Cthulhu i S-ka

czyli o naszych albo cudzych autorach i ich dziełach - wszystko co chcielibyście wiedzieć, a o co (nie)boicie się zapytać

Moderator: RedAktorzy

Awatar użytkownika
Q
Pciuch
Posty: 1495
Rejestracja: wt, 25 lis 2008 18:01

Post autor: Q » śr, 11 lut 2009 17:12

Gesualdo, po mojemu to (streszczając Twoje wywody, pod którymi mógłbym się podpisać) on się po prostu Wszechświata/Rzeczywistości bał. Takiej jaka jest kiedy porzucimy wygodny antropocentryzm i wygodne formy samooszukiwania.

Samotnik jest nieodrodnym dzieckiem epoki, w której badania naukowe gwałtownie rozszerzyły nam ramy (czasowe i przestrzenne) poznanego świata i podniosły stopień jego, że tak powiem, dziwności. Widać to w jego lęku przed wiedzą, przed nauką (choć wiemy przecie jak interesował się postępem naukowym) - to przypadek oślepienia światłem pochodni rozumu ;-), jego literatura jest świadectwem tego co B. Russell nazwał "zdrową rozpaczą". Jest świdectwem (często odrzucanej, także w literaturze) prawdy o Wszechświecie, i miejscu Człowieka w nim, tyle, że niepotrzebnie wzbogaconej o macki.

Prawdy, którą - co ciekawe - umiała najpełniej wyrazić SF (Lem, Clarke - choć akurat on się nie bał, a odczuwał dziecięcy wręcz zachwyt, ostatnio Reynolds czy Baxter).
forum miłośników serialu „Star Trek”, gdzie ludzi zdolnych do używania mózgu po prostu nie ma - Przewodas

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14516
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » śr, 11 lut 2009 19:36

Podczytuję sobie ten wątek od czasu do czasu i zastanawiam się, co właściwie tworzy ów "fenomen" (spotkałam się z takim określeniem w opracowaniach) Lovecrafta? Nudne teksty, prawie bez akcji, nic ciekawego do powiedzenia, język też nieszczególny... No, psiakość, nie działają na mnie ani trochę. Zmęczyły mnie, gdy pierwszy raz się zetknęłam (nie tak dawno, może trochę ponad dekadę temu). Albo jakaś pustynia w horrorze panuje, albo jest coś, czego za cholerę nie mogę dostrzec.
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Harna
Łurzowy Kłulik
Posty: 5588
Rejestracja: ndz, 05 mar 2006 17:14

Post autor: Harna » śr, 11 lut 2009 19:42

Nie jesteś sama, Margoś, ja nad Lovecraftem zasnęłam ;-)
– Wszyscy chyba wiedzą, że kicający łurzowy kłulik to zapowiedź śmierci.
– Hmm, dla nas znaczy coś całkiem odmiennego – szczęśliwe potomstwo...
© Wojciech Świdziniewski, Kłopoty w Hamdirholm
Wzrúsz Wirúsa!

Awatar użytkownika
baron13
A-to-mistyk
Posty: 3393
Rejestracja: sob, 11 cze 2005 09:11

Post autor: baron13 » śr, 11 lut 2009 19:45

Małgorzata pisze:Podczytuję sobie ten wątek od czasu do czasu i zastanawiam się, co właściwie tworzy ów "fenomen" (spotkałam się z takim określeniem w opracowaniach) Lovecrafta? Nudne teksty, prawie bez akcji, nic ciekawego do powiedzenia, język też nieszczególny... No, psiakość, nie działają na mnie ani trochę. Zmęczyły mnie, gdy pierwszy raz się zetknęłam (nie tak dawno, może trochę ponad dekadę temu). Albo jakaś pustynia w horrorze panuje, albo jest coś, czego za cholerę nie mogę dostrzec.
Kiedyś miałem to samo. Jak mię się zdawa, opinie pochodzą z czasów, gdy było to nowatorstwo.

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14516
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » śr, 11 lut 2009 19:49

Może to kwestia porównania, Harnuś? No, obie jednak musiałyśmy trochę tego kanonu liznąć, grozy tam sporo było, nastroju mnóstwo (romantyzm - sama wiesz najlepiej, choćby) i tego lęku przed nieznanym lub obcym. Napisanego o niebo lepiej - i pod względem językowym, i konkluzyjnym (że tak sobie pozwolę zaczerpnąć bezczelnie z Janion chyba).
Przebiłam się przez Lovecrafta chyba tylko dlatego, że byłam ciekawa, co tak ludzi jego utworach zachwyca. I chyba tylko dlatego nie zasnęłam przy lekturze. Bo mnie nie zachwyciło w niej nic. Zupełnie nic.

edit: Baronie, ale dlaczego opinia trwa nadal, kiedy nijak nowatorstwa już nie ma (a moim zdaniem nigdy nie było)?
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
baron13
A-to-mistyk
Posty: 3393
Rejestracja: sob, 11 cze 2005 09:11

Post autor: baron13 » śr, 11 lut 2009 19:59

Tego nie rozumiem też, powiem więcej, że uznałbym te teksty za nieporadne. Czytałem na zasadzie "wielkim pisarzem jest i basta".

Awatar użytkownika
Q
Pciuch
Posty: 1495
Rejestracja: wt, 25 lis 2008 18:01

Post autor: Q » śr, 11 lut 2009 20:00

Margot, nie widzisz nowatorstwa, boś pewnie na Lemie chowana, jak każdy przyzwoity człoweik ;-), a u Lema to samo tylko, że lepiej i bez tych egzystencjalnych pojękiwań.

A w horrorze posucha w istocie. Znam sporo horrorów b. przyzwoitych literacko, ale mało horrorów mających coś istotnego do przekazania. Pewnie dlatego wolałem czytać twórczość Lovecrafta jako nieudolną stylistycznie i kiczowatą scenograficznie SF. I wtedy dostrzegałem właśnie prekursorstwo.
forum miłośników serialu „Star Trek”, gdzie ludzi zdolnych do używania mózgu po prostu nie ma - Przewodas

Awatar użytkownika
Harna
Łurzowy Kłulik
Posty: 5588
Rejestracja: ndz, 05 mar 2006 17:14

Post autor: Harna » śr, 11 lut 2009 20:04

Nie jestem przyzwoitym człowiekiem, tylko nieprzyzwoitym kłulikiem i na Lemie się nie chowałam :-) Lovecraft mnie znudził wyjątkowo, grozy tam nie znalazłam za grosz, a chciałam przeczytać na zasadzie "klasykę wypada znać". Nic z tego. Ale kupiłam sobie Zew Fafkulce, może kiedyś się zdobędę na ponowne podejście.

Margoś, a żebyś wiedziała, że to przez ten romantyzm. I powieść gotycką, zwłaszcza z nurtu terror gothic :-) Skrzywiona jestem. Po stokroć wolę przeczytać Mnicha albo Zamek kaniowski, to dopiero groza!
– Wszyscy chyba wiedzą, że kicający łurzowy kłulik to zapowiedź śmierci.
– Hmm, dla nas znaczy coś całkiem odmiennego – szczęśliwe potomstwo...
© Wojciech Świdziniewski, Kłopoty w Hamdirholm
Wzrúsz Wirúsa!

Awatar użytkownika
Q
Pciuch
Posty: 1495
Rejestracja: wt, 25 lis 2008 18:01

Post autor: Q » śr, 11 lut 2009 20:43

Harna pisze:kupiłam sobie Zew Fafkulce, może kiedyś się zdobędę na ponowne podejście.
Z całej jego twórczości to chyba najbardziej nadaje się do czytania. Jak z tym nie dasz rady to trudno. Z tym, że iwększosci utworów nie ma co czytać jako horroru - nie straszyły mnie nawet jako nastolatka.

Natomiast podziw nie brał mi się z samych utworów, bo nawet dwa najlepsze same w sobie nie wznosiły się na jakieś literackie wyżyny (i były z jakby bocznego nurtu twórczości), ile raczej z wizji (wszech)świata na jaki się składają - wielkiego, starego i obcego, znaczy takiego, jaki jest.

Edit:
Tak sobie (na pól offtopicznie) myślę, że wiem czemu amerykańska fantastyka bywa tak kiczowata... Brytyjczycy za "ojców (i matki) założycieli SF" mieli Mary Shelley, Wellsa, Huxley'a, Stapledona. Myśmy Żuławskiego i Lema. Rosjanie A. Tołstoja i Bułhakowa. A Amerykanie? Gernsbacka, Burroughsa, Lovecrafta, i "Doca" Smitha. Więc element kiczu widoczy w takim np. "Star Treku" czy dziecinady w "Gwiezdnych wojnach" to po prostu ciąg dalszy tradycji. Przy czym Lovecraft był chyba pierwszym z amerykańskich pulp-autorów, z których bełkotu dało się odczytać coś więcej niż sam bełkot. Może dlatego jest tak "kultowy"?
forum miłośników serialu „Star Trek”, gdzie ludzi zdolnych do używania mózgu po prostu nie ma - Przewodas

Awatar użytkownika
yana
Sepulka
Posty: 93
Rejestracja: czw, 05 lut 2009 17:15

Post autor: yana » śr, 11 lut 2009 21:18

Harna pisze: ja nad Lovecraftem zasnęłam ;-)
Ejże, ja czytałam Lovecrafta do podusi i jakoś usnąć nie mogłam.
A macki to już się stały u mnie fetyszem absolutnym ;>

Awatar użytkownika
Q
Pciuch
Posty: 1495
Rejestracja: wt, 25 lis 2008 18:01

Post autor: Q » śr, 11 lut 2009 21:33

yana pisze:A macki to już się stały u mnie fetyszem absolutnym ;>
To koniecznie musisz obejrzeć ekranizację "From Beyond" (popełnioną przez - ledwo co przeze mnie wspominanego - Yuznę) tam się sporo mac(k)ają.
forum miłośników serialu „Star Trek”, gdzie ludzi zdolnych do używania mózgu po prostu nie ma - Przewodas

Awatar użytkownika
yana
Sepulka
Posty: 93
Rejestracja: czw, 05 lut 2009 17:15

Post autor: yana » śr, 11 lut 2009 21:38

Ja to Cię chyba pytaniami wszelakimi dzisiaj zasypię ;>

Czy to ta wersja para-cthulhu z wątkiem gejowskim w tle? Bo coś takiego mnie się o czy obiło ostatnio.

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14516
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » śr, 11 lut 2009 22:08

No, to ja jednak przez romantyzm i ten "Zamek kaniowski" i "Mnicha". Może nawet przez Edgara, choć jakby mniej. I ci Ruscy od grozy tak trochę. I paru Francuzów też. Wcale nie tak mało w tym horrorze, mam w księgozbiorze kilka tomów - opowiadania grozy z różnych epok, kilka powieści.

Na tym tle Lovecraft nieporadny, nudny. Mam wrażenie, że Baron prawdę rzekł: utrwaliło się, że "wielkim pisarzem jest i basta". No, mnie się nijak nie chciało utrwalić. Siakoś-tak nie chciało i już. I Lem nie ma tu nic do rzeczy, jak mi się zdaje. Chociaż faktycznie, jestem Lem-Generation, nie da się ukryć.
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Q
Pciuch
Posty: 1495
Rejestracja: wt, 25 lis 2008 18:01

Post autor: Q » śr, 11 lut 2009 23:38

Małgorzata pisze:Na tym tle Lovecraft nieporadny, nudny.
Ależ on nieporadny i nudny na każdym tle. I mówiąc między nami odbierałem go zawsze raczej jako klasyka "fantastyki wogóle" niż jako klasyka horroru, bo prawdę mówiąc łatwiej mi porównywać jego wizję Wszechświata z tą Lema, czy porównywać to co mówili o "czasach przed naszymi czasami" czy wręcz "czasach przed człowiekiem" on, Howard i Tolkien, niż twierdzić, że mnie straszy, jak mnie nie straszy.

I wcale nie twierdzę, że on nie grafoman. Grafoman straszliwy tylko, że przy okazji miał coś do przekazania.

ps. yana, szczególnego gejostwa to się tam nie doszukałem, za to sado-maso owszem :-P
forum miłośników serialu „Star Trek”, gdzie ludzi zdolnych do używania mózgu po prostu nie ma - Przewodas

Awatar użytkownika
Albiorix
Niegrzeszny Mag
Posty: 1768
Rejestracja: pn, 15 wrz 2008 14:44

Post autor: Albiorix » śr, 11 lut 2009 23:59

Ja nie jestem miłośnikiem horroru i czytałem Lovecrafta jako zabawę kosmologiczną. I podobał mi się bardzo.
Jestem na tyle ślepy na formę że o grafomaństwie musiałem się dowiedzieć z drugiej ręki bo sam bym nie zauważył. Tempo akcji mi wisi. Groza mi powiewa.

Lovecraft to swoista zabawa w "jak bardzo nieludzkie stwory potrafisz sobie wyobrazić, co z tego wynikać i jak je wcisnąć w fabułę".
Podoba mi się to że Lovecraft nie próbował stosować na mnie bezczelnych sztuczek psychologicznych, wyżymać mojej empatii - nie lubię tego (pewnie dlatego nie sięgam po horror). Straszy czystymi abstraktami i jest to zabawne.

W popkulturze Lovecraft żyje chyba głównie dzięki Call of Cthulhu, najpopularniejszej horrorowej grze RPG. W przeciwieństwie do powieści, sesje potrafią być straszne, acz zależy to chyba od talentów gawędziarskich prowadzącego raczej niż od konstrukcji świata przedstawionego.
Same macki przeciętny fan tego świata (świata, nie autora, bo Lovecraft miał kontynuatorów) odbiera raczej jako zabawne niż straszne.
Podstawową zasadą budowania nastroju grozy w RPG jest "nie pokazuj macek. Im mniej macek tym straszniej, im więcej macek tym większe szanse na głupawkę".
Chyba główny nurt odbioru Lovecrafta wygląda tak:
http://www.youtube.com/watch?v=enkliRVP7aM&hl=pl
http://www.macguff.fr/goomi/unspeakable/vault277.html
http://www.macguff.fr/goomi/unspeakable/vault266.html
http://www.macguff.fr/goomi/unspeakable/vault257.html

edit: piękno wypowiedzi poprawione przez usuniecie najgorszych powtórzeń
nie rozumiem was, jestem nieradioaktywny i nie może mnie zniszczyć ochrona wybrzeża.

ODPOWIEDZ