O twórczości imć Ćwieka

czyli o naszych albo cudzych autorach i ich dziełach - wszystko co chcielibyście wiedzieć, a o co (nie)boicie się zapytać

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Sosnechristo
Mamun
Posty: 108
Rejestracja: pn, 28 sie 2006 14:50

O twórczości imć Ćwieka

Post autor: Sosnechristo » śr, 10 sty 2007 17:34

Takiego tematu nie znalazłem (no chyba że zakazany ;) ), więc...

Co sądzicie o książkach tego autora? Przeszkadzają Wam niektóre infantylne odniesienia i skopiowanie paru pomysłów, czy też nie?

Awatar użytkownika
Cień Lenia
Zwis Redakcyjny
Posty: 1344
Rejestracja: sob, 28 paź 2006 20:03

Post autor: Cień Lenia » śr, 10 sty 2007 17:45

Mi się osobiście podobały Kłamce, ale bez fajerwerków - taka dość przyjemna lektura, gdy nie masz nic lepszego do roboty.

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14516
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » śr, 10 sty 2007 19:12

Zdanie na temat obu "Kłamców" wyraziłam w Fahrenheicie, zatem pozwolę sobie nie powtarzać. Więcej do powiedzenia nie mam, oprócz może jednej rzeczy: zawsze mi się zdawało, że fantastyka jest literaturą wyobraźni. Z naciskiem na ten ostatni wyraz.

Pożytek z lektury "Kłamców" był taki, że musiałam zweryfikować to przekonanie.
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Lafcadio
Nexus 6
Posty: 3193
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 17:57

Post autor: Lafcadio » śr, 10 sty 2007 20:26

Czytałem "Kłamcę". Cierpiałem podczas lektury. Na dwóch forach, może nawet trzech wylałem wiadra pomyj na książkę, bo na to zasługiwała. Co prawda, moja argumentacja nie była tak wyszukana jak Małgorzaty w recenzji, moja była bardziej przyziemna ;]
Bo w zasadzoe to w książce największym plusem jest okładka. Względnie blurb.
Ja mam śmiałość to panu powiedzieć, bo pan mi wie pan co pan mi może? Pan mi nic nie może. Bo ja jestem z wodociągów.

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14516
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » śr, 10 sty 2007 21:00

Zapodaj, Lafcadio, te wiadra pomyj, bo ja nie śledzę innych for, niestety...
A opinię chętnie bym przeczytała. :))))

Szczególnie, że cierpiałeś. Bo mnie lektura pozostawiła obojętną. Granitowo.
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Sosnechristo
Mamun
Posty: 108
Rejestracja: pn, 28 sie 2006 14:50

Post autor: Sosnechristo » śr, 10 sty 2007 21:08

No to, zdaje się, jestem w opozycji.

Całkiem lubię obu "Kłamców". Nie żebym myślał o nich dniami i nocami (od tego mam cykl o Mordimerze i to, co wyszło spod pióra Dumasa :) ). Ot, bardzo przyjemna lektura rozrywkowa. Nic więcej, ale i nic mniej.

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19180
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » śr, 10 sty 2007 21:12

Mnie tam Ćwiek jakiejś szczególnej rozrywki nie dostarczył. Chociaż dał sie czytać bez zgrzytania zębami czy nadwerężania szczęki ziewaniem. Tylko tyle. Mówię oczywiście o pierwszym tomie. Bo mnie do drugiego nie zachęcił.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
Lafcadio
Nexus 6
Posty: 3193
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 17:57

Post autor: Lafcadio » śr, 10 sty 2007 21:27

Małgorzata pisze:Zapodaj, Lafcadio, te wiadra pomyj, bo ja nie śledzę innych for, niestety...
A opinię chętnie bym przeczytała. :))))

Szczególnie, że cierpiałeś. Bo mnie lektura pozostawiła obojętną. Granitowo.
Na Fahrenheicie też pisałem. Gdzieś w "Ostatnio czytaliśmy...". W wolnej chwili mogę zlinkować. Jak znajdę.
Ja mam śmiałość to panu powiedzieć, bo pan mi wie pan co pan mi może? Pan mi nic nie może. Bo ja jestem z wodociągów.

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14516
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » śr, 10 sty 2007 21:29

No, właśnie dla mnie dużo mniej niż literatura rozrywkowa, Tamdaradeju. O wiele mniej. Między tego rodzaju książkami, co "Kłamca" i podobne, a literaturą rozrywkową zieje przepaść, IMAO. Taka duża. Rów Mariański, na przykład...

Mnie się w ogóle wydaje, że ostatnimi czasy beletrystyka alias literatura rozrywkowa, to takie słowo-wytrych. I każdy produkt tekstowy nazywa się teraz literaturą rozrywkową.

Cóż, dla mnie pojęcie rozrywki zakłada jednak pewne zaangażowanie z mojej strony - w tym przypadku => zaangażowanie w lekturę i czerpanie z tego zaangażowania korzyści emocjonalnych. Inaczej lektura utworu literackiego i lektura instrukcji obsługi pralki nie różni się niczym, oprócz jednego - dzięki tej ostatniej wiem, jak obsługiwać urządzenie...

edit: Lafcadio, w "Co ostatnio czytaliśmy" to niewiele wylałeś pomyj, znalazłam gdzieś około 108 strony...
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Lafcadio
Nexus 6
Posty: 3193
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 17:57

Post autor: Lafcadio » śr, 10 sty 2007 22:44

Małgorzata pisze:edit: Lafcadio, w "Co ostatnio czytaliśmy" to niewiele wylałeś pomyj, znalazłam gdzieś około 108 strony...
Nie przypominam sobie, abym nad jakąś książką wylał więcej ;]

Btw. mówiłaś o tym
Ja mam śmiałość to panu powiedzieć, bo pan mi wie pan co pan mi może? Pan mi nic nie może. Bo ja jestem z wodociągów.

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14516
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » czw, 11 sty 2007 09:13

Ach, nie! Tak daleko nie zaszłam! Teraz jasne! :)))

No, i ja się z opinią zgadzam, a jakże. Całkowicie. W obu "Kłamcach". Wyjątkowo nijaka papka tekstowa to jest. Produkt. Na scenariusz pomysł również marny.
So many wankers - so little time...

Kkkara

Post autor: Kkkara » pn, 15 sty 2007 11:42

Alfi pisze:Mnie tam Ćwiek jakiejś szczególnej rozrywki nie dostarczył. Chociaż dał sie czytać bez zgrzytania zębami czy nadwerężania szczęki ziewaniem. Tylko tyle. Mówię oczywiście o pierwszym tomie. Bo mnie do drugiego nie zachęcił.
O widzisz, ja dzięki Ćwiekowi nauczyłam się, żeby ufać tylko i wyłącznie własnej ocenie książki :-) Po lekturze pierwszej cześci Kłamcy nieopatrznie zapytałam, jakie sa opinie o drugiej. Bo pierwsza część nie tylko nie dostarczyła rozrywki, ale nawet nie pamiętam, o czym była dokładnie. Mniej więcej pamiętam :-) Opinie moich rozmówców były rózne, więc porzuciłam zdrowy rozsądek i przeczytałam dwójkę. Z której pamiętam jeszcze mniej, oprócz tego, że była w klimatach koszmarnie hamerykańskich :-)

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14516
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » pn, 15 sty 2007 11:45

W klimatach... To jest nadużycie semantyczne, hyhy! :)))

Ano, mnie nie dane było wybierać, dostałam do recenzji część pierwszą, a potem, siłą rzeczy - część drugą. I, jak znam złośliwość rozdzielających, to pewnie dostanę cześć trzecią, czwartą... sto trzydziestą ósmą...

Pewnie wyczerpią mi się inwektywy wcześniej niż autorowi cytaty z Biblii... Niestety :((((
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19180
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » pn, 15 sty 2007 12:56

To on tam Biblię cytował? Cholera, nie pamiętam!
Zresztą Loki przeniesiony w czasy współczesne jest w miarę przekonujący tylko u Szrejtera, jako Loker.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
Harna
Łurzowy Kłulik
Posty: 5588
Rejestracja: ndz, 05 mar 2006 17:14

Post autor: Harna » pn, 15 sty 2007 12:58

Małgorzata pisze:W klimatach... To jest nadużycie semantyczne, hyhy! :)))
Nadużyciem semantycznym było już zamieszczenie w temacie wątku słowa "twórczość" >:-]
Już mnie tu nie ma...
– Wszyscy chyba wiedzą, że kicający łurzowy kłulik to zapowiedź śmierci.
– Hmm, dla nas znaczy coś całkiem odmiennego – szczęśliwe potomstwo...
© Wojciech Świdziniewski, Kłopoty w Hamdirholm
Wzrúsz Wirúsa!

ODPOWIEDZ