Sebastian Uznański

czyli o naszych albo cudzych autorach i ich dziełach - wszystko co chcielibyście wiedzieć, a o co (nie)boicie się zapytać

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Tomasz Orlicz
Mamun
Posty: 167
Rejestracja: pn, 03 lip 2006 16:33

Post autor: Tomasz Orlicz » śr, 15 lis 2006 11:40

Taa, Masz rację, Flamenco, i tem sposobem gloryfikujesz głupotę czytelnika, czy może jedynie jego niedoścignioną gupkowatość?
Już czuję zapach świeżo wydrukowanego papieru. Niczym przedsmak lektury...

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 17042
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » śr, 15 lis 2006 11:57

flamenco108 pisze:W miesteczku chodzi o to, że chłopiec i dziewczynka wychowywani so przez roboty i nie wiedzo, że so tam sami. W końcu się orientujo i postanawiajo uciec. I okazuje się, że są naprawde sami, bo wszędzie tylko roboty.
Tego nie czytałam, jak mi się zdaje. Ale o czym jest "Pani Igieł"? (To na pewno czytałam).
flamenco108 pisze:
Małgorzata pisze:
flamenco108 pisze:A czy musi być przesłanie?
To zależy od autora. Czy ma coś do powiedzenia, czy nie...
No tak. Ale z drugiej strony, wszystko ,co mądrego zdołano powiedzieć, powiedziano już w starożytności. (...) Reszta to epigonizm.
Zakładasz, że każdy opowiada ten sam dowcip tak samo. Sprawdź.
flamenco108 pisze:Ale tak czy siak, znaczy, że nie musi być przesłania, ważne, żeby się dobrze czytało.
Jasne. Ale żeby się dobrze czytało, zakładam, że czytelnik musi wiedzieć, o czym czyta. I jeszcze, żeby język był "ładny". Dla mnie twórczość SU, z jaką miałam do czynienia, nie spełnia żadnego z tych warunków.
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
flamenco108
ZakuŻony Terminator
Posty: 2555
Rejestracja: śr, 29 mar 2006 00:01
Płeć: Mężczyzna

Post autor: flamenco108 » śr, 15 lis 2006 12:35

Tomasz Orlicz pisze:Taa, Masz rację, Flamenco, i tem sposobem gloryfikujesz głupotę czytelnika, czy może jedynie jego niedoścignioną gupkowatość?
Twoje pytanie grozi offtopem. Nie rozmawialiśmy o tym, jacy są czytelnicy, aczkolwiek jacy by nie byli, to dla nich autor pisze, skoro postanowił to opublikować. Odpytuję Małgorzatę jako fachowca, poszukuję niezbędnego minimum, które jej zdaniem autor spełnić w utworze powinien, żeby można go było potraktować jak autora, a jego wypociny jak utwór. Z mojego punktu widzenia jest to kwestia bardziej formalna, gdyż czytelnicy w większości Małgorzaty nie znają, więc nie mają obowiązku stosować się do jej postulatów, nawet, jeżeli nie ona to wymyśliła, tylko jacyś profesorowie po latach badań.
A pisarz winien pisać tak, żeby go czytano. Inaczej jest tylko grafomanem. Natomiast wielki pisarz (i tu zgodzę się z Małgorzatą, nie będę kurczowo trzymał się błędów przeszłości) do tego jeszcze będzie potrafił przemycić treści bogate i ważne, które uczynią odbiorcę bogatszym. Za to Wieszcz uczyni to jeszcze na sposób odkrywczy i wieszczy właśnie.
Nondum lingua suum, dextra peregit opus.

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 17042
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » śr, 15 lis 2006 14:30

A pisarz winien pisać tak, żeby go czytano. Inaczej jest tylko grafomanem.
To jeszcze nie wyznaczy nam granic grafomanii. Ale masz rację, pisarz po to pisze, aby go czytano. Zatem musi spełnić postulat komunikatywności. Czyli tekst rozumiany jest przez odbiorcę na poziomie pojęć podstawowych, treści bazowej. To nie wszystko, ale to początek :))))
Natomiast wielki pisarz (i tu zgodzę się z Małgorzatą, nie będę kurczowo trzymał się błędów przeszłości) do tego jeszcze będzie potrafił przemycić treści bogate i ważne, które uczynią odbiorcę bogatszym. Za to Wieszcz uczyni to jeszcze na sposób odkrywczy i wieszczy właśnie.
A mały pisarz co robi?
Mnie się zdaje, że w pisanie i opowiadanie historii winien być wpisany jakiś cel nadrzędny. Nie twierdzę, że musi to być zaraz "ku pouczeniu maluczkich", czy inne takie. Cel opowiedzenia historii. Przez opowieść przekazania myśli, poglądów, refleksji, czy uczuć. Mniej więcej tak, jak często w rozmowach, by coś wyrazić, sięgamy po analogię, na przykład (to była analogia właśnie, hyhy!). W tym celu może się mieścić to przesłanie właśnie, małą literą, takie banalne, proste. Nie jakieś wielkie i cholernie wzniosłe, objawione, czy podobne. Prosta odpowiedź na pytanie, o co chodzi. Kontakt.

A wielkość wynika właśnie ze sposobu, jak się ten kontakt realizuje.
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
flamenco108
ZakuŻony Terminator
Posty: 2555
Rejestracja: śr, 29 mar 2006 00:01
Płeć: Mężczyzna

Post autor: flamenco108 » śr, 15 lis 2006 15:01

Małgorzata pisze: A mały pisarz co robi?
Mnie się zdaje, że w pisanie i opowiadanie historii winien być wpisany jakiś cel nadrzędny. Nie twierdzę, że musi to być zaraz "ku pouczeniu maluczkich", czy inne takie. Cel opowiedzenia historii.
Jak byłem mały, to lubiłem bajkę o Koniku Garbusku, a też o czarodziejskim szczupaku. Ale nie chodziło mi o pouczające treści, tylko o odlot dla głodnej, dziecięcej wyobraźni. Opowiedzenie opowieści może być jedynym celem opowiadania opowieści - byle odbiorców to brało.

Albowiem, ponieważ - ta teoreticznie sfrakcjonowana na komunikat, kontekst, kontakt komunikacja to fikcja. W rzeczywistości jeno nam SIĘ WYDAJE, że się rozumiemy NAWZAJEM. W rzeczywistości wymieniamy komunikaty, jak to raz powiedział Rheged, pieszcząc sobie neurony, czy jakoś tak. Jak jest naprawdę - któż to wie? Hmmm... Zaśpiewamy znów piosenkę? Może dwieeee...

Zatem jeżeli odbiorcę coś bierze, jeżeli są jacyś odbiorcy - to prawem kaduka grafoman awansuje na autora. To duże uproszczenie, wiem.

Prawda jest taka, że prawdopodobnie 80% produkcji publikowanej w NF, SFFIH, czy F spłynie po życzliwych czytelnikach jak po kaczce i nie pozostawi śladu. Ale czy to skreśla wszytkie te produkcje? Czy jeszcze jest jakieś kryterium, oprócz onego przekazu, którego widomie w nich nie ma? Czy łaskotanie neuronów może być wystarczającym powodem, żeby zacząć trykać opuszkami w klawiaturę?
Nondum lingua suum, dextra peregit opus.

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 17042
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » śr, 15 lis 2006 17:40

A jednak wymieniamy komunikaty, więc WYDAJE nam się, że funkcja komunikatywna jest spełniona. Na dodatek, ciągniemy tę rozmowę, więc funkcja fatyczna JEST spełniona. A jeszcze zadajesz mi pytania, więc WYDAJE MI SIĘ, że chcesz, aby w moim poście została spełniona funkcja kognitywna.
Na tekst literacki to nawet może wystarczyć...

Tak się zastanawiam, czy w pożywce dla dziecięcej wyobraźni fajne nie było to, że dobro jest nagrodzone, a zło dostaje porządny wp**dol. Mnie to się podobało. Tak mnie wychowano. Na baśniach właśnie. :)))

A jeżeli chodzi o teksty publikowane, czy fakt, że 80% tekstów spłynie po czytelnikach jest powodem, by teksty te skreślić? Nie, Flamenco. Nie ma żadnego powodu, by wykonywać jakikolwiek wysiłek związany z tymi tekstami, ślad aktywności przejawiać => one skreślają się same :P
Czy łaskotanie neuronów może być wystarczającym powodem, żeby zacząć trykać opuszkami w klawiaturę?
Zależy, czy umiesz łaskotać lub czym połaskoczesz... :)))

Tak bardziej serio, w opowiadaniu chyba nie chodzi tylko o poznanie opowieści, lecz jej przeżycie. Podzielenie emocji na linii autor-odbiorca. Czyli kontakt.
A jeżeli taki kontakt się nawiąże, to zostaje w pamięci. Bo autorowi chodzi też o to, by jego opowieść była opowiadana... A może już nie? Może teraz wystarczy, żeby ktoś przeczytał raz i nieważne, że zapomniał zaraz potem, że nie potrafi powiedzieć, co własciwie przeczytał, bo go to nie obeszło lub nie zrozumiał => grunt, że przeczytał, laur intelektualny zdobyty, bo czynność wysoce intelektualna się odbyła, czyli czytanie. I, o ile kolejne utwory będą się pojawiać dość często, to zdarzy się to, co zawsze się zdarza => nazwisko autora, przez powtórzenie, zostanie zapamiętane w grupie czytelników. I jeżeli częstotliwość będzie duża, to autor uznany zostanie nawet za dobrego (bo często go drukują, znaczy jest dobry, a jak inni z tych samych pobudek potwierdzają, to tym bardziej, efekt ilościowy się robi i przekonanie się utrwala).

Może tak jest już, że teraz chodzi o literaturę bezrefleksyjną, bezrecepcyjną nawet. To ja wolę iść na piwo i pogadać sobie o pierdołach ze znajomymi. Przynajmniej będzie co wspominać.[/url]
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
flamenco108
ZakuŻony Terminator
Posty: 2555
Rejestracja: śr, 29 mar 2006 00:01
Płeć: Mężczyzna

Post autor: flamenco108 » śr, 15 lis 2006 18:36

Małgorzata pisze: Tak bardziej serio, w opowiadaniu chyba nie chodzi tylko o poznanie opowieści, lecz jej przeżycie.
O, to już oscyluje koło wiarygodnego wyjaśnienia, które zmusza mnie do uznania Twoich racji.
Małgorzata pisze: Może tak jest już, że teraz chodzi o literaturę bezrefleksyjną, bezrecepcyjną nawet.
Eee? Chodzi o to, że niektóra literatura jest jak politura - gładka i nic więcej. Płytka jak kałuża, ale przez to niewymagająća wiele od czytelnika. Służy nam na kiblu (razie czego nie żal nam, jak się nią ten...tego), w tramwaju. Czasem się przydaje. Ale rzeczywiście, szkoda na nią czasu - w takim samym sensie, jak marnowaniem czasu była zabawa tamagoczi, czy palenie papierosów. To racja. EOT.
Nondum lingua suum, dextra peregit opus.

Awatar użytkownika
freemind
Mamun
Posty: 189
Rejestracja: ndz, 06 sie 2006 20:48

Post autor: freemind » czw, 16 lis 2006 10:40

Tamagoczi O_O Łiiii! :D

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 17042
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » czw, 16 lis 2006 11:46

I Pokemony... Hyhy :))))
FTSL
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Tomasz Orlicz
Mamun
Posty: 167
Rejestracja: pn, 03 lip 2006 16:33

Post autor: Tomasz Orlicz » pt, 17 lis 2006 12:36

I kres Literatury. A tak przy okazji: wiecie, w jakiej temperaturze płoną książki?
Już czuję zapach świeżo wydrukowanego papieru. Niczym przedsmak lektury...

Awatar użytkownika
taki jeden tetrix
Niezamężny
Posty: 2276
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 20:16

Post autor: taki jeden tetrix » pt, 17 lis 2006 12:38

Temperatura zależy od tego, w co oprawione.
"Anyone who's proud of their country is either a thug or just hasn't read enough history yet" (Richard Morgan, Black Man)
"Jak ktoś chce sypiać ze skunksami, niech nie płacze, że mu dzieci śmierdzą" (Etgar Keret)

Awatar użytkownika
flamenco108
ZakuŻony Terminator
Posty: 2555
Rejestracja: śr, 29 mar 2006 00:01
Płeć: Mężczyzna

Post autor: flamenco108 » pt, 17 lis 2006 12:51

Dobre xiążki czy złe? Złe nie płoną, bo zawierają za dużo wody...
Nondum lingua suum, dextra peregit opus.

Awatar użytkownika
Tomasz Orlicz
Mamun
Posty: 167
Rejestracja: pn, 03 lip 2006 16:33

Post autor: Tomasz Orlicz » pt, 17 lis 2006 12:55

taki jeden tetrix pisze:Temperatura zależy od tego, w co oprawione.
Twarda okładka, dajmy na to. Uznański w twardej okładce (jak grafoman w garniturze). Jakkolwiek byście się nie zapatrywali na tę literaturę (autorsko), jestem przekonany o bla-bleniu Autora Pani igieł. Zachodzę jedynie do głowy, jak takie coś zdobywa uznanie? Nie wiem, nazwiskiem rodowym się przepycha, czy co? Tym bardziej, kiedy między redaktorskimi wierszami można wyczytać, że SU pcha się każdym utForem gdzie popadnie!
Już czuję zapach świeżo wydrukowanego papieru. Niczym przedsmak lektury...

Awatar użytkownika
taki jeden tetrix
Niezamężny
Posty: 2276
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 20:16

Post autor: taki jeden tetrix » pt, 17 lis 2006 13:01

Palenie książek to generalnie zły pomysł, bo powoduje uwalnianie dwutlenku węgla, jak też przyspiesza cieplną śmierć wszechświata (Pamela Zoline na sztandary). Zdrowiej po prostu staranniej selekcjonować wydawane, dać drzewom pożyć.
Zagadnienie wszechobecności Uznańskiego, jako wymykające się mojemu ułomnemu pojmowaniu, pozwalam sobie tymczasem pominąć.
"Anyone who's proud of their country is either a thug or just hasn't read enough history yet" (Richard Morgan, Black Man)
"Jak ktoś chce sypiać ze skunksami, niech nie płacze, że mu dzieci śmierdzą" (Etgar Keret)

Awatar użytkownika
Dabliu
ZakuŻony Terminator
Posty: 3221
Rejestracja: wt, 22 sie 2006 20:22
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Dabliu » pt, 17 lis 2006 13:45

Tomasz Orlicz pisze:jak takie coś zdobywa uznanie? Nie wiem, nazwiskiem (...) się przepycha, czy co?
No, nazwiskiem chyba uznanie zdobywa Uznański ;)))

ODPOWIEDZ