Brakuje tu Lema

czyli o naszych albo cudzych autorach i ich dziełach - wszystko co chcielibyście wiedzieć, a o co (nie)boicie się zapytać

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
nimfa bagienna
Demon szybkości
Posty: 7223
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 11:40
Płeć: Nie znam

Post autor: nimfa bagienna » sob, 31 mar 2007 11:24

BMW => jeśli o mnie chodzi, Astronauci i Obłok Magellana są świadectwem pewnej epoki, która odbiła się wszędzie, łącznie z literaturą. To, że na gwałt wszyscy się jej zapierają i udają, że jej nigdy nie było, to lekki absurd. Była. Z całą pewnością była, i pozostawiła po sobie określony sposób myślenia. Abstrahując od wartości literackiej, bez warstwy ideologicznej i towarzyszących im refleksji, z dzisiejszego punktu widzenia byłyby w pewnym sensie uboższe.
Podobnie zresztą jak rzeczy - niekoniecznie fantastyczne, powstałe w tym samym czasie po drugiej stronie wielkiej wody. Z których aż zionie panika, że już za chwileczkę, już za momencik, do ich kraju wtargną hordy czerwonych, którzy wymordują ich samych, zgwałcą ich cnotliwe kobiety, a dzieci upieką na bagnetach i zjedzą.
Tłumaczenie niechlujstwa językowego dysleksją jest jak szpanowanie małym fiutkiem.

Awatar użytkownika
BMW
Yilanè
Posty: 3623
Rejestracja: ndz, 18 lut 2007 14:04

Post autor: BMW » sob, 31 mar 2007 12:11

A ja z kolei, Kaju, nieco wynudziłem sie przy "Edenie". Początek powieści zapowiadał sie całkiem przyzwoicie, ale później, zwłaszcza część dotycząca obcej struktury społecznej, była nieco przegadana. Oczywiście "Eden" nie jest książką złą, ale IMO jak na pierwszy kontakt z Mistrzem trochę zbyt ciężką.
Ale to pokazuje, jak różne istnieją gusta. I dobrze.

Awatar użytkownika
kaj
Pciuch
Posty: 1576
Rejestracja: śr, 28 wrz 2005 13:50

Post autor: kaj » sob, 31 mar 2007 14:14

Ale "Fiasko", "Pokój na Ziemi" czy "Wyprawa profesora Tarantogi" chyba się wszystkim podobały.

Awatar użytkownika
eses
Cylon
Posty: 1021
Rejestracja: sob, 01 paź 2005 19:59

Post autor: eses » sob, 31 mar 2007 22:22

Mnie Fiasko wqrzyło podwójnym zamordowaniem Pilota Pirxa... Widać, że to późny tekst Lema. Jeszcze bardziej pesymistyczny niż zwykle i z dużą dawką filozofii. Pamiętam, że byłem nastawiony na coś zupełnie innego (Pirx!!!) i z początku byłem rozczarowany... Teraz - jakby trochę mi przeszło...
BB + PnL = 66,6%...
I więcej w formie książki nie będzie ;)

Awatar użytkownika
Ebola
Straszny Wirus
Posty: 14482
Rejestracja: czw, 07 lip 2005 18:35
Płeć: Nie znam

Post autor: Ebola » czw, 07 cze 2007 21:43

Oddział Warszawski Stowarzyszenia Pisarzy Polskich zaprasza na spotkanie z literaturą fantastyczną

z cyklu LEMoniada

Stanisław Lem - nauczyciel i przeciwnik? Ateista? Prorok? Mizogin?

w którym swój udział zapowiedzieli:

Dominika Materska
Wojciech Orliński
Marek Oramus
Maciej Parowski
Andrzej Zimniak

Sesji towarzyszyć będzie wystawa obrazów Doroty Brodowskiej
inspirowanych trylogią Douglasa Adamsa „Autostopem przez Galaktykę”

Serdecznie zapraszamy do Domu Literatury 19 czerwca 2007 r. o godz. 17.00 przy Krakowskim Przedmieściu 87/89
Jedz szczaw i mirabelki, a będziesz, bracie, wielki!
FORUM FAHRENHEITA KOREĄ PÓŁNOCNĄ POLSKIEJ FANTASTYKI! (Przewodas)
Wzrúsz Wirúsa!

Awatar użytkownika
Ebola
Straszny Wirus
Posty: 14482
Rejestracja: czw, 07 lip 2005 18:35
Płeć: Nie znam

Post autor: Ebola » śr, 21 maja 2008 19:56

Jedz szczaw i mirabelki, a będziesz, bracie, wielki!
FORUM FAHRENHEITA KOREĄ PÓŁNOCNĄ POLSKIEJ FANTASTYKI! (Przewodas)
Wzrúsz Wirúsa!

Awatar użytkownika
hundzia
Złomek forumowy
Posty: 5573
Rejestracja: pt, 28 mar 2008 23:03
Płeć: Kobieta

Post autor: hundzia » czw, 22 maja 2008 01:51

Byle nie wyszło jak pierwotna wersja Solaris ;-P
Ruskie dały wtedy czadu...
Wzrúsz Wirúsa!
Wł%aś)&nie cz.yszc/.zę kl]a1!wia;túr*ę

Awatar użytkownika
BMW
Yilanè
Posty: 3623
Rejestracja: ndz, 18 lut 2007 14:04

Post autor: BMW » czw, 22 maja 2008 02:16

hundzia
Byle nie wyszło jak pierwotna wersja Solaris
Ale jakby skrócić film do jakichś 90 minut, byłoby całkiem znośnie.

Awatar użytkownika
hundzia
Złomek forumowy
Posty: 5573
Rejestracja: pt, 28 mar 2008 23:03
Płeć: Kobieta

Post autor: hundzia » czw, 22 maja 2008 13:25

Znośnie to dobre słowo, bo lepiej, to niekoniecznie. Ale cóż, dawne to były lata, wtedy wszystko było nowatorskie i dobre ;-)
Wzrúsz Wirúsa!
Wł%aś)&nie cz.yszc/.zę kl]a1!wia;túr*ę

Awatar użytkownika
nimfa bagienna
Demon szybkości
Posty: 7223
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 11:40
Płeć: Nie znam

Post autor: nimfa bagienna » czw, 22 maja 2008 13:37

Śmiem twierdzić, że radzieckie Solaris było bliższe duchowi literackiego oryginału niż hamerykańskie Solaris z Clooneyem wachlującym rzęsami.
A tak już zupełnie na marginesie to uważam, że ta książka jest niefilmowalna.
Tłumaczenie niechlujstwa językowego dysleksją jest jak szpanowanie małym fiutkiem.

Awatar użytkownika
BMW
Yilanè
Posty: 3623
Rejestracja: ndz, 18 lut 2007 14:04

Post autor: BMW » czw, 22 maja 2008 13:43

hundzia
Znośnie to dobre słowo, bo lepiej, to niekoniecznie. Ale cóż, dawne to były lata, wtedy wszystko było nowatorskie i dobre
Ale wersja Soderberga, choć współczesna, także nie należy do rewelacyjnych. A tak w ogóle to ekranizacje prozy Mistrza są raczej mało udane. Słyszałem, że podobno przymierzali się do "Niezwyciężonego" lecz nie znam szczegółów.

Awatar użytkownika
hundzia
Złomek forumowy
Posty: 5573
Rejestracja: pt, 28 mar 2008 23:03
Płeć: Kobieta

Post autor: hundzia » czw, 22 maja 2008 15:24

Książki Lema dla tego są epokowe, że nie da się ich zgeneralizować. Mnie osobiście bardziej podobała się wersja Americanos, nie dla Clooneya, ani Natashy, lecz dla sposóbu w jaki S olaris została przedstawiona. I końcowa scena rodem z Michała Anioła. Cudność. A totalny brak żywej, dynamicznej akcji, który czterokrotnie uśpił już mojego męża, jest dla mnie absolutną zaletą filmu. Zmusza do myślenia razem z Kelvinem.
Nie chodziło mi o adaptację, czy bardzo jest podobna do książki, bo tym zajmują się scenarzyści, przy czym autorzy książek coraz częściej sami piszą scenariusze, tak jak chcą, żeby film został odebrany.
Miałam na myśli bardziej, że adaptacja Sodderbergha, lepiej do mnie trafiła. I z dziką ochotą rzuciłam sie potem do powtórnego zagłebiania się w matematyczne opisy solaris. Bo miałam pewien konkretny obraz przed oczami i wreszcie mogłam je zrozumieć. Bo ja takie matematyczne nemo jestem. A ruska wersja mnie znudziła. Fakt, dawno temu ją oglądałam, nie dotrwałam chyba do końca, ale ciągnęła się jak flaki z olejem.
Wzrúsz Wirúsa!
Wł%aś)&nie cz.yszc/.zę kl]a1!wia;túr*ę

Awatar użytkownika
nimfa bagienna
Demon szybkości
Posty: 7223
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 11:40
Płeć: Nie znam

Post autor: nimfa bagienna » czw, 22 maja 2008 16:02

A nie przeszkadzał ci brak motywu oceanu w amerykańskiej wersji?
Bo dla mnie to była kompletna kastracja całości.
Tłumaczenie niechlujstwa językowego dysleksją jest jak szpanowanie małym fiutkiem.

Awatar użytkownika
kaj
Pciuch
Posty: 1576
Rejestracja: śr, 28 wrz 2005 13:50

Post autor: kaj » czw, 22 maja 2008 17:58

BMW pisze:hundzia
A tak w ogóle to ekranizacje prozy Mistrza są raczej mało udane.
"Przekładaniec" jest bardzo dobry.

Awatar użytkownika
hundzia
Złomek forumowy
Posty: 5573
Rejestracja: pt, 28 mar 2008 23:03
Płeć: Kobieta

Post autor: hundzia » czw, 22 maja 2008 18:34

Nimfa: Może trochę, ale te fraktale i inne matematyczne porównania czasami doprawadzają mnie do szału, dlatego, wolę skupić się na klonach/ fantomach osób i wynikających z ich powstania relacji między "prawdziwymi" ludźmi i tymi, o których nie wiemy, czy są Prawdziwi. Dla mnie to było najważniejsze. To, co działo się bezpośrednio na stacji.
Ocean na swój sposób pojawił się, choć bardziej jako obrazy niż świadoma plazma. Nie oceniam całości, bo obie wersje miały w sobie Coś. Uznaję remake Soddenbergha za bardzej przystępny dla widza. zwłaszcza takiego, co nie zna ksiązki, jak mój mąż. Filmu nie dokończył, choć cztery razy próbował, ruska wersja odrzuciła go od kopa: O nie, drugiego Potiomkina oglądać nie będę!
Ale zaciekawiony Clooney'em książkę łyknął w niecały tydzień :) A potem poszli Astronauci, Eden, Niezwyciężony i Pirx. I gdyby nam nie brakło pozycji na półce (kolejna paczka do przywiezienia z Polski) pewnie przeczytałby wszystko. W zeszłym roku zmęczył Obłok Magellana i nie odzywał się na ten temat przez tydzień, nie wiem, czy zły był na mnie, że dałam mu do przeczytania, czy myslał nad tym co przeczytał, a ptem temat umarł śmiercią naturalną.
Wzrúsz Wirúsa!
Wł%aś)&nie cz.yszc/.zę kl]a1!wia;túr*ę

ODPOWIEDZ