World Of Warcraft

Gry komputerowe i konsolowe, smaczne i zdrowe

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
rubens
Fargi
Posty: 442
Rejestracja: sob, 23 lut 2008 00:00

World Of Warcraft

Post autor: rubens » śr, 06 maja 2009 13:30

Właśnie zainstalowałem ww. gierkę z dodatkiem The Burning Crusade. Ciekawe jestem ilu Forumowiczów się w owym świecie odnalazło? :)
P.S. Poszukuję też namiarów na jakieś dobre prywatne serwy, najlepiej bez dotów ;P
Niecierpliwy dostaje mniej.

Awatar użytkownika
Albiorix
Klapaucjusz
Posty: 2055
Rejestracja: pn, 15 wrz 2008 14:44

Post autor: Albiorix » śr, 06 maja 2009 14:02

Prywatne serwery nie mogą być zbyt dobre. Chodzą na kodzie serwerowym wywróżonym z fusów.
Opiera się to wszystko o fakt iż statyczne dane o świecie są w kliencie. W efekcie projektant pirackiego serwera może z klienta wyciągnąć układy pomieszczeń i bazę monstrów czy przedmiotów. Na tej podstawie + strzępy wiedzy od pracowników Blizzarda + wiedza z gry na normalnych serwerach pisze się serwer, od nowa implementując całą mechanikę - np zachowanie mobków czy skrypty questów czy działania mocy. Na serwerach które widziałem objawiało się to;
-przechodzeniem mobów przez ściany bo nie udało się odtworzyć algorytmów liczenia ścieżek. W efekcie niektóre lokacje są absurdalnie trudne lub banalnie łatwe wbrew oryginalnej równowadze.
-Nie działaniem questów ze złożonymi skryptami np z eskortą.
-Połowa umiejętności i czarów nie działa, niektóre klasy są praktycznie bezużyteczne a pvp jest zupełnie do bani.
-Nie działaniem przeciwników o bardziej ambitnej taktyce niż podejdź-i-rąb. W efekcie większość magów, w szczególności bossowie, jest banalnie łatwa do ubicia bo co to za mag co tylko potrafi lagą tłuc.
-Serwer dość regularnie się wykrzacza. Niektóre lokacje są zakazane bo jak ktoś do nich wejdzie - wykrzacza się na 100%.

Oczywiście ludzie od pirackich serwerów starają się to nadgonić i część z tych problemów pewnie już rozwiązano. Zawsze jest to jednak pogoń daleko w tyle za Blizzardem. A nie robią tego raczej "bogowie" - dobrzy programiści którzy naprawdę chcą robić gry, robią to zawodowo lub robią własne projekty a nie pirackie kopie. Wyjątki zapewne są, ale większość kodu to chałtura (widziałem ten kod, dłubałem w nim, znam takie zespoły).

Do tego, już zupełnie poza kwestiami technicznymi, serwery pirackie zwykle mają małą populację (mało walk, mało ludzi do wspólnego biegania) i są niestabilne "politycznie" (bo właścicielowi się znudzi, bo ktoś dostał status boski po znajomości etc) i upadają zwykle po 2-3 latach.

Polecam zainwestować te ~ 50 PLN miesięcznie lub poszukać innej gry (np guild wars nie ma abonamentu).

edit: usuwam bezsensowne nadużycia "ergo".
nie rozumiem was, jestem nieradioaktywny i nie może mnie zniszczyć ochrona wybrzeża.

Awatar użytkownika
Harna
Łurzowy Kłulik
Posty: 6044
Rejestracja: ndz, 05 mar 2006 17:14

Re: World Of Warcraft

Post autor: Harna » śr, 06 maja 2009 14:32

rubens pisze:Właśnie zainstalowałem ww. gierkę z dodatkiem The Burning Crusade. Ciekawe jestem ilu Forumowiczów się w owym świecie odnalazło? :)
Mła :-) Od paru tygodni gram dwiema postaciami, Blood Elfką (hunter) i Taurenką (druid), przy czym jako Taurenka mam zawsze wiernego towarzysza w postaci Taurena (szaman) — Trolliszcza. Zielony zresztą gra od dawna i zrobił tych postaci więcej, na wysokich poziomach, w tym również huntera, dzięki czemu mam wiadomości z pierwszej ręki, czego nie robić i gdzie absolutnie nie łazić bez konkretnego poziomu ;-)

Wciągające, cholibka. Póki co wolę grać hunterem; posiadanie własnego zwierzątka wiele ułatwia, no i walki są dynamiczniejsze, bardziej urozmaicone niż u druida (zmieniam się w misia — wali mocno, ale dość wolno).
– Wszyscy chyba wiedzą, że kicający łurzowy kłulik to zapowiedź śmierci.
– Hmm, dla nas znaczy coś całkiem odmiennego – szczęśliwe potomstwo...
© Wojciech Świdziniewski, Kłopoty w Hamdirholm
Wzrúsz Wirúsa!

Awatar użytkownika
rubens
Fargi
Posty: 442
Rejestracja: sob, 23 lut 2008 00:00

Post autor: rubens » śr, 06 maja 2009 15:47

Właściwie to skusiłem się na granie na privach po doświadczeniach z Lineage II, które były całkiem pozytywne. Choć, nie ukrywam, granie na oficjalnych serwach jest nieporównywalne.
Guild Wars odrzucił mnie mechaniką gry. To, że wychodzę poza miasto i są moi towarzysze i NPC. Jakoś tak, nie bardzo mnie to zarajcowało.
Kusi ten WoW, ale jeśli to prawda o prywatnych serwach, to szkoda. A circa 50 złociszy miesięcznie to nie tak znowu mało (dużo może też nie, ale jednak). Przeglądam i przeglądam te serwy prywatne i tak źle to nie wygląda, szczególnie na tych blizzlike.

Edit: rozumiem, Kłuliku, że grasz na oficjalnych serwach z Trolliszczem? ;>
Niecierpliwy dostaje mniej.

Awatar użytkownika
kiwaczek
szuwarowo-bagienny
Posty: 6062
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 21:54

Post autor: kiwaczek » śr, 06 maja 2009 15:50

Czy ja dobrze rozumiem, że granie na tych prywatnych serwerach to piractwo?

Bo mnie tak wynika jakoś z postów wyżej.
I'm the Zgredai Master!
Join us young apprentice!
Jestem z pokolenia 4PiP i jestem z tego dumny!

Awatar użytkownika
Harna
Łurzowy Kłulik
Posty: 6044
Rejestracja: ndz, 05 mar 2006 17:14

Post autor: Harna » śr, 06 maja 2009 16:03

rubens pisze:Edit: rozumiem, Kłuliku, że grasz na oficjalnych serwach z Trolliszczem? ;>
I owszem, konkretnie na serwerze Spinebreaker. Jesteśmy obrzydliwie legalni :-)
– Wszyscy chyba wiedzą, że kicający łurzowy kłulik to zapowiedź śmierci.
– Hmm, dla nas znaczy coś całkiem odmiennego – szczęśliwe potomstwo...
© Wojciech Świdziniewski, Kłopoty w Hamdirholm
Wzrúsz Wirúsa!

Trolliszcze
Cylon
Posty: 1072
Rejestracja: pn, 07 maja 2007 01:43

Post autor: Trolliszcze » śr, 06 maja 2009 16:06

A ja tylko dopowiem, że Kiwaczek rozumuje słusznie.

Awatar użytkownika
kiwaczek
szuwarowo-bagienny
Posty: 6062
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 21:54

Post autor: kiwaczek » śr, 06 maja 2009 16:07

Skoro słusznie, to może by modostwo upomniało pewnego użytkownika.

Z tego co pamiętam na Forum piractwa się nie propaguje ;)

wpis moderatora:
Harna: Kiwaczek rozumuje słusznie i słusznie również wnioskuje. Niniejszym potępiam, ganię i patrzę znacząco w wiadomym kierunku. Kochamy prawa autorskie, a prawa autorskie kochają nas!
I'm the Zgredai Master!
Join us young apprentice!
Jestem z pokolenia 4PiP i jestem z tego dumny!

Awatar użytkownika
Harna
Łurzowy Kłulik
Posty: 6044
Rejestracja: ndz, 05 mar 2006 17:14

Post autor: Harna » śr, 06 maja 2009 16:27

Od razu przyznam, że o prywatnych serwerach i ich pirackości nie wiedziałam, więc się niniejszym kajam, że wcześniej tematu nie ukróciłam.

Ad rem.
Sam zakup gry (podstawowej i jednego/obu dodatków) pozwala na 30 dni grania bez konieczności płacenia. Nie wiem, jak jest w przypadku pojedynczych wydań, ale w Battle Chest (podstawowa i dodatek Burning Crusade) znajdowały się również dwa kupony 10-dniowe dla przyjaciela, na zachętę. Kartę pre-paid można kupić w polskich sklepach internetowych, 60-dniowa kosztuje niecałe 115 zł. No i oczywiście można płacić bezpośrednio Blizzardowi w euro, ale trzeba mieć kartę kredytową albo zwykłą, z możliwością płacenia nią w Internecie. Wszystko oczywiście zależy od kursu, Zielone ostatnio za miesiąc grania dało 56 zł. Owszem, sporo, ale grania też. Coś za coś :-)
– Wszyscy chyba wiedzą, że kicający łurzowy kłulik to zapowiedź śmierci.
– Hmm, dla nas znaczy coś całkiem odmiennego – szczęśliwe potomstwo...
© Wojciech Świdziniewski, Kłopoty w Hamdirholm
Wzrúsz Wirúsa!

Awatar użytkownika
Albiorix
Klapaucjusz
Posty: 2055
Rejestracja: pn, 15 wrz 2008 14:44

Post autor: Albiorix » śr, 06 maja 2009 16:27

Sytuacja prawna jest taka:

Żeby grać potrzebujesz klienta gry.

Licencja klienta mówi: gra na nieoficjalnych serwerach jest zakazana. Tworzenie takich serwerów jest tym bardziej zakazane.
Nie ma to jednak IMHO mocy prawnej w Polsce - ale nie dam za to głowy.

Licencja pirackiego serwera (przynajmniej tego w którym grzebałem, a jest kilka) mówi że jest to oprogramowanie służące wyłącznie do nauki (nauki pisania gier MMO) i absolutnie nie ma na celu podłączenia do niego klienta gry i grania. To teoretycznie chroni programistów i ludzi hostujących serwery - to nie ich wina że 200 osób podłączyło się klientem gry do ich "naukowego" serwera.

Gra na serwerach nieoficjalnych nie jest (chyba, aktualnie) piractwem w sensie przestępstwa w prawie polskim.

Jest piractwem w sensie działania na granicy prawa autorskiego różnych krajów, wbrew woli, licencjom i staraniom prawnym producenta gry.

Co do Linage - z tego co wiem kod serwera Linage wypłynął w niejasnych okolicznościach i dostał się publice, prawdopodobnie przez ręce szeregowych programistów. Producent Linage oczywiście potępia ale w Europie nie podejmuje działań prawnych (AFAIK). Kod serwera daje możliwość postawienia pełnowartościowego serwera pirackiego - jedynym problemem są nowe dodatki i poprawki. Kod serwera WoW nigdy nie wyciekł z biur Blizzarda i jest pisany półlegalnie według widzimisię fanów.
nie rozumiem was, jestem nieradioaktywny i nie może mnie zniszczyć ochrona wybrzeża.

Awatar użytkownika
Harna
Łurzowy Kłulik
Posty: 6044
Rejestracja: ndz, 05 mar 2006 17:14

Post autor: Harna » śr, 06 maja 2009 16:38

Kupujesz grę i instalujesz. Zgadzasz się na konkretne warunki licencji, która zabrania grania na nieoficjalnych serwerach. Ergo: grając na nieoficjalnych serwerach, łamiesz warunki licencji, które sam zaakceptowałeś.

A tłumaczenie "my chcieliśmy dobrze, to inni, nie my" to już naprawdę stara piracka przyśpiewka ;-)


wpis moderatora:
Harna: I na tym zakończmy rozważania na temat nieoficjalnych serwerów. Będę ciąć.
– Wszyscy chyba wiedzą, że kicający łurzowy kłulik to zapowiedź śmierci.
– Hmm, dla nas znaczy coś całkiem odmiennego – szczęśliwe potomstwo...
© Wojciech Świdziniewski, Kłopoty w Hamdirholm
Wzrúsz Wirúsa!

Awatar użytkownika
Orson
Kurdel
Posty: 758
Rejestracja: ndz, 05 kwie 2009 18:55

Post autor: Orson » śr, 06 maja 2009 16:49

Ja grałem swojego czasu w Wow'a. Teraz z rzadka grywam na klimatycznym serwerze Redemptor Hominis. Polecam wszystkim lubiącym RPG z prawdziwego zdarzenia i klimat.
Sama gra staje się natomiast, przynajmniej dla mnie, stosunkowo nudna. W pewnym momencie ogranicza się do tłuczenia innych na wyuczony sposób i chodzenia na raidy, gdzie zachowujemy się w wyuczony sposób.
Horda. Horda. Horda. AAARRRUGGGGGHHHRRR!:D
,,Mówię po hiszpańsku do Boga, po włosku do kobiet, po francusku do mężczyzn, a po niemiecku do mojego konia" Karol V Obieżyświat

Awatar użytkownika
rubens
Fargi
Posty: 442
Rejestracja: sob, 23 lut 2008 00:00

Post autor: rubens » śr, 06 maja 2009 17:19

Uuuhh, kajam się, kajam i ja, a raczej szczególnie ja :P
Z tego co wynikło z tego offtopicznego przerywnika wniosek wyciągam jeden - granie na oficjalnym serwerze WoW jest po prostu lepsze. Obiecuję poważnie się nad tą kwestią zastanowić, bo kupić grę tylko po to, żeby korzystać z niej w okaleczony sposób to trochę nielogiczne.
Wracając do tematu WoWa samego w sobie - wiem, że nie ma NAJLEPSZYCH i NAJGORSZYCH ras, klas, profesji.... ale... ulubione już chyba są, co nie? :>
Mój typ - człowiek wojownik. Tradycjonalistą jestem, a postać IMO wyważona ;)
EDIT: o, i jeszcze pytanko o abonament. Czy płacąc abonament płacę za czas spędzony w GRZE, czy płacę za kalendarzowe dni aktywacji konta? Ważne, bo nie umiem znaleźć odpowiedzi na to ;P
Ostatnio zmieniony śr, 06 maja 2009 17:31 przez rubens, łącznie zmieniany 1 raz.
Niecierpliwy dostaje mniej.

Awatar użytkownika
Albiorix
Klapaucjusz
Posty: 2055
Rejestracja: pn, 15 wrz 2008 14:44

Post autor: Albiorix » śr, 06 maja 2009 17:27

Raczej interesowałem się tylko technikaliami i rynkiem (jedyne słuszne MMO to dla mnie Eve). Ale moja żona rżnie w WoWa więc znam go z widzenia.

Zupełnie mnie rozbija to że codzienne walki na poziomie 3 i na poziomie 80 wygladają praktycznie tak samo.
Poziom 3: Idziesz na pole pełne małych piesków. Spotykasz małego pieska, rzucasz na niego mały fireball za 10 obrażeń, drugi mały fireball za 10 obrażeń, dobijasz maluteńkim fire-pyknięciem za 2 obrażenia i mały piesek umiera, zabierasz jego rzeczy. Trwa to 20 sekund.
Poziom 80: Idziesz na pole pełne gigantycznych super psów. Spotykasz gigantycznego 60 metrowego super psa. Rzucasz na niego gigantyczny fireball za 10000 obrażeń, drugi gigantyczny fireball za 10000 obrażeń, dobijasz wielkim fire-pyknięciem za 2000 obrażeń, gigantyczny pies umiera, zabierasz jego rzeczy. Trwa to 20 sekund.

Ale klepanie milionów mobków to nie wszystko a grupowe questy (to się chyba nazywa rajd) mają prawdodpobnie najlepiej zrobione taktyki i scenariusze na rynku. Podobno wszystkie konkurencyjne produkcje są dużo bardziej monotonne pod względem PvE (gracz przeciw środowisku).

edit: przepraszam za pisanie slangiem i użycie anglicyzmów. Będę to raczej tłumaczył niż zamieniał na polskie, bo międzynarodowe środowisko graczy ma swój język i nic się na to nie poradzi.

edit: płacąc abonament płacisz za dni kalendarzowe.
nie rozumiem was, jestem nieradioaktywny i nie może mnie zniszczyć ochrona wybrzeża.

Awatar użytkownika
Harna
Łurzowy Kłulik
Posty: 6044
Rejestracja: ndz, 05 mar 2006 17:14

Post autor: Harna » śr, 06 maja 2009 17:52

Zależy, czego oczekujesz, rubensie. Jako że gra na tzw. wsadzie wciąż sprawia mi lekkie problemy, nie lubię walk w zwarciu, w których nie wystarczy tylko stać i się naparzać, lepiej walczy mi się hunterem niż druidem. Zwłaszcza hunterem, bo mam zwierzaczka, który też atakuje i trzyma przeciwników na dystans, dzięki czemu mogę sobie z łuku strzelać, ile wlezie :-) Walka druidem jest bardziej statyczna, ale z kolei mogę rzucić czar, który pozwoli mi np. uciec od zbyt silnego przeciwnika, wyleczyć się itd. Trudno to porównywać. Ogólnie wolę biegać i robić questy, bić moby, zdobywać nowe umiejętności, broń, poziomy niż walczyć z innymi graczami. Miałam też okazję zginąć trzykrotnie z ręki jednego gracza z Aliansu, który uważał, że zabijanie gracza na poziomie 16, gdy samemu jest się na poziomie 70, to niezła zabawa, więc zabijał mnie, po czym siadał i czekał przy moich zwłokach, aż się wskrzeszę, żeby zabić mnie ponownie :-/ Na szczęście Zielone wezwało posiłki i Horda spuściła facetowi niezły łomot, a ja mogłam wreszcie zmartwychwstać ;-)
– Wszyscy chyba wiedzą, że kicający łurzowy kłulik to zapowiedź śmierci.
– Hmm, dla nas znaczy coś całkiem odmiennego – szczęśliwe potomstwo...
© Wojciech Świdziniewski, Kłopoty w Hamdirholm
Wzrúsz Wirúsa!

ODPOWIEDZ