Andrzej Pilipiuk-chrzęszczące słownikowo 'Dziedziczki'

czyli o naszych albo cudzych autorach i ich dziełach - wszystko co chcielibyście wiedzieć, a o co (nie)boicie się zapytać

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Borsuk
Ośmioł
Posty: 609
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 20:12
Płeć: Mężczyzna

Andrzej Pilipiuk-chrzęszczące słownikowo 'Dziedziczki'

Post autor: Borsuk » sob, 08 paź 2005 22:13

Ellen pisze:A w sobotę w samo południe - spotkanie z Andrzejem Pilipiukiem w Księgarni Hetmańskiej
może by go ktoś zapytał co miał na myśłi pisząc:
"Śmiercionośne ostrza (...) zwarły się z chrzęstem"? :-) a konkretnie, to co w nich mogło zachrzęścić?

Awatar użytkownika
Idaho
Sepulka
Posty: 89
Rejestracja: pn, 13 cze 2005 16:47

Post autor: Idaho » ndz, 09 paź 2005 03:51

Cóż. Ja powiem tak: mam wykłady. A dodatkowo 15-go mam urodziny kolegi na które powinienem iść. A poza tym jestem niepotrzebny i ostatnio piekielnie depresyjny.
"Walkin' on air, up from the wheelchair
I'll find my suicide, that i deserve"
Mr. Bungle "The Air-Conditioned Nightmare" Album: "California"

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19198
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » ndz, 09 paź 2005 10:02

Borsuk pisze:
Ellen pisze:A w sobotę w samo południe - spotkanie z Andrzejem Pilipiukiem w Księgarni Hetmańskiej
może by go ktoś zapytał co miał na myśłi pisząc:
"Śmiercionośne ostrza (...) zwarły się z chrzęstem"? :-) a konkretnie, to co w nich mogło zachrzęścić?
To oczywiste. a) Chrzęści lód, którego popękane tafle mają ostre krawędzie. Można sobie tętnicę przeciąć i się wykrwawić na śmierć. b) Chrzęści roślina zwana (chyba) turzycą. Jej liście mają ostre krawędzie. Sam się kilka razy w życiu skaleczyłem. Gdyby trafić w jakieś mocno ukrwione miejsce...
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14516
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » ndz, 09 paź 2005 10:34

Borsuk pisze:
Ellen pisze:A w sobotę w samo południe - spotkanie z Andrzejem Pilipiukiem w Księgarni Hetmańskiej
może by go ktoś zapytał co miał na myśłi pisząc:
"Śmiercionośne ostrza (...) zwarły się z chrzęstem"? :-) a konkretnie, to co w nich mogło zachrzęścić?
Może te miecze były luźno skonstruowane? Znaczy: rękojeść nie trzymała zbyt mocno ostrza i te miecze chrobotały, jak się o siebie otarły???
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Lafcadio
Nexus 6
Posty: 3193
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 17:57

Post autor: Lafcadio » ndz, 09 paź 2005 11:01

Małgorzata pisze:Może te miecze były luźno skonstruowane? Znaczy: rękojeść nie trzymała zbyt mocno ostrza i te miecze chrobotały, jak się o siebie otarły???
Albo Andrzej Pilipiuk oglądał dużo anime. Tam zawsze jak ktoś chwyci za miecz to wydaje z siebie dźwięk, jakby w środku były puste i coś w nich się obijało o ścianki :)
A tak przy okazji, z czym się (z jakim dźwiękiem znaczy) zwierają miecze? ;)
Ja mam śmiałość to panu powiedzieć, bo pan mi wie pan co pan mi może? Pan mi nic nie może. Bo ja jestem z wodociągów.

Awatar użytkownika
Borsuk
Ośmioł
Posty: 609
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 20:12
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Borsuk » ndz, 09 paź 2005 12:55

Andrzej twierdzi że dla niego one chrzęszczą. Dla mnie chrzęszczą ogórki kiszone pod zębami.
Normalnie to ostrza by brzęknęły, zabrzęczały, zadżwięczały. Ale oczywiście autor jest panem tekstu i opisując jak rozumiem swoje wrażenia z oglądanego (i wysłuchanego) kiedyś pojedynku używa takich okresleń, jakie mu wtedy przyszły do głowy.
Ja się nie czepiam :-) na razie książka mi się podoba.
All those moments will be lost in time...

Awatar użytkownika
Lafcadio
Nexus 6
Posty: 3193
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 17:57

Post autor: Lafcadio » ndz, 09 paź 2005 14:28

A w której to książce miecze zachrzęściły? :)
Ja mam śmiałość to panu powiedzieć, bo pan mi wie pan co pan mi może? Pan mi nic nie może. Bo ja jestem z wodociągów.

Awatar użytkownika
Borsuk
Ośmioł
Posty: 609
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 20:12
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Borsuk » ndz, 09 paź 2005 15:42

uj, to ja przepraszam :-) zapomniałem: w Dziedziczkach, cd Księżniczki i Kuzynek
All those moments will be lost in time...

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14516
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » ndz, 09 paź 2005 15:48

A ja sobie zajrzałam do najlepszego przyjaciela:

chrzęst m IV, D. -u, Ms. ~ęście; lm M. -y
odgłos kruszenia się, łamania się czegoś, tarcia o coś; trzask, szczęk, zgrzyt; chrobotanie
Chrzęst piasku, słomy, igliwia.
Chrzęst czołgu, zbroi, piły.
Chrzęst ścinanego zboża.
Chrzęst klucza w zamku.


Za Słownikiem Języka Polskiego PWN :)))
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Romek P.
Pćma
Posty: 244
Rejestracja: wt, 30 sie 2005 21:05
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Romek P. » ndz, 09 paź 2005 15:54

Małgorzata pisze:A ja sobie zajrzałam do najlepszego przyjaciela:

chrzęst m IV, D. -u, Ms. ~ęście; lm M. -y
odgłos kruszenia się, łamania się czegoś, tarcia o coś; trzask, szczęk, zgrzyt; chrobotanie
Chrzęst piasku, słomy, igliwia.
Chrzęst czołgu, zbroi, piły.
Chrzęst ścinanego zboża.
Chrzęst klucza w zamku.


Za Słownikiem Języka Polskiego PWN :)))
W moim słowniku z początku XX wieku (taka 8-tomowa krowa), jest też chrzęst pałaszów - cytuję za autorem. No to chyba Pilipiuk w prawie był tak napisać?
Strona autorska: http://romualdpawlak.pl

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14516
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » ndz, 09 paź 2005 15:55

A ten wniosek to już definicji nie wynika??
W tym starym SJP miałam termin "zaszczycić" => zasłonić tarczą :)))
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Borsuk
Ośmioł
Posty: 609
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 20:12
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Borsuk » ndz, 09 paź 2005 16:09

no niby był w prawie :-) niech mu będzie. Choć dla mnie chrzęst to gąsienice czołgowe, kiszone ogórki, kruszone szkło. W sumie: czołg rozjeżdżający słoik kiszonych ogórków ;-)
All those moments will be lost in time...

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14516
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » ndz, 09 paź 2005 18:48

Wskakuję na Net z przypadku, gdy ataki mojego małolata słabną, ale jego miauczenie i tak nie pozwala mi się skoncentrować. Przepraszam najmocniej za przerywane wypowiedzi.

Się przyznaję bez bicia: też miałam wrażenie, że chrzęst to taki raczej dluższy/cykliczny odgłos. Potem mnie cóś tknęło i zapuściłam żurawia do SJP.
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19198
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » ndz, 09 paź 2005 18:58

Małgorzata pisze:Wskakuję na Net z przypadku, gdy ataki mojego małolata słabną, ale jego miauczenie i tak nie pozwala mi się skoncentrować.
No i po co Ci był ten kot? Nie lepszy pies rasy husky?
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14516
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » ndz, 09 paź 2005 19:02

Alfi pisze:
Małgorzata pisze:Wskakuję na Net z przypadku, gdy ataki mojego małolata słabną, ale jego miauczenie i tak nie pozwala mi się skoncentrować.
No i po co Ci był ten kot? Nie lepszy pies rasy husky?
A kto to wie, co się urodzi? Się urodził taki miauczący i też się od komputera uzależnił! :(((
Może to genetyczne??
So many wankers - so little time...

ODPOWIEDZ