Sebastian Uznański

czyli o naszych albo cudzych autorach i ich dziełach - wszystko co chcielibyście wiedzieć, a o co (nie)boicie się zapytać

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Ebola
Straszny Wirus
Posty: 14483
Rejestracja: czw, 07 lip 2005 18:35
Płeć: Nie znam

Post autor: Ebola » pt, 13 sie 2010 00:35

Agarwaen pisze:Małgorzato, może autor kompozycyjnie nie umie dobrze umieścić takich scen, ale ma wielką potrzebę ich zamieszczenia i stąd się to bierze ? Mógłby z nich zrezygnować dla dobra utworu (skoro nie wie jak wpleść w tekst żeby nie gryzło), ale nie może bo potrzeba jest silniejsza.
Czasami autor musi, inaczej się udusi.:P
Ale jest to jakieś wyjaśnienie.
Jedz szczaw i mirabelki, a będziesz, bracie, wielki!
FORUM FAHRENHEITA KOREĄ PÓŁNOCNĄ POLSKIEJ FANTASTYKI! (Przewodas)
Wzrúsz Wirúsa!

Kakórg
Sepulka
Posty: 74
Rejestracja: pt, 13 lis 2009 16:59

Post autor: Kakórg » ndz, 15 sie 2010 20:14

I nie, w przeciwieństwie do Nosiwody , elementy zdobniczekonwencjonalnie uznawane za mniej lub bardziej obrzydliwe, nie robią na mnie żadnego wrażenia***.
Ten Nosiwoda to ma fajnie (-;
Zły Kakórg

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 17042
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » ndz, 15 sie 2010 20:45

Chyba dobrze, że nie programowo trzymam się z daleka od pisania literatury. :P
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Ika
Oko
Posty: 4461
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 11:26

Post autor: Ika » śr, 18 sie 2010 20:39

Margoś, stwierdzenie Agarwaena otwiera drzwi takim rozmaitym cudakom pióra, że i tak będziesz uznawana za bezbłędną.
Musi umieszczać, bo się nie może powstrzymać...
Im mniej zębów tym większa swoboda języka

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 17042
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » śr, 18 sie 2010 20:54

No, to najstarsza metoda literacka świata przecież: chciejstwo. :P
So many wankers - so little time...

Agarwaen
Ośmioł
Posty: 622
Rejestracja: wt, 04 lis 2008 18:57
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Agarwaen » sob, 21 sie 2010 14:59

Kiedy ja nie aprobuje, tylko przyczyny szukam. Ta zaś wydaje mi się w miarę dobra. Przecież nad wydaniem książki teoretycznie (ja tam się nie znam) pracują jacyś wykształceni ludzie, których zdolności analityczne być może nawet dorównują waszym, i oni także zauważyli prawdopodobnie, że taka czy inna scena uzasadnienia nie ma żadnego.

Więc dlaczego nie zostały usunięte? Bo autor pewnie się zaparł i albo z nią albo wcale. Tak ja to widzę, przecież ktoś to (chyba) czyta przed wydaniem i redaguje : )

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 23453
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » sob, 21 sie 2010 15:43

O ile nad książką nie pracuje np. pani redaktor (nazwisko i nazwę wydawnictwa przemilczę), która do opisu krajobrazu dopisała na końcu akapitu: Marianelli - Duma i uprzedzenie (przypuszczalnie to była jakaś uwaga do innego tekstu, nad którym ta gwiazda małopolskiego edytorstwa pracowała w tym samym czasie).
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Agarwaen
Ośmioł
Posty: 622
Rejestracja: wt, 04 lis 2008 18:57
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Agarwaen » sob, 21 sie 2010 17:01

Ja to zawsze mam takie optymistyczne założenia.

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 17042
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » sob, 21 sie 2010 17:19

To chyba bardziej złożone. Redaktor może zaproponować zmianę, Autor musi ją zaakceptować. Jeżeli nie zaakceptuje, redaktor nie ma możliwości dalszego ruchu, więc jakikolwiek jest "kształt" tekstu, odpowiedzialność w całokształcie spada na Autora i tylko na Autora.
Kompetencje redaktora są bez znaczenia.

Mnie po prostu niemożliwie denerwują niedoróby utworu. I nie zgadzam się na usprawiedliwienie ich chciejstwem, ponieważ... ponieważ Ika już wyjaśniła. :P
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 23453
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » sob, 21 sie 2010 17:26

Ale jak to właściwie jest z akceptowaniem albo nieakceptowaniem poprawek redaktorskich? Przewodas opowiadał, że z ich powodu zerwał kiedyś umowę.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 17042
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » sob, 21 sie 2010 17:55

Biorąc pod uwagę sposoby komunikacji KTL-a ze światem, bardzo wątpię, czy chodziło o redakcję, czy redakcja była tylko pretekstem. :P
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 23453
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Re: Sebastian Uznański

Post autor: Alfi » sob, 15 cze 2013 17:51

Czytał ktoś może Senne pałace? Zastanawiam się, czy to się nadaje do czytania w trakcie 3,5-godzinnej podróży busikiem, w wygodnym fotelu, ale o wczesnej godzinie, gdzieś tak między 5:30 a 9:00 :-).
A mówiąc poważnie: ciekawy jestem, czy autor w końcu przezwyciężył swoje złe nawyki. I nie chodzi mi o jego turpistyczne skłonności, to mi akurat przeszkadza dość umiarkowanie. Raczej o narrację typu "spacer po rekwizytorni", który - przyznam się bez bicia - zburzył mi spokój ducha w sławetnej Pani Igieł i trochę popsuł przyjemność lektury całkiem skądinąd przyzwoitej powieści Żałując za jutro. No i o tę obsesję na punkcie kastracji przez kobietę - jeżeli natrafię u niego jeszcze raz na ten motyw, to mu znajdę jakąś herod-babę, która to zrobi naprawdę!
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

ODPOWIEDZ