Realność filmów wojennych

czyli dla tych, co strzelają, chcieliby postrzelać, czyli: brothers in arm - cokolwiek to znaczy

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
morswin

Realność filmów wojennych

Post autor: morswin » ndz, 03 wrz 2006 14:49

Czytałem artykuł, w którym autor zastanawiał się nad tym czy słusznie armia amerykańska cenzuruje wszystkie filmy wojenne, które powstają w ich rodzimych wytwórniach.

Z jednej strony mamy rzeczywistość wojny, z wszystkim co ona niesie dla uczestniczących w niej ludzi. Z drugiej pokazy heroizmu cukierkowych bohaterów.

Która forma filmy jest lepsza?
Czy potrzebna jest cenzura i upraszczanie przekazu filmu przez wojsko?

Awatar użytkownika
taki jeden tetrix
Niezamężny
Posty: 2276
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 20:16

Post autor: taki jeden tetrix » ndz, 03 wrz 2006 19:51

Link please.
"Anyone who's proud of their country is either a thug or just hasn't read enough history yet" (Richard Morgan, Black Man)
"Jak ktoś chce sypiać ze skunksami, niech nie płacze, że mu dzieci śmierdzą" (Etgar Keret)

Awatar użytkownika
kaj
Pciuch
Posty: 1576
Rejestracja: śr, 28 wrz 2005 13:50

Post autor: kaj » pn, 04 wrz 2006 06:21

Właśnie? Skąd ta fantasyczna informacja o cenzurze.

Awatar użytkownika
flamenco108
ZakuŻony Terminator
Posty: 2555
Rejestracja: śr, 29 mar 2006 00:01
Płeć: Mężczyzna

Post autor: flamenco108 » pn, 04 wrz 2006 11:12

Właśnie - oglądając amerikańskie produkcje gotów jestem przypuszczać, że niektóre z nich są w całości przez armię finansowane, w niektórych armia jest udziałowcem - i jako taka ma prawo wpływać na ich treść, ale to nie cenzura. Skąd info o cenzurowaniu wszystkich filmów wojennych?
Nondum lingua suum, dextra peregit opus.

morswin

Post autor: morswin » pn, 04 wrz 2006 18:51

Artykuł się nazywa: "Hollywood mity i fakty"
Poszedł w bardzo poczytnym czasopiśmie: "TO&OWOTV" w numerze 35.

Więc chce wyjaśnić, że dla mnie (nie koniecznie jest to definicja pojęcia cenzura) cenzura oznacza wymuszane zmiany. W związku z tym zmiana wymuszona przez armię amerykańską jest cenzurą. Nie ma różnicy, czy zmiany są wprowadzane przez udziałowca (wspólnika), czy przez decyzje zewnętrzne. W końcu Państwo może być obligatoryjnym wspólnikiem wszystkich produkcji wojennych. Szczególnie, kiedy toczy się wojna, taka jak np. wojna z teroryzmem.

Awatar użytkownika
taki jeden tetrix
Niezamężny
Posty: 2276
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 20:16

Post autor: taki jeden tetrix » pn, 04 wrz 2006 20:22

Ach, to taki artykuł...
Więc teraz sobie obejrzyj "Złoto pustyni" na przykład ("The Three Kings", Clooney, Wahlberg i Ice-T w Iraku), albo "1941". A potem pogadajmy o faktach.
"Anyone who's proud of their country is either a thug or just hasn't read enough history yet" (Richard Morgan, Black Man)
"Jak ktoś chce sypiać ze skunksami, niech nie płacze, że mu dzieci śmierdzą" (Etgar Keret)

Słoneczko

Post autor: Słoneczko » pn, 04 wrz 2006 22:08

taki jeden tetrix pisze:Ach, to taki artykuł...
Więc teraz sobie obejrzyj "1941". A potem pogadajmy o faktach.
Ja bardzo proszę.. nie wytrzymam tego po raz kolejny.. :-) Niech on nie ogląda..

Awatar użytkownika
kaj
Pciuch
Posty: 1576
Rejestracja: śr, 28 wrz 2005 13:50

Post autor: kaj » wt, 05 wrz 2006 06:59

morswin pisze:Nie ma różnicy, czy zmiany są wprowadzane przez udziałowca (wspólnika), czy przez decyzje zewnętrzne. W końcu Państwo może być obligatoryjnym wspólnikiem wszystkich produkcji wojennych.
Róznica jest kolosalna. Jak producent wymusza zmiany, to żadna cenzura, tylko jego święte prawo, bo to jego pieniądze.
Państwo USA nie jest obligatoryjnym wspólnikiem wszystkich produkcji wojennych.

Awatar użytkownika
kiwaczek
szuwarowo-bagienny
Posty: 6067
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 21:54

Post autor: kiwaczek » wt, 05 wrz 2006 10:30

Na szczęście kino wojenne nie ogranicza się do filmów amerykańskich. Z czystym sumieniem mogę tu polecić na przykład koreański film "Tae Guk Gi: The Brotherhood of War". Rosyjska "9. kompania" też zapowiada się dobrze.

A co do cenzurowania. Od wpływania wojskowych na kształt filmu bardziej denerwuje mnie patos i zadęcie amerykańskich produkci. Taki "Szeregowiec Ryan" jest fajny do momentu jak już zakończą lądowanie na plaży. A potem? A potem szlag trafia jakikolwiek realizm i prawdopodobieństwo. A końcowa scena na cmentarzu.... Byliśmy w kinie w silnej grupie wojskowej. Potężny wybuch śmiechu spowodował, że reszta publiki dziwnie się na nas patrzyła.
I'm the Zgredai Master!
Join us young apprentice!
Jestem z pokolenia 4PiP i jestem z tego dumny!

Awatar użytkownika
flamenco108
ZakuŻony Terminator
Posty: 2555
Rejestracja: śr, 29 mar 2006 00:01
Płeć: Mężczyzna

Post autor: flamenco108 » wt, 05 wrz 2006 12:43

kiwaczek pisze:"Tae Guk Gi: The Brotherhood of War".
Wierzę. Już zaciągam :-)
kiwaczek pisze: Rosyjska "9. kompania" też zapowiada się dobrze.
Oglądałem. Z pewnością Armia (niegdyś) Czerwona nie była udziałowcem tego filmu, ale widocznie nie musiała. Pomijając fakt, że jest bardzo dobry (bo kuncia-panuncia jest), "Dziewiataja rota" to przecież jest przykład odtraumienia - jak racjonalizacja błędów w psychologii. Ale polecam wszystkim.

Ale co obecni tu wojskowi powiedzą na mój ulubiony "Helikopter w ogniu"?
Nondum lingua suum, dextra peregit opus.

morswin

Post autor: morswin » wt, 05 wrz 2006 16:17

taki jeden tetrix pisze:Ach, to taki artykuł...
Hehe :-) założyłem się z kolegą, że spotkam się z taką reakcją.
Mam nadzieje, że przeczytałeś ten "artykuł", zanim mnie podsumowałeś. W końcu może on nawiązywać do innych materiałów, które są godniejsze polecenia.

Nie wiem do czego zmierzasz:
taki jeden tetrix pisze:Więc teraz sobie obejrzyj "Złoto pustyni" na przykład ("The Three Kings", Clooney, Wahlberg i Ice-T w Iraku), ...
Dla mnie ten film jest bardziej filmem sensacyjnym, niż wojennym. Co gorsza bez alkoholu nie dało się go oglądać.
taki jeden tetrix pisze: ...albo "1941". A potem pogadajmy o faktach.
Jak rozumiem to jest ta "śmieszna" komedia Spielberga, która poza tym że się nabija z wojskowych "twardych głów" nie ma nic wspólnego z wojną.

Wyżej wymienione filmy może są śmieszne, rozrywkowe (w końcu są gagi, się kopią, strzelają do siebie, od czasu do czasu ktoś zginie), nie mają jednak nic wspólnego z realnymi działaniami wojennymi, które się odbywały w okresie ich powstawania.

morswin

Post autor: morswin » wt, 05 wrz 2006 16:26

kaj pisze: Róznica jest kolosalna. Jak producent wymusza zmiany, to żadna cenzura, tylko jego święte prawo, bo to jego pieniądze.
Chce tylko zauważy, że napisałem: " ... dla mnie ...", co w moim rozumieniu oznacza definicję pojęcia, które zostało wykorzystane do określenia tematu. W takim ujęciu, każda zmiana jest cenzurą. Nie zależnie od tego czy ktoś ma rację, czy nie.
kaj pisze:Państwo USA nie jest obligatoryjnym wspólnikiem wszystkich produkcji wojennych.
Może nie jest, ale zawsze może powiedzieć, że ta produkcja zagraża bezpieczeństwu państwa i muszą zostać wprowadzone zmiany. Co w efekcie, w moim przekonaniu robi z państwa wspólnika produkcji.

morswin

Post autor: morswin » wt, 05 wrz 2006 16:39

flamenco108 pisze:Ale co obecni tu wojskowi powiedzą na mój ulubiony "Helikopter w ogniu"?
Nie mogę się do niego przekonać. Ma za dużo elementów patetycznych. Mało podsumowania beznadziejnie głupiej akcji. Bardziej mi pasuje np. "We Were Soldiers" Mel Gibson (2002).

Awatar użytkownika
Korowiow
C3PO
Posty: 806
Rejestracja: wt, 25 paź 2005 13:59

Post autor: Korowiow » wt, 05 wrz 2006 16:42

Niekoniecznie państwo musi ingerować- przeca swego czasu filmowcy amerykański stworzyli kodeks moralności filmowej- czyli dobry musiał zwycięzać etc.
Rosjanie tworzą pono, ja nie wiedziałem żadnego z ich filmów wojennych, filmy bardziej realistyczne- mam na to proste wytłumaczenie. Gdyby kręcili o niezwycięzonej Armii Czerwonej z Wodzem Stalinem- protestowaliby antykomuniści, a co mądrzejsi ludzie posraliby, pardon, siedzenia kinowe ze śmiechu. Wybrali więc widać inną formę pokazywania patriotyzmu- nie ważne, czy żołnierz narodu Ruskiego zmuszany jest walczyć z Niemcami, czy Afganczykami, ale ponosi ofiary za Świętą Matkę Rosję
Zjednoczony blok wszelkiego wstecznictwa

Awatar użytkownika
Ebola
Straszny Wirus
Posty: 14482
Rejestracja: czw, 07 lip 2005 18:35
Płeć: Nie znam

Post autor: Ebola » wt, 05 wrz 2006 22:06

Korowiow pisze:ale ponosi ofiary za Świętą Matkę Rosję
Raczej za kumpli, Korowiow, na tym to polega zasadniczo.
Jedz szczaw i mirabelki, a będziesz, bracie, wielki!
FORUM FAHRENHEITA KOREĄ PÓŁNOCNĄ POLSKIEJ FANTASTYKI! (Przewodas)
Wzrúsz Wirúsa!

ODPOWIEDZ