Marcin Wolski

czyli o naszych albo cudzych autorach i ich dziełach - wszystko co chcielibyście wiedzieć, a o co (nie)boicie się zapytać

Moderator: RedAktorzy

Artemis

Post autor: Artemis » ndz, 25 cze 2006 20:34

"Agent dołu" to rewelacyjna książka, ale u mnie na pierwszym miejscu stoi "Alterland". Możnaby doszukiwać się dziur logicznych (no i ten wątek miłosny! - IMHO wcale nie taki zły, jak o nim piszą), że Wolski zwariował i tak dalej, ale mi wizja przedstawiona w tej książce strasznie się podobała.

Awatar użytkownika
Hipolit
Klapaucjusz
Posty: 2067
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 21:09

Post autor: Hipolit » wt, 27 cze 2006 09:23

To teraz, Drogi Artemisie odcedź w Alterlandzie doraźną publicystykę polityczną i zobacz, co zostało.
Osobiście uważam Alterland za typową agitkę polityczną w rodzaju "jacy nasi byli by jeszcze "naszsi", a nienansi - jeszcze bardziej wredni. Z życiem realnym nie ma to wiele wspólnego, jak pokazują choćby ostatnie cyrki lustracyjne.
Pozdrawiam
Hipolit
Navigare necesse est, vivere non est necesse

Artemis

Post autor: Artemis » wt, 27 cze 2006 09:53

Wiem że to idiotycznie zabrzmi, ale political fiction nie musi być moim zdaniem czytane zawsze przez pryzmat polityki i wydarzeń, które mają miejsce tu i teraz. Wolski babrać się w polityce może i lubi, ale tworzy przede wszystkim ciekawy świat i zręcznie macha piórem - mi to wystarczy. A że "nasi" są bomba, a "nienasi" są be? Patrząc w taki sposób musiałbyś odrzucić 90% pozycji ukazujących się na rynku. Tyle.

Awatar użytkownika
Hipolit
Klapaucjusz
Posty: 2067
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 21:09

Post autor: Hipolit » wt, 27 cze 2006 10:16

Artemis pisze: Wiem że to idiotycznie zabrzmi, ale political fiction nie musi być moim zdaniem czytane zawsze przez pryzmat polityki i wydarzeń, które mają miejsce tu i teraz.
A przez jaki pryzmat mam to czytać, skoro wydarzenia opisywane mają bezpośrednie odniesienia do obecnych wydarzeń politycznych? Skoro natrętny do bólu dydaktyzm moralno-polityczny wylewa się z co drugiego akapitu?
Artemis pisze:Wolski babrać się w polityce może i lubi, ale tworzy przede wszystkim ciekawy świat i zręcznie macha piórem - mi to wystarczy.
Zręcznie, to pan MJW pisał "Matriarchat", "Laboratorium nr 8",czy wspomnianego "Agenta Dołu". W nich czytelnik nie potykał się co rusz o kolejne drzewce od sztandaru Jedynie Obecnie Słusznej Linii Politycznej i na znaki drogowe "Bohater Narodowy - 500m".
Artemis pisze:A że "nasi" są bomba, a "nienasi" są be? Patrząc w taki sposób musiałbyś odrzucić 90% pozycji ukazujących się na rynku. Tyle.
90%? Policzyłeś to jakoś? I jakie kryterium "naszości" przyjąłeś? Jeśli polityczne, tak jak to czyni pan Wolski, to chyba nie masz racji.
Pozdrawiam
Hipolit
Navigare necesse est, vivere non est necesse

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19198
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » wt, 27 cze 2006 10:25

Hipolit pisze:Osobiście uważam Alterland za typową agitkę polityczną
I on jest agitką. To jest konwencja zwana w latach 50. socrealizmem.
Artemis pisze: political fiction nie musi być moim zdaniem czytane zawsze przez pryzmat polityki i wydarzeń, które mają miejsce tu i teraz.
Tak się nie bardzo da. Zawsze nasunie się jakieś odniesienie. Od autora zależy, czy to, co napisał, zostanie odebrane jako deklaracja polityczno-ideologiczna, czy zawrze w swoim dziele jakieś głębsze treści.
Artemis pisze: Wolski babrać się w polityce może i lubi, ale tworzy przede wszystkim ciekawy świat i zręcznie macha piórem - mi to wystarczy. A że "nasi" są bomba, a "nienasi" są be? Patrząc w taki sposób musiałbyś odrzucić 90% pozycji ukazujących się na rynku.
Rzecz nawet nie w tym, że nasi są super, a nienasi wredni. U Wolskiego drażni schematyzm, uproszczone linie podziałów, osobiste fobie urastające do rangi uniwersalnej prawdy o świecie, ludziach... powiedziałbym nawet, że o Bogu też... Właściwie każda z jego powieści pisanych w ciągu kilkunastu ostatnich lat jest agitką. Z tym że większość z nich to równocześnie dobrze napisane powieści sensacyjno-fantastyczne (MW świetnie sobie radzi z konwencją global conspiracy) - mam je zresztą na półce i każdą przeczytałem dwa razy - ale Alterland przekracza granice, za którymi już nie ma literatury, a zostaje to, co wyżej nazwane zostało agitką.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
Coleman
Wampir
Posty: 3097
Rejestracja: wt, 14 cze 2005 16:41

Post autor: Coleman » wt, 27 cze 2006 10:35

Tego faceta drazy chyba ten sam robal, co Pietrzaka Jana. Od czasu po przemianach nie moze sie wewnetrznie pogodzic ze swiadomoscia, ze nie zostal okrzykniety prorokiem, ze lud Nowej Rzeczpospolitej nie wznosi modlow dziekczynnych za jakze zaangazowana tworczosc pod komunistycznym jarzmem. Nie potrafi sie przestawic kompletnie. Przez co kazda kolejna ksiazka tylko glebiej i glebiej grzeznie w ten sam schemat. Czerwone szuje i bandyci, napalony piecdziesieciolatek i lolitka, ktora pokokietuje, ze dziewica, ale i tak mu sie odda. A byl ci to naprawde swietny autor...
You and me, lord. You and me.

Awatar użytkownika
Hipolit
Klapaucjusz
Posty: 2067
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 21:09

Post autor: Hipolit » wt, 27 cze 2006 10:55

Coleman pisze:Tego faceta drazy chyba ten sam robal, co Pietrzaka Jana. Od czasu po przemianach nie moze sie wewnetrznie pogodzic ze swiadomoscia, ze nie zostal okrzykniety prorokiem, ze lud Nowej Rzeczpospolitej nie wznosi modlow dziekczynnych za jakze zaangazowana tworczosc pod komunistycznym jarzmem.
A może i boli go (ich) coś więcej. Kiedyś - wspólna SPRAWA, proklepywanie po plecach, jakieś nagrody "niezależne", deklaracje przyjaźni, a dzisiaj? Człowiek ten stoi na peronie i widzi, że pociąg z jego znajomymi z czasów "konspiry" odjeżdża w kierunku stacji TKM, gdzie splendory, forsa, zaproszenia do grona "autorytetów moralnych". I ten autor, widząc odjeżdżających kolegów, biegnie za nimi po peronie, podnosi wyżej transparent z lat "wspólnej walki o godność" i krzyczy coraz głośniej, w nadziei, że ktoś z pociągu wystawi głowę, pozna "swojego", poda rękę i pomoże wskoczyć do wagonu - salonki. A społeczeństwo - czytelnicy patrzy z boku na te śmieszne podskoki, na to bezradne machanie transparentem, na te przebrzmiałe hasła i robi mu się smutno.
Pozdrawiam
Hipolit
Navigare necesse est, vivere non est necesse

Artemis

Post autor: Artemis » wt, 27 cze 2006 10:59

A przez jaki pryzmat mam to czytać, skoro wydarzenia opisywane mają bezpośrednie odniesienia do obecnych wydarzeń politycznych? Skoro natrętny do bólu dydaktyzm moralno-polityczny wylewa się z co drugiego akapitu?
A bo ja wiem? Mi jakoś udało się tego nie zauważyć (ale zaraz, zaraz, ja to dwa lata temu czytałam, może byłam mniej wyczulona na to niż wy, no i sporo głupsza również). A może nie tyle nie zauważyć (mądrować mądrował), co puścić mimo uszu (oczu?). Jak chcesz do książki podejść jako do lektury na dwa, trzy wieczory, to "Alterland" naprawdę jest dobry. Ale zaznaczam - czytałam toto, bardziej zawracając sobie głowę podróżami w czasie niż politycznymi racjami.
90%? Policzyłeś to jakoś? I jakie kryterium "naszości" przyjąłeś? Jeśli polityczne, tak jak to czyni pan Wolski, to chyba nie masz racji.
Nie, polityczne nie - chodziło mi o sztywny podział na dobrych (czyli naszych) i złych (czyli nienaszych). Wiem, że akurat tobie chodzić mogło o podziały tylko w political fiction.
ale Alterland przekracza granice, za którymi już nie ma literatury, a zostaje to, co wyżej nazwane zostało agitką
Może jak przeczytam drugi raz, to przyznam wam rację. Ale dwa lata temu połknęłam tą książkę w jedną noc. I do dzisiaj kojarzy mi się z fantastyczną zabawą historią, pytaniami "a co by było gdyby...?"...

Awatar użytkownika
Hipolit
Klapaucjusz
Posty: 2067
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 21:09

Post autor: Hipolit » wt, 27 cze 2006 11:08

Artemis pisze:[... Ale dwa lata temu połknęłam tą książkę w jedną noc. I do dzisiaj kojarzy mi się z fantastyczną zabawą historią, pytaniami "a co by było gdyby...?"...
A przeczytałaś (przepraszam za poprzednią pomyłkę co Twej płci) "Człowieka z wysokiego zamku" Dicka? Jeśli nie - zrób to koniecznie.
Pozdrawiam
Hipolit
Navigare necesse est, vivere non est necesse

Awatar użytkownika
kaj
Kadet Pirx
Posty: 1265
Rejestracja: śr, 28 wrz 2005 13:50

Post autor: kaj » wt, 27 cze 2006 11:09

Alfi pisze:
Hipolit pisze:Osobiście uważam Alterland za typową agitkę polityczną
I on jest agitką. To jest konwencja zwana w latach 50. socrealizmem.
A w latach 70. kinem moralnego niepokoju.

Awatar użytkownika
Hipolit
Klapaucjusz
Posty: 2067
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 21:09

Post autor: Hipolit » wt, 27 cze 2006 11:17

kaj pisze:
Alfi pisze:
Hipolit pisze:Osobiście uważam Alterland za typową agitkę polityczną
I on jest agitką. To jest konwencja zwana w latach 50. socrealizmem.
A w latach 70. kinem moralnego niepokoju.
Hehe, wielkim wkładem w historię światowego kina było polskie "kino moralnego niepokoju". Wprowadziło ono bowiem nowy typ głównego bohatera. Jest nim tzw. SNUJ*. Nazwa pochodzi od jego głównej czynności, czyli snucia się po ekranie i "maniu za złe" całemu światu...

*) (C) Zygmunt Kałużyński.
Pozdrawiam
Hipolit
Navigare necesse est, vivere non est necesse

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19198
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » wt, 27 cze 2006 11:20

kaj pisze:
Alfi pisze:
Hipolit pisze:Osobiście uważam Alterland za typową agitkę polityczną
I on jest agitką. To jest konwencja zwana w latach 50. socrealizmem.
A w latach 70. kinem moralnego niepokoju.
Przesadzasz. Kino moralnego niepokoju nie mogło być agitką. Tam było gimnastykowanie się, jak pewne treści przemycić, żeby się cenzura nie czepiała. To też wymuszało odejście od kwestii społeczno-politycznych do bardziej ogólnych, etycznych. No i ta gimnastyka z cenzurą w tle wpływała w sumie pozytywnie. I na kino, i na kabaret ówczesny.
A wracając do Wolskiego - jedno szczególnie mam mu za złe: Korekturę (to było bodaj w zbiorze Noc bezprawia - nie chce mi się sprawdzać, ale jestem prawie pewny). Nie dość, że główny bohater jest tylko maszynką do zabijania (w słusznej sprawie, ale broń Boże każdą słuszną sprawę przed takimi wykonawcami), to jeszcze sprawa Jana Pawła I... Ja rozumiem, że gdyby tamten papież pożył dłużej, to mogło nie być Jana Pawła II - ale czy to powód, by człowieka z błotem zmieszać? A Albino Luciani porządnym człowiekiem był.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Artemis

Post autor: Artemis » wt, 27 cze 2006 11:42

Hipolit pisze:
Artemis pisze:[... Ale dwa lata temu połknęłam tą książkę w jedną noc. I do dzisiaj kojarzy mi się z fantastyczną zabawą historią, pytaniami "a co by było gdyby...?"...
A przeczytałaś "Człowieka z wysokiego zamku" Dicka? Jeśli nie - zrób to koniecznie.
To jest już zupełnie inna liga...
Hehe, wielkim wkładem w historię światowego kina było polskie "kino moralnego niepokoju". Wprowadziło ono bowiem nowy typ głównego bohatera. Jest nim tzw. SNUJ*. Nazwa pochodzi od jego głównej czynności, czyli snucia się po ekranie i "maniu za złe" całemu światu...
Ktoś coś ma do kina moralnego niepokoju? ;)

Awatar użytkownika
Hipolit
Klapaucjusz
Posty: 2067
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 21:09

Post autor: Hipolit » wt, 27 cze 2006 11:49

Artemis pisze:Ktoś coś ma do kina moralnego niepokoju? ;)
Jaaaa? Nieeeee <chowając za plecami ręcznej roboty ładunek zapalający> To Kałużyński miał! A jego ulubionym reżyserem filmów tego gatunku, był Krzysztof Zanudzi.
;-)
Pozdrawiam
Hipolit
Navigare necesse est, vivere non est necesse

Awatar użytkownika
kaj
Kadet Pirx
Posty: 1265
Rejestracja: śr, 28 wrz 2005 13:50

Post autor: kaj » wt, 27 cze 2006 13:03

Kino moralnego niepokoju było socrealizmem na wspak. Młody pozytywny, ideowy bohater styka sie z niemoralnością średniego szczebla w średnim wieku. Żona lub dziewczyna, nie rozumie jego rozterek i go rzuca (wątek antyfeministyczny). Pojawia sie dziadek, stary komunista, który rozumie i wspiera naszego bohatera. Na koniec najwyższy szczebel partyjny, do którego dociera skarga, przywraca ład i sprawiedliwość.

ODPOWIEDZ