Brakuje tu Lema

czyli o naszych albo cudzych autorach i ich dziełach - wszystko co chcielibyście wiedzieć, a o co (nie)boicie się zapytać

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Hipolit
Kameleon Super
Posty: 2902
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 21:09

Post autor: Hipolit » pn, 05 sty 2009 11:59

baron13 pisze:Nieszczęście polskie: zasadniczo dobry Polak to martwy Polak. albo poległ w Powstaniu (do wyboru) albo zamarzł na Sybirze, albo zastrzelony przez ZOMO. Dobry pisarz, to prześladowany pisarz. Może marnie pisać byle walczył z komuną caratem. "Trzaska koszula. tu szwabska kula..."
Bo ten co napisał, że: "Murarz domy muruje, krawiec szyje ubrania...", to przeciez też nie był Prawdziwy Polak (tm), tak jak Lem!
Wrrrrrr...
Pozdrawiam
Hipolit
Navigare necesse est, vivere non est necesse

Awatar użytkownika
Q
Pciuch
Posty: 1513
Rejestracja: wt, 25 lis 2008 18:01

Post autor: Q » pn, 05 sty 2009 18:22

flamenco108 pisze:Kiedyś, lata temu ukazał się w TVP taki cykl pogawędek Lema na różniste tematy. Kręcili to u niego w gabinecie.
Genialna rzecz. A. Ustynowicz to reżyserował.
flamenco108 pisze:Wtedy już zrozumiałem, że to człowiek, który najbardziej na świecie kocha swój fotel w swoim gabinecie. Nie widzę w tym nic egotycznego, ani egzotycznego. Umysł tej miary musi mieć jakieś międzymordzie łączące go ze światem - u Lema był to gabinet, ze stertami książek i prenumerowanych czasopism. Niewiarygodne, ile ten człowiek czytał. W swoich wypowiedziach powoływał się na mnóstwo pism naukowych z całego świata. To oczywiste, że nie miał wiele czasu ponad to czytanie - a zatem rzeczywiście spędzać musiał w swoim fotelu mnóstwo czasu. Jego ostatnie zdjęcia pokazują człowieka niemalże zrośniętego z fotelem. Moim zdaniem to fantastyczne.
Oramus pięknie dowodził kiedyś, że w tym fragmencie "Pirxa" Mistrz mówił sam o sobie:

Starzec ów, który w życiu nogi nie postawił nie to, że na Księżycu — progu rakiety żadnej nawet nie przekroczył — znał, mocą teoretycznej wszechwiedzy, każdy kamień wszystkich kraterów Morza Deszczów, grzbiety skalne planetoid i najbardziej niedostępne połacie jowiszowych księżyców; powiadano, że posiada wszechstronną znajomość meteorów i komet, które zostaną dopiero odkryte za lat tysiąc, ponieważ już teraz drogi ich matematycznie przewidział dzięki ulubionemu swemu zajęciu, analizie perturbacyjnej ciał niebieskich. Ogrom tej wiedzy czynił go zgryźliwym wobec mikroskopijnych wiadomości studentów.

Zgadam się tu z Oramusem.
baron13 pisze:Dobry pisarz, to prześladowany pisarz. Może marnie pisać byle walczył z komuną caratem.
Anglosasi podchodzą do tego zdrowiej, i pewnie dlatego lepiej im się wiedzie:

All these are, certes, entertaining facts,
Like Shakspeare's stealing deer, Lord Bacon's bribes;
Like Titus' youth, and Caesar's earliest acts;
Like Burns (whom Doctor Currie well describes);
Like Cromwell's pranks;—but although truth exacts
These amiable descriptions from the scribes,
As most essential to their hero's story,
They do not much contribute to his glory.

All are not moralists, like Southey, when
He prated to the world of "Pantisocracy;"
Or Wordsworth unexcised, unhired, who then
Season'd his pedlar poems with democracy;
Or Coleridge, long before his flighty pen
Let to the Morning Post its aristocracy;
When he and Southey, following the same path,
Espoused two partners (milliners of Bath).

Such names at present cut a convict figure,
The very Botany Bay in moral geography;
Their loyal treason, renegado rigour,
Are good manure for their more bare biography.


(Swoją drogą: czego by Lem nie robił, takich świństw jak ci cudzoziemscy łaydacy powyżej nie ma na sumnieniu ;-).)

E: poprawka techn.
forum miłośników serialu „Star Trek”, gdzie ludzi zdolnych do używania mózgu po prostu nie ma - Przewodas

Awatar użytkownika
Ebola
Straszny Wirus
Posty: 14482
Rejestracja: czw, 07 lip 2005 18:35
Płeć: Nie znam

Post autor: Ebola » pn, 05 sty 2009 22:40

No dobrze, a może mi ktoś wyjaśni, co takiego Lem zrobił, czego powinien się wstydzić?
Jedz szczaw i mirabelki, a będziesz, bracie, wielki!
FORUM FAHRENHEITA KOREĄ PÓŁNOCNĄ POLSKIEJ FANTASTYKI! (Przewodas)
Wzrúsz Wirúsa!

Awatar użytkownika
baron13
A-to-mistyk
Posty: 3716
Rejestracja: sob, 11 cze 2005 09:11

Post autor: baron13 » pn, 05 sty 2009 23:04

Nie wiem. Problem w tym, że czas było by się zająć tym co napisał. Tymczasem, to sie o nim tak mówi jak o Albercie Einsteinie: lubił koty. Fizycy teoretycy jeszcze dodają, że wszystkie równania których użył, napisano przed nim. Co prawda, nikt ich nie rozumiał, ale, nawet napisano je lepiej, więc w gruncie rzeczy chodzi o koty i granie na skrzypcach.
Edit
No a Lem żarł czosnek.

Awatar użytkownika
Ebola
Straszny Wirus
Posty: 14482
Rejestracja: czw, 07 lip 2005 18:35
Płeć: Nie znam

Post autor: Ebola » pn, 05 sty 2009 23:05

Może chodzi o fotel?
Jedz szczaw i mirabelki, a będziesz, bracie, wielki!
FORUM FAHRENHEITA KOREĄ PÓŁNOCNĄ POLSKIEJ FANTASTYKI! (Przewodas)
Wzrúsz Wirúsa!

Awatar użytkownika
baron13
A-to-mistyk
Posty: 3716
Rejestracja: sob, 11 cze 2005 09:11

Post autor: baron13 » pn, 05 sty 2009 23:12

Pewnie też. Pamiętam jak się ludzie nabijali z prognoz Lema, że Pakistan bawi się bronią atomową. Bo się ludziom zdawało, że pisarza sf wynajęto do mówienia rzeczy niezwykle oryginalnych. Tymczasem on powiedział o tym co naprawdę jest niebezpieczne. No i teraz się zastanawiam po tym co w Bombaju, czy jeszcze raz się rozejdzie po kościach czy czasem komuś rączka na dźwigience nie drgnie.

Awatar użytkownika
Q
Pciuch
Posty: 1513
Rejestracja: wt, 25 lis 2008 18:01

Post autor: Q » wt, 06 sty 2009 01:07

Ebola pisze:No dobrze, a może mi ktoś wyjaśni, co takiego Lem zrobił, czego powinien się wstydzić?
A myślisz, że wiem? Co jakiś czas słyszę, jak ktoś głosi, że Lem powinien się wstydzić... i nigdy jakoś nie słychać zbyt konkretnie za co.

Zwykle są jakieś zarzuciki w niedopowiedzeniu zresztą (jakby na zasadzie "rzuć błotem, zawsze trochę się przyklei"), a to, że nie dość heroicznie z komuną wojował, ba na kompromisy małe szedł. A to,że niby charakter trudny. Ale powiedziane to jakoś tak półgębkiem, a jednocześnie oskarżycielsko, żeby wyszło coś w deseń: "on zabił, czy jego zabili... w każdym razie w morderstwo zamieszany". Taka dość plugawa metoda.
baron13 pisze:Problem w tym, że czas było by się zająć tym co napisał.
Z lubością, baronie, z lubością. Napisał taką na przykład "Summę Technologiae" - dobry materiał na świętą księgę, bo rzecz i prorocza, i stanowi zbiór wskazuwek za którymi warto by podążać, by uczynić świat znośniejszym miejscem.

Napisał też na przykład taką "Wizję lokalną", która mówi o tym na jakim rozdrożu staje rozwijająca się cywilizacja: albo dojdzie do takiej technologicznej wszechmocy, że gotowa się w tym pogubić, albo wyznaczy sobie zapory (mniejsza o to w sumie, wywiedzione z religii, ideologii czy tradycji) i w imię tych imponderabiliów zamknie się w skansenie (tak, zawsze sądziłem, że dostrzeganie w Kurdlandii tylko satyry na ustrój mioniny - którą zresztą także jest - to odbieranie tej powieści znaczącej części jej sensu).

Napisał też "Cyberiadę" (z "Bajkami robotów"), która wszelkie postcyberpunki i transhumanizmy tyleż wyprzedza, co przerwyższa.

I sporo innych rzeczy...
forum miłośników serialu „Star Trek”, gdzie ludzi zdolnych do używania mózgu po prostu nie ma - Przewodas

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 17083
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » wt, 06 sty 2009 03:16

A ja wiem, o co chodzi z tym wstydzeniem.

Znaczy, chodzi o "Astronautów" i "Obłok Magellana", że tam były prokomunistyczne kawałki. Takie socrealne, jakby się przyjrzeć z historyczno-literackiej perspektywy.

Znaczy, podobno Lem się nawet trochę zarumienił i chciał te powieści poddać autoredakcji. By lepiej dopasować do nowych czasów, w których socreal jest niepoprawny politycznie, czy jakoś tak.

I żeby nie było, nie zamierzam tu socrealu bronić. Tylko tak sobie przypomniałam w kwestii wstydu...
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Q
Pciuch
Posty: 1513
Rejestracja: wt, 25 lis 2008 18:01

Post autor: Q » wt, 06 sty 2009 12:44

Małgorzata pisze:Znaczy, chodzi o "Astronautów" i "Obłok Magellana", że tam były prokomunistyczne kawałki. Takie socrealne, jakby się przyjrzeć z historyczno-literackiej perspektywy.
To też wiem Margareto, tylko dla mnie to właśnie jakieś takie przesadne. (Choć pochwała UB w jednym z opowiadań z "Sezamu" mniej mi się podoba.)

Przepraszam, w czasach, w któych przęciętny pisarz winien - jak mawiano - "wydać jedną książke i dwu kolegów" nic takiego nie robił (bo by już odbrązownicy dawno to wywlekli), peanów na cześć Stalina nie wypisywał (jeśli już - kpiny do szuflady), ani nijakich lojalek nie podpisał (też by to kto wywlókł).

W takim wypadku - skoro wiadomo, że nic strasznego nie robił - wywlekanie głupostek i śmiesznostek jest dla mnie typowym szukaniem dziury w całym, i kija by psa uderzyć.

(Poza tym, pisarz nie traci na pisarskiej wielkości nawet od ludzkich świństw, które ma na koncie - Villon był bandytą, Shakespeare - kłusownikiem, Byron - kazirodcą, Dostojewski - alkoholikem; i co? z lektur ich za to wywalić???)

No ale mieliśmy pisać o tym, co Mistrz pisał...

Więc dalej: "Głos Pana" - jedna z najprzytomniejszych historii "kontaktowych" jakie znam. Sagan na tym tle wychodzi na naiwnego hurraoptymistę.

"Opoiuweści o pilocie Pirxie" - jedno z najciekawszych dokonań w historii space fiction.

"Fiasko" - rzecz ponura, pesymistyczna, i też jakoś prawdzxiwa. Poza tym mistrzowski opis "obejścia" prędkości swiatła, bez uciekania się do tandetnych sztuczek z hiperprzestrzenią.

"Solaris" - b. ciekawa wizja naprawdę obcego Obcego, podana w cokolwiek nowofalerskim, filozoficznym sosie.

E: poprawka.
forum miłośników serialu „Star Trek”, gdzie ludzi zdolnych do używania mózgu po prostu nie ma - Przewodas

Awatar użytkownika
baron13
A-to-mistyk
Posty: 3716
Rejestracja: sob, 11 cze 2005 09:11

Post autor: baron13 » wt, 06 sty 2009 14:57

Wielkość urojona i Próżnia doskonała. Pierwsze co sobie Lema kupiłem.

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 17083
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » wt, 06 sty 2009 15:06

A ja dostałam "Golema" w prezencie od rodziców. A potem był "Pirx", "Kongres" i "Katar".

A co do kwestii personalnej - autor też człowiek, nie przesadzajmy. Mnie tam bardziej niepokoi, że chciał poprawiać. Napisał, co napisał, teraz to historia jest. Poprawianie historii wyszłoby pewnie...
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Q
Pciuch
Posty: 1513
Rejestracja: wt, 25 lis 2008 18:01

Post autor: Q » wt, 06 sty 2009 16:12

baron13 pisze:Wielkość urojona i Próżnia doskonała.
W tych apokryfach jedna jest rzecz doskonała - "Nowa Kosmogonia". Absolutnie uwielbiam. Czysta fikcja naukowa, zero senzacyjnych fabularnych ozdobników.
baron13 pisze:Pierwsze co sobie Lema kupiłem.
Ja zaczynałem od wywleczenia z domowej biblioteczki antologii "Drugi próg żyica" ("Test" tam był.) Potem niesamowita "Prawda". i "Eden" zacząłem, ale dopiero po '30 wróciłem by go dokończyć.
Małgorzata pisze:A ja dostałam "Golema" w prezencie od rodziców. A potem był "Pirx", "Kongres" i "Katar".
Mocna lista. "GOLEM..." to w sumie mój światopogląd ukształtował, i dlatego taki lemochwalca jestem ;-).
Małgorzata pisze:A co do kwestii personalnej - autor też człowiek, nie przesadzajmy.
No to i doza ludzkiej wyrozumiałości (nie do Ciebie mówię, a do PT. odbrązowników) mu się należy. Taka mała doza miłości bliźniego w tym katolickjim kraju ;P.

Natomiast plotki? (Te podane w intencji plotkowania, nie dokopywania.) Czemu nie. Poczytam z perwersyjną lubością ;-).
Małgorzata pisze:Mnie tam bardziej niepokoi, że chciał poprawiać. Napisał, co napisał, teraz to historia jest. Poprawianie historii wyszłoby pewnie...
Fakt, niepotrzebnie. A literatura polska (SF zwłaszcza) byłaby jednak uboższa bez "Astronautów" i "Obłoku...".

("Obłok..." lubię, "Star Trek - The Next Generation" mi przypomina ;-).)

E: popraweczka
forum miłośników serialu „Star Trek”, gdzie ludzi zdolnych do używania mózgu po prostu nie ma - Przewodas

Awatar użytkownika
Feline
C3PO
Posty: 840
Rejestracja: pt, 01 sie 2008 11:06

Post autor: Feline » śr, 07 sty 2009 10:18

Q pisze: ("Obłok..." lubię, "Star Trek - The Next Generation" mi przypomina ;-).)
Gdy mowa o wczesnych utworach - owe klimaty chyba są jeszcze jeszcze bardziej obecne w Człowieku z Marsa, chociaż z wnioskiem odmiennym, typowo Lemowym i pojawiającym się niezmiennie aż po kres twórczości.

Swoją drogą - może zastanawiać, jak ktoś tak sceptycznie nastawiony do kwestii kontaktu (wszelkiego, w gruncie rzeczy) równie głęboko skłonny był problem analizować. Sam siebie próbował przekonać...? Jeśli, to sądząc po zniechęceniu deklarowanym w latach ostatnich, chyba bez powodzenia...

Awatar użytkownika
Q
Pciuch
Posty: 1513
Rejestracja: wt, 25 lis 2008 18:01

Post autor: Q » śr, 07 sty 2009 10:58

Feline pisze:Gdy mowa o wczesnych utworach - owe klimaty chyba są jeszcze jeszcze bardziej obecne w Człowieku z Marsa
Wątki "kontaktowe" tak, ale "Człowiek z Marsa" to z jednej strony kontynuacja stylu wellsowskiego, z drugiej zaś prekursor tych wszystkich "Cosiów", "Predatorów" i (tfu) "Gatunków" (banda ludzi, wredny Obcy), ale trochę i historii typu "'Andromeda' znaczy śmierć" czy "Głos Pana" (banda fachmanow, tajny projekt i Obcość).

Natomiast jeszcze silniej "startrekowy", z tym, że w stylu kojarzącym się z wesoła gormadką Jamesa Tyberiusza, jest "Eden" (banda wesołków idąca na zwiad bez skafandrów, za to z przypasaną bronią; ręczne naprawy zaawansowanego sprzętu; machina tłumacząca "z obcego na nasze"; porządki obcoplanetarne jako aluzja do ziemskich nadużyć). Tylko zakończenie jakby ;-) inne.
forum miłośników serialu „Star Trek”, gdzie ludzi zdolnych do używania mózgu po prostu nie ma - Przewodas

Awatar użytkownika
flamenco108
ZakuŻony Terminator
Posty: 2555
Rejestracja: śr, 29 mar 2006 00:01
Płeć: Mężczyzna

Post autor: flamenco108 » śr, 07 sty 2009 13:05

baron13 pisze:Wielkość urojona i Próżnia doskonała. Pierwsze co sobie Lema kupiłem.
Bo myślałeś, że to podręczniki? ;-)

EDIT:
Najsampierw były "Bajki robotów", które spowodowały, że po praz pierwszy w życiu dostałem łatkę dziwaka, bo jako jedynemu w klasie się mi to podobało. Miałem wtedy, ech z 10 lat... A dalej to już jakoś poszło - Pirxy serią, co było w biblo, zbiory opowiadań i słuchowisk, np. "Maska", później przyszedł Tiszy ze zbiorków i dopiero później z "Dzienników gwiazdowych". Po "Edenie", "Kongresie futurologicznym", "Fantastyce i futurologii", gdzieś tak około siedemnastki przyszła kolej na "Golema". Zrozumiałem z niego tyle, że zdrowy sceptycyzm w postrzeganiu świata czyni go ciekawszym i bogatszym, a pozwala uniknąć sztywnego myślenia. A później komuna upadła i zaczęli Lema wznawiać i wydawać w seriach, więc uzupełniłem "Pamiętnik znaleziony w wannie", wszelkie Ijony (moje ulubione) oraz co się udało znaleźć. Cały czas mam do przeczytania "Katar", "Szpital przemienienia" (widziałem film), najnowsze książki i nie wiem, co jeszcze.
Nondum lingua suum, dextra peregit opus.

ODPOWIEDZ