Zabił młodszego od siebie o czterdzieści lat człowieka, który nie wiedząc z kim ma sprawę, wyzwał go do walki na śmierć i życie, zmuszając Drussa do pojedynku. Dorian nie zwrócił też uwagi na ostrzeżenie: "Nie możesz stanąć naprzeciwko mnie i przeżyć. Nikomu się to jeszcze nie udało". Druss powiedział to tak, że wszyscy mu uwierzyli - oprócz tego, który rzucił mu wyzwanie.
Druss się nie chełpił - stwierdził po prostu fakt. Młodzik postanowił go "sprawdzić" - z fatalnym dla siebie skutkiem.
Co w tym widzisz nielogicznego?
Według Ciebie bohater powinien w każdej przydrożnej karczmie oznajmiać swoje imię i przechwalać się wyczynami?
Ostatnio zmieniony pt, 18 maja 2012 16:28 przez ElGeneral, łącznie zmieniany 3 razy.
Takie jest moje zdanie w tej materii, a oprócz tego uważam, że Kartagina powinna być zburzona.

Awatar użytkownika
neularger
Strategos
Posty: 5196
Rejestracja: śr, 17 cze 2009 21:27
Płeć: Mężczyzna

Re: Książki, do których wracamy...

Post autor: neularger » pt, 18 maja 2012 16:20

nosiwoda pisze:Chodzi o to, że gdyby neularger zdecydował się czytać Gemmella, to już wie, że jeśli w fabule pokaże się wielbiciel Drussa, to neularger nie będzie siedział na krawędzi krzesła, gryząc paznokcie z niepokoju, bo z Twojego posta już wie, że Druss zabije fanboja. Spoilowanie - zdradzanie szczegółów fabuły, zwłaszcza kluczowych.
No właśnie. To nie ma nic wspólnego z recenzją, Juhani. Znaczy, z recenzją dobrze napisaną.
You can do anything you like... but you must never be rude. Rude is being weak.
Ty, Margoto, niszczysz piękne i oryginalne kreacje stylistyczne, koncepcje cudne językowe.
Jesteś językową demolką.
- by Ebola ;)

ODPOWIEDZ