Autora poznać po tym, jak kończy - najlepsze finisze

czyli odpowiednie miejsce dla bibliotekarzy, bibliofilów, moli książkowych i wszystkich tych nieżyciowych czytaczy

Moderator: RedAktorzy

Awatar użytkownika
Rheged
Stalker
Posty: 1886
Rejestracja: pt, 16 wrz 2005 14:35

Post autor: Rheged » pn, 11 wrz 2006 16:13

Ebola pisze:zakończenie może być otwarte, ale oprócz tego powinno być zamknięte. Konstrukcyjnie, przynajmiej, musi Ci się domknąć. Losy bohatera mogą pozostać otwartą kartą - nie musisz go od razu zabijać lub żenić :)
Dokładnie. Optymalnym rozwiązaniem (które mi najbardziej odpowiada) jest zamknięcie całej opowieści w zgrabnych klamrach, tak żeby było wszystko tam jasne w sensie tym, że wiadomo co się stało. Niekoniecznie jednoznacznie. Chodzi mi o to, że historia ma być tak opowiedziana, żeby czytelnik wiedział o co w całej intrydze chodzi, nawet nie wprost, ale żeby pozostawić mu jasną i klarowną furtkę do domysłów, cóż takiego się zdarzyło. Albo wie, bo to napisał autor, albo wie, bo tego autor nie napisał. Na jedno wychodzi. Czyli zamknięte, choć z 'charakteru' otwarte.
Wirus pisze:Też wolę SF.
No to jest nas więcej.
Emil 'Rheged' Strzeszewski
Pipe of the rising sun, Sympathy for the pipe
Pipe of the storm, Born to be pipe

Awatar użytkownika
voodoo_doll
Fargi
Posty: 427
Rejestracja: pn, 10 lip 2006 22:01

Post autor: voodoo_doll » pn, 11 wrz 2006 17:08

Ja nie lubię zakończeń otwartych - moja ciekawska natura woli jak jest jasne co się stało, a jak zakończenie jest otwarte to mnie gryzie jak to się mogło skończyć. Poza tym lubię zakończenia z takim "twistem" - czyli te które wywalają wszystko do góry nogami.
"Each step I take the shadows grow longer,
Padded footfalls in the dark I wander.
Come to steal your lifeblood away,
Looking for a beauty that never fades"

Awatar użytkownika
Tomasz Orlicz
Mamun
Posty: 166
Rejestracja: pn, 03 lip 2006 16:33

Post autor: Tomasz Orlicz » pn, 11 wrz 2006 17:48

voodoo_doll pisze:Ja nie lubię zakończeń otwartych - moja ciekawska natura woli jak jest jasne co się stało, a jak zakończenie jest otwarte to mnie gryzie jak to się mogło skończyć. Poza tym lubię zakończenia z takim "twistem" - czyli te które wywalają wszystko do góry nogami.
I otwierają człowiekowi oczy, prawda? I tutaj - jak mniemam - nie ma znaczenia, czy autor zabił epilogiem bohatera, czy obdarował tegoż jakimś perspektywicznym życiem, przygodami, czy chćby i pączkami - boż to przecie był nasz polski tłusty czwartek. Po mojemu, liczy się umiejętność przekonania czytelnika do czegoś (czegokolwiek), umiejętność wykreowania jakiejś prawdy. Niech to będą te "Otwarte drzwi"; jeśli fabuła zdołała dotrzeć do czytelnika, sam znajdzie tam zakończenie, wiedząc, że ww. padnie trupem, gdyż nie ma wyjścia.

To Flamenco: rzeczywiście, jeśli kończę czytać coś ciekawego, nie jestem w stanie zaglądnąć do jakiejkolwiek następnej; toto coś musi najpierw przetrawić się w mojej łepetynie.


wpis moderatora:
Gadulissima: Wiem, że to nieładnie korzystać z uprawnień moderatorskich, żeby ortograf poprawić, ale nie mogłam patrzeć. Znowu to zrobiłam. Chyba już mi tak zostanie. Przepraszam...
Już czuję zapach świeżo wydrukowanego papieru. Niczym przedsmak lektury...

Awatar użytkownika
Ika
Oko
Posty: 4256
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 11:26

Post autor: Ika » pn, 11 wrz 2006 21:10

Co Wy macie do tych happy endów? Ja jestem za. Popieram. Natomiast stanowczo protestuję przeciwko założeniu, ze jak się książka kończy dobrze to płytka jest. W ogóle nie rozumiem co to za maniera. Ot co.
Im mniej zębów tym większa swoboda języka

Awatar użytkownika
nimfa bagienna
Demon szybkości
Posty: 5717
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 11:40
Płeć: Nie znam

Post autor: nimfa bagienna » pn, 11 wrz 2006 21:24

Ja do happy endów nie mam nic. Nawet sentymentu i zamiłowania;) Lubię zakończenia otwarte, bo lubię sobie podumać, co by było, gdyby.
Tłumaczenie niechlujstwa językowego dysleksją jest jak szpanowanie małym fiutkiem.

Awatar użytkownika
Rheged
Stalker
Posty: 1886
Rejestracja: pt, 16 wrz 2005 14:35

Post autor: Rheged » pn, 11 wrz 2006 21:47

Ika pisze:Co Wy macie do tych happy endów?
Ja tam w ogóle mam dużo do happy książek. Ogółem reaguję na nie alergicznie ;). Musi być mrrrrok i straszno musi być. No i żeby czipsy jeszcze były ;)

A tak serio, podajcie jakiś przykład zakończenia w stylu 'happy', które jest dobre! Jak zobaczę, to uwierzę :P
Emil 'Rheged' Strzeszewski
Pipe of the rising sun, Sympathy for the pipe
Pipe of the storm, Born to be pipe

Awatar użytkownika
Hitokiri
Nexus 6
Posty: 3318
Rejestracja: ndz, 16 kwie 2006 15:59
Płeć: Kobieta

Post autor: Hitokiri » wt, 12 wrz 2006 00:51

flamenco108 pisze: Jeżeli wymagasz, abyśmy stworzyli bohatera, wobec którego czytelnik będzie miał emocje, to czemu mamy go unicestwiać na końcu opowiadania.
Ale zakończenie bez happy endu to niekoniecznie śmierć bohatera. Jest tyle różnych opcji, ograniczeniem jest tylko wyobraźnia autora.
"Ale my nie będziemy teraz rozstrzygać, kto pracuje w burdelu, a kto na budowie"
"Ania, warzywa cię szukały!"

Wzrúsz Wirusa! Podarúj mú "ú" z kreską!

Awatar użytkownika
lokje
Fargi
Posty: 468
Rejestracja: sob, 11 mar 2006 00:32

Post autor: lokje » wt, 12 wrz 2006 01:31

Rheged pisze: A tak serio, podajcie jakiś przykład zakończenia w stylu 'happy', które jest dobre! Jak zobaczę, to uwierzę :P
Erikson, to jego malazańskie pisanie. kończy się ubiciem akurat mojego ulubionego bohatera, w taki sposób, żebym chciała jego jakiegoś tam zmartwychwstania. i choć to się powtarza, jakoś mnie nie nudzi.
namu offutopu, namu offutopu, namu offutopu
Błogosławiona Lokje od Celofyzów

Awatar użytkownika
voodoo_doll
Fargi
Posty: 427
Rejestracja: pn, 10 lip 2006 22:01

Post autor: voodoo_doll » wt, 12 wrz 2006 08:19

Tomasz Orlicz pisze: I otwierają człowiekowi oczy, prawda? I tutaj - jak mniemam - nie ma znaczenia, czy autor zabił epilogiem bohatera, czy obdarował tegoż jakimś perspektywicznym życiem, przygodami, czy chćby i pączkami - boż to przecie był nasz polski tłusty czwartek.
Nie o to mi chodziło, widać moja umiejętność przekazywania tego co mam na myśli jest w kiepskiej formie - może zostanę politykiem. Na pewno nie miałam na myśli zakończeń które otwierają człowiekowi oczy i zaczyna widzieć więcej ,ale takie które stawiają w innym świetle całą fabułę. Żeby wyjaśnić może podam przykład - Billy musi coś załatwić w Londynie i trafia do pensjonatu prowadzonego przez miłą staruszkę. Staruszka przeprowadza z Billym dziwne rozmowy (np. masz taką ładną skórę Billy, bez żadnej skazy), ale Billy myśli że to dlatego, iż straciła syna na wojnie. Na końcu okazuje się, że staruszka wypycha swoich gości i trzyma w piwnicy. Dowiadujemy się tego na końcu i wtedy wszystkie dialogi staruszki z Billym nabierają innego znaczenia.
"Each step I take the shadows grow longer,
Padded footfalls in the dark I wander.
Come to steal your lifeblood away,
Looking for a beauty that never fades"

Awatar użytkownika
Tomasz Orlicz
Mamun
Posty: 166
Rejestracja: pn, 03 lip 2006 16:33

Post autor: Tomasz Orlicz » wt, 12 wrz 2006 17:26

Ika pisze:Co Wy macie do tych happy endów? Ja jestem za. Popieram. Natomiast stanowczo protestuję przeciwko założeniu, ze jak się książka kończy dobrze to płytka jest. W ogóle nie rozumiem co to za maniera. Ot co.
Te, które kończą się dobrze, to ogólnie najlepsze są i tyle. Nie sztuką jest wylać cysternę krwi; sztuką jest zrobić komercję z normalności, która nas otacza. Jeśli jeszcze autor skomponuje to pięknie, chwała mu za to.
Już czuję zapach świeżo wydrukowanego papieru. Niczym przedsmak lektury...

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14516
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » wt, 12 wrz 2006 18:33

Rheged pisze:
Ika pisze:Co Wy macie do tych happy endów?
A tak serio, podajcie jakiś przykład zakończenia w stylu 'happy', które jest dobre! Jak zobaczę, to uwierzę :P
Trzeciego dnia zmartwychwstał.
Czyż to nie happy end? I do tego oryginalny! A wcześniej mrok, jatka i cysterna krwi. :))))
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Cintryjka
Nazgul Ortografii
Posty: 1143
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 22:34

Post autor: Cintryjka » wt, 12 wrz 2006 18:36

Ika pisze:Co Wy macie do tych happy endów? Ja jestem za. Popieram. Natomiast stanowczo protestuję przeciwko założeniu, ze jak się książka kończy dobrze to płytka jest. W ogóle nie rozumiem co to za maniera. Ot co.
Właśnie, ja też nie. Dobry happy end nie jest zły.
Każdy Czytelnik ma takiego diabła, na jakiego sobie zasłużył - A.P. Reverte

Awatar użytkownika
padawan
Mamun
Posty: 128
Rejestracja: pn, 20 cze 2005 12:00

Post autor: padawan » wt, 12 wrz 2006 19:08

Happy end nie jest zły, o ile nie jest wciśnięty na siłę, wbrew logice powieści. Są książki, które mogą się kończyć szczęśliwie, są takie które nie powinny. Wszystko kwestia danej, konkretnej książki.
To zdanie jest fałszywe.

"Statystyka jest jak kobieta w bikini. Widać wszystko, ale nie to co najistotniejsze..."

Awatar użytkownika
Rheged
Stalker
Posty: 1886
Rejestracja: pt, 16 wrz 2005 14:35

Post autor: Rheged » wt, 12 wrz 2006 20:24

Małgorzata pisze:
Rheged pisze:A tak serio, podajcie jakiś przykład zakończenia w stylu 'happy', które jest dobre! Jak zobaczę, to uwierzę :P
Trzeciego dnia zmartwychwstał.
Czyż to nie happy end? I do tego oryginalny! A wcześniej mrok, jatka i cysterna krwi. :))))
Padłem od argumentacji :D. No niech będzie, że punkt dla Ciebie, ale jakiem humanista, rzęknę: to wyjątek od reguły :P.
Emil 'Rheged' Strzeszewski
Pipe of the rising sun, Sympathy for the pipe
Pipe of the storm, Born to be pipe

Awatar użytkownika
padawan
Mamun
Posty: 128
Rejestracja: pn, 20 cze 2005 12:00

Post autor: padawan » wt, 12 wrz 2006 20:33

Rheged pisze: rzęknę: to wyjątek od reguły :P.
Pana Tadeusza nie czytałeś? :)
Tam co prawda happy end to napisał dopierohrabia Fredro. Ale nie szukajmy szczegółów, bo to nas zdradzi :)
To zdanie jest fałszywe.

"Statystyka jest jak kobieta w bikini. Widać wszystko, ale nie to co najistotniejsze..."

ODPOWIEDZ