Jatki są najlepsze

czyli odpowiednie miejsce dla bibliotekarzy, bibliofilów, moli książkowych i wszystkich tych nieżyciowych czytaczy

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Dracool
Ośmioł
Posty: 676
Rejestracja: śr, 19 kwie 2006 17:50

Post autor: Dracool » pt, 23 cze 2006 23:00

"Łowca snów" Kinga. Może i niezbyt jatkowe ale jakie wrażenie robi, gdy Rick MacCarthy wysrał coś podobnego do łasicy. Krew lała się strumieniami a potem to COŚ zeżarło Beavera. Ech, piekne.
Jestem egoistycznym libertynem, wyznającym absolutną wolność jedynie w odniesieniu do samego siebie.
_ _ _ _ _ _ _ _

Jak widzę optymistów, to mi się Armagedon w kieszeni otwiera.

Awatar użytkownika
Ignatius Fireblade
Kameleon Super
Posty: 2575
Rejestracja: ndz, 09 kwie 2006 12:04

Post autor: Ignatius Fireblade » pn, 26 cze 2006 21:05

Ho! Jeśli chodzi o Kinga, to jest sednym z Mistrzów jatek... Polecałbym również Mastertona... Wracając do tego pierwszego, "Worek Kosci" jest całkiem przyzwoity w tej kwestii. Również "Nekroskop" Lumleya może przyprawić o gęsia skórke...
- Na koniec zadam ci tylko jedno pytanie. Co ci wyryć na nagrobku?
- Napisz: "Nie ma lekarstwa na brak rozumu".
"Black Lagoon" #10 Calm down, two men PT2

Awatar użytkownika
Dracool
Ośmioł
Posty: 676
Rejestracja: śr, 19 kwie 2006 17:50

Post autor: Dracool » wt, 27 cze 2006 11:01

"Worek kości", ach... Mam ogromny sentyment do tej książki, bowiem była to pierwsza pozycja Kinga jaką przeczytałem. Ale żeby tam jatki jakieś szczególne były? No, nie wiem...
Jestem egoistycznym libertynem, wyznającym absolutną wolność jedynie w odniesieniu do samego siebie.
_ _ _ _ _ _ _ _

Jak widzę optymistów, to mi się Armagedon w kieszeni otwiera.

Awatar użytkownika
Aken H Bosch
Mamun
Posty: 124
Rejestracja: czw, 22 cze 2006 22:05

Post autor: Aken H Bosch » pt, 30 cze 2006 16:36

Z jatek najbardziej zapadło mi w pamięci to, co czytałem o I wojnie.
Łącznie z sytuacją zapisaną w pewnych wspomnieniach: angielski żołnierz, ofiara tzw. shell-shocku będąc w Londynie zobaczył tłum ludzi wychodzących ze stacji metra. Wyciągnął karabin, nasadził bagnet i rzucił się na tych ludzi, żeby odeprzeć ich kontratak...

Udało się go zatrzymać.

Albo cytat ze wspomnień kapitana Edwina Vaughana, z czerwca 1917:
"Jęki rannych już ucichły i gdy spojrzeliśmy na drogę poniżej, przyczyna byłą aż nadto oczywista: woda zapełniła leje po pociskach."

Awatar użytkownika
Dracool
Ośmioł
Posty: 676
Rejestracja: śr, 19 kwie 2006 17:50

Post autor: Dracool » pt, 30 cze 2006 17:34

Jeśli jesteśmy przy temacie wojny, to "Wojna, ludzie, medycyna" Adama Majewskiego. Szczególnie opis bitwy pod Monte Casino, takich rzeczy się nie zapomina :(
Jestem egoistycznym libertynem, wyznającym absolutną wolność jedynie w odniesieniu do samego siebie.
_ _ _ _ _ _ _ _

Jak widzę optymistów, to mi się Armagedon w kieszeni otwiera.

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19176
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » pt, 30 cze 2006 20:19

Dracool pisze:Jeśli jesteśmy przy temacie wojny, to "Wojna, ludzie, medycyna" Adama Majewskiego. Szczególnie opis bitwy pod Monte Casino, takich rzeczy się nie zapomina :(
Ech, u Majewskiego najgorsza była służba pod dowództwem niejakiego Kiedacza (o ile dobrze zapamiętałem nazwisko).
Tam też chyba była żarliwa modlitwa niejakiego Karola(?) Smugi, zaczynająca się od słów: O Boże, chroń Hitlera! Nie pozwól, ny zginął marnie! W której to modlitwie rzeczony Smuga rezerwował sobie prawo do powieszenia Adolfa na latarni, i to powieszenia w sposób dość szczególny.
Ostatnio zmieniony sob, 01 lip 2006 13:59 przez Alfi, łącznie zmieniany 1 raz.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
Dracool
Ośmioł
Posty: 676
Rejestracja: śr, 19 kwie 2006 17:50

Post autor: Dracool » sob, 01 lip 2006 12:23

Ciągle u Majewskiego. Patrol Polaków po pustyni. Wszyscy na jeepie w stanie dosyć nietrzeźwym. Widzą obóz, myślą, że to ich baza. Przyspieszają, widzą sfastyki, otwierają ogień, zabijają mnóstwo szkopów, jeszcze więcej biorą do niewoli. Wszyscy Polacy z owego jeepa otrzymują odznaczenia. I co z tego wynika? Czasem być pianym sie opłaca; Polacy zawsze się wpieprzą w gówno po uszy i zawsze z niego wyjdą czyści :D
Jestem egoistycznym libertynem, wyznającym absolutną wolność jedynie w odniesieniu do samego siebie.
_ _ _ _ _ _ _ _

Jak widzę optymistów, to mi się Armagedon w kieszeni otwiera.

Aila

Post autor: Aila » czw, 21 wrz 2006 09:29

Harry Potter? Harry Potter... A, Harry Potter! Ten mały, pokrętny w okularach. Hehe! Wstyd się przyznać ale swego czasu byłem fanem tej serii. Ech, głupi, naiwny! Jednak nie ma to jak ciężkie, mroczne, przesycone krwią, seksem i melancholią fantasty, tudzież horrory...
no fakt, każdą część czytałam po 6 razy, ateraz mnie to nudzi

Kinga i Sapka ubóstwiam (chociaż niewiele ich książek czytałam dotychczas, a trzy czekają na przeczytanie od stycznia :) ).
Mastertona czytałam MANITOU, tak mnie jakoś zachwyciło (takie coś innego), ale jak póżniej czytałam recenzje innych to mi sie wydało, ze wszystkie takie same :P

Aila

Post autor: Aila » pn, 25 wrz 2006 18:55

A u Kinga lubię fragment, kiedy Carrie (w "Carrie") robu jaktkę na całe miasto i jest ogólna masakra, film tego aż tak nie oddaje, ale ksiązka miodzio :)

Awatar użytkownika
Sosnechristo
Mamun
Posty: 108
Rejestracja: pn, 28 sie 2006 14:50

Post autor: Sosnechristo » wt, 05 gru 2006 21:30

Śliczna jatka była na początku drugiego tomu "Krzyżaków", kiedy to Jurand się wściekł... :)

Awatar użytkownika
karakachanow
Pćma
Posty: 227
Rejestracja: ndz, 14 sty 2007 11:23

Post autor: karakachanow » pn, 15 sty 2007 19:26

Jatki z filozofią rulez, czyli "Most nad otchłanią" Lewandowskiego/
Bądź Happy Tree Friends kochane.
A co do HP - jeżeli 700 stron czytam w 7 godzin, to to po prostu jest chyba zdziebko za proste. Nie moja wina że większość społ. trawi tylko książki we własnym języku na pozionie Intermediate vel średnim.
Paupera lingua latina, ultimum refugium habet in Riga.

Ezena

Post autor: Ezena » wt, 21 sie 2007 19:53

Czytam właśnie Rafała Dębskiego. Konkretnie 'Kiedy Bóg zasypia'. Albo jestem przemęczona, albo czegoś nie łapię. Flaki w ilości hurtowej chyba przysłaniają mi fabułę, bo ledwo ją dostrzegam...
Polecam miłośnikom uzewnętrzniających się wnętrzności :)

Awatar użytkownika
Bakalarz
Stalker
Posty: 1859
Rejestracja: pn, 01 sty 2007 17:08

Post autor: Bakalarz » wt, 21 sie 2007 20:18

Dracool pisze:Czasem być pianym sie opłaca; Polacy zawsze się wpieprzą w gówno po uszy i zawsze z niego wyjdą czyści :D
Dawno tu nie zaglądałem, ale pociągnę wątek Dracoola tzn. Polak+wódka=bohaterstwo.
"Somosierra" wydawnictwa MON (potem wznowione przez Bellonę). Wojny napoleońskie w Hiszpanii. Miejscowi (16 tys. chłopa z 16 działami i masywem górskim przez który wiedzie wąska dróżka). Napoleon wykrwawia na nich dwie dywizje piechoty, potem w gniewie rzuca polski szwadron szwoleżerów, według tradycji mocno nietrzeźwych. Efekt= całkowite zwycięstwo, zdobycie wszystkich armat i otwarcie drogi na Madryt.
Ot, "pijany jak Polak"
Sasasasasa...

Awatar użytkownika
Zanthia
Alchemik
Posty: 1702
Rejestracja: czw, 11 sie 2005 20:11
Płeć: Kobieta

Post autor: Zanthia » pn, 27 sie 2007 19:14

Pardon, z tym pijaństwem ponoć na odwrót było - skacowanym żołnierzom francuskim Napoleon pokazał świeżych jak skurwionki szwoleżerów, po czym nakazał swym rodakom, by pili jak Polacy, i.e. długo i przyjemnie, a następnego dnia w stanie używalności...
It's me - the man your man could smell like.

Awatar użytkownika
Bakalarz
Stalker
Posty: 1859
Rejestracja: pn, 01 sty 2007 17:08

Post autor: Bakalarz » pn, 27 sie 2007 19:39

W moich stronach istnieje wersja o Somosierrze, choćby dlatego, że mieszkam niedaleko wsi z której pochodzil płk Kozietulski, dowódca rzeczonych szwoleżerów-pijaków.
Sasasasasa...

ODPOWIEDZ