Sebastian Uznański

czyli o naszych albo cudzych autorach i ich dziełach - wszystko co chcielibyście wiedzieć, a o co (nie)boicie się zapytać

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14500
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » pt, 17 lis 2006 15:26

Tomasz Orlicz pisze: Zachodzę jedynie do głowy, jak takie coś zdobywa uznanie? Nie wiem, nazwiskiem rodowym się przepycha, czy co? Tym bardziej, kiedy między redaktorskimi wierszami można wyczytać, że SU pcha się każdym utForem gdzie popadnie!
I odpowiedziałeś na pytanie, Tomaszu :)))
Kluczem jest częstotliwość kontaktu. Powtarzalność kontaktu z nazwą, w tym nazwiskiem, przyczynia się do utrwalenia tej nazwy w pamięci. A to, co zapamiętane, jest jednocześnie akceptowane łatwiej niż w przypadku nazw nieznanych lub zapamiętanych słabo.
Dodatkowo działa efekt źródła - efekt medium drukowanego. Skoro utwór jest drukowany, to musiał przejść selekcję, akceptację redaktora, korektę, etc. Zatem musi być dobry. A skoro pojawiają się kolejne utwory, to wiadomo, że też muszą być dobre => autor jest dobry.
Opinię tę potwierdza jeszcze tzn. mechanizm rekomendacji większości. Większość tych, co mieli kontakt z medium drukowanym, ulega efektowi źródła. Ich opinia o utworze z medium jest zatem pozytywna. Im więcej osób wygłasza taką opinię, tym więcej będzie ją powtarzać i w nią wierzyć.

Istotne w tym wszystkim jest, że nie ma to nic wspólnego z utworami. Co więcej, jeżeli są niekomunikatywne, to istnieje też spore prawdopodobieństwo, że odbiorca nie przyzna się do odczuć negatywnych lub obojętnych, ani też do niezrozumienia, bo będzie się obawiał, że grupa go wykluczy, wyśmieje, uzna za mało inteligentnego (za mało, by zrozumieć głębię Przesłania i Treść - wielkie litery nieprzypadkowe). Co zabawne, tego rodzaju nastawienie będzie charakteryzować gros takiej grupy. W efekcie wszyscy będą się zachwycać. :))))

A paleniu mówię stanowcze NIE! Paleniu książek. Nie z szacunku do dzieł literackich lub dla drzew. Zdaję sobie po prostu sprawę, że w dzisiejszych czasach spalenie książek byłoby aktem kapitalnego marketingu, prostym i skutecznym sposobem na zrobienie bestsellera.
Doprawdy, spalmy dzieło, które jest warte zapamiętania i rozpowszechnienia.

A tym dziełom, które nie poddają się testowi komunikatywności, pozwólmy się skreślić - niech znikną w niepamięci. I oby jak najszybciej...
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19168
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » pt, 17 lis 2006 15:30

I to je ono - jak mawiają Czesi.
Przy czym nie mam tu na myśli palenia książek.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
Ebola
Straszny Wirus
Posty: 12009
Rejestracja: czw, 07 lip 2005 18:35
Płeć: Nie znam

Post autor: Ebola » pt, 17 lis 2006 18:32

Tomasz Orlicz pisze: A tak przy okazji: wiecie, w jakiej temperaturze płoną książki?
451 Fahrenheita? :P
Jedz szczaw i mirabelki, a będziesz, bracie, wielki!
FORUM FAHRENHEITA KOREĄ PÓŁNOCNĄ POLSKIEJ FANTASTYKI! (Przewodas)
Wzrúsz Wirúsa!

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14500
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » pt, 17 lis 2006 18:38

Ebola pisze:
Tomasz Orlicz pisze: A tak przy okazji: wiecie, w jakiej temperaturze płoną książki?
451 Fahrenheita? :P
A ja myślałam, że nie trzeba odpowiadać, bo wszyscy wiedzą... :))))
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Millenium Falcon
Saperka
Posty: 6212
Rejestracja: pn, 13 lut 2006 18:27

Post autor: Millenium Falcon » wt, 21 lis 2006 10:23

Uznańskiego za wiele nie czytałam, a jeśli czytałam, to widocznie o tym nie pamiętam. Ale ostatnio się z nim zetknęłam, nie osobiście, a tekstowo, w antologii Tempus Fugit. I wrażenia bardzo pozytwne.
IMHO bardzo dobry tekst, wciągający, robiący wrażenie, z jedną wadą - dłużyzny. Ja bym chciała wiedzieć, co będzie dalej, a tu nadle tempo spada, napięcie spada - szczerze się przyznam, nie zadałam sobie trudu dokładnego przecyztania tego, co było na tych "spowalniających" stronach. Nie przeszkadzało mi to w czytaniu z zainteresowaniem dalszego ciągu, więc zaryzykuję stwierdzenie, że śmiało można było to wyciąć.
ŻGC
Imoł Afroł Zgredai Padawan
Scissors, paper, rock, lizard, Spock. - Sheldon Cooper

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19168
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » wt, 21 lis 2006 12:31

Millenium Falcon pisze:Uznańskiego za wiele nie czytałam, a jeśli czytałam, to widocznie o tym nie pamiętam. Ale ostatnio się z nim zetknęłam, nie osobiście, a tekstowo, w antologii Tempus Fugit. I wrażenia bardzo pozytwne.
Muszę w takim razie przeczytać (tym bardziej, żem antologię wzmiankowaną był nabył). Żeby nie było, żem człowieka ukrzywdził.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14500
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » wt, 21 lis 2006 15:21

To podziel się wrażeniami, Alfi.
Mnie jakoś nie ciągnie do lektury. Jeżeli będzie zaledwie średnio - odpadam!
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19168
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » wt, 21 lis 2006 15:27

Najpierw jednak dokończę Felicytę... tfu, Perpetuę (Felicyta i Perpetua w tym samym dniu obchodzą imieniny, o ile pamiętam, więc stąd skojarzenie).
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
Hitokiri
Nexus 6
Posty: 3318
Rejestracja: ndz, 16 kwie 2006 15:59
Płeć: Kobieta

Post autor: Hitokiri » sob, 13 sty 2007 12:41

Ja czytałam "Matkę Gromów". Mi się tekst podobał - w robocie się tak zaczytałam, że aż mnie nadzór opitolił. Ale tekst bardzo fajny.
"Ale my nie będziemy teraz rozstrzygać, kto pracuje w burdelu, a kto na budowie"
"Ania, warzywa cię szukały!"

Wzrúsz Wirusa! Podarúj mú "ú" z kreską!

Awatar użytkownika
Cień Lenia
Zwis Redakcyjny
Posty: 1344
Rejestracja: sob, 28 paź 2006 20:03

Post autor: Cień Lenia » sob, 13 sty 2007 18:51

A mi się "Matka..." nie podobała - za długi początek i w ogóle nudą wiało. Zakończenie było za to całkiem całkiem.

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19168
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » sob, 13 sty 2007 19:15

Ja przerwałem po czterech stronach.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14500
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » sob, 13 sty 2007 19:50

Alfi pisze:Ja przerwałem po czterech stronach.
Dłuższej recenzji mi nie trzeba :))))
Daruję sobie.
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
nimfa bagienna
Demon szybkości
Posty: 5708
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 11:40
Płeć: Nie znam

Post autor: nimfa bagienna » ndz, 14 sty 2007 00:18

Rozbudziliście moją niezdrową ciekawość. Muszę rozejrzeć się po znajomych, może ktoś to kupił.
Aż takie złe????
Tłumaczenie niechlujstwa językowego dysleksją jest jak szpanowanie małym fiutkiem.

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19168
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » ndz, 14 sty 2007 10:05

nimfa bagienna pisze:Rozbudziliście moją niezdrową ciekawość. Muszę rozejrzeć się po znajomych, może ktoś to kupił.
Aż takie złe????
Po czterech stronach trudno jednoznacznie ocenić. Ale ja się zniechęciłem. Początek jest bezbarwny, To ma smak wody destylowanej i człowiek przyzwyczajony do herbaty/kawy/piwa/wina/soku ma trudności z przełknięciem.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
nimfa bagienna
Demon szybkości
Posty: 5708
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 11:40
Płeć: Nie znam

Post autor: nimfa bagienna » ndz, 14 sty 2007 10:24

Bo we mnie jest cóś perwersyjnego. Zawsze jak słyszę, że dana książka to... no...e.... żadne arcydzieło literatury, to nachodzi mnie ochota, żeby jednak przeczytać. Np. wczoraj pożyczyłam od kolegi oba tomy Ćwieka. Kolega patrzył na mnie jak na wariatkę i zarzekał się, że on te książki dostał pod choinkę, broń Boże ich nie kupował. Do poduszki przeczytałam dwa opowiadania. Jeeeeżu kolczasty, ale to płytkie. Ale to nie wątek o Ćwieku, poza tym moje światłe uwagi ogłoszę, kiedy przeczytam wszystko.
Tłumaczenie niechlujstwa językowego dysleksją jest jak szpanowanie małym fiutkiem.

ODPOWIEDZ