Łukasz Orbitowski - "Wigilijne psy" i inne

czyli o naszych albo cudzych autorach i ich dziełach - wszystko co chcielibyście wiedzieć, a o co (nie)boicie się zapytać

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
taki jeden tetrix
Niezamężny
Posty: 2048
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 20:16

Post autor: taki jeden tetrix »

Małgorzata pisze:Może zamiast porywać czapeczkę, należało porwać Orbitowskiego??
Jeeeee! Misery (mizeria?) po wrocławsku - Margot stoi z siekierą nad Orbitem, a ten tłucze w klawierkę... bo wie, co dla niego dobre :D
Spodobała mi się ta wizja.
"Anyone who's proud of their country is either a thug or just hasn't read enough history yet" (Richard Morgan, Black Man)
"Jak ktoś chce sypiać ze skunksami, niech nie płacze, że mu dzieci śmierdzą" (Etgar Keret)

Orbitoski

Post autor: Orbitoski »

chyląc głowę przed mądrością forumowiczów: w istocie mnie nie ma. Wszyscy, któy mnie kiedykolwiek widzieli - byli pijani, a czapeczka to lewy trop. Nie wiem jak ma się do tego info, że pieski są w drukarni i d dwóch tyg trafią do księgarń

Awatar użytkownika
Coleman
Wampir
Posty: 3097
Rejestracja: wt, 14 cze 2005 16:41

Post autor: Coleman »

Monsieur Orbitowski, mysmy juz nie takie boty widzieli... Ksiazka to nie dowod :)))
FTSL
You and me, lord. You and me.

Awatar użytkownika
taki jeden tetrix
Niezamężny
Posty: 2048
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 20:16

Post autor: taki jeden tetrix »

Coleman pisze:Ksiazka to nie dowod :)))
Na dowód czego można spojrzeć o, tu.

Szczerze mówiąc, opisywana sytuacja mnie przeraziła.
"Anyone who's proud of their country is either a thug or just hasn't read enough history yet" (Richard Morgan, Black Man)
"Jak ktoś chce sypiać ze skunksami, niech nie płacze, że mu dzieci śmierdzą" (Etgar Keret)

Orbitoski

Post autor: Orbitoski »

jakiś czas temu przywykłem juz, że moje istnienie poddaje się w wątpliwość i nic z tym zrobić nie mogę. Być moze daleko posunięta fikcyjność mojej osoby przekłada się na ciągłe problemy wydawnicze, być może jestem szalonym snem Inglota - cóż, nic na to nie poradzę. Dziękuję za wywołanie i obiecuję materializować się częściej

Awatar użytkownika
Idaho
Sepulka
Posty: 89
Rejestracja: pn, 13 cze 2005 16:47

Post autor: Idaho »

Orbitoski pisze:jakiś czas temu przywykłem juz, że moje istnienie poddaje się w wątpliwość i nic z tym zrobić nie mogę. Być moze daleko posunięta fikcyjność mojej osoby przekłada się na ciągłe problemy wydawnicze, być może jestem szalonym snem Inglota - cóż, nic na to nie poradzę. Dziękuję za wywołanie i obiecuję materializować się częściej
Nie gniewaj sie Szanowny Łukaszu, ale nie mogłem nic na to poradzić. Prawda o Twym nieistnieniu pojawiła się w mej głowie znikąd, a moje poczucie honoru nie pozwoliło mi na nie podzielenie się nią z forumowiczami.

PS.
Wyciagnąłem z szuflady zbiór opowiadań "Szeroki, głęboki, wymalować wszystko". Chwilowo pracuję na budowie, więc niewiele mam czasu, lecz obiecuję, że niedługo dokonam szerokiej analizy zbiorku, która ostatecznie wykaże nieistnienie Orbitowskiego.
"Walkin' on air, up from the wheelchair
I'll find my suicide, that i deserve"
Mr. Bungle "The Air-Conditioned Nightmare" Album: "California"

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19419
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi »

Idaho pisze: niedługo dokonam szerokiej analizy zbiorku, która ostatecznie wykaże nieistnienie Orbitowskiego.
W razie gdybyś dostał za to Nobla, to ustawiam się w kolejce po jakiś płyn z wyższej półki.
A swoją drogą, czy to nie jest chwyt marketongowy po prostu? O Wigilijnych psach mówi się bodaj trzeci miesiąc, nikt na razie nie widział, niektórzy podają w wątpliwość istnienie autora... a temperatura rośnie. Jeśzcze pół roku tej dsyskusji, i będą w księgarniach sceny jak przy kolejnym tomie Henia Garnkolepa.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)
Hadapi dengan senyuman.

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14581
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata »

Nieprawda, że nikt nie widział, w Twierdzy parę osób widziało, w tym ja też widziałam :)))
"Wigilijne psy", znaczy. Musi Twierdza jest uniwersum alternatywnym.

Co do istnienia Orbitowskiego, to już gorzej się zrobiło => niby widziałam, ale faktycznie, promile we krwi były. Znaczy, nie jestem w stanie udowodnić, że Orbitowski istnieje. Jestem w stanie udowodnić, że istnieją "Psy...".

A co chwytów marketingowych, to taki jest niezły: autor nieistniejący :)))
Kojarzy mi się z jednym opowiadaniem, właśnie z "Psów..." => nie chwyt marketingowy, lecz zagadnienie istnienia/nieistnienia autora...
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Idaho
Sepulka
Posty: 89
Rejestracja: pn, 13 cze 2005 16:47

Post autor: Idaho »

Małgorzata pisze:.

A co chwytów marketingowych, to taki jest niezły: autor nieistniejący :)))
Kojarzy mi się z jednym opowiadaniem, właśnie z "Psów..." => nie chwyt marketingowy, lecz zagadnienie istnienia/nieistnienia autora...
Co do marketingu - nie przyznaję się. Wcale nie współpracuję z autorem i wydawnictwem! Wcale nie obiecali mi dwóch ładnych brunetek i jednego fajnego rudzielca! Anit rochę! Wcale nie knowam z nimi w nocy, w okolicach krakowskiego ratusza! Nic z tych rzeczy!

A co do zagadnienia istnienia-nieistnienia, to chciałem przypomnieć że autor ma skłonność :) W wespomnainym wyżej w innym poście zbiorku opowiadań "Szeroki, głęboki,..." mamy posłowie napisane przez prof. dr hab. Jarosława Oleandra :)

Problem jest inny - wiadomo, że żadnego autora nie ma. Na przykłąd zarówno "Szeroki, ...", jak i "Wigilijne psy" - to zbiory opowiadań! Wiadomo, że jak jest jeden autor to pisze powieść! Jeden autor - jeden utwór na raz! Bo żaden autor nie jest w stanie pisać w tym samym czasie wiecej niż jednej powieści! To powszechnie znany fakt! A to prowadzi nas do wniosku, że rzekomy Orbitowski, to grupa pisarzy!
"Walkin' on air, up from the wheelchair
I'll find my suicide, that i deserve"
Mr. Bungle "The Air-Conditioned Nightmare" Album: "California"

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19419
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi »

Idaho pisze: Wcale nie knowam z nimi w nocy, w okolicach krakowskiego ratusza!
No to kogo/czego nie ma? Orbitowskiego czy ratusza? Sam widziałem - tylko wieża została, resztę burzymurki rozebrali.
Ale mnie się tu daty nie zgadzają. Margot twierdzi że w Twierdzy (czy twierdzy, że w Twierdzi?) widziała, a autor każe czekać jeszcze dwa tygodnie. Nie uzgodnili zeznań wcześniej. Coś nie tak było z czapeczką.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)
Hadapi dengan senyuman.

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14581
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata »

Czapeczka była wcześniej i ona już nie istnieje, jako dowód istnienia Orbitowskiego, ponieważ Orbitowskiemu została czapeczka oddana => znikła z uniwersum, które jest mi dostępne.
"Wigilijne psy" w postaci książki, nadal są materialne i istnieją w Twierdzy. Rozbieżność czasową mogę wytłumaczyć wyłącznie różnicami w światach alternatywnych. Niemniej, książka już krąży po mieście i nie tylko ja ją przeczytałam. Znaczy: jest dowód i są świadkowie. Nie da się podważyć istnienia książki.
Jeżeli chodzi o obecność książki w obiegu sprzedażowym, to nigdy nie twierdziłam, że mam ją z księgarni. Mam ją z szantażu => zaszantażowałam Orbitowskiego porwaną czapeczką i Orbitowski dał mi w okupie książkę. Zatem: nie uzyskałam jej na drodze kupna-sprzedaży, lecz wymiany pod przymusem :))))
Jak widać, była to metoda skuteczna i zamierzam ją powtórzyć.

Co do istnienia Orbitowskiego - Idaho i Orbitowski skutecznie podważyli moje stanowisko, jakoby Orbitowski istniał. Jako świadek w tym wypadku jestem niewiarygodna (promile były). Do tego jeszcze Idaho twierdzi, że chwyt marketingowy nie jest jego autorstwa, co znaczy, że jest, oczywiście. I na pewno dostał za ten chwyt brunetkę-blondynkę-rudą oraz worek kolorowych pigułek. Wiem, bo marketingowcy przed niczym się nie cofną.
A do tego jeszcze teoria grupy autorów => na pewno Idaho sam uczestniczył w jej doborze. Zauważcie, że niektóre fakty z biografii Orbitowskiego i Idaho się zgadzają => obaj na budowę poszli pracować. To coś znaczy, na pewno :))))
So many wankers - so little time...

Orbitoski

Post autor: Orbitoski »

Jestem snem Gena Dębskiego. To Geno, podczas mrocznych rytuałów przywołał mnie wiele lat temu. Stworzono mnie z włosa Mai Kossakowskiej, kawałka Genowej łysiny, dodano monolog Grzędowicza, wąs Parowskiego, brelok NURSa, pawia od Dudy i najdłuższe zdanie jakie kiedykolwiek napisał Szczepan Twardoch. Zamieszano i jestem, teraz jako ogólna projekcja fanów fantastyki.
Do nawiedzonej nory, gdzie rezyduję doszły już informacje, że Pieski niebawem opuszczą drukarnię. SZeroki doczeka się reedycji, podobnie jak niebawem powinien ukazac się Horror Show w wersji kieszonkowo - ksiązkowej. Niedługo ujawnię dwa projekty, opracowywane, z równie nierealnym kumplem, a do konca roku mam zamiar ukończyć dośc obszerną powieść, o roboczym tytule "Chłód". Teraz już nie ma wątpliwości - istniejący facet tyle by nie zrobił

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19419
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi »

O ile pamiętam, Chłód został już napisany. Autor chyba się zwie Derdowski (bodaj z Bydgoszczy). Taka historia o dziennikarzu, który zdradza żonę, bo żona jest zbyt elegancka, i o jego synu, który należy do mniejszości seksualnej i regularnie bierze w dziób od partnera.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)
Hadapi dengan senyuman.

Orbitoski

Post autor: Orbitoski »

Alfi pisze:O ile pamiętam, Chłód został już napisany. Autor chyba się zwie Derdowski (bodaj z Bydgoszczy). Taka historia o dziennikarzu, który zdradza żonę, bo żona jest zbyt elegancka, i o jego synu, który należy do mniejszości seksualnej i regularnie bierze w dziób od partnera.
i co z tego? raz, ze tytuł roboczy, a dwa - czym się przejmować?

Awatar użytkownika
Coleman
Wampir
Posty: 3097
Rejestracja: wt, 14 cze 2005 16:41

Post autor: Coleman »

Orbitoski pisze:Jestem snem Gena Dębskiego.
O biedactwo...
FTSL
You and me, lord. You and me.

ODPOWIEDZ