Terry Pratchett, czyli rzut Światem Dysku i nie tylko

czyli o naszych albo cudzych autorach i ich dziełach - wszystko co chcielibyście wiedzieć, a o co (nie)boicie się zapytać

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
MalaMi
Dwelf
Posty: 552
Rejestracja: wt, 12 lip 2005 17:41

Post autor: MalaMi » śr, 06 cze 2007 13:22

ChoMooN pisze:
MalaMi pisze:
ChoMooN pisze: A mi Pratchet się przejadł.... przeczytałem parę książek i stwierdziłem, że: <ciach>
marna prowokacja;P - żeby czytać z misją wyłapania, co złego jest w książce, to ja współczuję;))

Nie musisz lubić PTerrego. ja tez nie lubię wielu książek, które ludność to uwielbia, tylko że ja nie walcze z wiatrakami:))
Aha... czyli tutaj wolno tylko bałwochwalczyć autorów... Poza tym jaka tu walka... z jakimi wiatrakami? (ktoś się ma tu za wiatraka?) ja tylko konstruktywną krytykę prowadzę. Swoje argumenty wyłożyłem, więc dodatkowo jeszcze "niebezpodstawną" krytykę. A czemu od razu powokacja? Nie rozumiem.
khem... czy zauważyłes emotki w moim poście?
po braku emotek w Twoim wnioskuję, że jednak nie.
A zatem tłumaczę:
Nie, wclae nie trzeba bałwochwalczyć autorów. Można wręcz przeciwnie. Tylko wpieranie komuś, kto autora uwielbia, że pisze on źle jest IMO walką z wiatrakami. Bo ani Ty nie przekonasz, że pisarz zły, ani inni nie przekonają Ciebie, że dobry...

A to z prowokacją...
ChoMooN pisze:a teraz możecie mnie wziąć i rozszarpać na strzępy :P
prosz bardzo:P

1) TP ciągle pisze na jedno kopyto - ergo jest monotonny (nawet w tym swoim stylu pisania... przypisy, porównania itp. )
Co rozumiesz przez jedno kopyto - bo jak dla mnie kżda jego książka jest inna w treści. A że uzywa podosbych środków stylistycznych czy szaty graficznej - to się chyba stylem nazywa.

2) TP mechanicznie i bezrefleksyjnie wciska całą popkulturę naszego świata do świata dysku i mysli, że to samo w sobie jest zabawne (Ruchome Obrazki, Muzyka Duszy, teraz "Prawda" i takie wynalazki jak aparaty fotograficzne na demony, komputery na mrówki)
hmmm a mi się wydawało, że te ksiązki były jedną wielką refleksją na temat tych wynalazków i ich obecności w naszym swiecie. Widocznie źle zrozumiałam

3) TP jest niekonsekwentny
W czym?

4) TP ma tendencje do kiepskiego moralizowania
Gdzie?

5) TP często uderza w straszny absurd i abstrakcję, która bynamniej nie czyni książki poczytniejszej (patrz np Ostatni Kontynent)
A ja własnie za te abstrakcje i absurdy polubiłam "Ostatni kontynent". No ale to już kwiestia gustu, co kto lubi:)

6) TP fatalnie prowadzi fabułę, i nie wie kiedy skończyć pisać
A w której książce? Bo moim zdaniem, te opowieści, które czytałam było poprowadzone dokładnie od początku do końca, a każda dygresja okazywała się ostatecznie w jakiś sposób ważna.

I dyskutować o tym mozemy jeszcze długo i namietnie, ale jak powiedziałam - ani Ty nie zmienisz mojego zdania, ani ja Twojego.
A wysuniecie przez Ciebie tych argumentów było IMO prowokacją w stylu "powiem, że Pratchett jest głupi i co mi zrobicie?".
Możesz nie lubić Pratchetta, Twoje prawo. (Tak jak moje go lubić:)), możesz też mnożyć argumenty, takie jak powyżej, ale to będzie walka z wiatrakami. Bo nie zmienisz, tego, że my go lubimy, ani tego, że jest dobrym pisarzem, chociaz Ty jego prozy nie cenisz.
Ale walką z wiatrakami jest tez moja polemika z Tobą zatem EOT:D
§ 13
"Przy interweniowaniu wobec żołnierzy członek ORMO obowiązany jest zachować takt, umiar oraz szacunek należny mundurowi wojskowemu"

Awatar użytkownika
ChoMooN
ZakuŻony Terminator
Posty: 246
Rejestracja: pt, 03 lis 2006 23:08

Post autor: ChoMooN » czw, 07 cze 2007 21:09

No... chyba w historii ludzkości się nie zdarzyło jeszcze, żeby ktoś kogoś do czegoś przekonał :) Toteż racja - szkoda strzępić języki.

A Pratchetta nie to, że nie lubię w ogóle. Pewnie jak mi w ręce wpadnie to przeczytam jeszcze - bez większych fascynacji, ale ot tak, żeby się pośmiać.

A już bez przekonywania i agresywnej dyskusji (tudzież prowokacji):
Kiepskie moralizatorstwo mi szczególnie nie podobało się w Carpe Jugulum, w rozmowach Babci z tamtym kapłanem. Wiedźmikołaja nie czytałem, jednie film widziałem, ale jeżeli żywcem było wyciągnięte podsumowanie z książki, to też zabrzmiało tak patetycznie, że aż nie przystawało utworowi tej rangi.

Fatalnie zakończona książka (i która w ogóle mi się dłużyła strasznie) to były Ruchome Obrazki. Miałem wrażenie, że kończyła się z trzy razy.

Ponadto trochę u Pratcheta irytuje mnie też to, że "mnoży byty nad potrzebę". W każdej kolejnej książce wymyśla jakieś nowe megazagrożenie dla świata Dysku. A to uosobienie kina, a to uosobienie muzyki, a to ten siódmy (czy któryś tam) czar, który siedział Rincewindowi w głowie... więcej nie pamiętam (też nie wszystkie czytałem), ale tak średnio w co drugiej książce skala zagrożenia jest przynajmniej apokaliptyczna. Przez co, ten świat jest też niespójny trochę - chwieje się zawsze na ostrzu noża.

Ale to wszystko tylko moje odczucia. Nikogo nie przekonuje. Dla mnie poprostu Pratchet nie jest wielkim pisarzem. Nie ma wielkiego talentu, warsztatu, a pomysły (czasem dobre, czasem złe, ale zawsze) przesadzone.
Wszędzie dobrze, ale gdzie dwóch się bije, tam raki zimują.

Mój blog w znajdziesz dokładnie pod "WWW". Tu niżej między tymi innymi buttonami.

Awatar użytkownika
karakachanow
Pćma
Posty: 267
Rejestracja: ndz, 14 sty 2007 11:23

Post autor: karakachanow » ndz, 10 cze 2007 15:46

IMHO najlepszy był "Dobry omen" (poza skopaną śmiercią), mimo że Gailmana nie lubię. Zaraz potem "Trzy wiedźmy" i "Bóg, Honor, Ankh Morpork". Potem "Wiedźmikołaj" i "Piaty Elefant". Z bohateów: bibliotekarz, Nania i Vetinari.

Pterry czasem się powtarza, ale jak się tyle pisze, i to dobrego, to można wybaczyć. Humor jest taki, jaki lubię najbardziej. Zdarzało mi się roześmiać w głos na lekcji, czytając Pterry`ego, ale też wyciągnąc z niego całkiem sporo filozofii. Smaczki potrafią wyjść za czwartym czytaniem - ale zgadzam się, trzeba dawkować. tak 1 na kwartał - w tempie wydawania.
Paupera lingua latina, ultimum refugium habet in Riga.

Awatar użytkownika
Harna
Łurzowy Kłulik
Posty: 6044
Rejestracja: ndz, 05 mar 2006 17:14

Post autor: Harna » ndz, 10 cze 2007 17:37

Z przykrością stwierdzam, że Prawda zupełnie mi nie podeszła. Zaśmiałam się raz — przy siostrze Jennifer i psach. Ku mej rozpaczy navet vampir dość szybko przestał być zabavny, choć pomysł na tę postać przypadł mi do gustu. Ogólnie książka IMHO bardzo przegadana, momentami miałam wrażenie, że niektóre fragmenty (głównie opisowe) zostały wstawione do historii tylko po to, by zrobić masę. Szkoda :-(
– Wszyscy chyba wiedzą, że kicający łurzowy kłulik to zapowiedź śmierci.
– Hmm, dla nas znaczy coś całkiem odmiennego – szczęśliwe potomstwo...
© Wojciech Świdziniewski, Kłopoty w Hamdirholm
Wzrúsz Wirúsa!

Awatar użytkownika
oLari
Fargi
Posty: 376
Rejestracja: sob, 27 sie 2005 00:18

Post autor: oLari » śr, 13 cze 2007 13:02

Prawdę przeczytałem i jestem zadowolony z zakupu. Lepiej mi sie ją czytało niż Piątego elefanta, ale nie wiedzieć czemu moimi ulubionymi postaciami została ...ona Nowa firma. Pan Tulipan z jego nałogiem zostania nałogowcem ciągle mi przypominał kawałki z filmów Tarantino. Ale trochę za mało było Marchewy i reszty straży. Aż się prosił kapral Nobby i dział ogłoszeń towarzyskich.
Edit Parę literówek.

Awatar użytkownika
nosiwoda
Strategos
Posty: 5325
Rejestracja: pn, 20 cze 2005 15:07
Płeć: Mężczyzna

Post autor: nosiwoda » śr, 13 cze 2007 13:35

Mnie najbardziej podobały się fragmenty z prawnikiem-zombie Slantem. I pokazanie nowej strony komendanta Vimesa. Zresztą wysmażyłem recenzję dla konkurencji, jak się ukaże, to dam linka. :D
"Having sons means (among other things) that we can buy things "for" those sons that we might not purchase for ourselves" - Tycho z PA

Coleman
Wampir
Posty: 3300
Rejestracja: wt, 14 cze 2005 16:41

Post autor: Coleman » śr, 20 cze 2007 21:48

The Truth fajna byla :) Nastepna (troszeczke) podobna w stylu to bedzie Going Postal. Ale rzadzi (Rzadzi! RZADZI!!!) Thud! Polecam wszystkim wielbicielom Vimesa :)

Awatar użytkownika
Millenium Falcon
Saperka
Posty: 6835
Rejestracja: pn, 13 lut 2006 18:27

Post autor: Millenium Falcon » śr, 20 cze 2007 22:10

Jeszcze Monstrous Regiment bym do tej wyliczanki dodała;). Poza samiutkim zakończeniem, które jakoś, mimo przewrotności, kompletnie mi od książki odstawało.
A w Merlinie nie ma Thuda! Musieliście wszystkie wykupywać? Musieliście??
ŻGC
Imoł Afroł Zgredai Padawan
Scissors, paper, rock, lizard, Spock. - Sheldon Cooper

Coleman
Wampir
Posty: 3300
Rejestracja: wt, 14 cze 2005 16:41

Post autor: Coleman » śr, 20 cze 2007 23:46

To nie do mnie, ja kupuje na Amazonie :P
Regiment tak mi sie umiarkowanie podobal, podciaganie Ankh Morpork pod epoke wiktorianska jeszcze jakos moge zniesc, ale wojny napoleonskie jakos tak juz mniej mi w tym kontekscie pasuja.

Awatar użytkownika
nosiwoda
Strategos
Posty: 5325
Rejestracja: pn, 20 cze 2005 15:07
Płeć: Mężczyzna

Post autor: nosiwoda » czw, 21 cze 2007 07:04

"Having sons means (among other things) that we can buy things "for" those sons that we might not purchase for ourselves" - Tycho z PA

Awatar użytkownika
Łowczyni
Mamun
Posty: 170
Rejestracja: pn, 21 maja 2007 21:56

Post autor: Łowczyni » sob, 30 cze 2007 12:02

Cóż poradzić, skoro po "Wolnych ciutludziach" zraziłam się to Prachetta?? Przymierzam się do "Piątego Elefanta" ale czy słoń mnie przekona? Wątpię...
Nie ma to jak mistrzu S.

Firewarrior

Post autor: Firewarrior » czw, 05 lip 2007 19:10

Ja go kocham za ciekawe mątwy :)

LiAiL

Post autor: LiAiL » pt, 13 lip 2007 11:47

Pratchett, Pratchett, Pratchett - tyle napisał, tyle zostało o nim napisane. Kiedy zabierałem się za jego wczesne powieści jak Dywan czy Ciemna strona słońca podchodziłem do nich z nadzieją.

Spełniła się owa nadzieja, oj spełniła - spodobało mi się.

Następnym krokiem był Świat Dysku. Tutaj zapowiadało się jeszcze lepiej. Tom po tomie przechodził przez moje ręce, aż natrafiłem na najnowszą Prawdę. Nie udało mi się jej dokończyć, nawet nie wiem z jakich powodów. Faktem jednak jest, że Pratchett pisze coraz grubsze powieści jakby się spieszył zawrzeć jak najwięcej w każdym kolejnym tomie. Moim zdaniem, nie wychodzi mu to na dobre.

Jego książki stają się powoli encyklopediami, pożeraczami czasu tym większymi im więcej w nich zapisanych stron. Tym samym tracą powoli swój niepowtarzalny, humorystyczny urok, który obserwowałem w poprzednich książkach Terry'ego.

Ale nic to, cóż na to poradzić. Wielbić Pratchetta będziemy nadal :)

Awatar użytkownika
SzaryKocur
Fargi
Posty: 441
Rejestracja: czw, 23 lis 2006 01:31
Płeć: Mężczyzna

Post autor: SzaryKocur » pt, 13 lip 2007 13:53

Nie podchodzi mi Świat Dysku. Lubię sobie wyobrażać wszystko co czytam, a jak czytam ŚD to mam przed oczami te ludziki z okładki (Kirby), albo jakąś kreskówkę, przez co nie traktuję tego co czytam poważnie, nie przejmuję się żadną postacią itd.
Ale Nomy i Dobry Omen podobały mi się.
Zakapturzone awatary rulez!
Wszystko co napisałem, to tylko moje prywatne zdanie.

Awatar użytkownika
MalaMi
Dwelf
Posty: 552
Rejestracja: wt, 12 lip 2005 17:41

Post autor: MalaMi » pn, 23 lip 2007 15:20

SzaryKocur pisze:Lubię sobie wyobrażać wszystko co czytam, a jak czytam ŚD to mam przed oczami te ludziki z okładki (Kirby),
no właśnie - dlatego nie cierpię tych okładek - w zmianie wizualizacji nie pomogły nawet ilustracje do "Ostatniego bohatera"
§ 13
"Przy interweniowaniu wobec żołnierzy członek ORMO obowiązany jest zachować takt, umiar oraz szacunek należny mundurowi wojskowemu"

ODPOWIEDZ