Książki, do których wracamy...

czyli odpowiednie miejsce dla bibliotekarzy, bibliofilów, moli książkowych i wszystkich tych nieżyciowych czytaczy

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
jaynova
Pciuch
Posty: 1451
Rejestracja: pt, 10 lut 2012 17:42
Płeć: Mężczyzna

Re: Książki, do których wracamy...

Post autor: jaynova » pn, 16 kwie 2012 22:36

Wracam do książek, które w pewien sposób zaznaczyły się w moim rozwoju czytelniczym :)) Pratchetta cykl o Johnym i drugi o nomach są warte przeczytania raz do roku.
"Wśrod szczęku oręża cichną prawa.". - Cyceron.

Awatar użytkownika
mr.maras
C3PO
Posty: 839
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 14:34

Re: Książki, do których wracamy...

Post autor: mr.maras » pn, 16 kwie 2012 22:56

Pamiętam, że z przyjemnością wracałem do Sergieja Sniegowa "Ludzie jak bogowie". Przy ponownej lekturze wzruszenie i sentymenty przesłoniły wszelkie minusy. Podobnie, tylko na odwrót, było z "Dziennikami gwiazdowymi" Lema. To, co wydawało się niegdyś minusami przy drugim czytaniu nabierało nowego znaczenia i wzbogacało lekturę ;)
po przeczytaniu spalić monitor

Juhani
Laird of Theina Empire
Posty: 3038
Rejestracja: czw, 18 lis 2010 09:04
Płeć: Mężczyzna

Re: Książki, do których wracamy...

Post autor: Juhani » wt, 08 maja 2012 07:56

Juhani pisze:czekam właśnie na zamówione Legend, The King Beyond the Gate, oraz Waylander. Jak dojdą i znajdę w miarę szybko czas na przeczytanie, to postaram podzielić się opinią.
Ano właśnie, przecież ja już jakiś czas temu skończyłem Legend czytać. Nie wiedziałem, czy się odzywać, bo czekają na mnie jeszcze dwa inne tomy, ale może jednak... Tak delikatnie. Tylko moja, tylko osobista opinia, powiedzmy nawet, że jeszcze nie do końca ukształtowana. Czyta się szybko, nawet za szybko momentami. Jak dla mnie, to niektóre rzeczy dzieją się jakby ciut bez uzasadnienia, ot, bo tak by czytelnik pewnie wolał ( jak na przykład, że tak powiem, spełnienie miłości nagłej a gwałtownej Regnaka i Virael, czy też przebieg spotkania Drussa z Bowmanem). Sporo jest nadspodziewanie szczęśliwych zdarzeń, we właściwych momentach, aczkolwiek ogólna jatka podczas obrony miasta robi wrażenie. Zaryzykowałbym twierdzenie, że Gemmell dobrze się czuje w opisach batalistycznych, mniej w tworzeniu świata, w którym rzecz się dzieje. Końcówka zdecydowanie lepsza niż początek, ale pozostawiła niedosyt. To tyle na razie, poczytam pozostałe, może odczucia mi się zmienią. Na ten czas, na mojej prywatnej skali wartości fantasy, pomiędzy Silmarillionem, a całą resztą, pozostaje otchłań nie do przebycia.

Awatar użytkownika
ElGeneral
Mistrz Jedi
Posty: 6089
Rejestracja: pt, 09 lis 2007 18:36

Re: Książki, do których wracamy...

Post autor: ElGeneral » wt, 08 maja 2012 08:34

Silmarillion jest mitopeją, a Legenda to heroic fantasy. Trudno porównywać dwa zupełnie różne style.
Takie jest moje zdanie w tej materii, a oprócz tego uważam, że Kartagina powinna być zburzona.

Awatar użytkownika
Młodzik
Yilanè
Posty: 3687
Rejestracja: wt, 10 cze 2008 14:48
Płeć: Mężczyzna

Re: Książki, do których wracamy...

Post autor: Młodzik » wt, 08 maja 2012 08:44

Ano dokładnie. Ale ostatnimi czasy pojawia się tyle przedziwnych powieści fantasy, że ciężko znaleźć dla nich jakąkolwiek płaszczyznę porównawczą. I dobrze :).

Juhani
Laird of Theina Empire
Posty: 3038
Rejestracja: czw, 18 lis 2010 09:04
Płeć: Mężczyzna

Re: Książki, do których wracamy...

Post autor: Juhani » wt, 08 maja 2012 09:07

Masz całkowitą rację, Generale, ale ja inaczej nie potrafię. Nie umiem porządnie dzielić na style, nigdy tego nie umiałem. Porównuję książki, które czytałem, wyłącznie podług mojego "podobaniamisię" lub mniej, albo wcale. Przydzielam miejsca na półkach, jak Władca Światów, wedle hierarchii kto na wysokości mojego wzroku, ten ma lepiej:) Tam stoją światy Lema, tam Strugackich. Tu są krainy Peteckiego, a tam przestworza i planety Van Vogta i Silverberga. Na tych półkach Ged wędruje po Ziemiomorzu, a obok Bradbury snuje swoje Kroniki Marsjańskie. Obok Muminków Pyle'owski Robin Hood wędruje po Sherwoodzie, niemal pod ramię z Mary Poppins. A Gemmell? Chwilowo bez przydziału, na półce z książkami "w czytaniu", zaraz pod The Crystal Cave, The Hollow Hills i The Last Enchantment Mary Stewart, które znalazły już swoje wysokie miejsce. Sam widzisz, jaki to groch z kapustą:) Dlatego moja opinia nie powinna wiele ważyć, bo znawca ze mnie żaden. A po drugie, może się ona jeszcze odmienić. A że kiedyś obiecałem się nią (opinią) podzielić, a nikogo mniej na świecie nie szanuję, niż ludzi słowa nie dotrzymujących (włączając w to siebie), siłą rzeczy obiecana przeze mnie opinia pojawić się musiała:) Mimo jej niewielkiej wartości.

Awatar użytkownika
ElGeneral
Mistrz Jedi
Posty: 6089
Rejestracja: pt, 09 lis 2007 18:36

Re: Książki, do których wracamy...

Post autor: ElGeneral » wt, 08 maja 2012 09:19

Ze mną jest jeszcze gorzej. "Kubuś Puchatek" stoi sobie pomiędzy "Trzema muszkieterami" i "Imieniem róży". Nieco dalej masz "Ojca Chrzestnego", "Porwanego za młodu", "Spadkobiercę z Kalkuty" i "Czarne okręty". Kompletny bezsens :-)... A to dopiero początek tego chaosu... Ale jakoś się w nim orientuję.
Takie jest moje zdanie w tej materii, a oprócz tego uważam, że Kartagina powinna być zburzona.

Juhani
Laird of Theina Empire
Posty: 3038
Rejestracja: czw, 18 lis 2010 09:04
Płeć: Mężczyzna

Re: Książki, do których wracamy...

Post autor: Juhani » wt, 08 maja 2012 09:37

Oj! A ja bałem się przyznać, że u mnie "Ojciec chrzestny" obok "Królów przeklętych" stoi, "Klaudynę" po drugiej stronie mając:)
Teraz mi lepiej:))

Awatar użytkownika
ElGeneral
Mistrz Jedi
Posty: 6089
Rejestracja: pt, 09 lis 2007 18:36

Re: Książki, do których wracamy...

Post autor: ElGeneral » wt, 08 maja 2012 10:15

W kwestii robienia Ci dobrze - zawsze do usług :-D...
Takie jest moje zdanie w tej materii, a oprócz tego uważam, że Kartagina powinna być zburzona.

Awatar użytkownika
Cordeliane
Wynalazca KNS
Posty: 2629
Rejestracja: ndz, 16 sie 2009 19:23

Re:

Post autor: Cordeliane » wt, 08 maja 2012 12:09

ElGeneral pisze:IMVHO Gemmell jest bezkonkurencyjny.
No właśnie, ja też w ciągu majowego wolnego dokończyłam "Legendę", ze względu na Wasze entuzjastyczne opinie. Ale dokończyłam z niejakim trudem, kompletnie mnie nie wciągnęła - nie ma szerszego tła, nie ma świata przedstawionego, rozwiązania fabularne ciut naciągane, takoż psychologia bohaterów. Jeśli to ma być szczyt formy Gemmela, to ja chyba dziękuję, postoję, przykro mi. Może parę lat temu miałabym inne wrażenia, a teraz jestem zblazowana - z drugiej strony wciąż jeszcze trafiam na lektury, które mnie porywają, więc to nie do końca tak. Może degustibus i już :)
Light travels faster than sound. That's why some people appear bright until they speak.

Awatar użytkownika
ElGeneral
Mistrz Jedi
Posty: 6089
Rejestracja: pt, 09 lis 2007 18:36

Re: Książki, do których wracamy...

Post autor: ElGeneral » wt, 08 maja 2012 13:25

Jak to mówią: "Jeden lubi miód, drugi ser zgliwiały..."
Degustibus...
Takie jest moje zdanie w tej materii, a oprócz tego uważam, że Kartagina powinna być zburzona.

Juhani
Laird of Theina Empire
Posty: 3038
Rejestracja: czw, 18 lis 2010 09:04
Płeć: Mężczyzna

Re: Książki, do których wracamy...

Post autor: Juhani » wt, 08 maja 2012 13:25

No to Cordi, jak mamy tak trochę podobne odczucia, co do nieporywających, to nagle mnie ciekawość opadła, czy nie porwały Cię czasem takie rzeczy (co mnie porwały) jak "Trzeci policjant Flanna O'Briena, lubo też "Budowniczy ruin Rosendorfera? Nie jest to może klasyczna s-f, raczej oniryczno - surrealistyczna, ocierająca się trochę nastrojem o "Titusa Groana", ale jak mówiłem, z ciekawości pytam:)

Awatar użytkownika
Cordeliane
Wynalazca KNS
Posty: 2629
Rejestracja: ndz, 16 sie 2009 19:23

Re: Książki, do których wracamy...

Post autor: Cordeliane » wt, 08 maja 2012 15:51

ElGeneral pisze:Jak to mówią: "Jeden lubi miód, drugi ser zgliwiały..."
No właśnie, ja lubię ser zgliwiały :)

Ju, wstyd przyznać, ale nie czytałam ani O'Briena, ani Rosendorfera - potraktuję w takim razie Twoje pytanie jako rekomendację, jak mi tylko w ręce wpadną. Peake owszem, podobał mi się - widziałam zresztą właśnie, że wydają na nowo, chyba kupię, bo nie mam własnego.
Light travels faster than sound. That's why some people appear bright until they speak.

Juhani
Laird of Theina Empire
Posty: 3038
Rejestracja: czw, 18 lis 2010 09:04
Płeć: Mężczyzna

Re: Książki, do których wracamy...

Post autor: Juhani » wt, 08 maja 2012 18:23

No to ja się cieszę, że tak moje pytanie potraktujesz:) Będę oczekiwał z niecierpliwością, kiedy Tobie w ręce wpadną. Skoro zaś Peake się podobał, to pozwolę sobie nawet żywić nieśmiałą nadzieję, iż rekomendacja moja zgubną nie będzie:)

Juhani
Laird of Theina Empire
Posty: 3038
Rejestracja: czw, 18 lis 2010 09:04
Płeć: Mężczyzna

Re: Książki, do których wracamy...

Post autor: Juhani » czw, 10 maja 2012 18:38

Ach, no i oczywiście Cordi, wrzuć krótką opinię, gdybyś przeczytała. Nawet nie opinię, wystarczy wrażenie.

ODPOWIEDZ