Najlepsze serwisy self-publish w Polsce

czyli odpowiednie miejsce dla bibliotekarzy, bibliofilów, moli książkowych i wszystkich tych nieżyciowych czytaczy

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14516
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Najlepsze serwisy self-publish w Polsce

Post autor: Małgorzata » pn, 04 maja 2015 21:16

Jestem ostatnią osobą, która będzie broniła kiepskiej redakcji i korekty, ale nie wiesz, Xiri, czy to robota tej pary. Tekst nie poszedł do druku bez akceptacji autora => to jego i TYLKO jego błędy.
Znaczy, miałam przypadki, gdy mi autor wycofywał poprawkę i upierał się, żeby zostawić błąd. Cóż, jego prawa autorskie, jego tekst, jego odpowiedzialność. Więc teraz wara od redakcji i korekty! :P

Niemniej jednak, skoro na szalę rzucony został tekst z wydawnictwa tradycyjnego, wypada chyba również rzucić teksty wydawane samodzielnie. Nie znajdę teraz, ale na Ff są linki do takich publikacji. Nie trzeba szukać błędu na dwieście którejś stronie, czytelnikowi oczy krwawią już na pierwszym akapicie.

Kryterium obiektywnym w ocenie tekstu - wbrew temu, co stwierdziłaś, Xiri - jest język. Zwyczajnie i po prostu, norma językowej poprawności istnieje i na tej podstawie można ocenić jakość publikacji*łamanie tej normy w ramach koncepcji kreatywnej czy konwencji też będzie zgodna z normą, jakkolwiek przewrotne się to wydaje - tak tylko przypomnę.
I tradycja tutaj wygrywa - en masse.
So many wankers - so little time...

Xiri
Nexus 6
Posty: 3386
Rejestracja: śr, 27 gru 2006 15:45

Najlepsze serwisy self-publish w Polsce

Post autor: Xiri » pn, 04 maja 2015 23:22

Dziękuję, Małgorzato, że przybliżyłaś mi, jak wygląda akceptacja redakcji. Nie spodziewałam się tego, że pisarze mogą być takimi ignorantami. Co masz na myśli pisząc, że tekst może nie być robotą tej pary? Tylko to, co napisałaś, czyli redakcja swoje, autor swoje, czego efektem została wydrukowana książka z redakcją samego autora? To w ogóle jest dopuszczalne w wydawnictwach? Jak autor uprze się, że chce mieć "żekę", to poleci to w obieg? Bo brzmi jak strzelanie firmie samobója. Myślałam, że w tradycyjnych wydawnictwach autor niewiele ma do powiedzenia, a sam język zależy głównie od osób poprawiających tekst.

Uważam, że porównanie tekstu z wyd. tradycyjnego do self-publishu nie ma sensu, bo to ostatnie to ogromna różnorodność kategorii, jeśli chodzi o poprawki. Z jednej strony możesz mieć powieść napisaną przez dziewięciolatka, z drugiej pracę jakiegoś znanego profesora, za darmo dostępną dla czytelników. Jeśli mamy już porównywać teksty WT*pozwolę sobie skrócić wydawnictwo tradycyjne, bo co chwilę jest to używane vs SP, to te drugie najlepiej od osób dorosłych, które umieją pisać, znalazły sobie z dwóch korektorów i redaktora. Uważasz, że ten rodzaj SP jest daleko w tyle za WT?

Niestety, ale SP kojarzy się głównie z nastolatkami wydającymi swoje dzieła, takimi bez korekty, redakcji, nawet ponownego czytania. Tak samo jak w świecie moba "gimbaza" psuje opinię wszystkich grających Polaków, że lepiej nie przyznawać się na serwerach do swojej narodowości.

Awatar użytkownika
neularger
Strategos
Posty: 5189
Rejestracja: śr, 17 cze 2009 21:27
Płeć: Mężczyzna

Najlepsze serwisy self-publish w Polsce

Post autor: neularger » pn, 04 maja 2015 23:55

Małgorzata pisze: Niemniej jednak, skoro na szalę rzucony został tekst z wydawnictwa tradycyjnego, wypada chyba również rzucić teksty wydawane samodzielnie. Nie znajdę teraz, ale na Ff są linki do takich publikacji. Nie trzeba szukać błędu na dwieście którejś stronie, czytelnikowi oczy krwawią już na pierwszym akapicie.
Ja oczywiście znalazłem. Zrobiłem łapankę i na 28 zdań znalazłem 13 błędów (tylko tyle chciało mi się analizować). :)
Uważam, że porównanie tekstu z wyd. tradycyjnego do self-publishu nie ma sensu, bo to ostatnie to ogromna różnorodność kategorii, jeśli chodzi o poprawki. Z jednej strony możesz mieć powieść napisaną przez dziewięciolatka, z drugiej pracę jakiegoś znanego profesora,
Tak mi się wydaje, że właśnie na tym SP polega, to jest clou SP: i małolat wydaje, i hobbystka, i pani z poczty, i pan profesor. I dlatego porównanie ma sens.
No i dlatego SP tak przyciąga grafomanów.

Brak selekcji, to jest podstawowy problem w SP, a nie brak redakcji. Nawet najlepszy redaktor nie zrobi z dennego tekstu perły literatury. Weźmie Himalaje kasy, przepisze książkę na nowo, poprawi fabułę, prowadzenie postaci i zrobi średniej klasy dzieło wydawane przez klasyczne wydawnictwo.
Tylko, że to już nie będzie dzieło autora - tak naprawdę.
Taniej byłoby chyba od początku wynająć jakiegoś bezrobotnego filologa, żeby przekazać mu nasze oryginalne idee, a on niech to już jakoś ubierze w słowa. :)
You can do anything you like... but you must never be rude. Rude is being weak.
Ty, Margoto, niszczysz piękne i oryginalne kreacje stylistyczne, koncepcje cudne językowe.
Jesteś językową demolką.
- by Ebola ;)

Awatar użytkownika
hundzia
Złomek forumowy
Posty: 4053
Rejestracja: pt, 28 mar 2008 23:03
Płeć: Kobieta

Najlepsze serwisy self-publish w Polsce

Post autor: hundzia » wt, 05 maja 2015 10:16

Mnie się wydaje Xiri, że twój opór i niechęć do wydawnictw tradycyjnych wynika z absolutnego braku kontaktu z nimi, czy jakiejkolwiek formy współpracy. Nie wiesz, bo nie doświadczyłaś, a nasłuchałaś się/naczytałaś w necie niestworzonych historii.
Xiri, pisałam ci już nie raz, że redakcja wydawnicza to nie łapanka, nie poprawianie błedów a nakierowywanie autora na właściwą (wg profilu wydawnictwa, wiedzy i degustibusa redaktora) drogę i autor i tylko autor przyjmuje je lub odrzuca. I nie wynika to z ignorancji autora, nawet redaktorzy bywają omylni bądź różnią się gustem. Jak użyłam w opowiadaniu słowa "szifta" jako zmiana w pracy, to redaktorka usilnie nakłaniała mnie by zastąpić je polskim słowem, podczas gdy inny redaktor którego zapytałam o radę stwierdził, ze nowomowa i język potoczny wcale nie wykluczają użycie szift. I w końcu ta szifta poszła jak ja chciałam i niebo mi nie runęło na łeb :P Ale tu Xiri nie chodzi tylko o błędy, redaktorzy z wydawnictw sprawdzają także warstwę językową, spojność i, uważaj, logikę tekstu! Podczas gdy "płatny" redaktor nie będzie się aż tak wysilał, czy wykłócał z autorem o bezsensowny wątek czy nielogiczny ciąg zdarzeń, bo na to nie ma cennika :P
Wzrúsz Wirúsa!
Wł%aś)&nie cz.yszc/.zę kl]a1!wia;túr*ę

Xiri
Nexus 6
Posty: 3386
Rejestracja: śr, 27 gru 2006 15:45

Najlepsze serwisy self-publish w Polsce

Post autor: Xiri » wt, 05 maja 2015 10:23

Nie rozumiem jaki to ma związek z moim wpisem skierowanym do Małgorzaty.
Płatni redaktorzy pracują nieraz podobnie jak tradycyjni. Kiedyś dałam jednemu bardzo słaby tekst, jak go dziś oceniam, to odmówił współpracy, bo się załamał i mu się nie chciało z nim nic robić. Twierdził, że każde zdanie jest do poprawy.

Dlaczego jestem niechętna do wydawnictw napisałam w temacie chyba dwa razy, jeśli nie więcej.

A netu nie bierze się przecież na poważnie.

Awatar użytkownika
hundzia
Złomek forumowy
Posty: 4053
Rejestracja: pt, 28 mar 2008 23:03
Płeć: Kobieta

Najlepsze serwisy self-publish w Polsce

Post autor: hundzia » wt, 05 maja 2015 10:49

Xiri pisze:Płatni redaktorzy pracują nieraz podobnie jak tradycyjni. Kiedyś dałam jednemu bardzo słaby tekst, jak go dziś oceniam, to odmówił współpracy, bo się załamał i mu się nie chciało z nim nic robić. Twierdził, że każde zdanie jest do poprawy.
I dlatego własnie redakcje płatne, jeśli są robione to przez takich ktorym chce się tylko pobieżnie i w ograniczonym zakresie. Bo dostając słaby tekst musiałby modelować każde zdanie, polowę fabuły i pokastrować rozpęczniałe wątki. Redaktor wydawniczy zazwyczaj nie musi aż tak maglowac tekstu, bo jednak teksty przechodza przez ręce i oczy selekcjonera ktory słabe i niedopracowane teksty eliminuje z marszu. Poza tym nie zakladaj, że redaktor odmówil poprawek bo mu sie nie chcialo. Być może liczba poprawek i redakcji przerastała jego możliwości czasowe? Niewspółmierne wynagrodzenie do nawału pracy?
Xiri pisze:Nie rozumiem jaki to ma związek z moim wpisem skierowanym do Małgorzaty.
A taki, że zdziwiłaś się jak wyglada redakcja wydawnicza. Więc jednak nie wiedzialaś.
neularger pisze:Taniej byłoby chyba od początku wynająć jakiegoś bezrobotnego filologa, żeby przekazać mu nasze oryginalne idee, a on niech to już jakoś ubierze w słowa. :)
A tam od razu filologa. Też bym ubrała. A tak poza tym to zawód ghost writera jest chyba w Polsce nielegalny?


edyta: bo mnie się wysłalo, zanim skończylam pisać
ed.2: damn it, to chyba moja przeglądarka szaleje, bo znowu zamiast podglądu - wysłało :(
Wzrúsz Wirúsa!
Wł%aś)&nie cz.yszc/.zę kl]a1!wia;túr*ę

Xiri
Nexus 6
Posty: 3386
Rejestracja: śr, 27 gru 2006 15:45

Najlepsze serwisy self-publish w Polsce

Post autor: Xiri » wt, 05 maja 2015 12:48

hundzia pisze:
Xiri pisze:Nie rozumiem jaki to ma związek z moim wpisem skierowanym do Małgorzaty.
A taki, że zdziwiłaś się jak wyglada redakcja wydawnicza. Więc jednak nie wiedzialaś.
Zdziwiło mnie jedynie, iż redakcja może nie mieć znaczenia, jeśli autor uprze się, że tekst ma wyglądać tak jak on chce, a nie redaktorzy. Czyli z błędami. Nie miałam jednak tego prawa wiedzieć, bo nie byłam i jestem redaktorką wydawnictwa :)

Podają, że ghost writer jest faktycznie niezgodny z prawem http://pl.wikipedia.org/wiki/Ghostwriter
Chociaż nie wiem, gdzie tu jest łamane prawo, skoro nikt nie ponosi szkód i obie strony zatwierdziły porozumienie.
Poza tym nie zakladaj, że redaktor odmówil poprawek bo mu sie nie chcialo. Być może liczba poprawek i redakcji przerastała jego możliwości czasowe? Niewspółmierne wynagrodzenie do nawału pracy?
Nie chodziło na pewno o pieniądze. Raczej o czas. Takie miał podejście.
Ja też bym zrezygnowała, nawet za 5000 zł wynagrodzenia, bo by mi się nie chciało siedzieć miesiącami przy setkach stron tego typu, jakie przysłał mi niedawno miłośnik Naruto:
Dla leżącego na podłodze chłopaka z puchnącymi ranami lewego policzka i klatki piersiowej wraz z barkami było więc jasne, że tym razem mu się udało. W połowie leżąc a w połowie opierając się o ścianę przetarł oczy, upewniając się, że nie brakuje mu ani jednego ze stu osiemdziesięciu stopni pola widzenia i językiem policzył wszystkie zęby.
Zobaczył walające się po podłodze książki zrzucone siłą eksplozji z półek i zdemolowane ściany z powbijanymi w nie odłamkami. Regulamin biblioteki wiszący niedaleko drzwi był cały w strzępach a niektóre regały również nie mogły utrzymać się prosto.
-Szagrat! Wszystko w porządku?- Chciał krzyknąć, ale z wydało mu się, że z jego ust nie wydobył się żaden dźwięk. Spróbował ponownie, jednak znowu bez efektu. Podobnie jak wszelkie próby podniesienia obolałego ciała z powrotem na równe nogi kończyła się jedynie szybkim oparciem o ścianę i bezgłośnym syczeniu z bólu.
Zobaczył otwierające się drzwi i ludzi wbiegających do pomieszczenia, w tym jego ojca. Podbiegł do niego, potrząsając nim i poruszając ustami. Czemu porusza nimi, ale nie mówi?
-O cholera! Ogłuchłem czy jak?- Pomyślał JSF, łapiąc w końcu czemu nic nie słyszy.

***

Czuję się żywy. Po raz pierwszy od lat, stojąc pośród tej mroźnej, zimowej nocy.
Nagle dostrzegam stojącą na końcu ulicy figurę. Opiera się o ścianę, ale jest okryta cieniem, więc nie mogę dostrzec nic więcej. Coś w środku mnie zaczyna się jeżyć, jakby przeczuwając niebezpieczeństwo.
Przystaję w miejscu, ściskając w dłoni przeraźliwie chłodną stal mojego Kunai. Obserwuję wysoką i szczupłą sylwetkę. To raczej mężczyzna. Nie robi nic, jedynie gapiąc się przed siebie, ale jednocześnie odwracając ode mnie głowę, z rękami w kieszeniach długiego, białego niczym śnieg wokół płaszcza. Jego postrzępione dolne końcówki falują niczym wymalowane na nich płomienie.
Niespodziewanie sylwetka prostuje się. Przysiągłbym, że mogłem usłyszeć jak ubranie otarło się o chropowatą ścianę gdy się od niej oderwała.
Idzie przed siebie, a do moich uszu dobiega odgłos chrupiącego pod sandałami lodu. Nie mogę dokładnie dostrzec wymalowanych na jego plecach znaków Kanji, ale jestem pewien, że coś znaczą. Muszą znaczyć. Wolnym krokiem oddala się ode mnie, aż wreszcie znika mi z oczu, skręcając w jedną z wielu uliczek.
Śmieszne.
Wydawało mi się, że przez chwilę dostrzegłem jego włosy, stojące na wszystkie strony niczym krzak.
Blond włosy.
/literówka
//cytat
Ostatnio zmieniony wt, 05 maja 2015 13:01 przez Xiri, łącznie zmieniany 2 razy.

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14516
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Najlepsze serwisy self-publish w Polsce

Post autor: Małgorzata » wt, 05 maja 2015 12:49

Xiri pisze:Nie spodziewałam się tego, że pisarze mogą być takimi ignorantami.
Zupełnie jak ludzie, Xiri, bez żadnej różnicy. :P

Trochę już Hundzia wyjaśniła, ale spróbuję doprecyzować.

1. Nie, nie przejdzie "żeka", chyba że taka jest koncepcja kreatywna tekstu*redaktor i korektor wiedzą to, bo widzą - czytać umieją. I nie, tekst nie przejdzie do druku, jeżeli autor odrzuci wszystkie poprawki (w sensie, gdy zostawi błędy). Znaczy, autor nie może się uprzeć wg własnego widzimisię - kwestie oczywistych błędów załatwia umowa, w której jest zastrzeżenie, że wydawca ma prawo do obróbki tekstu. Nie skreśla to jednak praw niezbywalnych, dlatego nie ma zmian bez wiedzy autora => podgląd zmian jest właśnie po to, aby autor zobaczył, jakie zmiany chce wprowadzić ekipa od obróbki. I musi na te zmiany wyrazić zgodę.
2. Kiedy autor się uprze i nie jest w stanie ustalić z redaktorem ostatecznej wersji tekstu, jego wola jest dla redaktora wiążąca. Ale gdy autor upiera się przy błędach, zwłaszcza wielu błędach, istnieje jeszcze wola wydawcy... Znaczy, w sytuacjach konfliktowych negocjacje prowadzone są przez strony umowy. Redaktor albo korektor taką stroną nie jest.
3. Autor ma wszystko do powiedzenia, bo to jego tekst i ma do niego prawa niezbywalne. Redaktor i korektor są od proponowania zmian. Ale, choć może Ci się to wydawać zaskakujące, Xiri, autorzy wiele (większość) zmian przyjmują, więc owszem język zależy od ekipy, która obrabia. Nie wiem, dlaczego to robią, ale lubię myśleć, że po prostu autorzy widzą, jak obróbka podniosła jakość tekstu => ostatecznie są to autorzy po selekcji, z wyższymi niż przeciętnie kompetencjami językowymi*co, między innymi, przekłada się na zdolność dostrzeżenia błędu, gdy się go wytknie paluchem.
Xiri pisze:Uważam, że porównanie tekstu z wyd. tradycyjnego do self-publishu nie ma sensu, bo to ostatnie to ogromna różnorodność kategorii, jeśli chodzi o poprawki.
Zgadzam się, że nie ma sensu porównywać tekstów z self-publishingu i wydawnictw tradycyjnych, ponieważ w większości przypadków jedne od drugich dzieli przepaść. I nie chodzi o różnorodność poprawek, lecz poziom językowy. Inaczej sprawdza się tekst napisany poprawnie, inaczej upstrzony błędami w każdym zdaniu, rezultaty też są inne.
Xiri pisze:Płatni redaktorzy pracują nieraz podobnie jak tradycyjni.

Wszyscy redaktorzy tekstów pracują tak samo. :P
Rezultaty są inne, bo teksty są inne.
Xiri pisze:Kiedyś dałam jednemu bardzo słaby tekst, jak go dziś oceniam, to odmówił współpracy, bo się załamał i mu się nie chciało z nim nic robić. Twierdził, że każde zdanie jest do poprawy.
To był dobry redaktor, leniwy.
Po co mu zbywalne i niezbywalne prawa do grafomanii? :P
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
neularger
Strategos
Posty: 5189
Rejestracja: śr, 17 cze 2009 21:27
Płeć: Mężczyzna

Najlepsze serwisy self-publish w Polsce

Post autor: neularger » wt, 05 maja 2015 14:45

Małgorzata pisze:Zgadzam się, że nie ma sensu porównywać tekstów z self-publishingu i wydawnictw tradycyjnych, ponieważ w większości przypadków jedne od drugich dzieli przepaść. I nie chodzi o różnorodność poprawek, lecz poziom językowy. Inaczej sprawdza się tekst napisany poprawnie, inaczej upstrzony błędami w każdym zdaniu, rezultaty też są inne.
Margot, tak mi się wydaje, że sens jest. Głęboki. Właśnie po to, by tę przepaść pokazać. Zresztą, wyobraźmy sobie, że mamy dwa pudełka jedno z napisem self-publishing, drugie wydawnictwo tradycyjne, oba produkują to samo - literaturę (nie, nieważne, że Ty Margot uważasz, że to nie jest literatura - ważna jest metryczka producenta stwierdzająca że owszem, literatura).
Tragiczny poziom językowy większości tekstów wychodzących z pudełka self-publishing jest immanentną częścią zjawiska jako takiego, gdyby poziom się zmienił percepcja zjawiska by się zmieniła. Nie można stwierdzić, że nie porównujemy, bo poziom zbyt marny, on jest częścią zjawiska jakie ze sobą zestawiamy (self-publishing vs wydawnictwo tradycyjne) Pudełko jest pudełko, i jak twierdzą użytkownicy, produkuje literaturę :P

A zalinkowany tekst o Naruto nie jest najlepszy, autor ma drewniany i mało poprawny styl. Ma problem z wyrażeniem swoich myśli i faktycznie redaktor dużo tu miałby do roboty. Przypuszczam, że autor, jak się za siebie weźmie, kiedyś będzie pisał poprawnie. Jednak są teksty znacznie, znacznie gorsze niż ten... I niektóre są nawet sprzedawane.
You can do anything you like... but you must never be rude. Rude is being weak.
Ty, Margoto, niszczysz piękne i oryginalne kreacje stylistyczne, koncepcje cudne językowe.
Jesteś językową demolką.
- by Ebola ;)

Awatar użytkownika
A.Mason
Baron Harkonnen
Posty: 4054
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 20:56
Płeć: Mężczyzna

Najlepsze serwisy self-publish w Polsce

Post autor: A.Mason » wt, 05 maja 2015 15:14

Xiri pisze:Podają, że ghost writer jest faktycznie niezgodny z prawem http://pl.wikipedia.org/wiki/Ghostwriter
Chociaż nie wiem, gdzie tu jest łamane prawo, skoro nikt nie ponosi szkód i obie strony zatwierdziły porozumienie.
Moim zdaniem definiowanie ghostwrittingu jako łamania prawa jest nadinterpretacją i wynika z mylenia pojęć. Przede wszystkim należy odróżnić ghostwritting od plagiatu. Ochrona osobistych praw autorskich polega na tym, że niezależnie od tego jaką umowę by nie podpisał, autorem zawsze będzie ten, kto stworzył dzieło. Sama ustawa pozwala autorowi na publikację tekstu także pod pseudonimem lub anonimowo i to z tej opcji korzystają ghostwritterzy. W dodatku najczęściej osoba zlecająca i ghostwritter są tak naprawdę współautorami książek (pomysł należy do zlecającego, wykonanie zaś do ghostwrittera).
1) Artykuł 54. Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.
2) Życie zmusza człowieka do wielu czynności dobrowolnych. Stanisław Jerzy Lec

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14516
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Najlepsze serwisy self-publish w Polsce

Post autor: Małgorzata » wt, 05 maja 2015 15:58

Może zachodzić po prostu konflikt interesów między prawami autorskimi tego, co napisał pierwszą wersję, a redaktora, który de facto przetłumaczył dziełło. :)))
100% zmian - to już nie jest plagiat przecież. To tłumaczenie, a do tłumaczenie ma się prawa autorskie. :P

Neu, ale właśnie dlatego, że teksty z self-publishingu i tradycyjnych wydawnictw dzieli przepaść językowa, porównanie wydaje się zupełnie bezcelowe. Jak sam napisałeś:
gdyby poziom się zmienił percepcja zjawiska by się zmieniła.
No właśnie. Mam nadzieję, że percepcja nadal faworyzuje wydawnictwa tradycyjne (od nich idzie prestiż dla autora, z nich wychodzą książki, które dobrze się czyta*co ma bezpośredni związek z poprawnością językową). Znaczy, że praktyka czytelnicza weryfikuje, więc teoria nie jest potrzebna... :X
So many wankers - so little time...

Xiri
Nexus 6
Posty: 3386
Rejestracja: śr, 27 gru 2006 15:45

Najlepsze serwisy self-publish w Polsce

Post autor: Xiri » wt, 05 maja 2015 17:41

neularger pisze: A zalinkowany tekst o Naruto nie jest najlepszy, autor ma drewniany i mało poprawny styl. Ma problem z wyrażeniem swoich myśli i faktycznie redaktor dużo tu miałby do roboty. Przypuszczam, że autor, jak się za siebie weźmie, kiedyś będzie pisał poprawnie.
Też mam taką nadzieję, bo odechciało mi się czytać kolejne prace kolegi (https://www.fanfiction.net/s/10618315/1 ... ozu-Hatake ), wrzucane mi na prw, "na gorąco", bez czytania. Z jednego powodu - co tekst są te same błędy, typu "tą książkę", "biały śnieg", "Mi" na początku zdania, mimo że za każdym razem je poprawiam i podaję definicję, jak powinno wyglądać prawidłowo i dlaczego. Ja też tak pisałam, używając mowy potocznej, lecz po pierwszych warsztatach zapamiętałam i już się pilnowałam. Koledze zależy jedynie na ocenianiu fabuły, najwyraźniej uważa, że język jest nieważny. Namawiałam autora wiele razy na warsztaty F, ale jak widać, kolegi tu nie widać.
Zresztą, wyobraźmy sobie, że mamy dwa pudełka jedno z napisem self-publishing, drugie wydawnictwo tradycyjne (...)
A wśród SF z 10% będzie dobrych tekstów, językowo poprawnych.
Małgorzata pisze: No właśnie. Mam nadzieję, że percepcja nadal faworyzuje wydawnictwa tradycyjne (od nich idzie prestiż dla autora, z nich wychodzą książki, które dobrze się czyta*co ma bezpośredni związek z poprawnością językową). Znaczy, że praktyka czytelnicza weryfikuje, więc teoria nie jest potrzebna... :X
Ale książki tradycyjne nie są przecież poprawne językowo. Zwłaszcza hity ostatnich lat, na podstawie których kręci się filmy.

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14516
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Najlepsze serwisy self-publish w Polsce

Post autor: Małgorzata » wt, 05 maja 2015 18:46

Xiri pisze:Ale książki tradycyjne nie są przecież poprawne językowo. Zwłaszcza hity ostatnich lat, na podstawie których kręci się filmy.
Mówisz tak, jakby dzieła self-publishingu były wzorcowe.
Ale nie przeczę, tradycyjne publikacje też nie zawsze należą do wzorcowych. Różnica jest jakościowa, IMAO => w tradycyjnym wydawnictwie bełkot to wpadka, w self-publishingu - reguła.
So many wankers - so little time...

Agarwaen
Dwelf
Posty: 518
Rejestracja: wt, 04 lis 2008 18:57
Płeć: Mężczyzna

Najlepsze serwisy self-publish w Polsce

Post autor: Agarwaen » śr, 06 maja 2015 11:07

Alfi pisze:Taka elita ma swoje dobre i złe strony. Dobra: z przyczyn biologicznych do niczego się nie wtrąci. Zła: o nic jej nie możemy zapytać, nawet gdybyśmy groby rozkopali i wieka od trumien odbili.
Trochę optymizmu, jestem pewien, że przy odrobinie dobrej woli można wskazać takich jej przedstawicieli, którzy są dopiero jedną nogą w grobie.
neularger pisze:Myślę, że jednakowoż, albo przesadzasz, albo nie zapoznałeś się z dziełami wydawanymi poprzez SP
Nie zapoznałem, dlatego wierze na słowo, że jakościowa różnica jest. Co do przesady, to też się o nią czasem podejrzewam, że trzeba mieć umiar, że pewnie jakiś cynizm z człowieka wychodzi. Kiedy jednak w ramach prezentu, staram się kupić komuś książkę z poza znanych mi autorów to po przejrzeniu dziesięciu pozycji ( oraz przeczytaniu strony lub dwóch, każdej z nich) zaraz mi przechodzi. Jeśli przesadzam, to nie szczególnie mocno, chociaż :
hundzia pisze:Jak już pisalam, co człowiek to inna opinia :)
więc kto wie, może przesadzam.

Xiri
Nexus 6
Posty: 3386
Rejestracja: śr, 27 gru 2006 15:45

Najlepsze serwisy self-publish w Polsce

Post autor: Xiri » śr, 06 maja 2015 14:43

Małgorzata pisze:
Xiri pisze:Ale książki tradycyjne nie są przecież poprawne językowo. Zwłaszcza hity ostatnich lat, na podstawie których kręci się filmy.
Mówisz tak, jakby dzieła self-publishingu były wzorcowe.
Mówię tak właśnie, bo Twoja wcześniejsza wypowiedź zabrzmiała, jakby książki tradycyjne były w 100% doskonałe. A takiej nigdy nie spotkałam. Do SF nie było akurat żadnego odniesienia.

ODPOWIEDZ