Top 3 polskich pisarzy

czyli odpowiednie miejsce dla bibliotekarzy, bibliofilów, moli książkowych i wszystkich tych nieżyciowych czytaczy

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Bebe
Avalokiteśvara
Posty: 4592
Rejestracja: sob, 25 lut 2006 13:00

Post autor: Bebe » śr, 05 lip 2006 21:37

Ja tez się zgodze odnośnie tej trójcy właśnie w kwestiach językowych. Stara Chmielweska potrafi naznaczyć człowieka językowo na pół życia. Ale nie sadzi byków i nie nadużywa zaimków i potrafi metaforą pojechać oryginalną. Musierowicz i Sapkowski również. Mistrzowie języka jak dla mnie. Ich książki się czyta, sama chciałabym posiadać pióro tej lekkości.
Wypada mi się cieszyć, że wychowałam się na takich autorach a nie na kiepskich tłumaczeniach taniej literatury anglosaskiej, której pełno teraz na rynku...
Z życia chomika niewiele wynika, życie chomika jest krótkie
Wciąż mu ponura matka natura miesza trociny ze smutkiem
Ale są chwile, że drobiazg byle umacnia wartość chomika
Wtedy zwierzyna łapki napina i krzyczy ze swego słoika

Awatar użytkownika
Ika
Oko
Posty: 4256
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 11:26

Post autor: Ika » śr, 05 lip 2006 22:52

Ja się podpiszę i dodam sobie, że jeszcze mają uprzejmy zwyczaj pisać o czymś. I to bynajmniej nie o czymś programowym, tylko opowiadają swoje historie. Ci wymienieni nieco wyżej i jeszcze paru innych (konsekwentnie nie powiem kogo kocham najbardziej).
Jakoś nie mam przekonania do tekstów przesyconych polityczną propagandą programowo zieloną, fioletową czy żółtą; wybuchów patriotyzmu - bo to takie przecież własciwe; nie mogę sie przejąć wpisaną okolicznościowo tragedią - kiedy to wszyscy wiedzą, że tekst głeboki musi być ponury jak noc listopadowa. No jakoś nie... I nie umiem z siebie wydusić hasła - fajne, bo ledwiem przeczytała takie zamotane.
A wczesne powieści Chmielewskiej są właśnie klasą same w sobie, bo faktycznie nie można ich zapomnieć. I to jest argument.
Im mniej zębów tym większa swoboda języka

Awatar użytkownika
Harna
Łurzowy Kłulik
Posty: 5588
Rejestracja: ndz, 05 mar 2006 17:14

Post autor: Harna » śr, 05 lip 2006 22:59

Ika pisze:A wczesne powieści Chmielewskiej są właśnie klasą same w sobie, bo faktycznie nie można ich zapomnieć. I to jest argument.
Próbowałam. Nie można. I to jest zaraźliwe. U maci w pracy wszyscy teraz powtarzają, że Lesio postanowił zamordować personalną :-) Tak oto życie dogoniło literaturę. Zbieg okoliczności czy palec boży?...

Pani Biała Glista takoż proszę won!
– Wszyscy chyba wiedzą, że kicający łurzowy kłulik to zapowiedź śmierci.
– Hmm, dla nas znaczy coś całkiem odmiennego – szczęśliwe potomstwo...
© Wojciech Świdziniewski, Kłopoty w Hamdirholm
Wzrúsz Wirúsa!

Awatar użytkownika
Ika
Oko
Posty: 4256
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 11:26

Post autor: Ika » śr, 05 lip 2006 23:08

Moje kolegi przyjacioły one gryziają inne afery... :)
I paczka dla Kacyka... :D

I właśnie fakt, że nie da się zapomnieć stanowi tutaj o mistrzostwie pióra. I nie ważne, że to mało głębokie historyjki, mało w nich "na bagnety!" i nadętej ponurości... Zresztą co ja tu będę. Przecież i tak wszystko wiadomo :)

Pani nie powinna siadywać na światłość :)))


EDIT: a pisankę z bitwą czołgów miałam na świątecznym stole :)
Im mniej zębów tym większa swoboda języka

Awatar użytkownika
Harna
Łurzowy Kłulik
Posty: 5588
Rejestracja: ndz, 05 mar 2006 17:14

Post autor: Harna » śr, 05 lip 2006 23:12

Angorskie króliki trące marchew! Baron von Dupensztangiel! I katafalk! :-)))

Ale to właśnie nie ma być głębokie, tylko lekkie, zabawne, wciągające, łatwe w aplikacji itd. I jest. I zapada w pamięć, żłobi rowy w mózgu, zakłada zasieki i robi za okupanta. Za to dawnej Chmielewskiej cześć i chwała.
– Wszyscy chyba wiedzą, że kicający łurzowy kłulik to zapowiedź śmierci.
– Hmm, dla nas znaczy coś całkiem odmiennego – szczęśliwe potomstwo...
© Wojciech Świdziniewski, Kłopoty w Hamdirholm
Wzrúsz Wirúsa!

Awatar użytkownika
Bebe
Avalokiteśvara
Posty: 4592
Rejestracja: sob, 25 lut 2006 13:00

Post autor: Bebe » śr, 05 lip 2006 23:15

Zazdroszczę, ja nie umiem takiej pisanki namalować, może się powinnam dzieci dorobić... :) Jednakże Hitlera na pisance nie chcę! :))
Jeśli miałabym oceniać książki po ilości szczerych wybuchów śmiechu - spowodowanych czystą zamierzoną groteską i niepowtarzalną warstwą językową - to faktycznie Chmielewska szybuje wysoko... :) Równie wysoko w kwestiach patriotyzmu - bo z tych książek nauczyłam się, że może nie być łatwo żyć w ojczyźnianym kraju naszym - ale warto i koniecznie trzeba tu wracać.
Z życia chomika niewiele wynika, życie chomika jest krótkie
Wciąż mu ponura matka natura miesza trociny ze smutkiem
Ale są chwile, że drobiazg byle umacnia wartość chomika
Wtedy zwierzyna łapki napina i krzyczy ze swego słoika

Awatar użytkownika
Karola
Mormor
Posty: 2032
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 23:07

Post autor: Karola » czw, 06 lip 2006 00:07

Ika pisze:Pani nie powinna siadywać na światłość :)))
- Szkorbut! Szkorbut!
- Lumbago, lumbago.
- Ale dlaczego lumbago?
- A dlaczego szkorbut? Mnie męczy lumbago, proszę pani. Zęby mam w porządku...

przepraszam za offtop, nie mogłam się powstrzymać. Od dwudziestu lat mnie ten dialog bawi :)
Indiana Jones miał brata. Nieudacznika rodem z Hiszpanii. Imię brata nieudacznika brzmiało Misco. Misco Jones.

Awatar użytkownika
Harna
Łurzowy Kłulik
Posty: 5588
Rejestracja: ndz, 05 mar 2006 17:14

Post autor: Harna » czw, 06 lip 2006 00:12

Karola pisze:- Szkorbut! Szkorbut!
- Lumbago, lumbago.
- Ale dlaczego lumbago?
- A dlaczego szkorbut? Mnie męczy lumbago, proszę pani. Zęby mam w porządku...

przepraszam za offtop, nie mogłam się powstrzymać. Od dwudziestu lat mnie ten dialog bawi :)
Jaki tam offtop, potwierdzasz słuszność stawianych tez - że dawną Chmielewską się pamięta, że dawna Chmielewska wciąż jest zabawna. Bo jest, chociaż "Klin" to debiut, słabszy od następnych książek. To na koniec z pamięci:

Towazyse i towazyski! Łobywatele i łobywatelki! Wy idzieta w te marsze jesinne na pamiątkie Tadeusza Kościuszki, któren u boku Armii Czerwonej pobił hitlerowskiego gada pod Grunwaldem.
– Wszyscy chyba wiedzą, że kicający łurzowy kłulik to zapowiedź śmierci.
– Hmm, dla nas znaczy coś całkiem odmiennego – szczęśliwe potomstwo...
© Wojciech Świdziniewski, Kłopoty w Hamdirholm
Wzrúsz Wirúsa!

Awatar użytkownika
nimfa bagienna
Demon szybkości
Posty: 5725
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 11:40
Płeć: Nie znam

Post autor: nimfa bagienna » czw, 06 lip 2006 07:27

Nie samym językiem literatura polska stoi. Musierowicz pisze przesłodzone landryny dla naiwnych nastolatek. (I za to jej nie cierpię.) Chmielewska cudownie umie bawić się słowami i sięgać do groteski międzyludzkiej, ale to dla mnie trochę za mało. Poza tym nie ma kogoś takiego jak stara Chmielewaka i nowa Chmielewska. Jest Chmielewska, kiedyś niezła autorka oryginalnych kryminałów, która wypaliła się i nie potrafi przyjąć tego do wiadomośći.
MZS stawianie tych pań w jednym rzędzie z Kapuścińskim, Tokarczuk czy choćby Łysiakiem to lekkie nieporozumienia. To nawet nie jest różnica klas. To jest przepaść. Rów Mariański.
Idę się utopić;)
Tłumaczenie niechlujstwa językowego dysleksją jest jak szpanowanie małym fiutkiem.

Awatar użytkownika
Ika
Oko
Posty: 4256
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 11:26

Post autor: Ika » czw, 06 lip 2006 08:18

Nimfy nie toną :P
Nie desperuj Mirmiłku.
Im mniej zębów tym większa swoboda języka

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14516
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » czw, 06 lip 2006 09:55

E, tam! Dlaczego nie? Pytanie jest, kogo na top3?! A ja "Lesia" na top chętnie wrzucę. Szczególnie za dialog:
- Kał-basa. (mówi jakiś cudzoziemiec)
- Mocz tenora...? (odpowiada Lesio, bodajże)

I za fabuły pięknie powiązane. Czemu nie? Na emocjach mi grały i grać jeszcze potrafi ta pani. A to niewielu się udaje Autorom.
Potem na top mogę wrzucić Potockiego, za formę. Poetów wielu, co o języku, jeśli nie wszystko, to prawie wszystko wiedzieli. Sporo pozycji z Kanonu. W zasadzie, to nie umiem tak jasno określić, chyba ten maszt by się złamał, gdybym miała wybrać trzech Autorów. Albo każdemu pozwoliłabym powisieć przez moment, a potem - ciach! i następny! :))))
A że w jednej gromadzie stoją Kapuściński i Musierowicz? A czemu nie? Obok tej pani postawię jej brata, bo to jeden z tych, co o języku literackim, to wiele wiedzą...
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Ika
Oko
Posty: 4256
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 11:26

Post autor: Ika » czw, 06 lip 2006 10:14

Nie Lesio, Janusz, albo Karolek :)
A Musierowicz to chociażby za to, że potrafi napisać o rzeczach skończenie powszednich i banalnych tak, by stały się dla czytelnika odkryciem. To też jest osiągnięcie.
Im mniej zębów tym większa swoboda języka

Awatar użytkownika
Asiek
Mamun
Posty: 114
Rejestracja: pn, 04 lip 2005 21:38

Post autor: Asiek » czw, 06 lip 2006 12:03

nimfa bagienna pisze: Nie samym językiem literatura polska stoi. Musierowicz pisze przesłodzone landryny dla naiwnych nastolatek.
Nimfo, a zerknij kiedyś na fotorelacje ze spotkania z MM. Tam są panie ze wszystkich możliwych pokoleń, nie tylko nastolatki.
nimfa bagienna pisze: Chmielewska cudownie umie bawić się słowami i sięgać do groteski międzyludzkiej, ale to dla mnie trochę za mało. Poza tym nie ma kogoś takiego jak stara Chmielewaka i nowa Chmielewska.
skrót myslowy- Chmielewska za starsze książki.
Ludzi którzy gadają Chmielewską jest od cholery i ciut. Nie znam jakoś nikogo, kto mówi Tokarczuk ;)

Tzn wiem, delektować się należy głębią itd, ale ja traktuję książki zasadniczo jako źródło wiedzy i rozrywki. I taka Musierowicz doskonale robi mi na chandrę, jako odskocznia od szarej rzeczywistości.

Podobnie jak Gombrowicz nie zachwyca, natomiast na kolana rzuca mnie nadal Trylogia Sienkiewicza. I mniejsza, że Sienkiewicz to pierwszorzędny pisarz drugorzędny, czy jak tam sobie po nim Gombowicz pojechał ;)
nimfa bagienna pisze: MZS stawianie tych pań w jednym rzędzie z Kapuścińskim, Tokarczuk czy choćby Łysiakiem to lekkie nieporozumienia. To nawet nie jest różnica klas. To jest przepaść. Rów Mariański.
Idę się utopić;)
to się nazywa różnica gustów ;) Nie odmawiam talentu Kapuścińskiemu (który również włada przepiękną polszczyzną) czy Tokarczuk, Łysiak sie do mojej pierwszej dziesiątki the best of załapuje, ale pytanie było o top 3. No to podałam.
:)

Awatar użytkownika
nimfa bagienna
Demon szybkości
Posty: 5725
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 11:40
Płeć: Nie znam

Post autor: nimfa bagienna » czw, 06 lip 2006 14:35

Ja nie dyskutuje o gustach. Kazdy ma wlasne. Ja tez. Kazdy komentarz jest subiektywny, bo kazdy komentuje przez pryzmat wlasnych gustow.
Musierowicz nie znosze organicznie. Jednym z podstawowych kryteriow, jakim ma dla mnie odpowiadac literatura, jest wiarygodnosc. Przeslodzone rodzinki made by Musierowicz irytuja mnie. Nie znam srodowiska, w ktorym wszyscy sa dla siebie milutcy do wymiotu, paradoksalnie wyrozumiali, mieliby niemal wylacznie pozytywne emocje. I nie znam rzeczywistego swiata (srodowiska), w ktorym nie ma bohaterow negatywnych. Jeden Pyziak na cykl liczacy iles tam tomow to zdecydowanie za malo.
Pani Musierowicz sprzedaje przeslodzona tandete pod pozorem opisywania tzw. prawdziwego zycia. Dziekuje, wole fantastyke. Tam przynajmniej nikt nikogo nie oszukuje, ze fireballe mozna rzucac naprawde;) Napisalam, ze jest to literatura dla naiwnych nastolatek i swoje zdanie podtrzymuje. Tylko naiwna 11- albo 12-latka jest w stanie uwierzyc w jej idealny, hollywoodzko-rozowy swiatek.
To, ze Polacy nagminnie cytuja Chmielewska (sama to robie!:)), stanowi dla mnie o jej popularnosci, a nie o wartosci. Te dwie rzeczy to niezupelnie to samo. Lubie jej wczesne ksiazki. Sa odprezajace, sympatyczne, czytelne. Zabawne. Spelniaja przynajmniej pozory prawdopodobienstwa. Nawet podkop wykonany szydelkiem jest podany tak, ze mozna w niego uwierzyc. Ale MSZ to nie jest wielka literatura, tylko takie czytadelka. Ich wartosc polega na umiejetnosci rozbawiania. To duzo... ale jednak za malo. Nie lapie za serce. Nie prowokuje do przemyslen.
Ja typowalam do top 3 Lema. Bo on mnie wlasnie do tego sklanial. Do myslenia.
Ale sie rozpisalam.
Tłumaczenie niechlujstwa językowego dysleksją jest jak szpanowanie małym fiutkiem.

Awatar użytkownika
Cintryjka
Nazgul Ortografii
Posty: 1145
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 22:34

Post autor: Cintryjka » czw, 06 lip 2006 16:12

nimfa bagienna pisze:t Pani Musierowicz sprzedaje przeslodzona tandete pod pozorem opisywania tzw. prawdziwego zycia. Dziekuje, wole fantastyke. .
To też jest swego rodzaju fantastyka - taka utopia. Moim zdaniem fajna i potrzebna, ale, rzecz jasna, nie każdego musi przekonywać:)
Każdy Czytelnik ma takiego diabła, na jakiego sobie zasłużył - A.P. Reverte

ODPOWIEDZ