Broń dalekiego wschodu

czyli dla tych, co strzelają, chcieliby postrzelać, czyli: brothers in arm - cokolwiek to znaczy

Moderator: RedAktorzy

Awatar użytkownika
nameless
Fargi
Posty: 330
Rejestracja: pn, 11 cze 2007 17:07

Post autor: nameless » pn, 26 sty 2009 00:07

Ktoś mniejszy i lżejszy ma większe predyspozycje do technik opartych na szybkości, zwinność itp.
Każda sztuka walki oparta jest na szybkości i zwinności i ogólnej sprawności ruchowo-fizycznej, zarówno wytrenowanej, jak wrodzonej. Z sumo włącznie :) Dlatego właśnie wspomniałem o kategoriach wagowych boksu. Bokserem może być największa 'szczypawa', jak i chłop-góra. Lżejszy bokserzy są szczególnie szybcy. Potężniejsi są nieco wolniejsi, lecz silniejsi. Wkestia budowy, ale wszystko w jednym sporcie :)

Jasne, zgadzam się, że ciężko, by 100kg-owy misiek zapisał się na kung-fu i razem z tymi bardzo chudymi, bardzo ruchliwymi Chińczykami robił salta :) Ale trzeba mieć na uwadze, że nie tyle rozmiar/waga, a geny mają tu do gadania. Ktoś przy 1.85 metra wzrostu, 90kg wagi będzie nalanym, pulchnym miśkiem, do sztuk walki się nie nadającym; inny z tymi samymi "proporcjami" będzie po prostu potężnym gościem i zostanie świetnym kick-boxerem. Wcale, wcale nie wolnym :)
BTW, taekwondysta z filmiku - mały to on nie był, lekki zapewne też nie. A jaki, skubany, był szybki w tych kopnięciach...
Nie bój się cieni, one świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło. - Oscar Wilde

Awatar użytkownika
Laris
Psztymulec
Posty: 916
Rejestracja: czw, 11 gru 2008 18:25

Post autor: Laris » pn, 26 sty 2009 03:24

Wniosek: krav-maga - tak, ale z dwoma dresami, co chcą Cię 'skroić', nie z kimś, kto ma pojęcie, jak się lać. A już na pewno nie z kimś, kto wie, że będziesz chciał go chwytać za te uszy i wsadzać mu palce do nosa... :)
Sądzę, że niewielu "zorientowanych" wychodzi na ulicę, żeby po ciemku ludzi klepać. ^^ Zresztą, oprócz krav-magi na ulicę dobry jest też boks i jego odmiany.
A walki między, na przykład, karateką i bokserem to już w ogóle porażka. Większość sportów walki uprawiają ludzie szczupli i stosunkowo silni. Szybkość jest w walce najważniejszym atutem, bo co z tego, że chłop jest wielki jak góra i waży te 90 kilo, skoro nie może oponenta trafić, a już po chwili tamten nokautuje go jednym ciosem, bo wie, jak i gdzie walnąć?
Najmniej pamiętam zajęcia w szkole,
bo żaden z nas się tam nie nadawał.
Awantura - Pokolenie nienawiści

Awatar użytkownika
nameless
Fargi
Posty: 330
Rejestracja: pn, 11 cze 2007 17:07

Post autor: nameless » pn, 26 sty 2009 11:58

Sądzę, że niewielu "zorientowanych" wychodzi na ulicę, żeby po ciemku ludzi klepać. ^^ Zresztą, oprócz krav-magi na ulicę dobry jest też boks i jego odmiany.
Ulica, ulica... a trening dla walorów sportowych? Boks, kick-boxing, karate etc to przede wszystkim sporty. Trening, ruch, technika, kondycha, wytrzymałość, sparingi. Owszem no, siłą rzeczy zdobywa się umiejętności 'na ulicę'. Ale powiem Ci, że nie ma w moim klubie osoby w grupie zaawansowanej (trenujących już 4-5 lat i więcej po 3-4 treningi w tygodniu) która by miała choć cień takiego myślenia :) Jest gówniarskie. Wśród nowych zdarzają się giganci, którzy zapisują się głównie po to, by "ponapierdalać się na dzielni". Tacy chodzą 3 miesiące, mają się za wielkich kick-boxerów i więcej się nie pojawiają.

Coś w tym z resztą jest. Ja po 6 latach mam więcej pokory wobec swoich umiejętności, niż miałem po 2 miesiącach. To chyba dość normalne :)
Szybkość jest w walce najważniejszym atutem
Ta, ale zauważ, że szybkość w bardzo dużej mierze wynika z techniki. Im jesteś bardziej wytrenowany, lepszy technicznie, tym ciosy są silniejsze i szybsze, i ogólnie bardziej dynamiczne. Ciężko powiedzieć o bokserach wagi ciężkiej, że są wolni.
bo co z tego, że chłop jest wielki jak góra i waży te 90 kilo, skoro nie może oponenta trafić
No aż tak to bym nie szalał. Są 90-kilowcy i 90-kilowcy ;) Krzysztof Włodarczyk i Tomasz Adamek - ważą nieco ponad 90kg. I to na ringu; przed zbijaniem wagi na pewno więcej. Czy sprawiają wrażenie ludzi, którzy nie mogliby trafić nawet i najbardziej ruchliwego boskera wagi lekkiej? ;)
Walka boksera wagi ciężkiej z bokserem wagi półśredniej ( o porównywalnych umiejętnościach) byłaby nierówna. I to bynajmniej nie dlatego, że ten drugi byłby nieco szybszy ;]
Masa robi swoje w pozytywnym sensie tego słowa. Wiem to po sobie. Miałem okres, kiedy przez 3 lata treningów moja waga pozostawała bez zmian - ok 71-2kg przy 1.78m wzrostu. Byłem podrzeźbiony, ale szczupły. Bardzo szybki. W zeszłym roku zacząłem ot tak przybierać na masie. W jakieś 4 miesiące doszedłem do ponad 80kg, przytyłem prawie 10kg. Cały czas trenując i nie biorąc żadnych odżywek (więc w tych 80-ciu kilo nie ma kilograma zbędnej wagi). I wiesz co? Wcale, a wcale nie jestem wolniejszy, nie jestem nawet mniej szczupły. Jestem po prostu silniejszy i bardziej "zbity". Masa robi swoje.
Nie bój się cieni, one świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło. - Oscar Wilde

Xiri
Nexus 6
Posty: 3386
Rejestracja: śr, 27 gru 2006 15:45

Post autor: Xiri » czw, 05 lut 2009 16:05

Mam pytanie trochę powiązane z tematem. Szukałam tego w internecie, jednak bez skutku. Chodzi mi o fachową nazwę ostrza, które było przymocowane do kół w niektórych starożytnych rydwanach. Służyło ono do podcinania nóg piechocie, kiedy taki rydwan pędził przez pole bitwy.

Awatar użytkownika
Vladibor
Sepulka
Posty: 88
Rejestracja: pt, 24 paź 2008 14:21

Post autor: Vladibor » sob, 07 lut 2009 15:53

Chodzi o assyrijskym Kurrodrepanie - rydwananie z nozami na piastach? Nazywali sie te noze po-prostu sierpami. Na zal, nie wiem, jak to brzmi po assyrijsku....
Xiri pisze:Służyło ono do podcinania nóg piechocie, kiedy taki rydwan pędził przez pole bitwy.
Nie bylo to najglowniejszym. I nie bylo tak skutecznie, jak wydaje sie nam teraz
Przepraszam za moj polski...

Xiri
Nexus 6
Posty: 3386
Rejestracja: śr, 27 gru 2006 15:45

Post autor: Xiri » sob, 07 lut 2009 22:39

Dzięki. Chcę taką broń wykorzystać w sf w kołach samochodów pancernych, jednak miałam wątpliwości, czy jeśli nazwę to ostrzem (czy sierpem, jak podałeś), zrobię poważny błąd. A zależałoby mi, by nazwa pozostała taka sama (nie asyryjska, lecz polska).

Awatar użytkownika
Vladibor
Sepulka
Posty: 88
Rejestracja: pt, 24 paź 2008 14:21

Post autor: Vladibor » ndz, 08 lut 2009 08:09

Xiri Przepraszam, zapomnialem, ze jestem na polskim forumie...
Po polsku czestej nazywaja te ostrza "kosami".
No i wiem, ze Rzymlianie nazywali taki rydwan "currus falcatus". "Falcis" - kosa, sierp.

Edit
O! Nabralem w Googlie "currus" i otrzymalem linka na polska wersje Wiki tez.
Przepraszam za moj polski...

Xiri
Nexus 6
Posty: 3386
Rejestracja: śr, 27 gru 2006 15:45

Post autor: Xiri » pn, 09 lut 2009 00:08

Nie, może tak być. Zobacz. Spolszczę wyraz "falcis" i wyjdzie z tego ładny neologizm zamiast kopii historycznej.
Dzięki za odpowiedź.

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14516
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » pn, 09 lut 2009 00:32

Tylko się wtrącę, choć na rydwanach znam się słabiutko. Kosa, sierp, zakrzywiony nóż => po łacinie w Mianowniku (Nominativus) to falx, natomiast falcis, to Dopełniacz (Genetivus).

Gdybyś chciała spolszczyć, lepiej, żebyś znała podstawowe brzmienie wyrazu.
So many wankers - so little time...

Xiri
Nexus 6
Posty: 3386
Rejestracja: śr, 27 gru 2006 15:45

Post autor: Xiri » pn, 09 lut 2009 01:44

Bardzo cenna wskazówka, dziękuję. Pokombinuję z tym wyrazem jutro, by wyszło coś ciekawego i mającego rzetelne źródło.

Awatar użytkownika
Teano
Kadet Pirx
Posty: 1309
Rejestracja: wt, 05 cze 2007 19:05

Post autor: Teano » pn, 09 lut 2009 08:46

Małgorzata pisze:Tylko się wtrącę, choć na rydwanach znam się słabiutko. Kosa, sierp, zakrzywiony nóż => po łacinie w Mianowniku (Nominativus) to falx, natomiast falcis, to Dopełniacz (Genetivus).
To ja wreszcie wiem skąd się wzięłoFalco. Wcześniej jakoś się nie zastanawiałam, przyjmując z dobrodziejstwem inwentarza.
Mordor walnął maczugą Orbana w łysy czerep. Po chwili poczuł to samo.
Umowa sporządzona została w dwóch jednobrzmiących egzemplarzach,
po jednym dla każdej ze stron.

� Dżirdżis

ODPOWIEDZ