Ostatnio czytaliśmy ver. 2

czyli odpowiednie miejsce dla bibliotekarzy, bibliofilów, moli książkowych i wszystkich tych nieżyciowych czytaczy

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Beata
Niegrzeszny Mag
Posty: 1618
Rejestracja: wt, 10 wrz 2013 10:33
Płeć: Kobieta

Ostatnio czytaliśmy ver. 2

Post autor: Beata » czw, 23 kwie 2015 11:01

Małgorzata pisze:Znaczy, mam osobliwe wrażenie, że i Ty, Neu, i Beata, stawiacie znak równości między czytelnictwem a zakupem książek.
Ha! Nigdy tak nie patrzyłam, ale - nie da się ukryć - coś w tym jest. Kiedyś, dawno, dawno temu, gdy książek nie kupowało się normalnie w księgarni, tylko wyżebrowywało po znajomości, postanowiłam sobie, że się wyjałowić intelektualnie nie dam*pff, tak górnolotnie i młodzieńczo-nastoletnio sobie postanowiłam i starałam się dopaść wszystko, co uznałam za wartościowe pod jakimś względem. Tym bardziej, że w bibliotekach tworzyły się koszmarne kolejki akurat do tych tytułów, które chciałam przeczytać. Odruch się mię sam wytworzył i teraz ponoszę konsekwencje. :)
Niewiedza nie jest prostym i biernym brakiem wiedzy, ale jest postawą aktywną; jest odmową przyjęcia wiedzy, niechęcią do wejścia w jej posiadanie, jest jej odrzuceniem.
Karl Popper

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14500
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Ostatnio czytaliśmy ver. 2

Post autor: Małgorzata » czw, 23 kwie 2015 12:31

Sama wcześniej popełniałam ten sam błąd => zła interpretacja danych. :)))
Pewnie dopiero gdy wypadłam z targetu, zyskałam odpowiednią perspektywę. :P

Za to obie, Beato, pochodzimy z tej części targetu, która nie przywykła do kupowania książek. Ja zaczynałam drenaż od księgozbioru rodziców, a kiedy poszłam do szkoły, zaczęłam eksploatację bibliotek. Dopiero na studiach odkryłam antykwariaty i zaczęłam kupować jak dzika, ale boom lat 90-tych szybko mnie wyleczył z tego transu, kupowałam coraz ostrożniej i coraz mniej, aż trafiłam do 16% targetu ze skraju nędzy i przestałam w ogóle kupować książki. Nigdy się już nie dźwignęłam tak naprawdę - wróciłam do biblioteki i tam pozostałam*Teraz powinnam kupić najnowszą powieść Dukaja, ale jeszcze nie widziałam, co takiego nowego oferuje, więc nie kupię, dopóki nie zobaczę, a kiedy zobaczę, nie wiadomo, czy kupię - może tylko pożyczę od tego, kto mi pokaże.
Na dodatek Progenitura też nie jest i nie będzie nabywcą w ciągu najbliższych kilku lat - drenuje mój księgozbiór.
Książka pod względem marketingowym ma ogromną wadę => długi okres "przydatności do spożycia".
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
nimfa bagienna
Demon szybkości
Posty: 5707
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 11:40
Płeć: Nie znam

Ostatnio czytaliśmy ver. 2

Post autor: nimfa bagienna » czw, 23 kwie 2015 16:19

Coś w tym być. Owszem, kupuję, ale jednocześnie obczajam znajomych i biblioteki.
Tłumaczenie niechlujstwa językowego dysleksją jest jak szpanowanie małym fiutkiem.

Awatar użytkownika
neularger
Strategos
Posty: 5184
Rejestracja: śr, 17 cze 2009 21:27
Płeć: Mężczyzna

Ostatnio czytaliśmy ver. 2

Post autor: neularger » czw, 23 kwie 2015 18:41

Małgorzata pisze: Znaczy, mam osobliwe wrażenie, że i Ty, Neu, i Beata, stawiacie znak równości między czytelnictwem a zakupem książek.
Jednak chyba się zgodzisz, że poziom sprzedaży książek, to dobry miernik poziomu czytelnictwa jako takiego. Księgarnie to, IMO, główny, albo jeden z głównych kanałów pozyskiwania książek. Wzrost poziomu sprzedaży, to jakiś wzrost poziomu czytelnictwa (pomijając tych co się lansują na intelektualistów zasobną domową biblioteczką) a spadek poziomu sprzedaży przenosi się na spadek poziomu czytelnictwa. Nie będę twierdzić, że oba te poziomy są połączone na sztywno, niemniej powiązanie pomiędzy nimi jest. Nie wiem skąd masz te stałe 48% procent czytelników, ale ja mam inne dane (żadne twarde, nie, czytałem jakiś czas temu artykuł "w temacie"), zgodnie z badaniami z artykułu w Polsce obserwujemy spadek owego poziomu nawet przyjmując jako kryterium, że czytelnikiem nazwiemy osobą, która przeczytała w ostatnim roku jedną książkę (może być i nowelka Konopnickiej). Dwie książki pewnikiem klasyfikują osobnika jako "no-life", trzy to jakiś nieziemski hardcore, cztery nie mieści się w skali. :)
IMO najmłodsze pokolenie ma inne priorytety dotyczące zabawy (nie mówię, że wszyscy), książka to rozrywka "powolna" i nie tak emocjonująca jak rozrywki on-line. Stary target czytelniczy odchodzi w przeszłość - IMO ofkorss.
Poza tym , Małgoś, przyjmując, że jest tak jak piszesz powinniśmy obserwować run na biblioteki, antykwariaty i inne wyprzedaże pt. "książka za 5 PLN", skoro kanał "księgarnia" został przymknięty. Stały target powinien się domagać narkotyku. :) Obserwujemy takie coś?
I jesteś Małgoś w targecie, to że czytasz służbowo, albo pod groźbą nietrzymania produktów mennicy niczego nie zmienia. :P
You can do anything you like... but you must never be rude. Rude is being weak.
Ty, Margoto, niszczysz piękne i oryginalne kreacje stylistyczne, koncepcje cudne językowe.
Jesteś językową demolką.
- by Ebola ;)

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14500
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Ostatnio czytaliśmy ver. 2

Post autor: Małgorzata » czw, 23 kwie 2015 21:55

Dane mam z Biblioteki Narodowej, ale dzisiaj przeczytałam w "Newsweeku", że to 43% w tym roku, a w zeszłym mniej, ale parę lat temu więcej. Nie mam jak porównać metodologii badań, ale to nieważne - niech będzie, że 40% to trzon czytelniczy i ten się wciąż trzyma.
Pewnie, że czytelnictwo i zakup są powiązane, oczywiście. Ale sytuację rynkową kształtują tylko zakupy, dlatego chciałam to rozdzielić.
Notabene: "Newsweek" podał, że sprzedaż w 2014 wzrosła...
Pomimo że marketingowo książka to koszmar - w aspekcie rozrywkowym słaba (wymaga umiejętności czytania, czasu, pamięci, koncentracji), jako towar - nie ulega rozpadowi po okresie gwarancji i wciąż nadaje się do użytku przez pokolenie lub dwa, a nawet trzy...

Co do najmłodszego pokolenia - tak mi się przypomniało, że za moich czasów było podobnie => wcale nie tak wielu z moich rówieśników czytało za młodu, było tyle fajniejszych zajęć... :P Nie wiem też, czy to się tak bardzo pogłębia. Bo niby kto piraci te książki, co je ledwo po redakcji zaakceptowałam?

Znaczy, nie wydaje mi się, żeby ci młodzi-zabawowi zmienili oblicze rynku. Ale ich dzieci - pewnie tak. Bo internety czytają jednak. I, co najgorsze, również piszą... :X

e... A w targecie nie jestem właśnie z definicji. Czytanie służbowe się nie liczy do statystyk. Liczy się pozasłużbowe - trzeba przynajmniej jedną książkę spoza obowiązkowych. Upewniłam się u znajomych z SMG/KRC (teraz Millward Brown). No, nie chce być inaczej - wyleciałam na pysk z targetu! Hihihi! :)))
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
neularger
Strategos
Posty: 5184
Rejestracja: śr, 17 cze 2009 21:27
Płeć: Mężczyzna

Ostatnio czytaliśmy ver. 2

Post autor: neularger » pt, 15 maja 2015 00:30

Miałem odpowiedzieć, ale zapomniałem.. :)
Małgorzata pisze:e... A w targecie nie jestem właśnie z definicji. Czytanie służbowe się nie liczy do statystyk. Liczy się pozasłużbowe - trzeba przynajmniej jedną książkę spoza obowiązkowych. Upewniłam się u znajomych z SMG/KRC (teraz Millward Brown). No, nie chce być inaczej - wyleciałam na pysk z targetu! Hihihi! :)))
Nie. Nie wyleciałaś. Po prostu nie wiadomo gdzie jesteś, nie można przeprowadzić badania, bo się nie kwalifikujesz. Czytasz służbowo i to zaburza cały proces. To tak jakby twierdzić, jaki jest poziom wody w Wiśle bez mierzenia. Ale co się odwlecze, to nie uciecze... :)
Oboje dobrze wiemy, że JESTEŚ w targecie. :P

I link
GW pisze:Posłowie Platformy Obywatelskiej uważają, że dzięki licznym działaniom na rzecz promowania i rozwoju czytelnictwa udało się podnieść jego poziom w kraju. Tymczasem w ubiegłym roku zaledwie 41 proc. Polaków przeczytało choć jedną książkę. 10 lat temu odsetek ten wynosił 58 proc.
Jednak powoli spada - 17 punktów procentowych... :/
You can do anything you like... but you must never be rude. Rude is being weak.
Ty, Margoto, niszczysz piękne i oryginalne kreacje stylistyczne, koncepcje cudne językowe.
Jesteś językową demolką.
- by Ebola ;)

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14500
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Ostatnio czytaliśmy ver. 2

Post autor: Małgorzata » pt, 15 maja 2015 01:21

Fuuj! Spada. Wydawało mi się, że fluktuuje, ale wychodzi, że jednak mi się tylko wydawało.
17% to już nie jest fluktuacja, nie. :(((

Znaczy, czytelnictwo spada => sprzedaż powinna też lecieć na pysk (ale podobno jest inaczej - wg "Newsweeka" wzrosła*już nie zacytuję, bo nie znajdę).
Znaczy, wraca moda na PRL? Wtedy też sporo ludzi kupowało książki, żeby ładnie (i prestiżowo) prezentowały się na półce. :X

A "Wyborcza" nie podała zestawienia; czytelnictwo vs. sprzedaż książek? Bo BN nie podawała, co mnie zawsze zastanawiało.

Notabene: Nie spełniam kryterium grupy docelowej, czyli ie kwalifikuję się do tej grupy. Ergo: wypadłam z targetu! :)))
Statystyka mnie wywaliła. Ona mnie nie lubi. Z wzajemnością. :P
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19168
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Ostatnio czytaliśmy ver. 2

Post autor: Alfi » śr, 08 lip 2015 22:50

Z duuużym opóźnieniem przeczytałem Morfinę Twardocha.
Kunsztowna wydmuszka. Bardzo kunsztowna.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14500
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Ostatnio czytaliśmy ver. 2

Post autor: Małgorzata » śr, 08 lip 2015 23:43

Czego się spodziewałeś? Twardoch robi przecież błędy ortograficzne i ma problemy ze składnią. 99% pewności, że nie ma nic ciekawego do przekazania. :P
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19168
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Ostatnio czytaliśmy ver. 2

Post autor: Alfi » czw, 09 lip 2015 09:37

Co do błędów ortograficznych - w powieści jest "Pażęczew" zamiast "Parzęczew", a bodaj na Twitterze sławetne "także", błędnie użyte. Ale nie o to chodzi. Rzecz w tym, że Morfina była chyba z założenia pisana pod Nike albo Paszport Polityki.
I nie, nie mam nic przeciwko temu, by autor bawił się formą. By się koncentrował na osobowości bohatera. Źle jest, kiedy forma przesłania całą resztę.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19168
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Ostatnio czytaliśmy ver. 2

Post autor: Alfi » czw, 09 lip 2015 11:22

Nawiązując do wcześniejszej dyskusji - pewna włoska emerytka zdążyła już w tym roku przeczytać 240 książek.

A wracając do Twardocha. Ja oczywiście nie wykluczam, że mój odbiór jest skażony bardzo osobistym stosunkiem do rzeczywistości. Bohater, który jest dandysem, pijakiem, ćpunem i dziwkarzem, budzi moje zainteresowanie w stopniu dość umiarkowanym, zwłaszcza jeśli te jego cechy objawiają się w przemyśleniach, spostrzeżeniach i (rzadziej) działaniach powtarzalnych jak wschody i zachody słońca. Kłopoty bohatera z tożsamością (polskość/niemieckość) też w realnym życiu przejawiały się nieraz w ciekawszy sposób. Może jednak nie jestem targetem, podobnie jak - na przeciwległym biegunie - nie jestem targetem dla twórców tego czegoś, co nazwałem ongiś "narracją conanowską".
A forma rzeczywiście jest kunsztowna, wirtuozowska. Tu - chapeau bas.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14500
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Ostatnio czytaliśmy ver. 2

Post autor: Małgorzata » czw, 09 lip 2015 13:48

Mnie ogólnie nużą takie książki, słabo się utożsamiam z bohaterami - pewnie większe zainteresowanie wzbudzała we mnie lektura instrukcji pralki. Może po prostu jestem stara, oczytana na tyle, że trudno mnie zaskoczyć, jeszcze trudniej uwieść. A może to po prostu syndrom redaktora => czyta się wyłącznie pod kątem sprawdzania poprawności treści, bez zaangażowania, jak maszyna... Tak czy inaczej uleciał mi Twardoch z pamięci, pozostawiając wrażenie wzdęcia, przegiętego patosu i emocjonalnej pustki. Czym się wpisał we wszystko, co czytam z list nominacji od paru lat.
Ale może to chwilowe => w tej chwili najciekawszą lekturą są dla mnie ogłoszenia działek budowlanych i projekty domów. :P

Za to jak będę babcią, może uda mi się wrócić do dzieciństwa - podobno na starość tak się robi. Wtedy będę miała znowu przerób czytelniczy jak ta Włoszka. Bo na razie to szkoda gadać. :X
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Kruger
Zgred, tetryk i maruda
Posty: 3396
Rejestracja: pn, 29 wrz 2008 14:51
Płeć: Mężczyzna

Ostatnio czytaliśmy ver. 2

Post autor: Kruger » czw, 09 lip 2015 17:10

Będziesz miała jak opisywany przez Pilcha Suskind - przeczytana książka po jakimś czasie będzie równie atrakcyjna, bo zapomniana.

A właśnie a propos tematu. Pilcha odkryłem. Tylko się nie śmiejcie. Eeeh, za długo siedzę hermetycznie w fantastyce.
"Trzeba się pilnować, bo inaczej ani się człowiek obejrzy, a już zaczyna każdego żałować i w końcu nie ma komu w mordę dać." W. Wharton
POST SPONSOROWANY PRZEZ KŁULIKA

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14500
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Ostatnio czytaliśmy ver. 2

Post autor: Małgorzata » czw, 09 lip 2015 17:25

No to żeś się obudził. "Pod Mocnym Aniołem" było hiciorem, gdy jeszcze robiłam w agencjach reklamowych... :X
W sensie, że nawet tak modnie było przeczytać tę powieść. Nie pamiętam już, skąd się ten "trynd" wziął, bo wcześniej hitem czytelniczym był taki durny kawałek o ćpającym copywirterze z sieciówki (tytuł był ceną w zależności od kraju, u nas "29,99"), a wcześniej "Uśmiechnięte ścierwo". No, ale Pilch przynajmniej zdania robi fajne. Długie. :)))
"Miasto utrapienia" miło wspominam, gdybyś jeszcze nie czytał.

A do Twardocha nie zamierzam wracać. Niech sobie chłopak jeździ mercedesem i cieszy się z tego - mało mnie to rusza. Podobnie jak jego proza. Szkoda mi czasu.
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Marchew
Kurdel
Posty: 782
Rejestracja: pn, 17 lip 2006 09:40
Płeć: Mężczyzna

Ostatnio czytaliśmy ver. 2

Post autor: Marchew » czw, 09 lip 2015 20:20

Małgorzata pisze: A do Twardocha nie zamierzam wracać. Niech sobie chłopak jeździ mercedesem i cieszy się z tego - mało mnie to rusza. Podobnie jak jego proza. Szkoda mi czasu.
"Morfina" ci się nie podobała?
Try not! Do or do not. There is no try.

ODPOWIEDZ