Najemnik - księga wniosków i zażaleń

czyli o naszych albo cudzych autorach i ich dziełach - wszystko co chcielibyście wiedzieć, a o co (nie)boicie się zapytać

Moderator: RedAktorzy

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19197
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » pt, 24 mar 2006 16:39

Małgorzata pisze: Wyczynem było, gdy przeczytałam w jeden dzień pięcioksiąg :D
Znaczy... Torę?
A żeby wrócić do tematu... Podoba mi się pomysł równoległego prowadzenia wątków Kashima, Nahara i Jelayi (to tak na złość niektórym redaktorom, uczulonym na taki - wedłuch nich bardzo niecny - proceder), ale z wykonaniem jest jakby trochę gorzej. Wątek Kashima to swego rodzaju powieść drogi, a więc coś, co grozi monotonią... No i stało się. Są dłużyzny. Szkoda, bo obiecywałem sobie dość dużo. Do nadrobienia w trzecim tomie. Bo jak nie, to...
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14516
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » pt, 24 mar 2006 16:59

Się lepiej nie przyznam, co to był za pięcioksiąg... :))))

Alfi, co jest niecnego w prowadzeniu trzech wątków? O ile wiem, nie ma limitów (a może są - do dwóch wątków i basta!)??
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19197
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » pt, 24 mar 2006 18:27

Małgorzata pisze: Alfi, co jest niecnego w prowadzeniu trzech wątków? O ile wiem, nie ma limitów (a może są - do dwóch wątków i basta!)??
To nie ja twierdzę, że jest w tym coś niecnego. Mnie akurat taki pogląd irytuje. Ale są redaktorzy, którzy na widok czegoś takiego chwytają za nóż/siekierę/łom/rewolwer...
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14516
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » pt, 24 mar 2006 19:39

Alfi pisze:
Małgorzata pisze: Alfi, co jest niecnego w prowadzeniu trzech wątków? O ile wiem, nie ma limitów (a może są - do dwóch wątków i basta!)??
To nie ja twierdzę, że jest w tym coś niecnego. Mnie akurat taki pogląd irytuje. Ale są redaktorzy, którzy na widok czegoś takiego chwytają za nóż/siekierę/łom/rewolwer...
Rozumiem, że to nie Twój pogląd, ale ponieważ się powołałeś, to sądziłam, że może coś więcej wiesz i rozwiniesz, borzecz wydała mi się zajmującą. Czyżby istniały jakieś naciski produkcyjne, by dłuższe formy pozbawiać struktury choć o włos bardziej skomplikowanej niż linearna-1- lub 2-wątkowa?
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19197
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » pt, 24 mar 2006 20:30

Małgorzata pisze: Czyżby istniały jakieś naciski produkcyjne, by dłuższe formy pozbawiać struktury choć o włos bardziej skomplikowanej niż linearna-1- lub 2-wątkowa?
Ano bywają...

wpis moderatora:
Gadulissima: Rrrrrr....Rozwiń, proszę :)))))
Oj, musiałbym po nazwiskach, adresach, i tak dalej. Jakoś nie mam ochoty. Nie wiem, czy warto?
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14516
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » pt, 24 mar 2006 21:09

Trochę skondensowałam Ci posta, żeby nie było bezsensownych powtórek.

A wracając do limitowania wątków, zaciekawiło mnie bardziej nie tyle wskazanie personalne, co sama idea, żeby naciskać, niejako wymuszać na autorach struktury proste. No, bo jaki temu przyświeca cel? I jakie argumenty można wskazać na obronę takich właśnie limitowanych wątkowo form?
Zaskakujące podejście... :)))
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Bebe
Avalokiteśvara
Posty: 4592
Rejestracja: sob, 25 lut 2006 13:00

Post autor: Bebe » pt, 24 mar 2006 21:11

Mam wrażenie, że to wpływ pisarstwa dziennikarskiego. To nie u dziennikarzy krzewi się styl zwięzły, zdania krótkie i treściwe?
Czytelnik się nie będzie musiał namęczyć, żeby zrozumieć (a podobno 70% przekazu i tak nie rozumie, analfabeta durny), pisarz się nie namęczy, uzgadniając czasy i przypadki.....

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14516
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » pt, 24 mar 2006 21:13

No, i redaktor też się nie namęczy.

Czyli wszystko jest jasne => u podstaw, jak zawsze, chodzi o to, żeby zarobić, a się nie narobić :))))

I tylko literatura jakaś taka mało zaskakująca...
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Lafcadio
Nexus 6
Posty: 3193
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 17:57

Post autor: Lafcadio » pt, 24 mar 2006 21:19

Małgorzata pisze:I tylko literatura jakaś taka mało zaskakująca...
O to też u większości zadbali. Piszę się, że to "przygoda o jakiej marzysz" tudzież, że to "książka, którą zawsze chciałeś przeczytać", potem organizuje się wernisaż, gdzie można pogadać z autorem. Młody czytelnik wychodzi z założenia, że facet to równy gość, w związku z czym jego książki też :) No chyba, że facet okaże się być skończonym palantem. Wtedy jego książki, niestety też ;]
Ja mam śmiałość to panu powiedzieć, bo pan mi wie pan co pan mi może? Pan mi nic nie może. Bo ja jestem z wodociągów.

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14516
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » pt, 24 mar 2006 21:30

Ufam jednak, że ten mechanizm przeniesienia opinii z autora personalnie na jego utwory nie jest ponadczasowy... Znaczy, zakładam, że to aspirowanie, by stanąć na chwilę w blasku chwały cudzej, choć naturalne, nie jest jedynym wyznacznikiem doboru lektury. Ponieważ oznaczałoby to, że gdzieś po drodze czytelnik przełączył proces rozumowania na bieg jałowy.
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Lafcadio
Nexus 6
Posty: 3193
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 17:57

Post autor: Lafcadio » pt, 24 mar 2006 22:00

Małgorzata pisze:Ufam jednak, że ten mechanizm przeniesienia opinii z autora personalnie na jego utwory nie jest ponadczasowy... Znaczy, zakładam, że to aspirowanie, by stanąć na chwilę w blasku chwały cudzej, choć naturalne, nie jest jedynym wyznacznikiem doboru lektury. Ponieważ oznaczałoby to, że gdzieś po drodze czytelnik przełączył proces rozumowania na bieg jałowy.
Wątpię czy to przeminie. Media zadziwiająco tę sprawę ułatwiają. A i ludzie mało czasu mają, więc chwytają się na pierwsze lepsze.
Choć zdarza się trochę wyjątków. Nie wiem tylko na ile są to wyjątki na zasadzie "to jest popularne, więc jest do dupy", a na ile wykorzystania czegoś takiego jak rozum.
Ja mam śmiałość to panu powiedzieć, bo pan mi wie pan co pan mi może? Pan mi nic nie może. Bo ja jestem z wodociągów.

Krzysztof Piskorski

Post autor: Krzysztof Piskorski » pn, 27 mar 2006 01:47

Alfi pisze:Wątek Kashima to swego rodzaju powieść drogi, a więc coś, co grozi monotonią... No i stało się. Są dłużyzny. .
Wracam sobie z Pyrkonu, zaglądam na forum i co widzę - widzę, że przyjdzie mi popełnić rytualne samobójstwo za pomocą tępej klawiatury ;)) Widzisz, Alfi - od paru osób słyszałem, że w pierwszym tomie było za dużo i za szybko. Dlatego zmniejszyłem trochę tempo narracji, ale słyszę, że teraz jest dla odmiany za wolno :)) Chyba będę musiał dalej eksperymentować, żeby znaleźć jakiś rozsądny kompromis...

A tak na marignesie: pozdrowienia dla Iki, Madzika oraz wszystkich innych, których miałem przyjemność poznać w Poznaniu!

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19197
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » pn, 27 mar 2006 08:21

Krzysztof Piskorski pisze: Wracam sobie z Pyrkonu, zaglądam na forum i co widzę - widzę, że przyjdzie mi popełnić rytualne samobójstwo za pomocą tępej klawiatury ;))
Podobno lepiej jest wyskoczyć przez okno. Z piwnicy:-).
Krzysztof Piskorski pisze: Widzisz, Alfi - od paru osób słyszałem, że w pierwszym tomie było za dużo i za szybko. Dlatego zmniejszyłem trochę tempo narracji, ale słyszę, że teraz jest dla odmiany za wolno :))
W pierwszym tomie niektórym mogły się nie podobać zbyt częste "cięcia", mam na myśli przeskoki od jednego wątku czy miejsca akcji do drugiego. Co mnie akurat nie przeszkadzało.
W drugim - chyba to i owo można było wyciąć bez szkody dla całości. A może nawet z pożytkiem.
Ale poczekajmy na inne opinie.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14516
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » pn, 27 mar 2006 08:26

Nie o tempo chodzi, wbrew pozorom, lecz o ergonomię akcji, jak mi się zdaje. Alfi, jak na wytrawnego czytelnika przystało, ma wrażenie nadprodukcji epizodów zapewne :))))

Uff, na szczęscie nie napisałam w poprzedniej recenzji, że jest za szybko. A i w tej nie napiszę, że jest za wolno => to nie ma znaczenia :))))
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19197
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » pn, 27 mar 2006 20:44

Małgorzata pisze:Nie o tempo chodzi, wbrew pozorom, lecz o ergonomię akcji, jak mi się zdaje. Alfi, jak na wytrawnego czytelnika przystało, ma wrażenie nadprodukcji epizodów zapewne :)))))
Powiedzmy, że o nadprodukcję epizodów dość mało znaczących i niekoniecznie atrakcyjnych dla czytelnika. Widać zresztą gołym okiem (a pfe! porno!), że Najemnik jest od Wygnańca znacznie grubszy - ale różnica to tkanka tłuszczowa, a nie muskuły.
Za to podoba mi się, że historia Kashima zyskuje wymiar kosmogoniczny - że się tak wyrażę. A odbywa się to bez ogłaszania, że bohater ma być zbawcą świata i ludzkości, czy innym superherosem.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

ODPOWIEDZ